-
Posts
30172 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
207
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by agat21
-
Monia, Kaprysek na razie dostaje metacam i nivalin (nivalin właśnie muszę dokupić, bo sie skończył). Rozważamy jeszcze podanie innego podobno bardzo dobrego leku, ale z nim jest dużo więcej "zachodu", żeby go w ogóle dostać, więc na razie o tym nie piszę. Te leki, które dostaje troche poprawiły jego poruszanie się, ale spektakularne to nie jest, więc myślę o jakiejś innej pomocy.
-
Monia, wersje dotyczące obiecanego wózka są różne.. :roll: Podobno miał obiecany, ale mnie powiedziano w schronisku, że on sobie jeszcze "radzi" z poruszaniem, więc nie przygotowali wózka dla niego. Nie wiem, co o tym sądzić. Byłam wczoraj wieczorem u kochanej mordeczki. Jest rzeczywiście dużo żywszy niż w schronisku. Niemalże "lata" po swoim wybiegu mimo tylnych łapek. Chyba juz poznał dobrze to nowe miejsce i dobrze sie w nim czuje. Poszczekuje i domaga sie pieszczot :D Na tylnych łapkach rzeczywiście potrafi stanąć i stać przez jakiś czas. Może spróbuje jeszcze z innym podobno bardzo dobrym lekiem - to może efekty będą tez lepsze. Ale o tym troche później, jak będe go mieć. Łapeczki dodatkowo zostały wczoraj rozmasowane :D . Apetyt dopisuje :D Usmiechnięta mordka podziękowała za odwiedziny :D Wieczorem postaram się wkleić zdjęcia, chociaż zrobienie ich po ciemku nie było łatwe - na większości mam uchwycony głównie zadek Kaprysia :lol: Co do rozliczeń: AMI - wpłata 40 zł :Rose: Basiaap - wpłata 100 zł :Rose: Wydatki: leki: 118 zł hotelik: 200 zł (dałam Asi troszke więcej kasy, bo Kaprysio nie jest zwyczajnym psiakiem, wymaga troche więcej uwagi - choćbyz podawaniem leków)
-
Śliczny jesteś Czarciku. I masz szczęście, że spotakłeś na swojej drodze takie fajne osoby. Przynajmniej oczka będą na razie OK. Ale serduszko pewnie tęskni za własnym człowiekiem do kochania... Kto pokocha Czarcika???
-
Niepełnosprawny Oskar wciąż potrzebuje pomocy finansowej
agat21 replied to asiaf1's topic in Już w nowym domu
Czy możecie napisać kto i o jakiej porze odwiedzi Oskarka w weekend? Jeszcze nie wiem jak, ale chciałabym znaleźć trochę czasu, żeby go odwiedzić i cos podrzucić, chętnie bym się spotała wtedy z kimś, kto stale do niego przyjeżdża. Będę wdzięczna za informacje. :D -
No więc tak: rozmawiałam dziś z Asią i Kaprysek podobno jest bardzo zadowolony ze swojego obecnego domku, czyli budki i wybiegu. Jest żywy i wesoły, stara się dużo ruszać, co mnie bardzo cieszy, bo w jego sytuacji świadczy o ogólnym dobrym stanie. Leki dostaje, poprawa jednak nie jest jakaś oszałamiająca - po prostu jest w stanie stanąć na łapkach i stać, chodzenie mu już niestety nie wychodzi :( Ale jutro do niego jadę, to zobaczę sama, co i jak. Jesli poprawa jest, to chyba warto mu dalej te leki dawać... Co do wózka, to postaram sie podzwonić do różnych firm produkujących je i dowiedzieć sie o ceny i terminy. Wózek pozwoliłby mu ruszać sie więćej i nie dopuscić do otarć i odleżyn. Jutro zrobie jeszcze parę zdjęć mordeczce kochanej 8) Supergoga, dzięki za chęć pomocy :D Wysyłam numer konta na priva.
-
Wielkie dzięki wszystkim dziewczynom zainteresowanym naszym Kapryskiem. Ja ostatnio znowu latam jak kot z pęcherzem i nawet nie mam czasu popisać na dogo. Mam nadzieję , że wieczorem uda mi sie cos naskrobać i podać najświeższe wiadomości o Kaprysku. Wózek bedzie potrzebny - niestety nie unikniemy tego najprawdopodobniej, więc błagam o mobilizację finansową, dowiem się ile to by kosztowało i dam znać. Jesli maci niepotrzebne koce czy karimaty to oczywiście- wszystko sie przyda, na razie Kaprysek ma kocyk w budzie i dywanik + słoma przed budą, ale nie wiadomo na jak długo to wystarczy. Dostaje cały czas leki. Basiaap! Serdeczne dzięki za kasę!!!! Bardzo bardzo sie przydała! Napiszę niebawem co i ile kosztowało. Zmykam..
