-
Posts
28422 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by szajbus
-
Miałam nadzieję, że wyniki będą lepsze. Oby Emi żyła długo i szczęśliwie, a bestia nigdy nie wróciła i za to trzymam kciuki najmocniej jak potrafię.
-
Super wieści. Tak trzymać! Radku nie wiesz czy są już wyniki Emi?
-
One to bank robią wszystko co w ich mocy. Jestem tego pewna.
-
-
Nadal zaciskamy kciuki za wyniki Emi i powrót do zdrowia Gajuni. Zuzolec już miesiąc bierze leki na tarczycę. Na szczęście nie obserwujemy żadnych skutków ubocznych, a tego się bardzo bałam. Trzymajcie i za nią te swoje kochane łapinki. Kocham Was maluszki.
-
-
Bardzo, ale to bardzo się cieszę. Takie wieści to mód na serce.
-
Z dnia na dzień powinno być coraz lepiej.
-
Najważniejsze, żeby nie bolało i że zeszło z Was powietrze. Przecież ten okres oczekiwania na to co nieuchronne był koszmarem. To trzymamy łapiny za powrót do zdrowia Gajuni i dobre wyniki Emi.
-
Jak minęła nocka i poranek?
-
Tego Wam życzę z całego serca. Najważniejsze, że już jest po i dobrze zniosła zabieg. Kciuków nie puszczam, bo chodzi nie tylko o samą operację ale i efekt. Wierze, że został osiągnięty i Gaja nie będzie cierpiała podczas chodzenia. Teraz z niecierpliwością czekam na histopad Emi.
-
Będzie dobrze, a kciuki są zaciśnięte na maksa.
-
Rozumiem doskonale Twój strach, ale skoro operacja jest konieczna, to nie ma innego wyjścia. Wierzę głęboko, że wszystko będzie dobrze i Gajunia szybko wróci do sił po zabiegu i tak ma być. Nieustanne za to trzymam kciuki. Jeszcze czekam w napięciu na wyniki Emi.
-
Wiadomo coś? Zapadły jakieś decyzje?
-
Na wyniki histopatologiczne sie sporo czeka. Cały czas trzymam kciuki za to, żeby były dobre.
-
Też tak uważam.
-
Zaciskam kciuki.
-
Miałam dwa małe kwadratowe stołeczki z beżową tapicerką. Psonia jeden z nich zmłóciła na miazgę, drugi napoczynała. Poszarpała część tapicerki, więc obiłam inną, ale obgryzione poprzeczki stabilizujące nóżki zostawiłam nietknięte na pamiątkę. Dziś stołeczek jest mi niepotrzebny, ale go nie wyrzucę, nikomu nie oddam, bo są na nim ślady Psoni ząbków. Bezcenna pamiątka.
-
A całkiem możliwe, że to była opuchlizna. Zazdroszczę Wam tych psów z apetytem. U Zuzki z tym mamy od 2008 pod górkę. Dzień dobrych widomości i niech tak zostanie.
-
Bardzo sie cieszę. Byłam ciekawa jak wypadnie wizyta. Powiedziałam dawno, że Gaja to mała, kochana twardzielka. Nie wiem jak u Was, ale u nas wieje jak diabli.
-
Balbinka sie bała, ale nie było paniki. Dzielnie wszystko znosiła, jakby wiedziała, ze nie ma wyjścia. Był jednak jeden lekarz ( szkoda, że się wyprowadził), który ją chyba hipnotyzował. Mógł z nią robić dosłownie wszystko. Ona mu patrzyła tylko głęboko w oczy. Nigdy w życiu nie widziałam psa tak zapitalajacego do gabinetu lekarskiego jak ona. Cieszę sie, ze to on prowadził ją do końca. Zuzi reakcja na niego? Rzucanie się, gryzienie, trzęsaka, kopanie, wierzganie, chęć ucieczki. Jednym słowem NORMA. Nie ma lekarza, który by jej nie określił jako histeryczkę. Przecież zanim do nas trafiła dała swój popis w gabinecie przed operacją ratującą jej życie i po niej, a miała wówczas zaledwie 9 miesięcy. To jest cala Zuzia. Wizyty domowe. Owszem próbowaliśmy i to wiele razy. Wcale, ale to wcale nie zachowuje się lepiej. chociaż..... ma wtedy więcej odwagi do klapania zębami. Na kilka dni przed wyznaczonymi badaniami, czy szczepieniami mamy serca w gardle i na ramieniu. Poza tym to kochany, przesłodki i bardzo rodzinny psiak.
-
U Was jest trochę inna sytuacja bo związana w małopłytkowością. U nas nie było takiej potrzeby i dziewczyny miały rozpiskę badań kontrolnych raz w roku, a od 8 roku życia raz na poł roku. To samo z ilością badań. Najpierw morfologia i biochemia, a potem pełen pakiet geriatryczny. Chyba, że jest jakaś choroba i trzeba to sprawdzić wynikami. Wówczas badania dodatkowe. Żadna sunia tego nie lubiła, ale Zuzka? Ta histerię ma chyba odziedziczoną w genach. Tego sie nie da opisać. To trzeba zobaczyć.
-
Ona była jest monitorowana i jak do tej pory wszystko było ok poza serduchem, alergią pokarmową, ale zmieniliśmy dietę. Z resztą trudno nie monitorować pracy Zuzki organizmu biorąc pod uwagę jej chorobę podstawową. No dobra, powiem szczerze. Ja do tego typu badań podchodzę trochę jak z płachtą do byka. Pies nie powie co mu dolega dlatego je robiliśmy i robimy i tak naprawdę to jest chyba jedyny powód. Taki plaster na sumienie. Dlaczego? Psonia niby była zdrowa jak byk i co? To samo z Balbisia. Pod koniec stycznia wyniki zarąbiste, a 21 marca suni nie ma. Nic nie wskazywało na nieszczęście, a moim zdaniem powinno. Poza tym mogę też powiedzieć o sobie. Wyniki miałam jak młody Bóg, a wpierdzielało mnie od środka raczysko. Lekarze moje objawy chorobowe brali za objawy klimakterium, nerwicy, wszystkiego innego, tylko nie na poważnej choroby. Chwilami miałam wrażenie, że brano mnie za jakiegoś debila. Potem im było głupio, ale co przeżyłam, to przeżyłam. Gdyby nie moje paluchy pewnie bym wąchała kwiatki od spodu. Bardziej wierzę w badania obrazowe, a te mogę sobie wybić z głowy przypadku Zuzki i jej histerii, a narkoza i to żadna nie wchodzi w grę, o czym pisałam wcześniej. Czarna d..a. Samo pobieranie krwi jest coraz większym dramatem. Lubi naszą wetkę, bo kobita jest naprawdę super nastawiona do zwierzów, ale najbardziej ją lubi kiedy ta znajduje sie od niej w bezpiecznej odległości. Myślicie, że da sie przekupić wetce smaczkami? Nic z tego. W gabinecie nawet od nas nie chce. Jest trzęsawka i obraza majestatu. Tymczasem tarczyce trzeba monitorować non stop, żeby dobierać odpowiednią dawkę leków.
-
Niekiedy jest to niezależne od nas. Sama wiele razy milczałam bo albo mi komp nawalił, a to prądu brakowało i masa innych powodów. Kciuki i łapiny zaciskamy bardzo mocno.