Jump to content
Dogomania

koci-świat

Members
  • Posts

    1957
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by koci-świat

  1. Tu już raczej trochę za późno....prawdopodobnie pękła gałka oczna wskutek nieleczonego/źle leczonego wrzodu rogówki. Sorki ale ten pies musiał mieć od x czasu a nie od dwóch tygodni...
  2. [URL="https://lh4.googleusercontent.com/-KIGcemh3btQ/Tl-yIYQv0XI/AAAAAAAACvc/0P8Dn7sfSQE/s576/P4033759.JPG"]https://lh4.googleusercontent.com/-K...6/P4033759.JPG[/URL] o to ta!!!!!!!!
  3. Mufin już po kastracji. Wszystko ok-wybudził się szybciutko. Nie ma, na szczęście, żadnego urazu łapki. Nie dało się Pani doktor zbajerować na szybko ;-) Zdjęcia dopiero jutro....
  4. Mogę zabrać kociaka, ale dopiero po 13.07-może wcześniej znajdzie się jakiś inny tymczas.
  5. Czy niby-pekinusia na dłuższych nóżkach jest nadal? Możemy ją już zabrać do KŚ.
  6. Potwierdzam, niestety, to wszystko co pisze Gosia... Po prostu nie możemy sobie pozwolić na kolejnego agresywnego psa-mamy już Maxa, Dinę i Lilę. Nie da się socjalizować bojącego się psów shitsaka w stadzie. A pomieszczeń bez plaskatych już praktycznie nie mamy. [quote name='Osa']Ja cały czas zaglądam na watek w miarę możliwości. Bellusia Ty sama dobrze wiesz że nigdy nie chowamy głowy w piasek. Kiedy brałyśmy Maksa z Krotoszyna jako nieadopcyjnego - agresywnego mix-shih pisałam wtedy że dając mu szansę być może przez długi czas nie damy takiej szansy innemu psu - niestety miałam wtedy rację. Ogólnie mówiąc jesteśmy dzisiaj w takiej sytuacji że nie możemy przyjąć żadnego agresywnego samca skądkolwiek by nie pochodził i w żadnym wypadku. Wiesz i wszyscy którzy nas znają dobrze o tym wiedzą, że bierzemy płaskonose psy, stare, chore, ślepe i nie pytamy o nic - ale teraz może być tak, że Kasia zostanie bez mojej fizycznej pomocy /mam nadzieję że tylko na jakiś czas/ i po prostu nie da rady przyjąć kolejnego już psa z agresją lękową. I to nie jest kwestia naszego skreślenia - to jest kwestia naszych fizycznych możliwości. Mam nadzieję że uda się Wam z nim na tyle popracować że pies się wyciszy i uspokoi. Oczywiście sytuacja w Azylu też musi się wyklarować a przynajmniej musimy wiedzieć co i jak z Wiktorią. Jeśli nie będzie reagował agresywnie i będzie w miarę obsługowy wtedy mogę dać mu taką alternatywę na przyszłość ale to naprawdę tylko w ostateczności. I tak jak pisałam nie może wymagać szczególnego czy indywidualnego postępowania czyli nie może rzucać się z zębami na opiekunów tak żeby łapać go przez koc,musi wychodzić w grupie i mieszkać w grupie i w niej w miarę funkcjonować.Niestety nie możemy sobie pozwolić na dodatkowe zajęcia bo rozwali nam to cały grafik.[/QUOTE]
  7. Rzeknę tak....wziąć go możemy, ale nie jestem w stanie załatwić transportu, dzwonić, załatwiać adopcję itd. Do połowy maja jesteśmy w okrojonym składzie i nie starcza czasu.
