Mieszkam na pierwszym piętrze, Koksownik, jak przyszedł do nas, to miał zgwoździowaną łapkę, gwoździk troszkę wystawał i potffffór, mały dawał sobie radę ze schodami, Beza była tylko skatowana i poraniona, ale po trzech dniach nauczyła się chodzić po schodach (teraz waży z 50 kg, wtedy ok. 20), jestem pewna, że cudny Kudłacz, da sobie radę, trzeba go pokochać, a resztę ta miłość pokona!