Różni bywaja faceci, ale chyba generalnie mają troche inne podejście dow wielu spraw, niz kobiety. Chociaż ja na mojego TZ nie moge narzekać, bo tarfił mi sie wrazliwy i fajny facet, to tez czasem slysze, ze przeciez nie jestem w stanie pomóc wszystkim psom. Ale wtedy opowiadam mu tę "przypowieść" o człowieku, który zbierał na brzegu morza wyrzucone przez fale rozgwiazdy i dla tych uratowanych rozgwiazd, to nie było wszystko jedno, czy ktoś próbuje pomagać czy nie, bo wszystkim przecież nie pomoże.
A poza tym w sprawach finansowych mam taki sposób, że zawsze tłumaczę mu, że zamiast kupować sobie nowy krem do twarzy czy iść na lody, ja wolę dać pieniądze na potrzebujacego psa. Rachunek jest przeciez ten sam.
Pozdrawiam Was serdecznie i cieszę się, że jesteście :fadein: