ciesze się, zę bidulka dostaje swoja szanse.
Matko kochana, nie dośc, ze znalazła się zw obcym miejscu, gdzie jeden zapach nakłada się na drugi a wzrok odmawia posłuszeństwa, łapia na chwytaki to jeszcze do kompletu ropomacicze. W takiej sytuacji sama bym się rzucała na oslep. Jaki ból znosiła ta psina to tylko mozna się domyslac.
Bidulka, mam nadziję,z e z tego wyjdzie i oczka tez dojda do siebie.
Podnosze watek, bo sparwa pilna