Jump to content
Dogomania

asher

Members
  • Posts

    6875
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asher

  1. Ulaaa, skoro suczka pociera gojąca sie rankę, to może trzeba ją jakos zabezpieczyć, na przykład kołnierzem, żeby jej sobie od nowa nie rozbabrała? Ja też trzymam kciuki za psinkę :kciuki:
  2. asher

    Węglowodany

    Rany, puli, widze, że uwielbiasz łapać za slówka :roll: Więc, zeby zapanowała jasnośc, ja nie zgadzam sie z Twoją wypowiedzią, jakoby to, czy pies MOŻE SIĘ UTUCZYĆ zalezało od tego, czy je karmę składająca się głównie z tłuszczu i białka zwierzęcego, czy może z weglowodanów, a li i jedynie od kaloryczności tejże karmy. Teraz jasniej? :roll:
  3. Ojojoj, o ktorym dokładnie weekendzie myślicie? O tym najbliższym? Bo jeśli tak, to my odpadamy, ja chora, a Słonina rekonwalescentka :shake: Zresztą innym razem tez chyba niestety odpadamy, bo nie jesteśmy zmotoryzowani. A Gosia mówiła, że do Glonków inaczej, niż autem dojechac się nie da. Szkoda :( Zaraz lecę na cc oglądac i czytac :)
  4. asher

