Dzięki Moniu i dziękuje wszystkim za kciuki. Były potrzebne, oj były.
To były chyba najdłuższe 2 tygodnie mojego życia w oczekiwaniu na te wyniki histopatologiczne.
Odbierając je miałem serce w gardle, ale już w gabinecie pana profesora zeszło że mnie powietrze. Jestem szczęśliwa. Jeśli się nic nie będzie działo niepokojącego to u niego kontrola za pól roku, a u mojej pani onkolog jak do tej pory co 3 miesiące.
Psotuś dzięki mój psi aniołeczku za trzymanie łapinek, które tak uwielbiałam głaskać . Były i są kochane.
Zanim wyjechałam z domu do lekarza, przyszedł Szymon ze szkoły. Wczoraj zadawał ustną maturę z polskiego, a dziś z angielskiego. Obie zaliczył na 100%. Jestem podwójnie szczęśliwa.
Kocham cie mój kwiatuszku i wszystkie moje psineczki.
Ps.Psoniu ja naprawdę czuje twoją obecnośc w trudnych dla mnie chwilach.
Komus moze wydawac się to niedorzeczne, ale tak jest.Byłam szczęściarą, że cię miałam (i mam nadal, ale juz nienamaclnie tak jak kiedys)