Koniecznie trzeba ja ratować.
Juz rozsyłam wieści, może to coś da.
Widze, ze załatwiła się poza swoim posłaniem a to już jest coś. Oby była szansa na pełna diagnozę i leczenie operacyjne.
W ostateczności czeka ją wózeczek.
Nienawidzę takich sytuacji gdzie zapada decyzja " 5 dni czasu, a potem eutanazja"
Czy niepełnosprawnemu psu nic nie należy się od życia?