Jump to content
Dogomania

iza_szumielewicz

Members
  • Posts

    998
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by iza_szumielewicz

  1. Jasne, hurbert. pamietam nasza rozmowę! Bardzo się cieszę, ze Twojemu psu operacja pomogła. naprawdę bardzo. Większość zabiegów neistety ma tragiczny finał, dlatego ja ciągle zwlekam. Dopóty dopóki mogę Małego ratowac inaczej.
  2. hubercie, właśnei operację w tej klinice poleca mi dr Niziołek, jak już z małym będize bardzo źle. a na razie mały ma się nieźle. kaszel zamienił się w mokry. pies odpluwa śluz, a to dopbry znak. Ciągle go dotleniam.
  3. Tlen czyni cuyda. trzymam małego pod tym koncentratorem ok 2 h dziennie. Zmienił mu się kaszle na mokry 9dobry, bo z tendencją do wypluwania), no i jest tego kaszlu mniej, ale nie jakoś znacząco mniej. Za rada dra Niziołka zredukowane są lekko doustne leki. No i czekamy. Mam zamair tlenowac małego cały miesiąc i odstawić tlen. Zobaczymy....Dziś nad ranem dał kaszlacy koncert i rano mial blade dziaśła. zaniepokoiłam się. Później było już normalnie. No, żesz Ty, chorobo cholerna, odczep sie od mojego psa....
  4. No to pękło 700 zl w trzy dni. Mały miał 2 razy rtg (pierwszy zdjęcia popsuli), usg brzucha, badanie krwi, moczu, echo serca i ekg. Do tego taksówki, no i wczoraj kondencentrator tlenu. Może kilka słów o tym koncentratorze. Polecam go wszystkim, którzy muszą używać tlenu więcej niż przez tydizeń. Na tyle bowiem starcza zawartośc jednej butli tlenowej. potem trzeba ją wymieniać na nową, a to kosztuje (w Ortmedzie na Baśniowej w Warszawie) kolejne 70 złotych. Wypożyczneie koncentratora - urządzneia, które z powietrza odzyskuje tlen i przerabia go na tlen medyczny kosztuje miesiecznie 210 złotych, ale trzeba tee z podpisac weksel in blaco na.... 5000 złotych (tak, tak - piec tysięcy). To na wypadke, gdyby ktoś ukradł te machinę albo ją zepsuł. No wiec teraz jak włączam ten koncentrator, cała się trzęsę, ze go zepsuję.... mały dostaje od wcozrasj tlen 3 razy dziennie - 2 razy po 15 min i 1 raz godiznę wieczorem przed snem. Sterydy odstawione, bo wątroba zaczeła się powiekszać. Kaszle dalej, ale ma już lepsza reakcję, jest ruchliwy. Obraz rtg serca doskonały, opłuc i żył płucnych zadowalający, oskrzeli - zły. Pełno tam nacieków. mały ma po prostu sklejone oskrzela jak ryba bez wody. Tlen ma je rozepchać. Trzymajcie kciuki,.
  5. a gdzie będizesz robić rtg? U siebie? Czy w W-wie?
  6. No to mam prawie powtórkę z lutego, kiedy było bardzo źle. A tu akurat Niziołek na urlopie....:shake: Mały TRAGICZNIE kaszle i oddycha. Ma pękaty napięty brzuch. Wczoraj na spacerze położyl sie i nie chciał wstać przez 10 min.:-( Cały ten cocktail lekowy w ogóle nie pomaga. Pojechałam do Multiwetu na ul. Gagarina na rtg klatki piersiowej i usg jamy brzusznej (w tym ostatnim polecam dra Marcińskiego; jest bardzo dokładny). I tak - zdjęcia rtg mi spieprzyli. Obydwa są niewyraźne. pies był źle ustawiony. dzis muszę powtórzyć, ale tym razemk zrobię to na SGGW. Z tego, co bylo widać - dr Blenau (radiolog Multiwetu) napisała, że BARDZO powiększona sylwetka serca, bez zstoju płucnego. Widać, ze w porównaniu z lutym powiększyła się wątroba. USG potwierdza powiększenie wątroby i na dodatek jakiś nieduży stan zapalny w nerkach (sterydy mają tu swój znaczący wkład:angryy: ). No więc zaczyna się jogi.... Po incydendcie z wczorajszym spacerem wpadłam w panikę i wybłasgałam wizytę u dr Garncarz (koleżanka Niziołka po fachu; doktoryzowała się z kardiologii; żona okulisty Garncarza). Oczywiście na SGGW mieli zajęte wszystkie terminy aż do 8 września, wiec wybłagałam wizyte w gabinecie prywatnym (przenieśli się ze Zdrojowej na Grupy AK Północ 2/lokal10 - to jest na przedłużeniu Gagarina w kierunku Wisły, najogólniej mówiąc) Fajowo, bo przywitał mnie pan garncarz i oświadcyzł, że pamięta Małego (kilka lat temu udrażniał mu kanaliki łzowe). Powiedizał:"Nic się nie zmienił; tylko utył":lol: Miło, że pamieta. od razu masz lepszy stosunek do lekarza..... Dr Magdalena Garncarz bardzo wnikliwie zajęła się Małym (towarzyszyły jej dwie studentki). Po analizie wszystkich zdjęć rtg na przestrzeni 4 lkat oraz wykonanym świezo ekg i porównaniu go z trzema poprzednimi oraz z zapisem echa serca własnej robotuy sprzed dwóch lat, osłuchaniu oświadczyła, ze serce mały ma zdrowe, a wygląda na duże, bo to pies z wypukłą klatką piersiową i tak po prostu jest. Cały problem z kaszlem to wynik zapaści tchawicy i wtórnej do niego niewydolnosci układu oddechowego. Garncarzowa DOKŁADNIE potwierdizła diagnbozę Niziolka oraz cały zestaw leków. powiedizała, ze rzucil całe możliwe uzbrojenie i skoro ono nie pomaga, trzeba wrócić do butli tlenowej. No cóż. Czeka mnie wizyta w Ortmedzie. Ale najpierw garncarzowa kazała powtórzyć zdjęcie rtg oraz zrobić morfologię z biochemią, bo czuje, że trzeba zacząć podawać leki na wątrobę:shake: . No, sami widzicie....:shake: :shake: :shake: Ale ja wierzę, że i tym razem wyciagnę małego z tego bagna. Tylko jak długo jeszcze....... jedna z was ma pieska, który przy ataku kaszlu traci przytomnosć. Rozmawiałam o tym i z Niziołkiem i z Garncarz. mówią, że to normalne i bardzo swoiste dla niektórych psów. Nie nalezy się tego bać. organizm w ramamch samoobrony uwalnia się utrata przytomnosci od ataku kaszlu.... Wiem, ze to nieprzyjemny widok, ale nei nalezy wpadać w panikę..... (pociesza ślepy kulawego,co?)
  7. Encorton i Theovent (odpowiednik Sabrowego theospirexu) zadziałały natychmiast. Mały zdecydowanie mniej kaszle, ale zaczął mieć klopoty z siusianiem. No, wiecie. Popuszcza. To normalne przy sterydach. Do piątku mam podawać po 1 tabletce encortonu rano i wieczorem, potem - jak będzie ok - to zmniejszyć dawkę. Nie cierpię sterydów, bo mam świadomość, że pomagając psu zmnieszyć kaszel, rozwalam mu wątrobę. Ale cóż.... Mały już szczęśliwy. Nawet zaczął kręcić swoje słynne ósemki przed drzwiami wejściowymi, jak wychodzi na spacer. A za drzwiami strzała i w długą. Aż przyjemnie patrzeć:p Dziś wyjeżdżamy na 5 dni z rodiznką. Mam nadzieję, że Mały nie wysiusia się w pociągu:cool3: Beatko, trzymam kciuki za Twoją Sabrę. Niziołek nie ma złego zdania o jej stanie zdrowia. Musisz się przyzwyczaić, że przy schorzeniach układu oddechowego i krążeniowego sa górki i dołki. czasem dołki są tak dramatyczne, że już myślisz, że to koniec. Ja tak miałam w lutym. Czułam, ze tracę psa. Naprawdę, to Niziołkowi i tylko Niziołkowi zawdzięczam, że Mały kręci teraz te ósemki. Ja jestem nieufna. Niespecjlanie wierzę lekarzom, ale widzę, ze akurat temu zalezy na moim psie. Czuję to. Dlatego mu ufam.
  8. Mały znów się rozkasłał:shake:. A było juz tak dobrze..... Wczoraj osłuchał go dr Niziołek i powiedizał, ze strasznie trzeszczy mu w oskrzelach. na szczęście nei ma obrzeku płuc. Znów uruchomiłam wsyzstkie leki plus dwie tabletki encortonu dizennie (biedna wątroba Małego....). Jeśli w ciagu 4 dni się poprawi, będizmey ograniczać dawki. poza kaszlem wszystko z Małym OK. nie sinieje, ma apetyt, chce się bawić, a nawet gryźć z psami:cool3:. Szkoda mi go. kiedy kaszle, ma taką smutną minę..... Ten kaszel jest teraz taki świszczący. Niziołek mówi, że to z tchawicy.....
