-
Posts
5623 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by kinga
-
szuwar - przyznaję, śliczna ta twoja Amber, i odszczekuję to, co powiedziałam brązowej (gdy piała nad Waszą zdobyczą), że nie lubię pekinów i ze nie ma ładnych pekinów :diabloti:, ładne są tylko bernardyny i kropka. Na co brązowa szczerze: - słuchaj, NIKT nie lubi pekinów, ale jakbyś tę zobaczyła, to byś zmieniła zdanie, bo ta wygląda, jak marzenie każdego z dzieciństwa, czyli nakręcany piesek, który się przewraca. Mimo, że nie miałam takich marzeń w dzieciństwie - przyznaję zupełnie szczerze :oops: - Amber jest śliczna, i bardzo wzruszająca. Dobrze dziewczyny, że ją wzięłyście ;)
-
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Farmerko - gratuluję podopiecznego w nowych dekoracjach! Serce się cieszy. -
No i potem będzie na mnie, ze brązowa przez te fotki z przytytym kątem prostym, padała trupem, osierocając dogomanię:-( NIe przytył, nie przytył :-x - przytyła RESZTA. A głoweczka przytyła jedynie wszerz, natomiast nadal jest pięknie plaskata, i jak Yeti śpi (a nic innego nie robi), to jej się rozlewa - ta główeczka - na boki :loveu:, oczywiście w durnowaty sposób język ciągle wystaje z pyska, i nieodparcie mam wrażenie, iż trafił mi się pies specjalnej troski :shake:. Fotki w końcu będą, obiecuję :oops:- ino teraz wracam do domu, jak jest już ciemno, a zdjęciom z lampą błyskową, w pomieszczeniach - Yeti mowi zdecydowane NIE.
-
Kochani, to ja najpierw z usprawiedliwieniem - milczałam dość długo :oops:. Bylismy z rodziną na dłuższym wyjeździe, a zwierzyniec zostal pod opieką teściowej tudzież wizytującej ją rodziny. Przeżyło o dziwo wszystko ;-). Teściowa zauroczona Yeti. Przez pierwsze dwa dni konwersowała z nią mniej więcej w ten deseń: - Czemu oni nazwali cię Yeti? Przecież ty jesteś Misiu. Powinni nazwać cię Misiu, a nie taka brzydka Yeti. I już-już zaczęłabym się zastanawiać nad zmianą imienia, albowiem Misia ;-) nie miałam nigdy w domu, gdyby nie zdecydowany telefon trzeciego dnia: - Ta Yeti to jest PRAWDZIWE yeti, nie żaden misiu :shake:. Otoż okazało się, że Yeti z Georgią postanowiły sobie powyjaśniać pewne sprawy, przy czym głos decydujący miała Yeti, z racji: - większej ilości futra - większej ilości zębow. Przez resztę czasu suki były już izolowane, przy czym po kolejnych dwoch dniach wysłuchiwaliśmy już do końca nieustannych komplementow, że Yeti to jest prawdziwy Misiu, nie zadne Yeti, i czemu ją tak brzydko nazwaliśmy. Po przyjeździe przeżyliśmy szok. Yeti zapamiętałam jako marnego, chudego, wyłysiałego bernardyna z wielką jak gar głową. Pierwsze moje zdanie, gdy ją zobaczyłam, zaczynało się bardzo nieparlamentarnie :niewiem:: - (...) co za gruba, straszliwie kudłata baryła z doczepioną malutką głowką :eek2:. ZNOWU kolejny gruby bernardyn z malą głową :placz:. PO czym zasugerowałam męzowi, że chyba z Yeti będziemy powoli przechodzili na karmę light, na co on: - Jakie powoli?! Od tego momentu! W stadzie po naszym powrocie na powrót zapanował rozejm, a w ramach pedagogicznego bezstresowego wychowywania - w bardzo widocznym miejscu, pod ręką stoją plastikowe grabie do grabienia liści (takie szerokie) - na szczęście tylko od czasu do czasu paraduję z nimi po ogrodzie (tak, aby psy widziały), choć niedawno mąż zdziwił się, po co mi w kuchni grabie :-o. Wyjaśniłam, że jest to atrybut szefa stada ;-), coś jak berło królewskie. Yeti ofutrza się w tempie zastraszającym, do tego stopnia, że regularnie po połnocy budzi się, ziając z gorąca, i każe odprowadzać się do swojego budynku gospodarczego, bo jej w domu za duszno. Ale rano, nawet nie sikając, pierwszy galop wykonuje w kierunku domu, bunkrując się w tzw. salonie na psim posłaniu. Tak, brązowa - Yeti działa bardzo, bardzo rozleniwiająco. Gdy wieczorem patrzę na dwa rozwalone, chrapiące bernardyny, od razu przechodzi ochota na jakiekolwiek działanie, choćbym miała nie wiem, jakie plany. Bardzo destrukcyjna rasa.