  8. Oczywiście, że nie ma sensu wieźć go do Warszawy skoro jesteście mu w stanie zapewnić DT a nawet stały. Powiem szczerze że przykro mi się zrobiło czytając wypowiedź w tym tonie...O nas głośno? Nie sądziłam że ktoś uważa że robimy sobie reklamę w celu zapewnienia sobie jakiejś chorej przyjemności. Cóż miało by nią być? Ładowanie w psy pieniędzy, uczuć i roboty? Trzymanie ich czasami miesiącami, ze względu na choroby wiek i charakter i szukanie im w tym czasie odpowiednich domów? W ciągu dwóch lat przeszło przez nasze ręce 104 "plaskate" psy.... Prawie wszystkie z nich są już w nowych domach. Znajduję tu subtelną różnicę między taką działalnością, a zapewnieniem psu DT na kilka dni co oczywiście w pełni doceniam i uważam za kawał dobrej roboty. [quote name='Magda & Zicko']Osa absolitnie nie czuj sie urażona, chodzilo mi o to ze nie Tylko Ty i Kasia z Kociego zajmujecie sie plaskatymi, u mnie tez był Rabi z tego schroniska, potem pojechał do KS. Zaproponowalam ja psu tymczas, druga dziewczyna tez to zrobila z mozliwoscia ze pies zostanie na stale jeżeli sie z rezydentem dogada. Odwalacie kupę dobrej roboty, ale nie ma sensu wiezc psa pod Wawe jeżeli tu na miejscu sa domy które sie chcą nim zajac.[/QUOTE]
  9. Cieszę się ogromnie, bo my tu przeżywamy wszyscy... BEZA JEST PO STERYLIZACJI!!!! Pamiętajcie o tym :-)
  10. Ogólnie jest do d....Zoja ma Cushinga, niestety już jest 100% pewności-właśnie odbierane są badania. Person ma olbrzymią niewydolność wątroby i jest już żółty jak kanarek. Do tego wszystkiego ja mam grypę i jestem w stanie rozkładu....W związku z tym u weta, trzeci dzień pod rząd, tkwią niezastąpieni Delnes i Toffin za co im dziękuję z całego serca 50 razy dziennie. Jutro usg wątroby Persona-jeśli będzie jakieś wolne okienko-jeśli nie to w piątek.
  11. My możemy go przyjąć-u nas pekińczykarnia chwilowo świeci pustkami. Tylko czy można go "zarezerwować" -nie chciałabym załatwiać transportu na psa który w międzyczasie zniknie. Półtora roku temu brałyśmy z Krakowa ze schroniska trzy pekińczyki, całkowicie legalnie-jako Fundacja, ale wtedy ktoś z Krakowa to załatwiał... [quote name='greatmadwomen']możliwe, ale jest już po kwarantannie(2 tygodnie) i nikt po niego nie zadzwonił :( więc może chcieli się go po prostu pozbyć. Bo gdzie się szuka jak nie w schronisku jeśli się pies zgubi...[/QUOTE]
  12. To racja, ale oznacza to, że nie tylko my jesteśmy nieomylni, ale tylko my podlegamy karze. [quote name='ngo']Zgadza się, że niektóre KRSy przyjmowały sprawozdania mimo, że obowiązek dawania im ich zniknął. [U]ALE[/U], wbrew temu, co tu niektórzy piszą, [U]nie jest tak[/U], że trzeba było składać do KRS, a dopiero od tego roku do MPiPS, więc ci, którym KRS przyjął, zostali zmyleni co do składania do MPiPS. [U]To dwie różne sprawy.[/U] [U] Dotychczas składało się do MPiPS i KRS. Teraz za niezłożenie do MPiPS wprowadzono karę, a obowiązek składania do KRS zlikwidowano.[/U] Więc nawet jak komuś KRS przyjął sprawozdanie, to ma się nijak do niezłożenia przez tą organizację raportu do ministerstwa.[/QUOTE]
  13. Ja wysłałam, ale jak się okazuje jeden dzień za późno. Przez wszystkie lata wysyłałam. Czy 1 dzień to takie wielkie przewinienie żeby 200 zwierzaków zostawiać za przeproszeniem z ręką w nocniku?? [quote name='kuba123']tak jak jest napisane na stronie ngo - mogli nie wysłać w formie papierowej[/QUOTE]
