Justynko, dziękuje ci za te ciepłe słowa, za kciuki i witam na wątku u Psoni.
Evelin, masz racje, co to wszystko da?????
To wszytko to puste słowa. Politycy prześcigają się w pomysłach, żeby zdobyć jak najwięcej wyborców i nic więcej.
Mojego guza nie wykryły aparaty ( przeciwnie, wyniki badań miałam zawsze ok) pomimo, że on tam był.Może dlatego, ze robiłam je na ubezpieczenie ( im mniej wykrytych chorych tym mniejsze pieniądze na leczenie), a może dlatego, ze mamy takich fachowców???? Wykryły go moje palce. W porę się zdiagnozowałam ( juz prywatnie), nie zaniedbałam niczego, a z leczeniem mam cały czas pod górkę. Jutro minie 10 tygodni od mojej operacji i jeden Bóg wie, kiedy ruszą z radioterapią. Byłam juz przygotowywana. Miałam robioną symulację, badanie komputerowe , na wynik którego sią czeka około 3 tygodni. Byłam pewna, że w przyszłym tygodniu zacznę naświetlania. Tymczasem wczoraj zadzwoniła do mnie pani doktor, że w poniedziałak znów będę miała symulator. Czyli coś wyszło nie tak z wyznaczeniem pola do naświetlań. Znów jestem w punkcie wyjścia. Pięknie jest !!! Dziś zacżęła bolec mnie piers, jedno miejsce przy szwach się lekko zaogniło i zaczęlo mi cos ściekać. Jutro jadę na badanie usg do onkologa ( oczywiście też prywatnie), żeby sprawdzic co się dzieje w srodku. Nawet nie dzwonie do poradni onkologicznej, bo pewnie zapisana bym była za kilka tygodni na wizytę.
Niech politycy naprawią system, a dopiero za przeproszeniem pieprzą te swoje hasełka, jak to im niby bardzo zależy na zdrowiu POLEK. Przykro mi, ale rzygać mi się chce jak na to wszystko patrzę. Nie wiem, ale gdyby Irenka była wcześniej operowana , może miałaby większe szanse, Czekała na operacje 4 miesiące, ja dwa. Dużo to czy mało w chorobie nowotworowej zostawiam to ocenie innym.
Polska to chory kraj.