-
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dom tymczasowy ma ten jeden problem, ze nie ma samochodu, a nikt ze znajomych nie chce się podjąc wycieczki Warszawa - Poznań. Szkoda byłoby, aby Cezar zabarłożył po drodze - Monika (DT) ma teraz urlop i full czasu wolnego. Ja wczoraj poruszyłąm niebo i ziemię, ale wszystko mi się rypło. Nadzieja kobiety w Waszej kreatywności. -
KOSZALIN - JAGA. Pies na depresję. Daleka kuzynka border collie.
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='Camara']Zanim weszłam, wiedziałam, że toto będzie śliczne. Masz koleżanko niezmiennie dobry gust :razz:[/QUOTE] Witam witam :hand:. ...jakie mam gusta, wiesz doskonale :eviltong: - ale kojec jeden, i w tym cały ból. Ale Jaga jest naprawdę fajnym psem, przy tym w sensownych gabarytach :roll:. -
Ja tym razem z innej beczki. Ale ciągle w konwencji łaciatej ;-) ...Zapraszam do mojej tymczasowej Jagi. Ta już bardziej przypomina z zachowania psa :Dog_run: , niż jej kolezanki XXL:sleep2:... [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/230786-KOSZALIN-JAGA-Pies-na-depresj%C4%99-Daleka-kuzynka-border-collie"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230786-KOSZALIN-JAGA-Pies-na-depresję-Daleka-kuzynka-border-collie[/URL]
-
KOSZALIN - JAGA. Pies na depresję. Daleka kuzynka border collie.
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[URL=http://imageshack.us/photo/my-images/253/jaga6.jpg/][IMG]http://img253.imageshack.us/img253/8061/jaga6.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/16/jaga8.jpg/][IMG]http://img16.imageshack.us/img16/7103/jaga8.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/69/jaga9.jpg/][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/8330/jaga9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/59/jaga10.jpg/][IMG]http://img59.imageshack.us/img59/5925/jaga10.jpg[/IMG][/URL] -
[B][FONT=comic sans ms] Poznajcie Jagę. Jaga jest najbardziej przyjaznym i radosnym psem, jakiego zdarzyło mi się poznać. I ma dwie życiowe pasje: kocha ludzi i... jedzenie. Nie domyślilibyście się, patrząc na tego puszystego, zadbanego psiaka z lekką nadwagą, ufnie przyklejonego do ludzkich nóg - że właśnie te dwie rzeczy: bliski kontakt z człowiekiem i pełna miska - były w jej dotychczasowym życiu towarem deficytowym. Jagę zabrałam ze schroniska, gdzie siedziała w kojcu z dużą ilością innych psów, niemal cały czas schowana w budzie, wystawiając tylko łaciatą głowę. Nie wiadomo, jak tam trafiła, i jak długo przebywała. Rozkwitła już w pierwszej minucie naszej znajomości, wymazując z pamięci wszystkie dotychczasowe doświadczenia - i postanowiła czerpać z życia pełnymi garściami. Ludzi kocha zachłannie i wylewnie - chwile naszych krótkich spotkań są dla niej najcenniejsze w ciągu dnia. Na co dzień jednak siedzi sama w kojcu na uboczu ogrodu. Jedzenie ciągle i nieustannie stanowi dla niej gwóźdź tych spotkań. Może poznała, co to głód, i nadal nie dowierza pełnej misce? Lubi łapać rzucane jej piłeczki, ale jeszcze bardziej lubi usiąść blisko człowieka i wtulić się w niego. Głaskanie jest największą atrakcją, wpatruje się wtedy w człowieka w wielkim skupieniu. Siada jak struna, czekając na zapięcie smyczy i wyprowadzenie na spacer. Zapewne znała ten rytuał. Uśmiecha się całą sobą - zarówno pyskiem, jak i ogonem, którym kręci nieustanne młynki. Ma krzywe przednie łapy i ciągle kombinuje, jak wylizać twarz komuś, kto przy niej kucnie. A im bardziej wy się irytujecie - tym ona jest szczęśliwsza. Nie przepada za innymi psami, zwłaszcza większymi - zapewne stanowią dla niej konkurencję o względy człowieka, którego chciałaby mieć tylko dla siebie. Natomiast o koty potrafi wręcz się potknąć, aby chwilę później, nie zważając na ich oburzenie - popędzić radośnie w innym kierunku. Ma 2, może 3 lata i spaprane dotychczasowe życie. Nie potrzebuje wiele do szczęścia: kogoś, kto odwzajemni jej wielką chęć wzajemnego zaprzyjaźnienia się. Jeśli jesteście gotowi na taką przyjaźń, zadzwońcie. [I] Jaga przebywa w domu tymczasowym w Koszalinie. kontakt w sprawie adopcji: Kinga kom. 600-870-571 mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [/I][/FONT][/B] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/859/jaga1d.jpg/][IMG]http://img859.imageshack.us/img859/8405/jaga1d.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/705/jaga2.jpg/][IMG]http://img705.imageshack.us/img705/5654/jaga2.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/854/jaga3.jpg/][IMG]http://img854.imageshack.us/img854/7422/jaga3.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/69/jaga4.jpg/][IMG]http://img69.imageshack.us/img69/5065/jaga4.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/850/jaga5.jpg/][IMG]http://img850.imageshack.us/img850/9665/jaga5.jpg[/IMG][/URL]
-
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
[quote name='brazowa1'] Kingo,a na foty można liczyć,bo czasem ludzie zmieniaja zdanie,jak zobaczą.[/QUOTE] mailem puszczę :-) a moją Jagę też można podczepić pod bordera? :modla::eviltong: -
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
U nas w schronie jest suka dość mocno w klimacie bordera, ale ma rok z hakiem, nie da się nagiąć do szczeniaka. -
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Jutro Cezara zabieramy ze schroniska, farmerka ugości go awaryjnie w DT, a po kastracji zobaczymy - czy Cezar pojedzie do DT do Warszawy, czy może wyklaruje się coś alternatywnego. Proszę o kciuki za jutro - aby nic nie stanęło na przeszkodzie ;-) -
KOSZALIN - boski weimar CEZAR. Już zaDOMowiony:-)
kinga replied to kinga's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, ja dorzucę 50 zł. Przepraszam, że tylko tyle, ale nie dam rady teraz więcej. -
[quote name='zuanna']Hmmm - sądząc po zdradzającym zawiły proces myślowy wyrazie pyska, zgaduję że na pierwszym planie widać Yeti :evil_lol:[/QUOTE] Nie dogodzisz, nie dogodzisz... :cry:. Wkleiłam NAJMĄDRZEJSZE zdjęcie Yeti, jakie udało mi się zrobić - i co? Nawiasem mówiąc, bernardyny osiągnęły mistrzostwo w kamuflażu. Taka Yeti dla przykładu, kto by przypuszczał, że zdolna jest do czegokolwiek w ogóle. Ale. Mieliśmy w niedzielę małą uroczystosć rodzinną, stół w salonie nakryty różnymi pysznościami (Bogu dzięki tort nie wyjechał jeszcze z lodówki). Yeti postanowiła przejść do działania, korzystając, że nikogo jeszcze tam nie było. Zeżarła wyjątkowo sprawnie z talerza wszystkie delicje, zostawiając na stole w zamian poł litra śliny. Po chwili wchodzą moi rodzice,więc informuję, że: - Niestety Yeti pożarła delicje. Na co moja mama: - Jak to?! :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Uświadomiłam sobie, ze należy czym prędzej rozwinąć te informację :splat:: - Yeti pożarła delicje przez małe de, a nie Delicję przez duże D: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/217/28831066.jpg/][IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4668/28831066.jpg[/IMG][/URL]
-
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
Loli życzymy wszystkiego najlepszego ! A ja perfidnie wklejam dalsze bidy, dobrze kalkulując, ze tu siedzi wyżłowe towarzystwo ;-): [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/230670-KOSZALIN-boski-weimar-CEZAR-Jest-DT-w-Warszawie-nie-mamy-transportu-ani-kasy-%28?p=19513623#post19513623[/url] -
[FONT=comic sans ms][SIZE=3][COLOR=#696969]CEZAR jest tzw. perełką, wyłowioną przeze mnie minionej niedzieli w schronisku. Roczny wyżel weimarski: - przepiękny - przyjazny - przemądry ;-) - bo według pracowników zna wszystkie podstawowe komendy. Już z poplątanym życiorysem, bo arystokratyczna uroda nie uchroniła go przed losem typowym raczej dla zwykłych kundli, po które ludzie sięgają lekką ręką, i równie lekką je porzucają. Jak się okazuje - nie zawsze rasowy lub w typie rasy, znaczy: w czepku urodzony... Cezar prawdopodobnie będzie szybko adoptowany, bo ludzie lubią rasowe, ładnie wyglądające psy. Tyle, że często są to adopcje nieprzemyślane, a co za tym idzie - z szybkimi zwrotkami do schroniska. Taką już Cezar zaliczył, oddany tu następnego dnia; podobno szczekał na psa po drugiej stronie ogrodzenia. Grożą mu kolejne i kolejne, o ile nie trafi do pseudohodowli. I w efekcie sieczka w głowie; i mimo niewątpliwej urody - pies będzie na zmarnowanie. Być może uda mu się pomóc. Zgłosił się chętny DT w Warszawie (już w godzinę po apelu dziewczyn z SOS dla wyżłów na fb). ...Ale nie mamy transportu :shake:. Posypał się potencjalny bezpłatny, a na płatny - potrzeba pieniędzy... Prosimy bardzo o pomoc! Może ktoś mógłby "przy okazji" podrzucić Cezara z Koszalina do Warszawy? (ok. 530 km, 6,5 godz. samochodem) Albo dorzucić jakiś grosz do opłaty transportu? [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/201/cezar1.jpg/"][IMG]http://img201.imageshack.us/img201/2001/cezar1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/163/cezar2.jpg/"][IMG]http://img163.imageshack.us/img163/6456/cezar2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/100/cezar3.jpg/"][IMG]http://img100.imageshack.us/img100/2307/cezar3.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/33/cezar4.jpg/"][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/5853/cezar4.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/545/cezar5.jpg/"][IMG]http://img545.imageshack.us/img545/6337/cezar5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/155/cezar6o.jpg/"][IMG]http://img155.imageshack.us/img155/6272/cezar6o.jpg[/IMG][/URL] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
