-
Posts
6875 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by asher
-
o rany...! [b]tajdzi[/b], rozumiem, że podajesz Gwieździe kawior do łóżka i poisz szampanem??? 8) A Marcel robi za bodyguarda? 8)
-
[b]kiwi[/b], bardzo, bardzo mi przykro :( [b]PALATINA[/b], a co słychac u Czaty?
-
Haniu, co słychac u rekonwalescentki? Jak przebiegła wizyta kontrolna? Wszystko w porządku???
-
Zdjęcie "z paproszkami" rewelacyjne :D Mina Kamy mówi sama za siebie! Chyba odtąd częściej będzie wkładała ogon w chaszcze, żeby jak najwięcej paproszków nazbierać 8)
-
Może po prostu nie trafiłas w jego smak? :wink:
-
[quote name='an3czka']wiesz...przy regularnym uzywaniu masc szybciej sie konczy :wink:[/quote] wiem, bo kiedy jeszcze Bugajski mieszkał ze mną, to smarowałam mu to regularnie :P Pudełeczko Linomagu starczało mi zawsze na długo. No i najważniejsze - smarowanie pomagało, tyle, że poprawę widac było dopiero po kilku tygodniach. Jak modzele znikały, to przestawałam smarować. Po pewnym czasie znów się pojawiały. I tak w kółko... :roll: Obecnie sa i mają się dobrze :-? :wink:
-
Fajne :D Ale wersja podstawowa najfajniejsza :wink:
-
Moja sucz tez już się stresuje u weterynarza... A na początku wchodziła, jak do siebie, pełen luz... Tyle, że ją nie same zabiegi stresują, bo ona jest wytrzymała i odporna na ból. Ona się boi aparatury - bardzo zraził ja rentgen, najpierw wkładanie na stół, a potem ta cała maszyneria... Teraz, podczas szycia tez biedna musiała być połozona na stole... Wiadomo, w takiej sytuacji nie ma czasu na to, żeby pieska godzinę oswajac, powolutku namawiać, po prostu używa sie siły :( Wszelkie zastrzyki, zaglądanie w paszcze, osluchiwanie, itd zawsze znosiła z anielską cierpliwością.
-
Hipogryf jest wręcz nieprzyzwoicie piękny!!!! :D On jeszcze urośnie? :o [b]Korona[/b], zgubiłam numer do ciebie a mam do oddania w dobre ręce 4 kg łapek kurzych! Kupiłam dla addy, ale ona znikła, miał wziąć Wojtecki, ale się nie odzywa... Zamrażakę mi zapychają :roll: Chcesz? Ja generalnie siedze w domu cały czas, więc jak chcesz, to przyjeżdżaj i sobie bierz 8) Mój numer 0608 450 022
-
[quote name='malawaszka']ekkhemmm chyba takie mądre dominantki to rzadkość :hmmmm: [/quote] No wśród psów na pewno :wink:
-
Dzięki Flaire, przynajmniej jestem trochę spokojniejsza :wink: Bo to rozsianie na skutek operacji, chociaz mało prawdopodobne, przyczyniało mi jednak dodatkowego stresu... :roll: Swoją drogą, to weterynarze są w dośc... schizofrenicznej sytuacji... No bo z jednej stropny wiedza, że muszą guza wyciąc i że robią dobrze, z drugiej wierzą, że tym wycięciem mogą spowodowac rozsianie, więc robią źle... Nie zazdroszczę :wink:
-
[quote name='Katerinas'][b]asher[/b] Ale historie ... :( Ale najważniejsze, że mają szczęśliwe zakończenie :D Oczywiście dzięki Tobie :angel: Straszne, że niektórzy ludzie nie mają za grosz serca ... Jak można głodzić, bić psa... czy wyrzucić go z auta :roll: :([/quote] No nie tak do końca dzięki mnie, bo to nie ja je ratowałam, ja je po prostu po uratowaniu sobie wzięłam :wink: A ponieważ to galeria, to... [img]http://img241.imageshack.us/img241/2592/mobraz0851lk.jpg[/img] [img]http://img241.imageshack.us/img241/3509/mobraz0908db.jpg[/img] :D
