-
Posts
291 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maartuusia
-
JAGA - sunia bez lapki - ma wspanialy DOM w GDANSKU.... !
maartuusia replied to zuziaM's topic in Już w nowym domu
Gosiu ja te pieniążki bedę mogła przelać dopiero po pracy jutro bo dziś zostaję na noc u teściów (chyba muszę zacząć nosić hasła do konta przy sobie), ale przeleję na pewno, mam nadzieję, że to opóźnienie nie zrobi dużej różnicy. Dogomaniacy wpłacajcie kasę dla Jagi, każda złotówka się liczy. -
Pobity husky pod sklepem w Czarnowie. HAPPY END!!!!!
maartuusia replied to Neris's topic in Już w nowym domu
Matko Boska, nóż się w kieszeni otwiera. Oby psiak znalazł się cały i zdrowy. Nie mogę w żaden inny sposób pomóc więc trzymam chociaż kciuki. -
Pobity husky pod sklepem w Czarnowie. HAPPY END!!!!!
maartuusia replied to Neris's topic in Już w nowym domu
I internetu mam tylko to : [B]Klub Sportowy Psich Zaprzęgów[/B] [B]"BIAŁY KIEŁ"[/B] ul. Przytorowa 14 05-180 Pomiechówek tel. (022) 7854 478 [URL="http://www.bialykiel.superihost.com/"]http://www.bialykiel.superihost.com[/URL] e-mail:[EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] Neris może skontaktuj się z nimi, nie pozostaną obojętni. I błagam Cię ponad wszystko przyjrzyj się psiakowi, jeżeli nie uda się zrobić fotek postaraj się zapamiętać jak on wygląda, może tak: [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img154.imageshack.us/img154/4743/tndscn2474zr0.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img247.imageshack.us/img247/1191/tndscn2141bb6.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Może to mój ukochany Badylek... Ja własnie kończę pracę i biegnę na autobus do domu, zajrzę wieczorem, trzymam kciuki za psiaka. -
Pobity husky pod sklepem w Czarnowie. HAPPY END!!!!!
maartuusia replied to Neris's topic in Już w nowym domu
W Pomiechówku działa Klub Sportowy Psich Zaprzegów, mam kontakt do kilku osób w nim zrzeszonych, osób mieszkających w Pomiechówku, na pewno pomogliby, ale mam te dane w domu :( cholerka teraz jestem w pracy, jestem przekonana, że ktoś z nich zgodziłby się przechować psa chociaż przez kilka dni. Zaraz sprawdzę czy mają stronę internetową, może jakiś kontakt znajdę. -
JAGA - sunia bez lapki - ma wspanialy DOM w GDANSKU.... !
maartuusia replied to zuziaM's topic in Już w nowym domu
Na czyje konto pieniążki przelewamy? Beamichy, naszej kochanej doręczycielki (nie mylić z dręczycielką) psów :loveu: ?? Dużo nie wyskrobię ale ze 20 zł na pewno, powiedzice tylko gdzie przelać. -
I jeszcze piątek rano, wygrzewamy się na słoneczku Wszystkie nowości pozwólcie opiszę w poniedziałek rano, teraz lecę spać bo jutro rano jedziemy z Mariankiem do chirurga a potem mam do załatwienia jeszcze mnóstwo spraw, pozatym mało kto czyta dogo w weekendy więc chyba nic się nie stanie jeżeli szczegóły odchudzania i resztę newsów opiszę z małym opóźnieniem. A jeżeli o mnie chodzi to już mi lepiej dziś cały dzień na podwórku z psiurami wyzwolił we mnie na nowo chęć do życia.
-
Miałam problem w czwartek wieczorem i cały piątek z dostaniem się na dogo, jakieś "prace remontowe" chyba. Mam zdjęcia nowe tak jak obiecałam i garść nowych informacji o Lunce. Najpierw zdjęcia, te z czwartku i piątku, weekendowe wkleję w poniedziałek jak będę w pracy. Luneczka Tak na mój gust, to Luna gryzie łapę Mańka i Marian psy dwa :) trochę nieudane portrety, ale Luna nie potrafi usiedzieć w miejscu
-
eee tam, Kochani nic z tych rzeczy, nie wiem czy jakiego wirusa złapałam czy po prostu lenia, rano nie mogę wstać z łóżka, w pracy śpię, ja wrócę do domu na nic nie mam ochoty, oprócz oczywiście położenia się spać i tak już trzeci dzień. Kawa nie pomaga - dziś nie dałam rady i zdaje się, że usnęłam z twarzą obok klawiatury. Dlatego też nie mam nowych zdjęć ani nawet na dogo nie zajrzałam od dwóch dni - chyba nie jakaś depresja??? (wiosenna :)). Obiecuję wziąć się do kupy jak najprędzej i dostarczać nowych tematów.
