Jump to content
Dogomania

szajbus

Members
  • Posts

    28486
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by szajbus

  1. Myślę, ze nie, że to strach i niepewność.
  2. Niczego się nie wystraszył, bawił się z psiakami na podwórku pod okiem pani,. Ona poszła przygotować im jedzenie, psiaki były na zamkniętym terenie wiec byla spokojna. Gdy wyszła to małemu już dupka wystawała z podkopanej dziury i dal nogę. Mnie to nie dziwi, że on ucieka. Nie wiemy ile się wałęsał, ale chyba od dłuższego czasu biorąc pod uwagę jego niedożywienie. Miesiąc temu był widziany na Przedwiośniu, został przepędzony przez duże psy, gdzie koczował później zanim nie trafil na moją ulicę? Psina się zaczynała bać widoku człowieka, a to nie wróżyło niczego dobrego. Na jego widok chował się pod parkującymi samochodami. Co by było jakby samochód ruszył i rozjechał koczującego tam psiaka? Jak ktoś na niego krzyknął to uciekał w popłochu środkiem jezdni. Nigdy nie był pewny miejsca w którym się znalazł, bo był przepędzany, poniewierany. Do mnie też się bał podejść. Potem nie tylko jadł mi z reki, ale czekał na pieszczotki i zabawy ze mną. Trzeb mu dać trochę czasu, na oswojenie się z nowa sytuacją. Nie pojadę tam dla jego dobra, bo musi się przyzwyczaić do nowej opiekunki. Nie będzie miał tez takich skłonności. To młody psiak kochający kontakt z człowiekiem, ale takim , któremu zaufa, do którego się przekona. Do mnie się przekonał i koczował na wprost mojego balkonu, może czuł się bezpieczniej, ze w pobliżu jest ta ręka, która nie tylko nakarmi, ale popieści, przytuli? A ta ręka wsadziła go do klatki i kazała wywieźć znów w nieznane! Kurde, znów ryczę! Dom stały pilnie potrzebny dla malucha w potrzebie
  3. Nie zdążył uciec za daleko, a pani jak zauważyła, że mu dupa wystaje zza siatki, zaczęła go wołac, a on myk - już go nie było. To ona na rower i za nim. Dogonila go. Domyślił sie,z e źle zrobił, bo pokornie przyszedł z nią do domu. Pzred godzina dostałam sms, że jest OK.
  4. Mnie tez to martwi. Psiaków coraz wiecej. Na jego korzyśc pzremawia to, ze jest psiakiem młodym, ładnym i łapie za serducho. To taki CZaruś, potrzfi oczarowac.
  5. Mały zrobił podkop pod siatką i dał nogę. Pani go goniła na rowerze, dogoniła, zrugała i potulnie wrócił z nią do domu. Teraz siedzi zamknięty w domu - za karę. Chip lubi suche bułki, wyrwał pani bułkę i zjadł ją łapczywie. Lubi tez mleko, Kiedy ona piła je do śniadania piszczał, dała mu troszkę, to rzucił się na nie jak na rarytas. Boje się,z eby nie zwiał, bo widać chłopak jest pomysłowy. Podwórko ogrodzone, brama zamknięta a ten szczyl i tak sobie poradził. Martwię się tez tym, że jak będzie miał zapędy do ucieczek to ona nie da sobie z nim rady. Spodziewałam się , ze tak będzie. Bidulek był przepędzany z miejsca w miejsce i wszystkiego się boi. Musi upłynąc trochę czasu, zanim dotzre do niego,z e tu nikt go nie kopnie i nie przepędzi.
  6. Maly na razie zachowuje sie ok. Chodzi za swoja tymczasowa "mamcią" merda do niej ogonkiem. Zjadl kolacje, zwiedził sobie kilka razy podwórko i szybciutko wracał do domku. Lubi byc noszony na rękach.
  7. Z tym tymczasem się tak nie ciesze, bo musimy sprawdzić jak przyjmą nowego lokatora psiaki tamtej pani. Czekam na wiesci od Malgosi, wróci wieczorem to się ze mna skontaktuje. Dom staly nadal potrzebny.