    Węglowodany

    [quote name='puli']Owszem.Dlatego napisałam: chude mięso + warzywa.[/quote]Miałam na myśli kalorycznośc karmy. Sam fakt, że karma jest w głównej mierze oparta na weglowodanach nie oznacza, że pies będzie po niej tył, jak zasugerowałaś.
  5. A ja jestem chora :placz: :placz: :placz: Gardło mnie boli, z nosa cieknie, nie mam siły, mam za to gorączkę :placz: :placz: :placz: I chyba przez to Bugajski będzie musiał w tym tygodniu obejśc sie bez szkolenia :placz: :placz: :placz:
  6. Jeszcze jedno, ja swoją psicę, mimo, że kontrolę nad nia mam i tak traktuję własnie jak "tykająca bombe". Mimo, że wszyscy dookoła pukaja się w czoło, uznając, że przesadzam. Bo ja zdecydowanie wolę przesadną ostrożnośc, od przesadnej beztroski ;) A jak ktos, kto czyta moje opisy Sabiny, przy osobistym poznaniu mile sie rozczaruje, to tym lepiej. Wolę to, niz gdyby miał się rozczarowac in minus ;)
  7. [quote name='sobolka']Asher - Diana zachowuje się podobnie kiedy poluje[/quote] Sobolko, wszystkie psy zachowuja się podobnie, kiedy polują ;) [B]Romas,[/B] mnie się jednak nie wydaje, żeby Sabina i Zuzia były aż tak podobne ;) Sabina nie jest i nigdy nie była rozhisteryzowanym strachliwym nerwuskiem, a taki własnie obraz Zuzi mi się rysuje z Twoich jej opisów (niestety nie widziałam jej na treningach, tylko młodsza Twoją suczkę). Sabina generalnie, na codzień jest stabilna, jest wyluzowana w nowych sytuacjach, nerwowością i panicznym strachem zareagowała właściwie w jednej tylko sytuacji, jak jej zafundowałam jazdę schodami ruchomymi ;) A i jeszcze wchodzenie i wychodzenie z pociągu ją przeraziło (wydałam chyba ze 20 zł, bo pijaczkowie, którzy pomagali mi ja wepchnąć do pociągu nie okazali się bezinteresowni :mad: :evil_lol: ), sama jazda już bardzo się jej spodobała, tyle miziających ludzi, których można po nosie polizać :lol: Ale na ogół żadne nowum nie wzbudza w niej strachu, na nowe sytuacje, miejsca, ludzi, a nawet psy reaguje albo ciekawością, albo obojętnością. Porównaj sobie zresztą, jak zachowywała się na treningach Sabina, a jak inne onki ;) Tyle, że ta na ogół spokojna i wyluzowana suczka kompletnie nie radziła w chwili, gdy sytuacja stawała się w jakiś sposób nerwowa, wtedy i tylko wtedy gubiła się we własnych emocjach. Potariła na przykład z radości dośc mocno podgryzac ręce, kontrolowała to jednak, nigdy nie przebiła zębem mojej, ani niczyjej skóry, ale to świadczy o tym, jakie miała problemy z rozładownaiem się. (nie oduczałam jej tego, bo mi się to podobało :oops: Ale samo jej przeszło ;) ) Przy czym nie kazda "nerwówka", która wyprowadziłaby z równowagi innego psa, wyprowadza z równowagi i ją. Tu własciwie nie ma reguły... Musisz pamietac, że Sabina mimo wszystko jest owczarkiem niemieckim. Bardziej, czy mniej udanym, ale jednak mającym pewne właściwe tej rasie popędy - lubi sobie zapolować... Więc w sytuacji "podbramkowej" wybiera rozwiązanie, które podpowiada jej instynkt i które pozwala jej rozładowac emocje - atak. Większośc onków po prostu w stresie drze japę, skubnie przy tym zębami, kłapnie szczęką, ale generalnie potem wyhamowują. A Sabina na odwrót, nie drze japy, ale jak już zaatakuje, to hamulców brak :shake: Na samym początku, raz, czy dwa zdarzyło się jej popędzić za ludźmi uprawiającymi jogging. Ale wyglądało to zupełnie inaczej, niż u Twojej Zuzi, Sabina po prostu... zaganiała, jak typowy pastuch. Wystarczyło jednak słowne skarcenie i... problem przestał istnieć :-o Od tamtej pory ani razu nie zachowała się w taki sposób wobec dorosłego człowieka/rowerzysty/motoru, itp. A agresji łowczej bez awersji stłumić się nie da (moim zdaniem, ale niektórych cytowanych na klikerowych stronach autrów również). To zachowanie wybitnie samonagradzające! I co z tego, że ja wyłażę ze skóry, zeby być dla psicy atrakcyjną, skoro ona i tak w pewnym momencie może uznac, że polowanie na pieska jest fajniejsze? Przeciez nie będe jej za poprawne zachowanie nagradzac wypuszczając kota, żeby mogła go pogonić ;) Tak, jak napisałam, w przypadku Sabiny metody li i jedynie pozytywne zawiodły na całej linii. Owszem, nauczyły sukę skupiać się na mnie, ale nie oduczyły "chęci ataku". I nigdy nie byłam pewna, czy akurat zachowania agresywnego nie uzna za fajniejsze od smakołyków, czy ulubionej zabawki - piszczałki. Kilka razy niestety własnie tak wybrała. A przy agresji łowczej moim zdaniem psu nie powinno sie i wręcz nie można zostawiac wyboru. Pies musi zrozumieć, że albo będzie grzeczny i wtedy dostanie suuuper nagrodę, albo... będą bęcki ;) Metody pozytywne, głównie barowanie dały nam po prostu wspaniałą baze pod przyszłą pracę oparta na awersji, ale same w sobie okazały sie niewystarczające... [COLOR=red]Powyższe odnosi się oczywiście do mojej i tylko mojej suki, a nie do sytuacji Sobolki (bo choć jej Diana wydaje mi się podobna do Sabinym, to na przykładzie Romasa, która porównała swoją Zuzię do mojej Słoniny doskonale widac, jak zawodne są netowe opisy psich zachowań ;) )[/COLOR] [B]Sobolko[/B], jakiej rasy, lub mieszanką jakich ras jest Diana, bo niedoczytałam? Bo tak sobie myślę... A gdyby nauczyć ją pasienia, pracy przy owcach, kozach, itp? Może w ten sposób udałoby się zyskac kontrolę nad jej popędami? :hmmmm: Ale to tylko taka luźna myśl, do skonsultowania ze znawcą ;)
  8. [quote][IMG]http://img206.imageshack.us/img206/5610/upsmedium4xj.jpg[/IMG][/quote] No po prostu nie wierzę, że na tej fotce jest tylko jeden pies :lol: :crazyeye:
  9. [quote name='ARKA']Paula chciala wywiesic plakat u dr. Pawla, takze masz teraz szanse, asher..jedziesz wieszac tam plakat:loveu:[/quote]Problem w tym, że ja mam plakat w komputerze (zawirusowanym na dodatek), a drukarki brak :lol: Więc plakaty w wersji papierowej będę miała pewnie dopiero, gdy wróci asiuniap, bo jakoś nikt inny, choć prosiłam kilka razy, nie ma ochoty wydrukowac dla mnie kilkunastu sztu :(
  10. asher