-
Lunka nie jest narazie na jakiejś specjalnej diecie, staramy się po prostu racjonalnie karmic i zapewniać ruch. Od dziś zaczynamy krótkie spacery po okolicy, nie chcieliśmy z nią chodzić od pierwszego dnia żeby jej zbytnio nie przemęczać, a tak teraz po tygodniu biegania po podwórku myslę, że jest gotowa na pierwszy spacerek. A Marianek niestety inczej obcięty być nie może (z powodu chorych łapek nie może długo stać), fryzjerzy nie robią "fryzur" psom leżącym, obcinają je na "rekruta" a Marian musi być obcinany ze względu na swoją wyjątkowo obfitą szatę, która ma straszne tendencje do kołtunienia się. Po 3-4 miesiącach od strzyżenia na brzuszku i tylknych łapkach kołtuny są nie do opanowania, i to nie żebym nie dbała o psa, taka sierść - nierozczesywalna, gdybyście widzieli mój asortyment grzebieni i nożyczek, nie jeden fryzjer nie powstydziłby się takiego.
-
Pani robi sobie ze mnie jaja, może i jest mi trochę zimno, ale wolę to od głupich uśmieszków innych psów. Maniek z TZ'em No i najlepsze jakościowo zdjęcie z podwórka, naprawdę sobie odpuszczę resztę. Pozatym na ile Marian jest pierwszym moedelem RP tak Lunka nie przepada za aparatem, wczoraj usilnie chciałam jej zrobić jakiś ładny portret, a ona uparcie odmawiała współpracy, może boi się tego urzadzenia, spróbuję ją jednak przekonać, może będę za każde ładne zdjęcie dawała smakola, to byłby najlepszy sposób, ale przecież w końcu przestałaby mieścić się w kadrze.
-
Lunka jest u nas już ponad tydzień jak wiecie, rozkręca się dziewczyna powoli, choć spodziewałam się, że nastapi to szybciej (Badyl już po 2-3 dniach od adpocji szalał po podwórku i wszystko uwazał za swoje). Luna woli spokojnie poleżeć sobie w pralni zamiast śmigać jak Maniek cały dzień po podwórku, bardzo lubi za to towarzystwo ludzi, bo za każdym razem kiedy ją wołam chętnie idzie na podwórko, jest jeszcze trochę strachliwa, gdy tylko usłyszy kroki osoby wchodzacej do pralni ucieka na swoje legowisko, potem oczywiście wita się i cieszy, ale pierwsza rekacja to strach. Przed jedzeniem tańczy tylko wtedy, kiedy to moja mama przynosi miskę, na mnie + jedzenie nie reaguje już tak żywiołowo. Szczeka, dosyć dziwnie, stara się głośno, ale jakiś taki stłumiony dźwięk wydobywa się z jej pyszczka. Pozatym jest kochana, zawsze chętna do miziania, anielsko cierpliwa dla wiecznie zaczepiającego ją Mariana. Robiłam w weekend zdjęcia, ale niestety coś źle miałam ustawiony aparat bo zdjęcia z podwórka w ciągu dnia wyszły strasznie ciemne, i zauważyłam to dopiero jak je zgrałam na dysk, więc zdjęć dziś raczej nie będzie, umieszczę tylko Marianka w nowym ubranku, to akurat robiłam w domu.
-
Jedziemy z kolejnymi fotkami: Dziś w nocy spaliśmy na jednym posłaniu, tylko teraz udajemy takich przyzwoitych :) Tak naprawdę to poszłam do niego tylko dlatego, że on dostał super sweterki do przykrycia się :p ktoś coś mówił o psach jedzących na leżąco? u mnie są tylko takie :diabloti: a po jedznoku - drapanko postanowiłam zajrzeć do Manka miski, ale on też ma już pusto
-
Proszę Państwa, oto Marian Dziś po pracy śmigam do jakiegoś lumpeksu, wpadam do działu dziecięcego i jakiś kaftanik muszę zakupić, miała byc wiosna a tu jesień jakaś, pies ostrzyżony, kurcze boję się, żeby się nie zaziębił. W pralni ogrzewanie na full, Maniek wylapał w promocji kilka moich puchatych sweterków, ale i tak matwię się, dlatego dziś zabawię się w panią krawcowową.