  14. Fundacja Azylu Koci Świat też dowiedziałam się dzisiaj przez pośredników...
  15. U Sonika (u nas Puniek) wszystko w porządku. Tak jak mówiłyście jest trochę kilerem do innych psów i to niezależnie czy pies czy suka-grunt że się mu nie podoba.... Przepraszam za brak zdjęć, ale zajęci jesteśmy głównie przerzucaniem śniegu z miejsca na miejsce ;-) Wizyta u doktora Garncarza też musi poczekać-on przyjmuje tylko wieczorem-boję się, że nie dam rady wrócić bo zasypie, a o tej porze nikt mnie nie odkopie. Do Warszawy mam ponad 60 km, a do szosy ponad kilometr śniegu do kolan :-(
  16. Pokomplikowało się ban z Sonikiem-jak zwykle. Wrócił pies z adopcji...samiec. Mam gdzie upchać Sonika, ale MUSZĘ widzieć jak jego stosunek do kotów. Błagam, sprawdźcie jakimś cudem do czwartku!
  17. Podejmijcie jakieś decyzje w najbliższym czasie. Podejmując się opieki nad jednym psem, odmawiany następnym, bo z miejscem u nas krucho.... Jeśli ma się okazać że mała zostaje tam gdzie jest, to chciałabym o tym wiedzieć. Szkoda blokować miejsce dla jakiejś biedy.
  18. Tak jak napisała wcześniej Osa-morfologią Coco miała świetną.....i to tyle dobrych wieści. Dzisiaj odebrałyśmy biochemię. Wskaźniki odpowiadające za wątrobę-są 10 krotnie wyższe od górnej normy! Mała ma też poważną niedoczynność tarczycy. Biorąc pod uwagę początek ropomacicza, nieleczona, miała przed sobą kilka tygodni/miesięcy życia prawdopodobnie w bólu.....Cud że przetrwała i doczekała...
  19. Wróciliśmy wreszcie od weta, jest źle, a właściwie fatalnie. Dziadunio a właściwie już Fiodorek ma obrzęk płuc taki że widać na rtg jak żebra rozpychają się na płucach. Ogromną wadę serca, a nawet nie można zrobić mu EKG, bo tak się denerwuje, że mało nam nie zszedł na stole. Kaszle upiornie tak jakby chciał wypluć płuca. Oczywiście prawie nie je, bo natychmiast się dusi. Pierwsze co przyszło lekarzom do głowy to, po prawdzie, eutanazja.... Ale, oczywiście ratujemy póki się da. Fiodorek ma założony wenflon, dostaje leki dożylnie i z wielkim trudem dopaszczowo. Jego zęby są w takim stanie zaropienia i skamieniałości, że trudno mu jeść nawet gdyby się nie dusił. A na razie nic nie można z tym zrobić, bo narkoza go zabije. Dramat jednym słowem.
  20. Dziadeczek dojechał szczęśliwie!!!! Jest cudowny po prostu, tylko śmierdziel upiorny. Martwi mnie to bardzo, bo on śmierdzi ropą, a jego nosek wygląda jak dotknięty trądem....
  21. Naprawdę-tym razem to był splot szczęśliwych zbiegów okoliczności ;-) [quote name='Agucha']Wspaniałe wieści! Wiedziałam, że dasz radę :loveu:[/QUOTE]
  22. Staruszek za kilka godzin u nas będzie-wszystko dogadane-mój chłop już pewnie po niego dojeżdża do Radomia :-) [quote name='Aga - Czakra']Staruszek jest prześliczny. Ma taką samą minę jak mój Omek ze schronu - nieobecny wzrok i bezwładny języczek. On ma już swój świat. a co do Kociego Świata - to chyba musi się z nim skontaktować jakiś opiekun pieska, bo my to sobie możemy myśleć - a tu trzeba działać. Szkoda, że tylko KŚ posiada pekińczykarnię, reszta plaskaczy porozrzucana jest w najlepszym wypadku po DT albo w gorszym po schronach. Jest wielu miłośników plaskatych skupionych wokół KŚ - można też i ich prosić o pomoc. U nas niestety zapsienie totalne i raczej dożywotnie, więc wolne miejsce w najbliższym czasie się nie szykuje[/QUOTE]
  23. Z ostatniej chwili-Koko nie była w ciąży, co szczerze mówiąc podejrzewałam patrząc na jej dziwny brzuszek....Stan brzuszka był efektem rozwijającego się w najlepsze ropomacicza :-(. Ufffffff całe szczęście że zdążyłyśmy zanim skończyło by się tragedią.