    Węglowodany

    [quote name='puli']Ale może się utuczyć.Zamiast węglowodanów powinien jeść chude mięso i warzywa[/quote]A to juz zalezy od kaloryczności, czyż nie? [quote name='ktrebor']Jeszcze jedna zabawna informacja, którą znalazłem w starych notatkach. Psy w trakcie tych badań, najwyższe osiągi fizyczne i wydajności organizmu osiągały 3 dnia po skarmianiu - czyli inaczej - głodny pies to efektywny pies:)[/quote] Przypomniała mi sie dyskusja z barfowej listy dyskisyjnej. Własciciel psa intensywnie trenującego agility będacy jednoczesnie zapalonym barfowcem (wlasciciel, chociaz pies chyba też ;) )zauwazył spadek "wydajności" psa na barfie, w porównaniu do tego, jak pies zachowywał się, gdy był karmiony sucha karmą. Będac na BRAFie pies o wiele szybciej meczył się na treningach, po prostu był w zauwazalnie gorszej formie. Ktoś tłumaczył to tym, że energia z węglowodanów jest uwalniana o wiele szybciej, to taki prawie natychmiastowy "kop" (cukier krzepi ;) ), podczas gdy na wyprodukowanie energii z białka, czy tłuszczu organizm potrzebuje więcej czasu. Z tego co pamiętam własciciel pieska postanpwił jednak zbogacić BARF o węglowodany, a może nawet wrócić do suchej karmy? Jak się ta historia skończyła nie wiem, bo przestałam śledzic listę ;) ps. [B]kretbor[/B], czy w któryms z podanych przez ciebie linków jest ten raport o szkodliwości diet węglowodanowych? A jeśli nie, to czy możesz podać link do niego? Bo ja z kolei z kilku źródeł słyszałam, że miarodajnych badań na ten temat brak, chętnie zpoznałabym się ze wspomnianym raportem.
  11. [quote name='Maga100'] [IMG]http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/Album2/8-1-35.jpg[/IMG] [IMG]http://i26.photobucket.com/albums/c120/Maga300/Album2/8-1-36.jpg[/IMG][/quote]Brakuje mi ciągu dalszego tego lecenia na zbity pysk :evil_lol: Maga, knajpka taty świetna, morski Leon boski, wycieczka super. Jednym słowem: zadroszczę!!!!
  12. Ale cudak z tego malucha :lol: Kiedyś takie małe wytrzeszcze (bez urazy, to pieszczotliwe okreslenie, swoje psy też z czułości epitetami okreslam ;) ) zupełnie mi sie nie podobały, ale jednak mają swój urok ;) :loveu: Nie czytałam całego wątku, więc wybaczcie pytanie, jeśli gdzies to jest wyjasnione, ale po co Lalusiowi kapok? On nie umie sam pływac? :hmmmm: :oops:
  13. Antek jest na allegro. Ale ja mam wątpliwości, czy on nadałby sie do stróżowania ;) Paula, śliczne zdjęcia :loveu: Msz już plakat? Bo tak sobie myśle, że w sumie mogę ci wyslać. Najwyżej zanim otworzysz to sobie przeskanuj jakimś antywirem...?
  14. [B]Sobolko[/B], kiedy czytam twoje opisy, to momentami jakbym czytała o swojej Sabinie! Spora rzesza dogomaniaków poznała osobiscie moją psicę. I nikt nie daje mi wiary, że ta słodka, kochana, przymilna, grzeczna, socjalna Sabinka jest problemowym psem ;) Nikt, poza jedną osobą, której suczka na własnej skórze poczuła "socjalność" mojej psicy... Ja Słoniny nie mam od szczeniaka, to już mocno dojrzala suczka ma ok. 8 - 10 lat, a u mnie jest od niespełna trzech. Jest znajda, więc o jej przeszłości nie wiem zupełnie nic, oprócz tego, że przez kilka miesięcy przed trafieniem do mnie błakała sie po lesie obok wsi, gdzie mieszka moja rodzina. "Dzięki" Sabinie wczytałam się w literaturę traktująca o psiej agresji. I, podobnie, jak w przypadku twojej suki, diagnoza jest niejednoznaczna. Na pewno częściowo agresja Sabiny ma podłoże w popędach łowczych. Sabina z pasją poluje na koty, zające, itp. Niestety zdarza się jej zapolowac również na mniejsze psy i czasem zdaje się nie rozrózniac, że to pies, a nie jakiś gryzoń. A jak sie w końcu zorientuje, to jest szalenie zaskoczona... Kiedyś wieczorkiem człapałyśmy sobie pustą już ulicą, kiedy w pobliskim śmietniku rozległ się brzęk kontenerów. Sabina wystrzeliła tam jak z procy. Dam sobie rękę uciąc, że skojarzyło się jej to z kotem (poprzedni własciciel musiał ją szczuć na koty, bo "kot" było jedyna znaną