  8. Kolejna nocka była nieprzespana, bo rozbawione towarzystwo szalało, wiec siedziałam na balkonie i pilnowałam żeby mu ktoś nie zrobił krzywdy gdy się pojawi. Mały pojawił się około 2 w nocy i ukrył pod parkującym samochodem. Naszych okolicznych pijaczków się nie obawiam, bo oni szybciej oddadzą psom swoją zagrychę niż któregoś skrzywdzą. Obawiam się rozpitej młodzieży, której nie wiem co do łba sieknie pod wpływem promili. W południe zadzwoniła do mnie koleżanka pracująca w miejskiej lecznicy, z informacja, że jej znajoma mieszkająca na wsi zgodziła się tymczasowo zaopiekować psinką, pomimo, że ma w domu swoje 2 psiaki. Mały będzie w domu, a do dyspozycji będzie miał ogrodzone podwórko. Dom znajduje się daleko od szosy. Wieś, nie wieś, lepsze to, niż śmierć pod kołami lub znęcanie się nad niewinnym stworzeniem przez jakiegoś błękitnego ptaka, który przechodząc postanowi sobie kopnąć psinkę. O godz 13:00 Małgosia podjechała z klatką. Mały w tym czasie bawił się ze mną. Zauważyłam, że bidulek po prawej stronie na górnej szczęce ma jeszcze mleczny kieł, obok którego wyrósł stały.Po lewej jest maleńka ranka, która świadczy, że mleczak wypadł niedawno. Dałam Małgosi pieniądze i na moja prośbę najpierw zawiozła małego do miejskiej lecznicy, żeby go odrobaczyć, zabezpieczyć p. kleszczom i ustalić szczepienia. Na jutro byłam z nim umówiona u mojego weta, ale tu w grę wchodził czas. Nie znam lekarzy z miejskiej lecznicy, ale ponoć maluch trafił na fajnego. Lekarz ocenił jego wiek na 1 rok. Psiulek jest niedożywiony i widać, że bardzo wycieńczony tułaczką. Dostał pastę na odrobaczenie i preparat p. pchłom. Małgosia jak go zawiezie to z nim pobędzie do wieczora i mu nakropi . Jeśli kupka będzie ok to w tygodniu dostanie pierwszą szczepionkę p ch. zakaźnym. Ze względu na młody wiek musi przejść serie szczepień i tak będzie. Musi być perfekcyjnie zabezpieczony tak jak moje suki. Czekam na wieści od Małgosi jak mu się spodoba nowe miejsce. Pani zaopiekuje się nim bezpłatnie, ale ja nie chcąc jej obciążać finansowo wzięłam na siebie karmienie Chipa. Jak będzie się kończyć karma Małgosia , która regularnie będzie odwiedzać malca da mi znać i dojedzie nowa partia. Nie chodzi o jakakolwiek pomoc finansową dla Chipa, bo z tym dam sobie rade. Nie stać by mnie było na opłacanie mu co miesiąc hoteliku, ale wyżywić, zaszczepić go i zakropić p. kleszczom dam radę. [B]Proszę, nadal bardzo proszę [/B]o pomoc w szukaniu dla niego stałego domu, a wierzcie mi, że ta mała przylepka zasługuje na najlepszy z możliwych. Tak wiele już przeszedł w swoim krótkim życiu. Ja jestem w nim zakochana po uszy i gdyby nie moje domowe wampirzyce byłby mój. Chłop jakby się nie zgodził to najwyżej bym go wymeldowała , ale muszę brać pod uwagę komfort życia moich suk, które też są po przejściach i zazdrosne o swoje lokum. Nawet moje siostry nie mają prawa wstępu do nas do domu ze swoimi psiulami, bo Balbina i Zuzia od razu mają w stosunku do nich mordercze zamiary. Narażać na ich atak bezbronnego i wypłoszonego psiaka byłoby z mojej strony okrucieństwem. Cóż, mały za moment będzie w swoim DT, a ja już 3 godziny leje łzy. Ryczę jak idiotka, bo czuje się jak cholerny[B] zdrajca[/B]. Doprowadziłam do tego, że Chip mi zaufał, czekał na moje taśtanie, na pieszczotki, a ja wsadziłam go do klatki i kazałam wywieźć na nieznany mu teren. Żebyście widziały jego wzrok. Matko, tak mi ciężko. Dobra,kończę te moje dyrdymały, bo i tak mi nikt nie pomoże, a czuje się okropnie. Powiem wam jedno. Mąż chyba ma rację, że mnie należy wypuszczać na miasto i na balkon z klapkami na oczach, bo inaczej zawsze znajdę sobie jakieś zmartwienie w postaci 4 łap - i chyba ma rację. Tylko zapomniał, że sam mnie obdarzył 10 miesięcy temu miotem szczylków znalezionych na drodze. Przyganiał kocioł garnkowi.......... Czuję się strasznie.