-
Lola - Bis - bossska , młoda wyżełka czeska. Anioł nie pies :)))
kinga replied to farmerka63's topic in Już w nowym domu
[quote name='margaret']3 dni, 3 noce i wyjdzie Lola-Bis w świat :)[/QUOTE] - i farmerka będzie miała wakat... :siara: A propos - mam w schronie sznaucerkę olbrzymią, bajka, nie pies - taka czarna zarośnięta Lola Bis, ino z ogonem :p. Robiłam jej zdjęcia, i potem wymyślaliśmy jej imię, aby wpisać do kartoteki. Pracownica myśli, myśli, i mówi: - o, a może Lolita? :diabloti: (jeśli malawaszka to czyta :p, to informuję, że sznaucerka jest boska, ma tylko 3 lata, i powinna jak najszybciej trafić do DT, na przykład takiego, który się zwalnia :scared:, bo jest zdominowana przez skundlonego sharpeia, z którym dzieli boks). -
tanitko, smsa odczytałam dopiero wieczorem. Coralgolek dostał w bonusie półtora roku, a dobrze wiemy, jak mu już niewiele brakowało ubiegłej zimy - i to dzięki Wam miał takie dobre te półtora roku. Pamiętam, jak wywlókł się ze schroniskowej budy w śnieżnej zamieci, potem, jak szczęka opadła mojemu wetowi, gdy go zobaczył. I potem, jak w moim schronisku nic innego nie robił, tylko spał i jadl, spał i jadl... I jak go zabrałam na kolejną wizytę do lecznicy, padało, a on tak niezdarnie starał się omijać kałuże, bo był delikatnym pieskiem. I jak zadzwoniłaś do mnie, żeby Ci go przywieźć, bo mieszkam na końcu świata, i kto do mnie dojedzie po niego?, a do Ciebie będzie ludziom bliżej. I jak Mama AniGucio na dworcu schowała go pod kurtkę, bo mu było zimno, i trząsł się cały. I jak zadzwoniłaś po raz kolejny, że zostaje u Was, "bo kto go weźmie, i gdzie na starość będzie się poniewierał..." Strasznie Wam za niego dziękuję, takie rzeczy zapamiętuje się na zawsze. Trzymajcie się ciepło kochani.
-
Z fotą problem, bo jest czujna na aparat :niewiem:, skradam się i skradam - a tu Yeti, dotąd śpiąca jak trup - nagle trzeźwa, język schowany, mało tego, wstaje i gramoli się w moim kierunku. Ale uwierzcie, przed chwilą obserwowałam ją, jak drzemała z językiem i półprzymkniętymi oczami - niewiarygodne, że to-to w ogóle żywe jest :crazyeye:. W weekend przerabialiśmy reakcję gości na cudowne rozmnożenie bernardynów. Bezcenne. . Do starszego dziecka przyszedł kolega Piotrek. W wiatrołapie potknął się o śpiącą Yeti, jeszcze nie przeczuwając, co zaraz nastąpi. W tejże chwili wynurzyła się Georgia, która postanowiła się przywitać z kolegą Piotrkiem, pamiętając, że niedawno poczęstował ją szczodrze drogą kiełbasą. Kolega Piotrek zrobił tak: :crazyeye:, po czym wykrztusił: - ILE tego??? Na co mój mąż: - A co, coś ci się już dwoi? PIotrek, powiedz szczerze, ile NAPRAWDĘ widzisz bernardynów? Więcej niż jednego? Kolega Piotrek przepraszająco: - Proszę pana, myśmy jeszcze nawet nie zaczęli pić.... Przypomniała mi się jeszcze kolezanka Beata (również starszego dziecka). Wpadła kiedyś. Po jakimś czasie wpadła znowu. Koleżanka Beata jest bardzo bystra i spostrzegawcza, bowiem widząc paradującego kota, zawyrokowała oskarżycielsko: - TEN kot był poprzednio w INNYM kolorze. Ot, złośliwe te zwierzaki. Albo dwoją się w oczach, albo zmieniają kolory jak kameleony, powodując frustracje u młodzieży.