-
Dziś nie mam zdjęć bo aparat wczoraj przez przypadek został u teściów, jutro zamieszczę nowe fotki, szczególnie Mariana po metamorfozie, wygląda trochę, hmm, jak chińska grzywka, jego chore łapy uniemożliwiwają mu długie stanie dlatego też musiał być strzyżony maszynką, tak naprawdę dłuższa sierśc została mu tylko na pycholu, wygląda niesamowicie, tylko boję się żeby nie marzł dopuki pogoda jest taka sobie, wiadomo, jak bedzie mu zimno to powinien pójść do ciepłgo domku, ale Maniek ma to do siebie, że lubi się turlać w najwiekszych kałużach. Lunka poznała go od razu, chociaż przyglądała się z zainteresowaniem, najtrudniej jest mi bo za każdym razem po strzyżeniu wydaje mi się, że podmienili mojego psa. Naprawdę różnica jest olbrzymia, zresztą jutro zobaczycie sami. Tak jak napisała ZuziaM, poczekamy do pierwszej cieczki bo lekarz powiedział, że termin sterylizacji suczki jest bardzo ważny, nie może to być zaraz przez i bezpośrednio po cieczce, dlatego zdecydowaliśmy się narazie wstrzymać. PS. Czy ktoś z Was ma wiedzę co zrobić żeby w moim podpisie zlikwidować link do wątku Badyla, tzn zrobić tak żeby wątek otwierał się po kliknięciu w napis Zaginął Syberyjski Husky? Bardzo proszę o PW.
-
A ja chciałam zapytać czy ktoś z Was wie i może mi powiedzieć czy mogę zastapić ryż płatkami ryżowymi, takimi które przygotowuje się 100 razy szybiej od ryżu bo starczy zalać wrzącą wodą, chwilę potrzymać na ogniu a potem na kolejną chwilę przykryć? Przyznam się, ze czasem serwuję te płatki psiakom żamiast prawdziwego ryżu i dlatego zastanawiam się czy oby dobrze robię. Ma ktoś wiedzę na ten temat?
-
Miłośnicy krzywych łapek meldują się w wątku "metamorfozy", psiak obok Lunki, Marian też ze schronu, tylko że jakieś 500 km bliżej, z Palucha, łapki tak samo chore, Luna z Jeleniej, przyjechała do nas dzięki wielkodusznej pomocy dogomaniaków: ZuziaM, Beamicha (z mężem), Seaside, Peter Beny, Jola K , Figa Bez Maku, Puchatek, Igusia, pidzej. Mam nadzieję, że nie zapomniałam o nikim. Dziękuję Kochani.
-
Jest tylko jedna rzecz, na początku zaniepokoiłam się, ale potem znalazłam prawidłowość, Luna sapie strasznie kiedy przychodzi się ją pogłaskać i jest jej dobrze. W innych sytuacjach nie sapie. Mieliśmy wczoraj iśc do lekarza, ale moja mama uznaje tylko jednego lekarza w okolicy, ponieważ ten pan pracuje na zmiany z pewną panią musiałam wczoraj wybadać czy jest w przychodni pan, niestety nie było, więc wizytę u lekarza pewnie zaliczymy dziś (tylko najpierw sprawdze kto dzis przyjmuje :cool3: ).
-
Przywyczaja się powoli, do mojej mamy zawsze podejdzie kiedy ją zawoła, do mnie prawie zawsze (te kilka procent kiedy nie podchodzi to sytuacje kiedy ma do przejścia spory kawałek, dzieli nas jakieś wąskie przejście lub narazona jest na zderzenie z biegnącym również w moim kierunku Marianem), ojca przestaje się bać wczoraj dosyć długo przekonywał ją do siebie w ogrodzie :) Tomek i moj brat mają za duzo narazie na głowie żeby zajmować się psami więc tu relacji nie opiszę. Nie słyszałam jeszcze szczekania Lunki za to dwukrotnie wyła, wczoraj rano po jedzonku (Puchatek zaraz powie, że było za mało :)) i późnym wieczorem. Kiedy przychodzimy czy to do pralni czy spotykamy się po powrocie z pracy Luna cieszy się bardzo, tak jak do jedzienia biega dookoła, albo kręci się w miejscu, natomiast kiedy zaczynamy głaskanie to zależy, raz kręci się a raz usiądzie i opdstawia a to brodę do podrapania a to uszy, wczoraj przektęcała się nawet na plecy żeby jej brzuchol podrapać.