-
[quote name='Flaire']To, że rak się przerzuca na podstawie cięcia było właśnie takim wymyśleniem, jak moje o marchewce, a spowodowane pytaniem, skąd ten rak się bierze tam, gdzie go przedtem nie było? Tyle że statystyka wykazała, że znajduje się w tych innych miejscach rzadziej po cięciu, niż bez cięcia, więc to raczej nie cięcie spowodowało przerzut. :wink: Ale to można było stwierdzić dopiero, gdy przestało się po prostu wierzyć "na rozum" i zaniechało się praktyki nie cięcia, żeby nie spowodować przerzutów. Czyli żeby zdobyć tę wiedzę obiektywną, trzeba było przestać po prostu wierzyć.[/quote] Ale jestes pewna, ze to tylko wymysł? Bo może być też tak (teraz gdybam), że konkretnych przypadków przerzutów nie da się zanalizować, bo dostępne metody badawcze nie pozwalają sprawdzć w jaki sposób do przerzutu doszło. Ale gólne badania nad nowotworami mogły wykazac, że ruszenie guza w jakims odsetku przypadków powoduje jego rozsianie... No bo jakoś trudno mi się pogodzić z tym, żeby Jagielski wierzył w zabobony... :wink: A Misia wygląda przesłodko :D
-
[quote name='Flaire'][quote name='asher']Cały czas wierzy, ale już nie tak bardzo, jak kiedyś.[/quote]No, poprawię moją wypowiedź - ci lekarze, z którymi ja się zadaję - nie wierzą. :wink: [quote name='asher']To jest możliwe, ale na szczęście bardzo mało prawdopodobne.[/quote]Sęk w tym, że nie ma jak udowodnić, że przerzut stał się właśnie na skutek takiej "ucieczki", a nie stałby się inaczej. A statystyki - jedyne dostępne tu narzędzie - wykazują, że raczej jakby się miał stać, to by się stał, a jak nie - to nie, bez względu na cięcie. :wink:[/quote] No ja też poprawię swoją wypowiedź - owszem, trudno jest to udowodnic, ale nie można też wykluczyć. A w takim wypadku to już tylko od weta zalezy, czy wierzy, czy nie :wink: Mnie tam ta wiara, lub jej brak nie przeszkadza, pod warunkiem, że leczenia nie będzie opierał na wierze, bądź jej braku, a na wiedzy obiektywnej :wink:
-
[quote name='Flaire']Może napiszę jeszcze tak, dla jasności[/quote] Juz nie musisz, od kilku postów mam jasność :wink: :lol: [quote name='Flaire']Oby tak było z Misią. :D[/quote] Oby :kciuki:
-
[quote name='Flaire']Zapomniałam jeszcze napisać, że jeśli histopatologia wykaże, że mamy do czynienia z jakimś bardzo złośliwym rakiem, to zawsze można zoperować jeszcze raz i wyciąć więcej - na to nie będzie za te trzy tygodnie za późno. :wink: [/quote] No własnie tak pomyślałam. [quote name='Flaire']A w szczególności w to, że wycięcie samego guza może jakoś "wypuścić" chore komórki do krwiobiegu i spowodować przerzuty to raczej już medycyna nie wierzy.[/quote] Cały czas wierzy, ale już nie tak bardzo, jak kiedyś. To jest możliwe, ale na szczęście bardzo mało prawdopodobne.
