Paulino śliczny obrazek. Bardzo wzruszający. Dziekuję
Nie nie jest lepiej. Teraz się zastanowię 1000 razy zanim kogokolwiek powiadomię o jakimś psie.
Nie ulega wątpliwości, że maluch był bardzo chory. Miał straszne ataki kaszlu, do tego był kołowaty, miał wymioty i biegunkę. Zdaniem naczelnika z wydziału z Urzędzie Miasta zajmującego się takimi przypadkami lekarz wet stwierdził, że jego zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Powiedział, że pies kaszlał pewnie dlatego, że kość utkwiła mu w gardle, nie jest bezdomny bo ma właściciela, warunki jakie miał piesek...... no cóż nie były najgorsze, bo miał budę. Normalnie szlag mnie trafi jak tylko o tym piszę. Kolega pojechał do miejskiego boksu, gdzie zabrano psiaka, żeby go zobaczyć. Pies kaszlał, więc zrobił awanturę. Pies wylądował w lecznicy i nagle okazało się faktycznie jest chory. Byliśmy w kontakcie z organizacją pro zwierzęcą, która chciała przejąć psiaka, zdiagnozować go i leczyć ale nie wyrażono na to zgody. Wiem, ze USG wykazało, że ma bardzo powiększoną wątrobę. Miał też TRG płuc. Nie wiem co wykazał, ale wiem,że psiak przestał wymiotować, zaczął jeść i to z apetytem i merdać ogonkiem. Miał jeszcze chwiejny krok i ataki kaszlu. Nawet gdyby to był rak, to czy był to ten moment, żeby mu pomóc? Nie wiem. Jest blokada informacji. Policja prowadzi czynności przeciwko właścicielowi ale to odrębny temat. Zdaniem miasta nie doszło do zaniedbania. To jakaś kpina. To jest buda psiaka.
Ale sprawa toczy się dalej.
Maluszki kochane pamiętam