Można na pewno, tylko z Cartrophenem Vet sprawa się ma tak samo jak w przypadku przejścia z NLPZ na leki sterydowe - trzeba zrobić przerwę w stosowaniu jednego leku, aby "wypłukał się" z organizmu, zanim zacznie się stosowanie innego. Jeśli stosujecie Trocoxil, czyli lek o mocno przedłużonym działaniu (stąd podawanie w odstępach miesięcznych), to nie jest to takie proste, bo on będzie się utrzymywał przez dłuższy okres, więc w tej chwili podanie Cartrophenu nie bardzo ma sens.
U mojej suczki stosowałam przez pewien czas Cimalgex, który jest lekiem podobnej generacji jak Trocoxil, ale nie o działaniu przedłużonym, tylko normalnym. Jeśli nie jest tragicznie to podaje się go przez krótkimi seriami, a potem kilka dni przerwy. Jeśli jest bardzo źle (czyli na przykład w okresie mrozów - wtedy kręgosłupy wysiadają najbardziej) to można podawać w trybie ciągłym, ale zawsze pamiętając o osłonie żołądka (to jest naprawdę bardzo ważne). Na Trocoxil się nie zdecydowałam, bo Szara ma uszkodzone jelita i trzustkę, więc w przypadku, gdyby nastąpiła reakcja niepożądana to nie bardzo jest jak psu pomóc (znów przedłużone działanie - substancja czynna zostaje w organizmie na długo i nie ma możliwości jej wyeliminowania).
O terapii Cartrophenem Vet pisałam wcześniej - niewykluczone, że w okresie letnim pewną ulgę przyniósł (przez około 3 miesiące nie podawałam suce żadnych leków - tylko suplementy - i chodziła. lepiej lub gorzej, ale bez widocznych objawów silnego bólu), ale jak przyszła zima to pogorszenie było lawinowe. Nie oznacza to, że nie jest nic warty - po prostu u nas sytuacja jest tak skomplikowana, że mało co skutkuje. U innych, psów, które znam - pomógł; tyle, że nie na tak poważne zmiany w stawach.
W styczniu - pomimo ciągłego stosowania pełnych dawek leków niesterydowych - było tak źle, że dla szczegółowego potwierdzenia diagnozy zrobiłam suni rezonans magnetyczny, który wykazał, że kręgosłup jest w stanie dramatycznym. Pojawiła się opcja przejścia na sterydy (DepoMedrol lub Diprophos) podawane dostawowo (na chore biodra, których poprawa powinna odciążyć kręgosłup), ale ja uważam, że steryd ze względu na swoją "szkodliwość ogólną" (nerki, wątroba itd.) to rozwiązanie ostateczne, więc szukaliśmy wspólnie z wetem prowadzącym, ortopedą i neurologiem innych metod.
Neurolog zapisał mojej suni Gabapentin, który jest lekiem generalnie przeznaczonym na padaczkę, ale pomaga także przy bólach o pochodzeniu neurologicznym (zwyrodnienia na kręgosłupie uciskają nerwy korzeniowe i pojawia się tzw. zespół końskiego ogona, skutkujący między innymi niedowładami i silnym bólem promieniującym z okolic krzyża). Do tego wdrożyliśmy akupunkturę. W tym momencie połowa czytających zaczyna się tarzać ze śmiechu po podłodze i ja to rozumiem, bo sama na początku podchodziłam do sprawy - delikatnie rzecz ujmując - bardzo krytycznie i "na nie", ale w tej chwili moja opinia jest już inna, bo ataki porannego bólu zdarzają się mojeje suni w tej chwili raz na dwa tygodnie, a nie co drugi dzień. Na pewno ma na to wpływ pogoda, nie bez znaczenia jest też stosowanie Gabapentinu i rehabilitacja (codziennie rano poświęcam około pół godziny na rozgrzanie odcinka lędźwiowego suki kompresem, masaż i ćwiczenia bierne), ale podejrzewam, że akupunktura też nie jest bez znaczenia. Na tak ustawionej terapii jest do tej chwili - bywają chwile lepsze i gorsze, ale ogólnie sobie radzi. Jeśli jest bardzo źle to podaję Szaruli jedną tabletkę Tramalu - po to, żeby oszczędzić jej cierpienia. Oczywiście mając na uwadze to, że Tramal nic nie leczy, po prostu kasuje ból.
Jeśli nic nie pomaga to zawsze można spróbować terapii typu PRP lub IRAP - tyle, że to ciągnie za sobą znaczne koszta i - jak w przypadku wszystkiego innego - nie ma gwarancji sukcesu. Metod radzenia sobie z choramia ortopedyczno-neurologicznymi jest "na rynku" dużo (w tym wspomniane sterydy, Cetyl-M, komórki macierzyste), ale takie schorzenia są wyjątkowo niewdzięczne w leczeniu, więc potrzeba cierpliwości i sporych zasobów finansowych, aby móc wypróbować choćby większość.
To wszystko piszę na wszelki wypadek i ewentualnie przyszłościowo, bo Trocoxil to silny i nowoczesny lek, więc powinien pomóc i na to bym w tej chwili liczyła najbardziej. Poza tym - oprócz suplementów takich jak Gelacan, który już stosujecie - nie ma właściwie możliwości połączenia zastosowanej terapii z żadną inną.
Doczytałam też, że psiak ma problem z brakiem kontroli nad siusianiem - jeśli macie potwierdzone badaniami moczu / krwi / USG jakieś schorzenie pęcherza / nerek to jak najbardziej jest sens podawania leków lub suplementów związanych z urologią (te tabletki z żurawiną na przykład), ale jeśli te organy są zdrowe to ja bym raczej obstawiała, że problem wynika z chorego kręgosłupa, kiedy uszkodzone kręgi (nie doczytałam, w którym odcinku ta spondyloza, więc zakładam, że - jak to u ONka przeważnie - w lędźwiowym) powodują ucisk na nerwy obsługujące zwieracz cewki moczowej - w tym przypadku leczenie urologiczne nic nie da.
Jeśli rozpisałam się za bardzo to przepraszam - nie chciałabym tu wchodzić w cudze kompetencje, ale może warto te tematy spokojnie przedyskutować z wetem prowadzącym psa.