-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
[b]Kara[/b], TOZ chyba daje bony na sterylizacje i kastrację. Jesli u nich się nie da, to popytaj w innych organizacjach zwierzęcych. W Warszawie w sterylkach pomaga np. Canis (ale nie wiem, czy nie chodzi o bezdomne koty...).
-
[b]arima[/b], nie mam pojęcia :niewiem: Co to jest ta tężyczka? :hmmmm:
-
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
asher replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
Całkiem niedawno pisałam gdzieś, że tak, jak wcześniej były pewne rasy które mi się bardzo podobały, tak były i takie, które mi nie podchodziły. A odkąd jestem na Dogo w zasadzie wszystkie psy zyskały jakiś swój urok... oprócz nagich chińskich grzywaczy. No więc wszem i wobec ogłaszam, że odkryłam właśnie zaletę nagusów - są nagie 8) :wink: -
Fotki naszych psiaków (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
asher replied to doddy's topic in Owczarek niemiecki
mch, czy mężczyzna który na zdjęciach jest obok Klary to ten sam, który zajął jej łóżko? 8) A propos trymowania - całkiem serio mam ochotę zafundowac je Sabinie. Ewentualnie strzyżenie :wink: Przez te cholerne kleszcze :x -
No to kabackie kleszcze sa chyba uodpornione na wszystko. Śląskie też :wink: Wczoraj moja mama wydłubała Sabinie kolejnego kleszcza - spomiędzy opuszek przedniej łapy :x Czy 45 zł za Prevetnic dla 36 kg psa to dużo, mało, czy normalnie?
-
No nie. Ja to mam pecha :-? Radom to moje rodzinne miasto, rodzice tam mieszkają, miałam dwustuprocentowa pewność, że pojawię się na wystawie i... okazało się, że 19 maja przylatuje z Anglii w odwiedziny moja przyjaciółka... Proponowałam jej wyjazd na wystawe, ale nie chce. Terminu przylotu tez nie chce zmienić :roll: No normalnie iść się powiesić :wink:
-
Czy istnieje taka rasa? Bo ja pierwsze słysze, no, ale może sie nie znam :wink: Pytam, bo znalazłam na Allegro ogłoszenie o "reproduktorze" tej rasy. I nie wiem, czy to żart, czy nabijanie ludzi w butelkę? Próbowałam znaleźć cos o nich w necie, ale w googlach zero wyników :-?
-
Oj adda, coś czuję, że gospodyni ci na balkonie ścieżke zdorwia zrobi 8)
-
[quote name='twa1001']komu wierzyć drukarzom czy psiarzom ??[/quote] Mnie. To bubel. 8) :wink:
-
Możecie podesłac mi na priw link do dystrybutora tej karmy? NBo chyba ma jakąś strone www? A jeśłi nie, to gdzie można sie o tej karmie czegoś dowiedzieć?
-
Baby nie spały w szlafmycach (nota bene z kutasem, szlafmyce znaczy się :oops: ), ino w czepkach! [b]Beata[/b], to ja tez sie wpraszam :D Wezmę spiwór i swoje piwo, bo ja jaboli nie pijam 8) Tylko jest mały problem - pogoda się zepsuła. Obawiam się, że Beata wcale nie będzie musiała się starać, żeby zrobić z balkonu akwarium... Ma ktoś pożyczyć strój płetwonurka? Tak na wszelki wielki?
-
[quote name='PIKA']Asher ja swoją futruje smakołykami od kiedy u mnie jest i jakoś przez prawie 5 lat do kagańca się nie przekonała, :-? a zawsze dawałam smakołyk jak go miała na mordzie nigdy po zdjęciu[/quote] Przyczyn może byc wiele. Mogłas za krótko uczyć, mogłaś uczyć za szybko, smakołyk mógł byc niewystarczająco przez psa pożądany, więc bilans co lepsze - brak kagańca, czy kaganiec + nagroda nie wypadł dla namordnika korzystnie :wink: ... Zresztą co ja cię będe uczyć, sama wiesz :wink: [quote name='PIKA']A kiedyś chodziła w kagańcu praktycznie cały czas bo puszczałam ja na osiedlu luzem a ona wszystkie świństwa zjadała w czym kaganiec i tak jej specjalnie nie przeszkadzał :evilbat: Jaką ma minę i jak się zachowuje w kagańcu i bez to widziałaś, Mokka też :D[/quote] A zawsze się tak zachowywała? Bo jesli nie, to przyczyna może leżec w tym, że jej odpuściłaś - mądra sucz zrozumiała, że żeby był spacerek, to wcale nie musi byc kagańca na mordzie :wink: A psa, który był czegoś nauczony i potem się "oduczył" strasznie trudno jest ponownie tej samej rzeczy nauczyc... Zwłaszcza, jeśli wiąże się to z dużym dyskomfortem. Dlatego ja praktycznie przed każdym spacerem, nawet, jeśli nie jest to konieczne, zakładam Sabinie kaganiec - żeby nie zapomniała. A jak się Sabina zachowuje tez miałaś okazję widzieć (gwoli wjaśnienia - to nie kaganiec powodowal jej ospałość, ona nigdy nie jest wulkanem energii, a obecnośc gromady obcych psów jeszcze ją dodatkowo wytłumia :wink: ).