-
Jesteśmy juz po wizycie u wetów. Kaprysek zmęczony ogromem dzisiejszych wrażeń leży i odpoczywa nasłuchując tylko nowych odgłosów.. Chyba jest zadowolony mimo wszystko.. Po rozmowie z wetami (małżeństwo 8) ) trochę się podłamałam. Kaprysek na pewno nie będzie nigdy normalnie sie poruszał. Cały jego problem nie leży w stawach biodrowych i ich zwyrodnieniach tylko w kręgosłupie. I te właśnie zwyrodnienia kręgosłupa sa już mocno posunięte :( Na razie dostałam dwa leki, które mogą odrobine pomóc mu poruszać się i mam je podawać przez 5 dni, ale jeśli nie będzie żadych rezulatów (co jest bardzo prawdopodobne), to zostaje tylko ... wózek, żeby biedaczysko nie leżał cały czas lub nie ciągał za soba łapek raniąc je bez przerwy. Jesli będzie miał okazję poruszać sie choćby na tym wózeczku, to nie dojdzie do tak szybkich i niedobrych zmian jak odleżyny, rany, kompletne zaniki mięśni tylnej części ciała... Podobno jest jeszcze metoda leczenia tych zwyrodnień laserem, ale koszty sa ogromne, a szanse.... różne. Tak więc pozostaje mi teraz podawać mu leki (metacam i nivalin) i obserwować, czy to cos da i ... zbierać na wózek :( Chrupciu, prześlę Ci zdjęcia na maila, bo nie umiem wstawić, a przed chwilką właśnie uwieczniliśmy Kapryska, jak sobie polegiwał...
-
Ufffff.... No więc Kaprysek jest juz u mnie w domu :wolfie: :D , a ja niestety musiałam jeszcze wrócic do pracy i dokończyć to, czego nie zrobiłam "zrywając się" po niego 8) Podróż przebył spokojnie (serdeczne dzięki dla Beatki - "Gamonia" za pomoc!!! :Rose: ). Teraz pewnie moja Gosia pomaga mu się zaaklimatyzować w nowym miejscu. Wieczorem wyruszam do wetki i ogólnie postaram się napisać więcej, bo teraz.... DO ROBOTY!!! 8)
-
NERO-niepozorny kundelek. Zasnął na zawsze.....
agat21 replied to Aleksandra_B's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo się cieszę, że tak dobrze wszystko poszło :D Jak tylko będę w hoteliku (a mam nadzieję, że niebawem :wink: ), to tez wygłaszczę Nerusia mocno :D -
NERO-niepozorny kundelek. Zasnął na zawsze.....
agat21 replied to Aleksandra_B's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ola, przepraszam za nieobecość :oops: Jak tam - udało Ci się z Nerusiem? -
Ja już dziś rozmawiałam z Asią w sprawie hoteliku. W tej chwili rzeczywiście nie ma miejsca, ale jesli Tymuś będzie miał to szczęście, że znajdzie w niedzielę swojego człowieka, to Kaprysek zająłby jego boks. Ja mimo wszystko postaram się zabrać go jutro ze schroniska, bo jesli nie jutro, to biedak musiałby siedzieć w schronisku kolejnych parę dni. A z tym trudno byłoby mi sie pogodzić... TZ-ta jakoś udobruchałam na razie, a Kapryskiem zajęłaby się moja córa podczas mojej nieobecności. Martwie się tylko, czy się wyrobie jutro do 16, ale postaram się w takim razie może w ciągu dnia wyrwać na "trochę". Od razu tez jutro wieczorkiem pojechałąbym do mojej znajomej wetki, żeby Kapryska obejrzała i dała jakieś pierwsze zalecenia. Beatko, bardzo dziękuję za deklarację w sparwie pomocy w adopcji Kapryska, ale nie wiem czy nadal chcesz mnie wspomóc skoro nie jadę jutro do hoteliku?
