Zuzia czuła się dobrze cale lata. Nagle podczas badania przy zapaleniu gardła wysłuchano u niej coś co poprzypomina szmery. Sam lekarz nie był tego pewien. Pojechaliśmy do kardiologa na echo serca i okazało się, że ma wrodzoną wadę serca, która do tej pory mogła nie dawać żadnych oznak. Od tamtej pory Zuzia bierze leki. Szukałam info na ten temat, rozmawiałam z wieloma ludźmi. Jeden pan ma też adoptowaną suczkę, która na tych samych lekach "jedzie" już 10 lat i ma się dobrze. Uważamy na Zuzię. Jest dla nas jak dziecko szczególnej troski. Po śmierci Balbinki nie wzięliśmy drugiego psiaka ,żeby jej nie stresować, bo ona nie toleruje innych psów. Pewnie, że jest obawa i to duża, ale mamy też nadzieję, że będziemy się cieszyć Zuzią wiele, długich lat. O to proszę Psoanię i Balbisię.
Radku trzymam kciuki cały czas.