-
[quote name='Gosiak'][quote name='asher'] wypowiedź (ponoć weta) jest o Prevetnicu - i chyba mija się z prawdą. Bo Preventic działa na kleszcze, a nie działa na pchły, a ta osoba pisze, że jest dokładnie na odwrót :roll:[/quote] Asher, przeczytaj tą wypowiedź jeszcze raz bo to Ty teraz mijasz się z prawdą. Ten lekarz wyraźnie napisał że Preventic jest przeznaczony wyłącznie do walki z kleszczami.[/quote] [b]Gosiak[/b], to ty przeczytaj dokładnie - moją wypowiedź. Nie naisałam, że ten konkretny lekarz twierdzi, iż Preventic zwalcza pchły, a nie kleszcze, tylko inny - w kolejnej wypowiedzi. Jest zalogowany bodajże jako "Gość" i ma dopisek, że jest weterynarzem. [quote name='Gosiak']Napisał też dosłownie, że [i]"chyba zdarzają się populacje kleszczy już oporne na fipronil"[/i] co może oznaczać, że może coś słyszał na ten temat - może sam coś zauważył lub pacjenci zaczynają się skarżyć. Według mnie wątek o różnicach w reakcji różnych psów na fipronil to już kolejna myśl w jego wypowiedzi.[/quote] No widzisz, a dla mnie to ten sam wątek :wink: Znaczy się każda czyta to, co chce przeczytać :wink: [quote name='Gosiak']Ja akurat mam cały czas te same psy i koty i mogę powiedzieć tyle, że Frontline do tej pory zawsze na nie działał a w tym roku już nie. Więc nie jest to kwestia różnic osobniczych i tego, że na jedne psy działa ten środek a na inne nie, bo najwyraźniej nie tu leży tym razem przyczyna, skoro zwierzęta są cały czas te same a działanie środka się zdecydowanie pogorszyło.[/quote] Ja myślę, że przyczyna może jednak leżeć "w psie". Może w ciągu tego roku zmieniło mu się to natłuszczenie skóry, przez co Frontline stał sie mniej skuteczny? Jedno w tej dyskusji jest pewne - obie sobie gdybamy :wink:
-
[quote name='Ludek']A czy jeżeli jest ta sama substancja czynna, to nie powinno działać tak samo?[/quote] To może zależeć od substancji pomocniczych (no bo dlaczego na mojej psicy Advantix nie działa prawie wcale, a Expot już nieco lepiej, skoro mają tę samą substancję czynną - permetrynę?). Może też chyba zależec od dawki fipronilu... Może byc większa, albo mniejsza niż we Frontlinie... Chyba... :wink:
-
[quote name='PIKA']Gucia ja nie wiem o co tym psom chodzi. ale niektore w kagancu jakos dziwnie sie uspokają :D jakby czuły ze namordnik je oslabia :wink: [/quote] Na pocieszenie dodam, że po pewnym czasie psom to dziwne uczucie osłabienia mija :wink: Ja zdecydowanie nie polecam stosowania siły i przymusu przy nauce noszenia kagańca! Najlepiej stopniowo do niego psa przyzwyczajać, zwłaszcza takiego, jak Sajlor - który ma juz z namordnikiem wyrobione bardzo złe skojarzenia. Podstawowy warunek powodzenia - pies musi byc żerty :wink: (tak, by smakołyk był dla niego nagrodą). Ja na początku tylko wyjmowałam kaganiec i chwaliłam i nagradzałam za zainteresowanie się nim (zbliżenie się psa do kagańca, dotknięcie kagańca nosem, itp). Na tym etapie nie zakładałm psu namordnika. Po prostu starałam się go odczulić - żeby na widok kagańca pies nie zwiewał z podkulonym ogonem :wink: Ten etap trwał bardzo krótko. Następny etap to nagradzanie za włożenie pyska w kaganiec. Po prostu kładłam kaganiec na dłoni ze smakołkiem, w taki sposób, żeby smakołyk znalazł się w kagańcu. Wtedy Sabina, żeby zjeść smaczka (super hiper ekstra smaczka :wink: ) musiała włożyć pychol do kagańca. Potem podstawiałam Sabinie kaganiec pod pysk, sucz nauczona, że to przynosi korzyśc sama wkładała mordę do środka, chwilę (dosłownie parę sekund) siedziała/stała/leżała (w zaleznosci od tego w jakiej pozycji była, kiedy pdsuwałam kaganiec) w namordniku, za co była chwalona i nagradzana (bez zdejmowania kagańca, przez kratki namordnika! Przez pewien czas robiłam tak, że najpierw zdejmowałam kaganiec i dopiero potem chwaliłam i strasznie się dziwiłam, czemu ta psica taka głupia i się nie uczy :wink: ). Czas trzymania spokojnie pyska w kagańcu stopniowo wydłużałam. Drugi etap - czyli nauka wkładnaia pyska w kaganiec trwała najdłużej - jak tylko wycofywałam ze szkolenia leżący na dłoni smakołyk, suka nie była zainteresowana wkładnaiem paszczy do srodka. Ale w końcu załapała. Reszta poszła jak burza :D (Pomijam swój błąd z nagradzaniem po zdjęciu kagańca, bo to strasznie nam przedłużyło nauke spokojnego tolerowania kagańca na pysku. Kiedy tylko zmieniłam sposób nagradzania, sucz załapała błyskawicznie). Dośc szybko miałam okazję sprawdić skutecznośc szkolenia, bo po pewnym wyskoku Sabiny zdecydowałam, że nauczona, czy nie, kaganiec na spacerach będzie nosić i już. No i sucz mnie zaskoczyła, bo się okazało, że w sumie jest nauczona :D Teraz stosuję zasadę, że nie ma wyjścia na spacer bez kagańca. W trakcie spaceru czasem jej go zdejmuję, bo mamy w okolicy niezapsione tereny, gdzie sucz może popolowac na polne myszy, czy poaportowac, co w kagańcu byłoby raczej trudne :wink: Kaganiec zawsze jest zakładany suczy jako ostatni - dosłownie tuż przed otwarciem drzwi wejściowych. Dzieki temu pogłębiło sie skojarzenia zakładania kagańca z przyjemnością (w trakcie nauki był to smakołyk, teraz jest spacer). Do tego stopnia, ze nie cieszy się już na widok smyczy, czy obroży, tylko wtedy, kiedy sięgam po kaganiec :wink: Tak ja Leon Mokki - nie kocha kagańca. Czasem nawet trochę fika, próbuje ściągnąć paskudztwo z mordy, ale wtedy odwracam jej uwagę wydając jakies polecenie (siad/waruj/chodź tu, itp). Teraz powili (baaardzo powoli) zabieram się do uczenia Boogiego. Można powiedziec, że on umie nosic kaganiec (uczyłam go kilka lat temu - metoda przymusu), ale gołym okiem widac, jaki jest w namordniku nieszczęśliwy... Sabina tez miała złe skojarzenia, jednak nie tak silne, jak Booogie. Sporo pracy nas czeka 8)
-
Trochę to pomieszane :roll: Pan Krzysztof pawłowski twierdzi, że to myśliwi lobbują za szczepieniem lisów, a w pierwszym artykule można przeczytać, że jest wręcz na odwrót... :roll: Chyba się trochę autor drugiego artykułu zacietrzewił :wink:
-
[b]Gosiak[/b] ten weterynarz wcale nie potwierdza twojej tezy... Pisze tylko, że [b]wydaje mu się[/b], iż niektóre populacje kleszczy [b]mogą być[/b] odporne na fipronil (substancja czynna Frontline). Ale zaraz dodaje, że nie wie jak w takim razie wytłumaczyć to, że w tym samym miejscu w którym u jednego psa fipronil nie przynosi rezultatów (stąd podejrzenie o uodpornieniu sie nań kleszczy), na drugim psie sprawdza się świetnie. Sam pisze, że najbardziej prawdopodobne jest to, że to psy mają różnice w natłuszczeniu skóry (więc na niektórych psach preparat nie rozprowadza sie tak, jak powinien i dlatego nie działa), a nie kleszcze odpornośc na fipronil... Różnice w natłuszczeniu naskórka tłumaczyły by na przykład to, że u jednego z moich psów sprawdzają się środki z permetryną (np. Advatix, Expot), a u drugiego nie - w tym samym miejscu i czasie... Róznicę skuteczności pomiędzy preparatami o tej samej substancji czynnej (np. Advatixu, Expotu i Duovinu) na tym samym psie może natomiast powodowac to, że zawierają inne substancje pomocnicze. Świadczy o