jej "komendą", dodatkowo prawdopodobnie podczas tułaczki żywiła sie tym, co sama upolowała...). Kiedy leciałam za nią, drąc się jak głupia, usłyszałam krzyk mężczyzny i pisk pieska. Nogi sie pode mną ugięły, bo co z tego, że Sabina chodzi w kagańcu, małemu pieskowi może przecież kark łapa przetrącić... Okazalo się, ze moja sucz rzuciła się na yorka (samca), który towarzyszył mężczyźnie, ale już w trakcie ataku jakby zrezygnowała, opamiętała się (sytuację znam tylko z opisu tego faceta). Myslę, że musiała zorientowac się, że to małe "coś" to pies. Ale gdyby ten york przed nią uciekał, to nie sądze, zeby Sabina rozpoznała, że to pies, byłaby zbyt pobudzona. Bardzo mocno pobudzają moją psicę wysokie dźwięki, piski. I to zarówno te wydawane przez zwierzeta, jak i przez ludzi. Żywo zareagwowała na przykład na kwilenie ludzkiego noworodka, dobiegające z telewizora... Mimo, że na codzień wobec dzieci (zarówno malutkich, jak i starszych) jest bardzo delikatna i wyrozumiała, to jednak sądze, że na kwilącego malucha bylaby zdolna zapolować :shake: Nieopodal mojego domu jest przedszkoel i szkoła podstawowa. Kiedyś przechodziłyśmy tamtędy w czasie przerwy, maluchy akurat biegały po boisku, jak to dzieci, jakby miały motorki w tyłkach, piszczały przy tym. I... Sabina niestety ogon w górę, krok spręzysty, błysk w oku i dalej, latać wzdłuż ogrodzenia :mad: Nie mam pojęcia, czy chciała na nie przypolowac, czy raczej po prostu zaganiac (to owczarek niemiecki), ale tak, czy inaczej, dla dzieci raczej byłoby to niezbyt miłe... Tak więc, jak widzisz, zachowania agresywne wobec innych zwierząt mogą niestety miec przełożenie na zachowania agresywne wobec dzieci, zwłaszcza małych :shake: Jednak u Sabiny "agresja łowcza" to na pewno nie wszystko. Idę o zakład, że suka miała spore braki w socjalizacji, jest dość niestabilna w kontaktach z psami. Wobec wiekszości (obojga płci) jest przyjazna. Niektóre (zwłaszcza słabe psychicznie suki, ale to też nie jest reguła) ma ochotę stłamsić, być może zagryzłaby je, gdyby jej na to pozwolić, bo im bardziej taka suczka jej się poddaje, okazuje uległośc, tym bardziej moja Sabina sie pobudza :roll: A niektórych (dużych, kudłatych, zwłaszcza czarnych: niufów, ctrów) histerycznie się boi. Najbardziej dziwi mnie to, że jednego dnia z daną suczką w najlepsze się bawi, gania, podgryza, daje się gonic i podgryzac, następnego dnia ma ochotę spuścić jej manto, a potem znów traktuje tę suczkę, jak kumpelkę :roll: Z samcami bywa podobnie, raz się z takim bawi, innym razem go przegania (ale w sposób kontrolowany, nie puszczają jej hamulce), innym razem chce go zeżreć :roll: To nie jest normalne :shake: I tym gorsze, że Sabina jest nieprzewidywalna. Mimo paru wyskoków na szczęście nie zrobiła krzywdy żadnemu zwierzęciu (człowiekowi też nie, zresztą wobec ludzi - oprócz wymienionych sytuacji z małymi dziecmi - na szczęscie jest miła i kochana :) ). Ale w momencie dużego pobudznia - chociaż normalnie jest posłuszna, wręcz karna - głuchnie kompletnie :shake: Na szczęście jednak do tragedii nie doszło, mimo, iz początkowonie zdawalam sobie sprawy z tego, że Sabina może być niebezpieczna. Teraz już nie pozwalam jej na najmniejsze wyskoki. Ja próbowałam kilku metod. Na początku skłoniłam się ku metodom klikerowym, wyciszanie, odwracanie uwagi, skupianie na sobie, barowanie, itp. Bez skutku. Pomogło tylko konsekwentne i, przyznaję, dośc bezwzględne, chwilami nawet brutalne egzekwowanie posłuszeństwa. Za najmniejszy wyskok, za charakterystyczny błysk w oku, itp - suka była karcona. Ostro. Za każde "olanie" suczki, spokojne zachowanie się była sowicie nagradzana. Jasne, czytelne reguły i konsekwencja dośc szybko dały rezultat. Sabinie nie odechcialo się zachowań agresywnych (co "obiecywały" tzw. metody pozytywne), ale jest kontrolowalna. Oczywiście na spacerach nosi kaganiec, a ja mam oczy dookoła głowy, ale przynajmniej nie muszę unikac psów i an