-
Aaa, no to faktycznie :oops: Ja mam trochę zawężone spojrzenie na sprawę i to co mi mówią weci o Sabinie i takch guzkach jak ona ma (nota bene tez sklasyfikowanych jako małe) przekładam na wszystkie guzy świata :wink: Nie wiem, czy mając drugą suczkę z takim malutkim guzkiem nie sterroryzowałabym weta i nie kazała mu ciachac wszystkiego jak leci :wink: A tak w ogóle to rana nam się goi pięknie, sucz dostaje kociokwiku i właściwie dziękuję bogom pogody za upały bo one ją troche temperują :wink: W poniedziałek ściągamy szwy :fadein: Nie wiem, czy po tej jej rekonwalescencji ja nie będe musiała przechodzic własnej, bo co rano sucz mnie wylewnie wita - szorując mi kołnierzem po twarzy :x Na razie obywa się bez obrażeń, ale jeszcze cały tydzień przed nami :roll: :lol:
-
[quote name='Flaire'][quote name='asher']Z twojego opisu wynika, że guzek po prostu został wyłuskany, bez wycianania zdrowej tkanki? Nasz wet i Jagielski powiedzieli mi, że to dośc ryzykowna metoda... [/quote]Nie bardzo rozumiem, dlaczego "ryzykowna" - u ludzi przy małych, zwartych jak ten guzach to obecnie metoda standardowa :wink: . Tutaj nie było innej opcji - albo wyciąć, albo czekać, aż będzie dostatecznie duży, żeby zrobić biopsję. :o To biopsja teraz byłaby ryzykowna, bo przy guzku tak małym, byłaby niezła szansa, że nie została pobrana odpowiednia tkanka i wyniki moga byc mylące. Poza tym ja z kolei słyszałam, że bez względu na wyniki biopsji najlepiej guz wyciąć. Więc w przypadku małego guzka, normalna procedura to wyciąć i zobaczyć, co się ma. W razie czego więcej zawsze można wyciąć później.[/quote] Chyba się nie zrozumiałyśmy :wink: Nie chodzi mi o to, że samo pozbycie się guza jest ryzykowne, tylko, o to, że wyłuskanie [b]samego guza[/b] bez wycinania okolicznej tkanki, jest ryzykowne, nawet, jesli guz jest zwarty. Bo zawsze istnieje ryzyko, że wszyskiego się nie wycięło, że w tkance zostaną jakieś minimalne, niezauwazalne "kawałeczki" nowotworu. Dlatego guzy powinno się wycinac z "marginesem bezpieczeństwa" - czyli tak, jak zrobiono np. mojej Sabinie: guz plus okoliczne sutki i węzły chłonne. Zabieg oczywiście jest powazniejszy, ale dający większe szanse wyzdrowienia. Bez względu na wielkośc guza. To wszystko tłumaczył mi nasz wet, a potem onkolog. Ale skoro guzek Misi był zwarty i łatwy do wyłuskania, to z pewnością nie jest złośliwy. Im bardziej guz "kluchowaty" (fachowo nazywa się to chyba "mało zróznicowany"), tym podobno złośliwsza paskuda...
-
Trzymamy!!! :kciuki: Jaką weterynarze postawili diagnozę?