tym wypowiedź tego weterynarza o Fiprexie - który zawiera fipronil (to samo, co Frontline), ale może być mniej/bardziej skuteczny ze względu na "inne podłoże dla fipronilu". To tez jest logiczne i tez sama zaobserwowałam różnicę miedzy zupelnie nieskutecznym Advantixem, a nieco lepiej sprawdzającym sie u Sabiny Expotem... Poza tym, ja bym tak slepo nie ufała temu, co tam piszą - kolejna wypowiedź (ponoć weta) jest o Prevetnicu - i chyba mija się z prawdą. Bo Preventic działa na kleszcze, a nie działa na pchły, a ta osoba pisze, że jest dokładnie na odwrót :roll:
-
[quote name='golden_owner']pan powiedzial jedynie, ze moze jak sie ta szczepionka wchlonie gdzies blizej mozgu to moze byc niebezpieczna :o a jak gdzies w jelitach to nie powinno byc problemow.[/quote] Czyli najbezpieczniej byłoby, gdyby miala postac czopków, bo odbyt jest znacznie bliżej jelit, niż mózgu, a paszcza na odwrót :wink: [size=2]Przepraszam za Off, ale nie mogłam się powstrzymać[/size] :oops: :lol:
-
Być może ja mam takiego psa :wink: Ale nie jestem pewna, bo kardiolog nigdy tego tak nie określił :wink: Moja Sabina ma nacieczenia (zrosty, prawdopodobnie po przebytym zapaleniu) na płucach, co zmniejsza ich wydolność, a to z kolei spowalnia pracę serca. Objawy to jakby duszenie się, charczenie i ogólnie brak witalności. Identycznie jak u twojego psa - ogromny wpływ na samopoczucie psicy ma pogoda. Sabina bierze leki - Spasmophen i Theospirex i chyba będzie je brała dożywotnio. Na poczatku dostawała jeszcze lek nasercowy - Olicard. Uzupełniamy też potas i magnes Asparginem, ale być może niebawem to odstawimy - zdecydują o tym wyniki badania krwi. Psica jest pod opieką kardiologa. Ostatnio byysmy w styczniu, teraz pójdziemy z wynikami i przy okazji na kontrolę. Generalnie da się z ta chorobą życ, więc jeśli twój piesek cierpi na to samo, to się nie martw na zapas :wink:
-
Ja też trzymam kciuki! :kciuki: Czy weterynarz postawił jakąs diagnozę? To schorzenie ortopedyczne, neurologiczne? Moja kuzynka ma 7 miesięcznego sznaucerka miniaturę. Piesek wygląda na zdrowego, je, jest wesoły. Ale kiedy siedzi, lub stoi bez ruchu widac, że lekko trzęsa mu się łapki... Generalnie nie ma problemów z poruszaniem się, tak jak twoja suczka, ale... nie biega, tylko skacze - jak antylopa :o Wygląda to przezabawnie, ale zastanawiam się, czy nie świadczy to o jakichs problemach z łapkami? Macie może jakiś pomysł?
-
Mam dwa pytania - długi weekend spędziłam z psami na Śląsku. Tamte kleszcze są zupełnie inne, niż w Warszawie - duuużo mniejsze, przez co niestety trudne do wyciągnięcia... Niestety nie udało się wykręcić paskudztw w całości... Weterynarz uspokoił mnie kiedyś, że taka głowka kleszcza wyjdzie z psa jak drzazga i faktycznie tak sie dzieje, mam jednak obawy, czy ta pozostałośc kleszcza, jeśli ten był nosicielem pierwotniaków, nie zarazi psa babeszją? Wyciągnęłam kleszcza nieługo po tym, jak się wbił, więc teoretycznie nie zdążyłby psa zakazić, no ale część w psie została :-? I czy babeszją pies może się zarazic jeśli kleszcza... zje? Moje burki ze smakiem wcinają trawę, a wiadomo, że w niej często sa kleszcze :-?
-
[b]LAZY[/b], z tego co wiem zaskrońce pływają, a zmije nie. I jestem pewna, że zaskrońce są zupełnie nieszkodliwe. Mogą co najwyżej napędzić stracha :wink: [quote name='Agnes']Poza ucieczką, jego jedyną bronią jest wyrzucanie z kloaki cuchnącej cieczy, którą uwalnia na ogół podczas chwytania węża. Jest gatunkiem o bardzo spokojnym usposobieniu.[/quote]