widok jakiegoś w panice upinac suki na smycz ;) Obrana przeze mnie metoda nie jest jednak doskonała. Ja "złamałam" swojego psa. Nie wiem, gdybym od początku miała wsparcie szkoleniowca, tak, jak jest to teraz, być może dałoby się owego "złamania" uniknąć. Choć szczerze mówiąc nie sądzę, Sabina nigdy nie była jakoś szczególnie nastawiona na współpracę z człowiekiem, mało ją interesowały wspólne zabawy, itp., więc nawet szkoleniuowcowi trudno by ją było "zresetować" po zastosowaniu awersji... Ale to gdybnaie, bo wtedy szkoleniowca nie miałam, musialam radzić sobie sama. I szczerze mówiąc sto razy bardziej wole miec psa złamanego, ale bezpiecznego dla otoczenia, niż pewnego siebie agresorka ;) Ale oczywiście najlepiej jest popracowac pod okiem doświadczonego trenera, tym bardziej, że nie ma nic głupszego, niż sugerowanie się w tak powaznych przypadkach tym, co ktoś pisze w necie ;) ps. Ja uwazam się za odpowiedzialną włascicielkę psow. Natomiast absolutnie nie czułabym się odpowiedzialna, gdyby moje psy (bo mam dwa ;) ) zagryzły pod moja nieobecność kota, kozę, czy nawet psa, które jakims cudem wtargnęłyby na dobrze zabezpieczoną posesję. Nawet najbardziej socjalnemu psu w takiej sytuacji moga puścić hamulce, bo terytorium jest jednym z tych "dóbr" o które psy potrafią walczyć na śmierć i życie. Że o zachowaniach drapieżnych wobec inncyh gatunków nie wspomnę.
  15. Obroża Sabunopl tez działa na kleszcze 4 miesiące. Ja mieszkam pod lasem kabackim, na podlesne łaki chodzimy z psami codziennie i wyraźnie widać, że aktywność kleszczy się zmniejszyła. Tfu odpukac od dawna już nie znalazłam żadnego na burkach. Zresztą nic dziwnego, jest sucho, a kleszcze lubią wilgoć i jest gorąco, więc trudniej im namierzac ofiary. Ale jak sierpeiń będzie chłodniejszy, to znowu się zacznie :shake: N A na moją Sabinę własciwie nic nie działa w 100 procentach, wypróbowałam już chyba wszystkie dostępne preparaty. Najlepiej sprawdziło sie połączenie obroża Preventic plus kropelki Fiprex, ale i tak znajdowałam na niej lekko opite kleszcze :shake: Teraz, jak zobaczę, że obroża nie starcza, to dołożę do tego kropelki. ps. kropelki chyba jednak wychodzą taniej, niż sprey tej samej marki.
  16. Ufff, cieszę się, że na razie wieści są dobre! Oby tak dalej! :kciuki: [quote name='malawaszka']ale słodko razem :klacz: ahhhh kiedy ja ujrzę taki widok :placz:[/quote] Prawdopodobnie wtedy, kiedy ja. Czyli nigdy :diabloti: :placz:
  17. Ech, doktor Paweł, skoro taki fajny, to pewnie żonaty? :cool3: :placz: ;) Ale ja nie o tym, nie myślałyście dziewczyny, żeby zamiast comiesięcznych kropelek przeciw pchłom i kleszczom załozyc Antkowi obrożę? Wychodzi duzo taniej. A nawet jeśli kropelki, to polecam kupno w hurtowni weterynaryjnej przy ul. Karwińskiej (róg Wołoskiej i Racławickiej). Za opakowanie (3 pipety) Fiprexu (polski odpowiednik Frontline), wielkośc L (dla psów do 40 kg) zapłaciłam tam 45 zł, czyli duzo taniej, niż u weta (ok. 20 zł za pipetę się płaci). Obroże też tam można kupić. A teraz moje psy noszą tylko obroże, bo zagrożenie kleszczami latem jest sporo mniejsze, niż na wiosnę i jesienią. Kupiłam im obroże Sabunol, 15 zł sztuka. Sprawdzają się dobrze, polecam. Sa też kropelki Sabunol i też ponoć sa niezłe, a równiez niedrogie. No i ciesze się strasznie, że Antek nie jest taki problemowy, jak tu wcześniej pisała Doddy :multi: :multi: :multi:
  18. [B]Ewa-Jo[/B], jesli jutro o piątej rano zajedzisz pod mówj dom wozem strażackim na sygnale, to do końca życia stawiam ci piwo :eviltong: ps. mój Bugajski wczesniej nie bardzo interesował się sukami. Na starośc dziadowi odwaliło :mad: I to do tego stopnia, że niekoniecznie musi to być suka :diabloti:
  19. Na sprawdopodobnie nie będzie dzisiaj na tresurce :shake: [B]Ayshe,[/B] czy organizujesz jakieś dodatkowe zajęcia na Polach dla naszych dyżurnych leni, Emerytki i Sercowca? Bo jeśli tak, to chętnie byśmy się podpięli :)
  20. asher