-
[b]aga25[/b], a ja ze swojej strony chciałam cię nieśmiało poprosić, żebyś w swoich wypowiedziach przestrzegała powszechnie stosowanych w polskiej pisowni reguł :oops: Na pewno będzie to z korzyścią dla obu stron: dla czytającego - bo nie będzie miał problemów ze zrozumieniem co masz na myśli i dla Ciebie - bo zostaniesz własciwie zrozumiana. User asher :wink:
-
Ufff, Flaire, czytałam na innym topiku, że dziś Misia ma dzis operację, ale nie pisałas nic więcej, więc głupio mi było pytać... My na histopatologię czekamy ok. 2 tygodni... Laboratorium weterynaryjne jest chyba tylko jedno - na Gagarina, ale nie wiem, czy to tam robią histopatologię, czy w jakimś ludzkim... Wiesz jak to jest - pewnie mają kupę roboty i stąd takie terminy... Z twojego opisu wynika, że guzek po prostu został wyłuskany, bez wycianania zdrowej tkanki? Nasz wet i Jagielski powiedzieli mi, że to dośc ryzykowna metoda... Ale oczywiście pod warunkiem, że nowotwór jest złośliwy. No to trzymamy kciuki, żeby nie był :kciuki: ps. co to jest "sedacja"? :oops:
-
[quote name='Camara']Stanowczo protestuję przeciwko niesprawiedliwym i oszczerczym uwagom jakoby w spojrzeniu Sabiny zawarta była mniejsza dawka inteligencji :evil: Mądre kobiety żyjąc pod jednym dachem z takim macho jak Bugajski muszą czasami ukrywać swoje IQ... żeby sprytnie tym macho rządzić i to tak, żeby jemu się wydawało, że rządzi on... proste... prawda[/quote] Hahaha, no to Sabina mądra nie jest :lol: Ona nie rządzi sprytnie i wcale się nie stara, żeby Bugajskiemu się wydwało 8) Ona PO PROSTU RZĄDZI, czy się to Bugajskiemu podoba, czy nie i nie bawi się w żadne subtelne gierki :evilbat: [b]Katerinas[/b] Bugajski był psem mojego ex. Jako szczeniak Boogie został zabrany chłopu, który go bił i głodził. Kilka razy piesek sam przychodził do domu w którym mieszkał mój ex ze znajomymi. Chcieli go zatrzymać, ale chłop przylatywał z awanturą. Maluch był przerażony i tak głodny, że wyżerał suchą kaszę i makaron z worków :( No więc się w końcu wkurzyli, ale jak dokłądnie wyglądało przejecie psa od chłopa nie wiem, bo mój ex jakos się plątał w zeznaniach (a wtedy jeszcze się nie znaliśmy). Nie wiem, czy faceta postraszyli, czy mu psa zwyczajnie świsnęli... :niewiem: :lol: Ex zmienił mieszkanie i Boogie zamieszkał u mnie, bo właścicielka mieszkania nie zgadzała się na psa. A potem ex sobie poszedł - ode mnie i od psa :evilbat: Boogie jest ze mną już jakieś 6 lat. Niestety musiałam wyjechac za granicę, wtedy wzięłi psa moi rodzice i już mi go nie oddali :roll: Od kilku lat na stałe mieszka z nimi w Radomiu, ale już niedługo znów będzie u mnie, bo rodzice jada na wakacje. Tym razem to ja im go nie oddam :lol: Sabine przywiózł mój ojciec w grudniu 2003 roku. Błąkała się po lesie w małopolce - obok domu naszej rodziny. Ludzie ze wsi mówili, że błaka się tak od wakacji, bo ją wtedy ktoś z auta wyrzucił 0X Tak więc oba boorki są przypadkowe :wink:
-
Niufki: Zmorka, Szelma[*], kot Tommy[*], collak Aris[*] i puli Luśka .
asher replied to arima's topic in Foto Blogi
[quote name='Pysia']A Zmorka samolubna nie jest ;) Myśle ze piszcząca świnka przypomina jej malucha :lol:[/quote] To znaczy, że gumową świnię kocha brdziej, niż rodzone dzieci :( Bo to ją, a nie je zabiera na spacer :( :lol: -
Nora, ale takie korpusy kosztują do 2 zł za kilo... W Warszawie kupuję za 1,80, w Radomiu za połowę tego. Więc to praktycznie darmo :wink: Podobnie z szyjkami - w Radomiu kosztuja 1,5 zł za kilogram. A wydaje misię, że ceny łódzkiw sa raczej zbliżone do radomskich, a nie do warszawskich? Niech pies zje pół kilo dziennie, plus warzywa plus ryż to będzie kosztowało jakies 1 zł... Ja nie wiem, czy da się jeszcze taniej, nawet karmiąc psa syfiastą karmą marketową? Wielu ludzi po prostu nie zdaje sobie sprawy, że aby karmić psa odpowiednio, naprawde nie trzeba obrabowac banku :wink: