Jump to content
Dogomania

kinga

Members
  • Posts

    5623
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kinga

  1. dziewczyny, podajcie mi nr konta, bo nie mogę znaleźć, postaram się troszeczkę pomóc
  2. Ha. To Wy jeszcze nie widziałyście największej pokazówki Yeti (niby jak, skoro NIE MA zdjęć... :niewiem:) Otóż Yeti, jak wiadomo, ma klasyczny, masywny i krótki bernardyni pysk. Ale do tego ma długi język. Efekt jest taki, że zasypia na ogół z wysuniętym końcem języka (tak do przodu) - wygląda wtedy, jak nie przymierzając, jakiś stary pekińczyk czy inna Mała Popierdołka. Po prostu tak kiczowato i głupio, jak typowy pluszak dla małych dziewczynek, brakuje jej tylko doczepionego czerwonego pluszowego serca z napisem: I love you. A ponieważ Yeti, nic jej nie ujmując, jest psem nie do konca ogarniętym, często budzi się i zapomina schować ten koniec języka. I wtedy to już naprawdę tylko usiąść i płakać, gamoń do kwadratu i tyle. Staram się jej podpowiadać wtedy teatralnym szeptem: Yeti-schowaj-język!, ale efekt jest różny. Zdecydowanie nie jest to pies do ratowania zasypanych śniegiem, łudzące podobieństwo jest mylące. Zresztą myślę, ze gdyby jakiś zasypany lawiną zobaczył wyłaniającą się nad nim Yeti z tym jęzorem, też straciłby wszelką nadzieję na ratunek.
  3. [quote name='Aimez_moi']Kinga....:) prosze Cie.....:):) Napisz jak Yeti i Georgia sobie radza.....[/QUOTE] Śpią i śpią, z krótką przerwą na jedzenie. Czasem wpadną na szalony pomysł i wykonają kilkunastometrowy spacer po ogrodzie. Z reguły wymuszony jest zrobieniem siku lub kupy (czyli nie za często). Po czym wracają, walą się z hukiem na posłania - i śpią i śpią. A tak w ogóle to udają, ze ta druga nie istnieje. Georgia zupełnym mimochodem drze mordę w całkowicie innym kierunku, niż Yeti - zapatrzy się np. na jakies drzewo, i wow-wow basem. Yeti przez zupełny przypadek nagle zakręca ze swojej trasy, i zaczyna w wielkim skupieniu wąchać jakieś trawki, gdy opodal przechodzi Konkurencja. Gdy Yeti na paluszkach wejdzie do domu i rozłoży się na jednym z psich posłań - Georgia nagle zaczyna kochać spanie na twardej terakocie. I tak dalej, i tak dalej... Generalnie ton nadaje Georgia - Yeti Bogu dzięki okazała sie psem uległym i ustępującym, a ja, zgodnie z wytycznymi Joaaa - znikam im z pola widzenia, zwłaszcza w sytuacjach podbramkowych. Nie podeszły jeszcze do siebie ani razu, ani nie obwąchały się, ale akurat dzisiaj każda z nich wykonała zakręt w złą stronę, przez co zderzyły się łbami. Zanim zdążyły wymyślić, co z tym fantem zrobić - obie jednomyślnie uznały, ze incydentu nie było, i rozeszły się w swoje strony. Ja wiem, to bywa trudne do przelożenia na inne, normalne psy ;-). Ale nie zapominajmy, że benki są psami specjalnej troski ;-)
  4. Aj.... bo wiecie, jak to jest: dzieci szewca chodzą boso :oops:. Zawsze miałam wyrzuty sumienia, ze moje osobiste zwierzaki nie mają zadnych porządnych zdjęc :shake:, ale tak to jest, ze ZAWSZE jest czas na ich zrobienie. Przy czym Yeti nie przechodzi jakiejś wstrząsającej metamorfozy :niewiem:, jak była piękna -tak jest. W rabatkach nie zrobię jej zdjęcia, bo mi połamała kwiatuszki :placz:, nie-od-wra-cal-nie. Ale obecnie rabatki są już passe, Yeti postanowiła wprowadzić się do domu. Wcześniej nie wchodziła tu wcale, mimo, że mamy otwarte non stop na ogród. Teraz nie wychodzi stąd w ciągu dnia nawet na siku :stupid:. Leży w kątku domu jak trup, ze smutną miną - i ściemnia. Bo tak naprawdę jest jej bardzo, bardzo dobrze ;) No i jak j mam dać, ku pokrzepieniu serc, zdjęcie psa, który wygląda, jakby przebywała w schronisku?1
  5. [quote name='farmerka63'] Koleżanko Kingo - po raz kolejny proszę Cię o number czipa Loluśki . J ?[/QUOTE] koleżanko farmerko - ZNOWU zapomniałam Ci tego chipa podesłać? :crazyeye: Niewiarygodne wprost :shake:.
  6. szuwar, wczoraj w nocy przez przypadek zupełny znalazłam wątek Musztardy, którą poznałam przecież osobiście, ucieszylam sie bardzo, weszłam tu, i - . Strasznie mi przykro i wiem, co czujesz. Niemal rok temu przez własną nieostrożność i nieuwagę również "załatwiłam" jednego ze zwierzaków w moim domu, którego udało mi się uratowac spod przysłowiowej łopaty, i przed którym było całe życie. I gdy umarł, tak zupełnie bez sensu, nie potrafiłam się odpędzić od wyrzutów: jak mogłam NIE przewidzieć, czemu postąpiłam wtedy tak, nie inaczej, dlaczego..., dlaczego... - i od świadomości, że od MOJEGO, tylko mojego, nieostrożnego wtedy posunięcia - zależało czyjeś życie. Nie będzie Ci lekko, ale spróbuj się tak strasznie nie obwiniać. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Ściskam mocno.
  7. [quote name='farmerka63'] Ponieważ Lola odmawia i picia i jedzenia , mamy się jeszcze wstrzymać z wyjęciem wenflonu.[/QUOTE] farmerko - pić powinna, jeść niekoniecznie. Naszą Yeti następnego dnia po sterylce - kiedy zupenie ignorowała miskę z wodą - mój mąż poił przez cały dzień strzykawką, a pod koniec dnia zaczęła mu już pić z dłoni - może spróbujcie tak samo?
  8. [quote name='Aimez_moi'].....czyli w domu jest labrador mamy papier w labradory......:)[/QUOTE] I tym sposobem wkraczamy w wyższy stopień specjalizacji: już nie wystarczy mieć papieru w pieski, należy mieć papier w pieski DANEJ RASY. Właścicielki kundli niech nie czują się usprawiedliwione - trzeba szukać papieru z pieskami w typie, i basta.
  9. [quote name='szuwar']Spokojnie, jest bardzo wydajny ;) .[/QUOTE] koleżanko szuwar - czy Ty równiez przygotowujesz sie na wizytę PA? Jak weźmiesz ode mnie psa, w bonusie dostaniesz razem z nim białego kociaka 2,5 miesięcznego - na razie NIESIKAJĄCEGO psom do misek. Uwaga: ilość białych kociaków w promocji ograniczona! (zostały tylko dwa!), więc jak już masz ten papier, to określaj czym prędzej typ psa.
  10. [quote name='brazowa1']Wczoraj sprawdziłam papier Gamety. ZALICZYŁA. Nie zartuje,sama mi zwróciła uwagę na te pieski.[/QUOTE] Zaraz, zaraz - brązowa: a Ty robiłaś tę wizytę u gamety tak bezzasadnie i bezproduktywnie , marnując Wasz wspólny czas :-(; czy ZAMIERZAMY jej (gamecie) coś wcisnąć? :multi: No bo skoro już ma ten papier - nie może się TAKI dom zmarnować :shake:. Tak samo Aimez_moi, proszę - już się zabezpieczyła przed potencjalną wizytą PA - co się jasno tłumaczy na chęć powiększenia stada :loveu:.
  11. [quote name='Aimez_moi']Wszystko bardzo ladnie ale gdzie jest Yeti? [/QUOTE] Z Yeti mam pewien problem: już sama zaczynam się zastanawiać, czy ona aby na pewno nie jest sztuczna........ :niewiem:. Pamiętam, kiedyś w sklepach z zabawkami pojawiły się takie wielkie lezące pluszowe bernardyny, wpadłam wtedy w zupełny amok - tyle, ze miałam już lat naście, i rodzice wybili mi z głowy podobne fanaberie (zwłaszcza, ze sporo to kosztowało). No i los mi teraz zadośćuczynił, mam taki erzatz prawdziwego psa, boskie to-to do głaskania, ale... Yeti wlazła ostatnio do kuchni w rejony blatu, na którym było jakieś jedzenie, i niewiele myśląc (ona zresztą w ogóle myśli niewiele), wspięła się przednimi łapami, niuchając i poszukując łupów. Georgia - bernardynka rezydentka - oniemiała ze zgrozy, zaczęła ostrzegawczo powarkiwać - Yeti nic, ślepa i głucha. Mój maż wydał ostrzegawczą komendę, coś w rodzaju: - E-e! Yeti nic. W końcu mąż huknął, jakieś : fe! czy coś w tym rodzaju - Georgia skuliła się i odczołgała w ciemny kąt. Yeti NIC . Popatrzyła na niego jak na powietrze, dopiero trzeba było jej zdjąć łapy z tego blatu i przestawić ją w inne miejsce. Mój mąż, reanimując potem przerażoną Georgię, załamał się: - Yeti to pies bez żadnej interakcji :shake:, nic. NIC. Próbowałam ją usprawiedliwiać, ze na pewno była psem gospodarskim, nienauczona współpracy z człowiekiem, i takie tam - ale nasza Georgia nie była NAWET psem gospodarskim, tylko błąkającym się po obrzeżach wsi, i przeganianym - i jakoś kuma, o co chodzi. I jak kilka godzin później mąż wychodził z domu, (prawie) wszystkie psy odprowadzały go do bramy, a on spojrzał na Yeti - swoją Dotychczasową Pupilkę, i westchnął: - A ten Przygłup tam stoi bez ruchu... :diabloti:
  12. [quote name='Itske']No i bardzo dobrze, będę jechałą do Holandii ( mam nadzieję, ze w sierpniu) , to Ci po drodze psiaczka zostawię :-)[/QUOTE] Itske - a ja szukam pilnie transportu do Berlina (dla kociaka), mogę się podłączyć do Smiecia dla wieso? ;-)
  13. [quote name='brazowa1'] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/1465/4bfbfe74f112b63d.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE] Śliczne ma spojrzenie. Chwyta za serce.
  14. No i NIKT się nie interesuje, CO z Gomezem :niewiem:. NIkt nie jest ciekawy - :cry::cry::cry:.
  15. a ta Hałabajówka to mi zawsze powtarza, ze nie ma czasu i siły, aby odpalić kompa - a tu proszę - wszystko musi spalić, WSZYSTKO - tylko na pół godziny spuszczę dogo z oczu :cry:
  16. margaret - no nie możemy tak od razu WSZYSTKIEGO wszystkim powiedzieć - musimy do tego nudnego Gomezowego wątku bez akcji wprowadzić trochę napięcia i element suspensu :razz:. NIC nie powiem, nic nic nic :ices_bla:.
  17. [quote name='margaret']no co robi???? że Gomez jutro hmm na przykład gdzieś jedzie?????:hmmmm::hmmmm::hmmmm:[/QUOTE] Na przykład, rzeczywiście, MÓGŁBY jutro GDZIEŚ pojechać ....... :jumpie::jumpie::jumpie:
  18. A COOOOO jutro robi Gomez??? Co robi??????........................... :laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2:
  19. Oj tam, niech pan nie kombinuje. Po jednorazowym zostawieniu na parę godzin u farmerki Lola może się zachowywać zupełnie inaczej, niż gdyby miała zostawać w nowym domu. Oprócz tego - JAK farmerka ma po fakcie wiedzieć, czy Lola cierpiała, czy nie cierpiała?! Ja rozumiem, ze dla ludzie jest ważne, czy pies moze, czy nie może zostawać sam w domu - ale są to sprawy, które nieraz wypracowuje się przez jakiś czas. I powiedzmy sobie wprost - żaden pies nie jest na początku zachwycony, że zostaje sam w domu. Więc chyba pan musi podejść do sprawy trochę bardziej racjonalnie, nie ma zmiłuj ;-) ps: doczytałam farmerko, ze pisałaś panu, że Lola zostawiona w domu nie wyje i nie szczeka - to już nie wiem, o co mu chodzi :shake:.
  20. martasekret - nie dzwoń do tych ludzi, nawet gdyby pies nadal był w schronisku. Po co? Przecież wiedzą, gdzie jest, gdyby byli zainteresowani, odebraliby go w ciągu godziny od pierwszej informacji. Nie mogę powstrzymać się od małej dygresji, jeden z najlepszych kwiatków, jakie mi się zdarzyly. Mieliśmy w schronie kiedyś rodowodową malamutkę, oddaną przez właścicieli. Strasznie cieżko było dotrzeć do hodowczyni (wielokrotnie zmieniała adres, brak telefonu etc), w końcu namierzyłam ją i opowiedziałam o suce. Pani, że dziękuje za informację, bardzo jest wdzięczna, że oczywiście przyjedzie, że w takim razie zostawi ją sobie dożywotnio, skoro ona po takich przejściach etc. Pani rzeczywiście przyjechała, wyściskała sukę, spłakała się ze wzruszenia, po czym przeszły z kierowniczką do formalności, i pani dowiedziała się, ze za rodowodowe psy w naszym schronie jest opłata 100 zł. Na co Pani Hodowczyni: - Co?! Za CZTEROLETNIEGO psa mam płacić sto złotych?!!! ...po czy odwróciła się na pięcie i wyszła z furią ze schroniska, pozostawiając kierowniczkę z opadniętą szczęką.
  21. [quote name='kaerjot'][B]A Wy tak specjalnie zbieracie:[/B] dwie łaciate kotki i dwie łaciate suczki jeden czarny kocurek i jeden czarny pies? Poszukać Wam pręgowanego psa i beżowej kotki?[/QUOTE] Brawa dla tej Pani za spostrzegawczośc :klacz::klacz::klacz:. Tak, z tego mam największą uciechę, że wszystkiego jest do pary - i właśnie Yeti brakowało mi do kolekcji :p. Jak już uprawiać zbieractwo, to z jakąś ideą ;). Z drobnym jednak sprostowaniem: bura kotka Rakija (ona tylko od dołu jest pręgowana i w kropki - od góry po prostu bura) i beżowa Tajga tworzą właśnie parę, i nic zupełnie nie trzeba uzupełniać. Obie najdłuższe stażem w swoim gatunku i obie charakterologicznie walnięte :niewiem:.
  22. [quote name='gameta']Jak to nie ma wanny dla Yeti ????? I może jeszcze klamki nie złote, hę ????[/QUOTE] Ale KIEDYŚ mieliśmy papier toaletowy w pieski.:obrazic:
  23. Cudne farmerko te foty. Saga (chyba tak ma na imię?) rzeczywiście baryła :diabloti:, no a Lola tradycyjnie - boska :loveu:.
×
×
  • Create New...