    Węglowodany

    [quote name='Cathedral']Jeśli we krwi jest mniej tlenu, a psy cierpią na częstsze urazy to jak to nazwać?[/quote]Zauwaz, że nie każdy pies jest ciężko pracującym zaprzęgowcem, czy psim sportowcem, więc nie każdemu jest potrzebny dopalacz w postaci wysokobiałkowej i wysokotłuszczowej karmy. Pies wiodacy zywot kanapowca raczej nie będzie doznawał czętszych kontuzji z powodu zjadania karmy w której jest więcej węglowodanów. Z reguły psy pracujące, czy psy sportowe jedzą wersje karm dla psów aktywnych, które sa bogatsze w białko zwierzęce i tłuszcze, niż zwykłe bytówki. A np. Acana wypuściła wersję karmy skłądającej się z prawie samego mięsa, nazywa się [I]Extreme cośtam[/I].... I ja bym takiej karmy swoim dziadkom nie dała... :shake:
  21. Ja miałam do czynienia z małym doziem, który miał uszy kopiowane i trzeba mu było kleić. Uszy były klejone plastrem, więc co kilka dni trzeba było uszka odwinąć, żeby się nie zaparzyły. I powiem wam, że ten trzymiesięczny gówniarz traktował klejenie, jak super pieszczotki :lol: A sam opatrunek zupełnie mu nie przeszkadzał. Choć pewnie na początku trochę sie buntował, no, ale ja przyszłam juz na gotowe, kiedy był do tego przyzwyczajony ;) A diabełek z niego był chyba nie gorszy, niż z Idy ;) KORONA też kopiuje swoim dogom uszy, a więc i klei i jej psice też chyba raczej spokojnie do tego podchodzą ;) Mnie zastanawia tylko, że w tekście Eda Frawley'a wklejonym przez Sylwię jest napisane, żeby zmieniac opatrunek co tydzień, czyli dośc rzadko. Ale może wynika to z tego, że klei się nie plastrem, a jakąś taśmą? Bo plastra na pewno nie można trzymac az tydzień, trzeba go raz na kilka dni zdjąć i dac uszkom odetchnąć.
  22. asher

