paniMysza, ja wiem, że winę za wszelkie nieszczęścia psie i kocie (i nie tylko) ponoszą ludzie, którzy najpierw je oswoili, a teraz nie chce im sie wziąc za to odpowiedzialności. Pisząc, że nie rozumiem mam raczej na mysli rozpacz i bezsilność, że tak mało mogę zrobić, żeby to zmienić. Moje dziecko jest wychowywane w przekonaniu, że każde zwierzę to żyjąca, czująca i godna szacunku istota, że słabszyum należy pomóc, i wiem, że wyrosnie na dobrego i odpowiedzialnego człowieka, ale ile osób podchodzi do tego zagadnienia "zgoła odmiennie"!
Dobrze, że chociaż na tym forum człowiek jest rozumiany i nie tarktowany jak idiota tylko dlatego, że zależy mu na losie zwierząt podczas kiedy wokół bieda, bezrobocie, mafia, korupcja itd. itd. itd. aż do wy...gania.
Pozdrawiam serdecznie.