-
Moje Kochane Najukochańsze Dogomaniaczki!!!!! Bardzo bardzo Wam dziękuję za podnoszenie wątku i pamięć o Kaprysku!!! :buzi::buzi::buzi::buzi::buzi: Dzięki serdeczne za wszystkie posty (jeszcze nawet wszystkich nie zdążyłam przeczytać :D ) i dobre słowa. Dzięki Dotka i Chrupciu za odwiedziny i informacje o Kaprysku :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: Kasiu! Za przelew dla Kapryska tysiąc buziaków :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: :buzi: Nareszcie mam wolną chwilkę, żeby wejść tu i skrobnąć co nieco. Takiego nawału roboty i wyjazdów nie miałam juz dawno :( Ze zmęczenia momentami nie wiem, jak sie nazywam, miałam wrócić we wtorek wieczorem, a wróciłam do W-wy nad ranem w środę, żeby o 9 rano juz jechać do Poznania... Mało brakowało dzis też bym była w podrózy...Jakiś koszmar! Ale dosyć marudzenia, bo to temat o Kaprysku a nie o mnie :wink: Chcę go zabrać jak najszybciej z Palucha, zwłaszcza, że jest z nim coraz gorzej :( Najgorsze jest to, że adopcje na Paluchu w dni powszednie odbywają się do 16-tej, a ja wtedy jestem w pracy.. Zastanawiam sie nad ewentualnym "zerwaniem się" z roboty jutro - mam tylko dylemat, gdzie Kapryska umieścić (u siebie w domu czyw hoteliku), bo w sobotę mam znowu wyjazd aż do wtorku (niech to szlag! :evil: ), a nie chciałabym zostawić psiaka w domu, kiedyt musiałby byc zdany na mojego TZ.. :roll:, a nie na mnie... Dlatego poradźcie, mi proszę (zwłaszcza dziewczyny, które ostatnio u Kapryska były), czy można by było go umieścić w hoteliku u Asi (tam, gdzie jest Tymek i ma byc Neruś)?? Ja bym go w piątek wieczorem wzięła do weta, żeby go obejrzał i cos zalecił, tylko martwię się, czy w boksie u Asi to jest odpowiednie miejsce dla Kapryska.. Boks jest wysypany żwirem, a on ma poobcierane te łapki.. Czy lepiej zostawić go jeszcze te parę dni w schronisku?.. Cholerka, że też musiało mi się tak wszystko złożyć nieszczęśliwie! mam wyrzuty sumienia z powodu każdego dodatkowego dnia pobytu Kapryska w schronisku...
-
Kochani (a raczej kochane :D ) bardzo Wam dziękuję za wszystkie privy i wiadomości w sprawie Kapryska. Cieszę się, że poruszył Was los tego psiaczka. Mam gorącą prośbę do Was: jutro rano wyjeżdżam, niestety na jakieś głupie szkolenia i wracam dopiero w przyszły wtorek wieczorem - czy możecie przez ten czas podbijać wątek i pamietać o Kaprysku? na pewno Dotka cos jeszcze napisze po sobotnim spotkaniu na Paluchu z panią, która Kaprysa znalazła i przywiozła do schroniska.
-
Świetnie, że coraz większa pomoc dla Waszego schroniska. Bardzo się cieszę, że jest jeszcze wciąż duzo wrażliwych na krzywdę zwierzaków ludzi :D
-
Dotka, wiem, że z powodu kalectwa Kapryska (mam na mysli to, że jest niewidomy) najlepiej by było od razu znaleźć mu jakieś miejsce docelowe. Ale z drugiej strony jak go umieścić w jakims hoteliku, jesli nie wiemy co mu naprawdę jest i jakiego wymaga traktowania? Chciałam nawet dzis dzwonic do kilku hotelików, ale zdałam sobie sprawę, jak niewiele o nim wiemy, o jego chorobie.. Jak wtedy pytać ludzi w hotelu, czy go przyjmą? Dlatego pomyślałam, że przynajmniej na jakiś pierwszy okres, kidy trzeba z nim pojeździć do weta czy na jakieś badania, muszę go wziąć do siebie. Uwierz, że nie chcę stwarzać mu dodatkowych sytuacji stresujących, ale jak to inaczej przeprowadzić? Przecież na takie branie psiaka tylko na badania to Paluch chyba sie nie zgodzi, a poza tym, jak raz sie go stamtąd uda zabrać, to nie można pozwoilć mu tam wrócić.
-
Ja mogę Kapryska zawieźć do weta i porobic potrzebne badania. Niestey dopiero w przyszłym tygodniu, bo teraz niestety mam dwa szkolenia wyjazdowe (wyjeżdżam w czwartek z rana i wracam dopiero za tydzień we wtorek późnym wieczorem) :( Gdyby nie to, już weekend bym go wzięła do weta. Plan mam taki: zabieram Kapryska ze schroniska i dopóki nie wiadomo, co mu właściwie jest, jak go leczyć i w jakich warunkach psiak może dalej mieszkać muszę go przetrzymać u siebie. Już wczoraj "dyskutowałam" o tym z TZ (żebyście słyszały tę awanturkę :roll: ) i muszę tym razem postawić na swoim. Inaczej pies zmarnieje, zwłaszcza, że coraz zimniej... a on głównie na betonie przed budą :( Potem można szukać mu odpowiedniego hotelu za rozsądną cenę oczywiście, szukając mu intensywnie domu - cuda w końcu też sie zdarzają.. Dotka, cudownie, że bedziesz w sobote na Paluchu, spróbuj się dowiedzieć maksymalnie duzo o psiaku i czy nie będzie kłopotu z jego wyadoptowaniem Jeśli zgadzacie się na taką opcję i macie do mnie odrobinę zaufania, mogę zacząc zbierać kasę na jego leczenie i przyszły hotelik. Jęsli ktoś będzie chciał cos włacić na Kapryska- podam numer konta na priva. Jeśli macie inne propozycje - piszcie.