  9. Poszłam go nakarmic i go nie ma. Na mieście pełno schlanych pijusów, pewnie się boi bidulek. Zostawiłam mu jedzonko i obserwuję z balkonu. O tej godzinie czekał na mnie i pieszczotki.
  10. Samo, niepotrzebne nikomu, przeganiane z miejsca w miejsce. On jest strasznie zmęczony tym wszystkim. Bidulek nie śpi tylko drzemie, najczęściej pod parkującymi na ulicy samochodami. Mogę zgłosić go do UM . Przyjedzie Siemiński i go odłowi. To juz jest ostateczność. Dziś przepędzał go facet mieszkający w podwórku gdzie stoi jego budka. Zrypałam go na funty, ale co z tego, jak psiak się teraz boi tam wejść? Ja już wysiadam.
  11. Na stałe. Musze znaleźć jakieś rozwiązanie dla Chipa, bo na moich oczach wpadłby pod samochód ( i to drugi raz w dniu dzisiejszym). Każde rozwiązanie jest lepsze niż śmierć pod kołami. Nie mogę dać mu schronienia ze względu na moje psice. Szybciej go skonsumują niż wpuszczą do domu. Nie siedzę z założonymi rekami. Wszyscy znajomi z miasta i okolic szukają mu domu. przynajmniej mnie o tym zapewniają. Ma watek na dogo, ma ogłoszenia, ma jedzenie, picie jaką taką budę. Co więcej mogę dla niego zrobić?
  12. Pomysł super, pytanie tylko skąd wziąć kasę na hotel. ja jestem boska, a dodatkowo na wyżywieniu mam masę bezpańskich psów.
  13. Dziewczyny mam problem i praktycznie jestem z nim sama. Pilnie potrzebna pomoc, bo lada moment może zdarzyć sie tragedia. [url]http://www.dogomania.pl/threads/188039-Brzeziny-Chip-b%C5%82aga-o-dt-ds-grozi-mu-%C5%9Bmier%C4%87-pod-ko%C5%82ami-tir%C3%B3w!Dale-ju%C5%BC-w-domu[/url]
  14. Ewatonieja chodziło zapewne o to, że pies przebywał z Mirabelka, na opuszczonej posesji.Wówczas jego tymczasowy opiekun wyjechał za granicę i go nie było.Psiaki karmiła córka sąsiada, więc skoro nie było opiekuna psa, to chyba 300 zł nie kosztowała usługa karmienia fundacyjną karmą. O ile mi wiadomo opiekun juz pojawił, ale nie na długo. Co fundacja zrobi z przebywająca tam Mirabelką jak znów wyjedzie? Tajemnica Poliszynela! Droga FUNDACJO prosimy o zdjęcia Stefana z nowego domu i o relacje jak mu się wiedzie, Dosyć olewania dogomaniaków, dzięki którym ten pies było nie było miał wikt. Jako założycielka i prowadząca wątek Stefana, a także osoba, która nawoływała ludzi do pomocy finansowej ŻĄDAM takich informacji.
  15. Chip dzis by wpadł pod samochód. Potrzebny PILNIE tymczas Na poniedziałek mamy umówioną wizytę u weta.
  16. Wskakuj okruszku na pierwszą stronę
  17. Pilnie potrzebny tymczas dla Chipa
  18. Czy możemy prosic o fotki psiaka i info jak się zachowuje w nowym domu?
  19. Wobec tego przyslij. Ze złapaniem go nie będzie problemu, Widząc mnie leci w moim kierunku z prędkością światła , chce sie miziac i przytulać. To naprawdę kochany psiaczek. Martwię się tylko, żeby sie nie wyniósł jak się go ogłosi, bo potem gdzie go szukać?
  20. Obroze to przecie mogę mu kopić, nie problem. Czekam jeszcze na telefony od dwóch osób, które miały popytać znajomych. Z ogłoszeniami ruszam dziś wieczorem, lub jutro, bo dziś mnie tak łeb napitala, ze ledwie widzę na oczy.
  21. Nikt nie zagląda do maluszka? Bidulek co rusz wchodzi do swojej prowizorycznej budki i drzemie. Spał w niej calutka noc. Przynajmniej nie leżał na mokrej ziemii i nie lało mu się na głowę. Dziś pomimo, ze pada jest suchy.
×
×
  • Create New...