  24. Trudno jest na prawdę to ocenić...wyprowadzenie Dziadka na prostą kosztowało kilka tysięcy złotych. Trudno powiedzieć czyich tysięcy-wpłaconych Fundacji na ratowanie zwierząt. Dziadek żył u nas tylko/aż 4 lata-odszedł w tym roku. [url]http://www.kociswiat.org.pl/index.php?ac=article&nr=Mjk=[/url] To były prawdopodobnie najszczęśliwsze lata jego życia. Był wspaniałym starszym panem-dumnym, łagodnym i pewnym siebie. Uważam, że warto było niezależnie od tego jakie pieniądze wygenerował. Jeśli chodzi o tymczasy, a w moim przypadku o rezydentów, to tak jak powiedziała ulvhedinn-każdy ma ochotę sobie ponarzekać, ale powinniśmy to robić na tyle świadomie, żeby potem nie mieć pretensji do siebie i do świata. Mam dwie kotki z porażeniem kręgosłupa, wloką tylne nóżki za sobą-Spinkę i Agrafkę-od lat, nie są w stanie samodzielnie się załatwić-trzy razy dziennie trzeba im przy tym pomagać. Nie ma mowy żeby opuścić dom na dłużej-wtedy pęknie im pęcherz. Jak się domyślacie obsługa ich nie była i nie jest szczytem moich marzeń. Ktoś je "uratował" nie uśpił...Ale ja je wzięłam ŚWIADOMIE i równie świadomie się z nimi męczę. Cieszę się, że są w stanie wejść samodzielnie na tapczan i zeskoczyć z niego na materac, czy złapać muchę, a nie wściekam się gdy któraś "zgubi" kupę i przez nią przeciągnie się 5 razy zanim sprzątnę. [URL="http://www.dogomania.../members/8175-ulvhedinn"][/URL] [IMG]http://www.dogomania.../images/statusicon/user-offline.png[/IMG]
  25. Ja też miałam nadzieję, że będzie go gdzie wziąć. Niestety, okazało się, że nasze samce nie chcą zaakceptować do końca nawet plaskatych suczek które przyjechały w międzyczasie. Jeśli on jest konfliktowy, to niestety, musi poczekać aż czegoś się pozbędziemy. Dostałam w jego sprawie maila 19.08-odpisałam natychmiast-zapadła cisza....Myślałam, że może znalazł dom. Od tamtej pory dużo się zmieniło-wzięłyśmy 4 nowe psy. Ja nie śledzę na bieżąco i praktycznie nie kontaktuję się pierwsza. Nie ze złej woli-po prostu mam fizycznie na głowie ponad 100 zwierzaków-głównie kotów, a dzwoni czasami ponad 30 osób dziennie w różnych sprawach. Ja już nie wyrabiam z niczym dodatkowym. W lecznicy byłam raz w życiu, Pana doktora widziałam przez trzy minuty. W ten sam sposób "znam" ponad połowę schronisk i innych tego typu "przechowalni" w Polsce. Mam nadzieję, że jeśli on nie znajdzie nowego domu, to uda nam się go przejąć za jakiś czas- w perspektywie mamy dwie adopcje chłopaków w najbliższym czasie.
×
×
  • Create New...