Psoniu, mój kwiatuszku
Kolejna niedziela, kolejne odwiedzinki.
Tyle tych niedziel już minęło, a tęsknota ta sama. Własnie w niedziele daje o sobie szczególnie znać.
Słonko świeci, zapachy wiosny roznoszą sie dookoła. W środę będę sadzić surfinie na balkonie. Pewnie znów zapłaczę gorzkimi łzami, bo nie będziesz grzebała w glebie. Pamiętasz jaką miałaś zawsze radochę jak nasypywałam ziemi do skrzynek, a ty ja rozgrzebywałaś, kopałaś w niej pazurkami i nochalkiem?
Zawsze narobiłaś tyle bałaganu, że głowa mała. Śmiałam sie wtedy i zawsze mówiłam, że musiałaś mieć ojca ogrodnika, pamiętasz? Miałas wtedy przednią zabawę.
Ciekawi mnie jak zachowa sie w środę Zuzia widząc tyle ziemi na balkonie. Kopie w doniczkach jak najęta, więc może mi będzie towarzyszyć w sadzeniu kwiatków?
Psoniu , przede mną ciężki okres. Wiesz o co chodzi prawda?
Trzymaj za mnie swoje psie, kochane kciuki.
Kocham cię maleńka moja.
Teraz mamusia daje ci konwalie. Innym psinkom tez je dałam. Uwielbiałaś je wąchac w wazoniku.