Pisałam tutaj już, jak bardzo brakuje mi czworonogów w domu..
Męża uprosić nie mogę, jest uparty jak osioł i zupełnie nie prozwierzęcy....
Więc kombinuję jak mogę..
Miałam "znaleźć" małe kotki dwa Miał mi ktoś do pracy podrzucić.. Nie udało się...
Teraz jestem na etapie umawiania się z panią, która zaopiekowała się kotką, wyrzuconą oczywiście, z kociakami.. Kociakom znalazła dom, kotkę wysterylizowała, ale nie może jej zatrzymać.. Więc jeśli nikt jej nie weźmie kotka wyląduje na ulicy albo w schronisku..
No i ja mam ją wziąść.. Mam już kuwetę, żwirek, karmę.. Kupiłam tunelik, zabawki ;)
Tylko mąż nie wie jeszcze.. Nie bardzo wiem, jak mu to powiedzieć ;)
Być może zakończy się to rozwodem.. Także trzymajcie kciuki ;)