    Węglowodany

    [quote name='ktrebor']Po co w ogóle psu węglowodany? W trakcie zbierania materiałów dotyczących żywienia psów udało mi się dotrzeć do paru ciekawych publikacji dotyczących wydajności psiego organizmu. Publikacje te dotyczyły wyznaczenia optymalnej diety dla psów pociągowych, badania były prowadzone na Uniwersytecie Cornell, a były zlecone nie przez koncerny żywieniowe a organizacje sportowe zajmujące się wyścigami psich zaprzęgów. Wyniki były następujące. Psy w przeciwieństwie do ludzkich sportowców czy atletów funkcjonują optymalnie na diecie wysokotłuszczowej i wysokobiałkowej. W przeciweństwie do ludzi, psy najwięcej energii produkują z tłuszczy. W trakcie ćwiczeń i wyścigów u psów zaprzęgowych stwierdzono, że w celu uzyskiwania optymalnych wyników: od 45% do 65% ogółu kalorii powinno pochodzić z tłuszczy, 35%-45% z białek a zaledwie ok 10%-20% z węglowodanów. Przeprowadzano również testy diet bezwęglowodanowych. Psy osiągały bardzo wysokie wyniki, niestety dieta w całości pozbawiona węglowodanów a dokładniej włókien pochodzenia roślinnego powodawała rozwolnienie, a przez to szybsze odwadnianie organizmu. Badania wykazały także, że twierdzenie iż wysokobiałkowa dieta u psów czy kotów prowadzi do uszkodzenia nerek jest nieprawdą, dodatkowo pojawiło się twierdzenie (jednak badania nie zostały poprowadzone dalej w tym kierunku), że psów z już uszkodzonymi bądź chorymi nerkami lepiej sprawdzać się będzie dieta wysokobiałkowa. W wypadku diety wysokowęglowodanowej (większość karm komercyjnych w tym tzw. Premium czy też SuperPremium), psy szybciej się męczyły, miały gorsze osiągi fizyczne, dodatkowo o wiele częściej dochodziło u nich do urazów mięśni. Psy o wiele bardziej efektywnie zużywają tłuszcze niż weglowodany, u psów karmionych dietą wysokotłuszczową i białkową utlenienie krwi było o ponad 15% wyższe niż w przypadku diet komercyjnych. Także w przypadku karm tłuszczowo-białkowych poziom plazmy we krwi był dużo większy. Koniec końców - komercyjne karmy składające się w 2/3 swojej masy z węglowodanów służą podtrzymaniu funkcji życiowych psiego organizmu. Ale są mu zbędne. Jeśli ktoś mysli by wychować psa w dobrej kondycji fizycznej - a w szczególności psa zaprzęgowego, zawodnika agility, flyball czy też frisbee - powinno się stopniowo rezygnować z karm komercyjnych.[/quote] Kretbor, ale z powyższego wynika jedynie, że dieta "tłuszczowo-bialkowa" jest bardziej wydajna, a nie to, że dieta "węglowodanowa" jest szkodliwa.
  23. Wygląda na to, że onkom klei się identycznie, jak doziom, szkoda, że tak daleko mieszkacie, zakleiłabym wam, mam wprawę :D Paulina, ja nie chcę straszyć, serio, tylko zawsze wszyscy mówią, że uszy powinny stanąc najpóźniej po wymianie zębów, a to Ida ma juz przeciez za sobą? No i nie pojmuję tego, co powiedział ci wet, jakim niby cudem klejenie miałoby osłabic chrząstkę? :???: Psom kłapciatym, którym uchi mają docelowo stanąc, często pomaga się własnie klejeniem, u niektórych ras na postawinie ucha bez klejenia w ogóle nie ma szans (np. u doga własnie), chodzi o to, żeby chrząstka, twardniejąc, była odpowiednio ułozona. Więc na jakiej podstawie ten wet tak twierdzi? :niewiem: Dopytasz przy okazji? Bo mnie to zaciekawiło...
  24. Maniu :kciuki: :kciuki: :kciuki: Haniu :buzi:
  25. Aisa, możesz zrobić biopsję, która może (ale niestety nie musi) wykazac z jakiego rodzaju nowotworem macie do czynienia. Jesli okaże się neizłośliwy, nie rosnący szybko, to trzeba będzie rozwazyć, co dla suczki jest bezpieczniejsze - operacja, czy zostawinie guzów. Mozna też, jesli guzki sa niewielkie, wyciąć je bez używania pełnej narkozy, na tzw. głupim jasiu, który jest mniej obciążający dla organizmu. A własciwie czemu tak sie obawiasz operacji? Suczka jest na coś chora? Bo sam wiek nie jest przeciwskazaniem do zabiegu, trzeba po prostu suczke dokładnie przebadać, zrobić analizę krwi, sprawdzić, czy z sercem wszystko ok i w zależności od kondycji suczki dobrac odpowiedni rodzaj znieczulenia.
×
×
  • Create New...