  9. Eloise, wczoraj kłaniałam się Twojemu mężowi z pieskami na spacerze, ale mnie nie poznał:-(:lol: Malutkiego pewnei też nie, no bo juz nie tłuścioch, a zgrabniak:loveu::loveu:
  10. aknilewe, jak miło, ze pytasz....:loveu: No więc z odchudzaniem udalo się. :multi:Mały jest lżejszy o 2 kg, to znaczy teraz waży 10,60 kg i dzięki temu duzo lepiej się rusza (chociaz ja lubiłam te jego bokowce). To zasługa mojej mamy, która miała go u siebie "na wczasach" w Olsztynie rpzez miesiąć. Mały w ogóle przestał kasłać i samowolnie odstawiłysmy leki (później zadzwoniłam do Niziołka i powiedizał, ze dobrze zrobiłyśmy). niestety, po powrocie do Warszawy i rzeczywistości, w której mnie 8 godizn dizennie nie ma w domu, a na dodatek jak jestem, to poświecam więcej czasu dziecku niż jemu - Mały znów posmutniał i zaczął troche pokaslywać, na tyle dużo, ze znów włąćzyłam wziewny ventolin. Niziołek jest zwolennikiem rozwiązania, żeby Mały na stałe mieszkał u Mamy (Niziołek ciągle ja wychwala i bije pokłony - ciekawe, czemu?:p), ale ja go tak kocham (a on mnie też - z tego co widzę), że jakoś idizmey zsobie z małym na kompromisy i jest nam dobrze......
  11. Ojej! Jakis czas nie zaglądałam na dogo, a tu takie NEWSY!!!! Jak ja się cieszę, Idalio, że Laki znalazł dom!!!:loveu: :loveu: :loveu: Bardzo Ci gratuluję przyjaciela! Ale czy Lakuś neui ma aby jakiejś choroby serduszka (jeśli ma, a nie doczytałam - wybaczcie:cool1: )? W porównaniu z boksiem ma lekko zafioletowiony jęzorek:cool3: A może to tylko tak na focie, co? Ale wnosząc z tuszy, można przypuszczać, że z krążonkiem może być nie-halo....
  12. Dawno nie pisałam, co u Malutkiego. No więc od 2 tygodni nie dostaje już leków dustnych. Jest tylko na wziewnych (zresztą będzie do końca życia). Odstawiłam tez tlen. Pies nie sinieje, ale teraz, kiedy nadeszły upałym, znów zaczął więcej kasłać. Dzis chciałam go zaszczepić na parwo, kennel, itd, ale lekarka odmówiła, bo miał 39,1 stopni temperatury; z przegrzania. Niestety, Mały znów utył!!!:crazyeye: Waży juz 12,15 kg (max. dopuszczalna waga nie może przekraczać 10 kg). Od dizś będiz edostawiał wyłącznie chrupki odchudzające. Na razie jest ok! Niziołek to cudotwórca!!!!
  13. Wy tu gadu gadu o czekoladize, a mój malutki w międzyczasie znów utył. Waży już 12,15 kg, przy czym graniczna max. waga nie może przekraczać 10 kg. Nie ma że upał - wpieprza jak smok. od dziś szlaban - żadnej wołowinki mielonej, żadnych psich ciasteczek, tylko chrupki odchudzające. A Latek mimo że dużo je, ciągle szczupły. Widac, taki typ.
  14. Koeljna porcja wieści od Latka-destroyera. Na swoim koncie ma już: pilota tv i dwie pary okularów p-słonecznych:loveu: Nauczył się robić siad na chwilę, zanim Kaśka poda mu miskę z żarciem. Wyje, jak Kaśka wychodzi do prayc, ale mury grube, więc sąsiedzi się nie skarżą. kaśka nadal boi się go spuszczać ze smyczy. na razie o 2 w nocy trenuje biegi przy rowerze (na razie na smyczy, co czasami owocuje wywrotkami:razz: ). ogólnie, słodki urwis!
  15. Cześć! Mały jest od 2 tygodni w "sanatorium" u mojej Mamy w Olsztynie. Aż mi głupio, ale podobno czuje sie FENOMENALNIE! (to źle świadczy o mnie, no nie?) Na dodatek się zakochał i jakby zapomnial o kaszlu (chce sprawiac wrażenie bardzo męskiego:loveu: ). Dzisiaj jednka podczas zalotów zaplątał sie z jakąś sunia smyczami i obydwoje zaczęli się denerwować. Mały zaczął się dusić i posiniał mu język. :-( Potem wszystko wróciło do normy. Mama robi mu przebieżki (żeby schudł) na działkę, bawi się zabawkami w przedszk0olu dizecięcym (popołudniami - nie pozwala mu robić kupek:mad: ). Ogólnie, Mały super - i to bez tlenu!!!!! Aż się boję, co będize po0 powrocie do Warszawy...... Nie mam dla niego aż tak dużo czasu jak Mama......
  16. Długa była przerwa, prawda? Łatuś ma się wspaniale. kaśka mówi, że ma z nim sporo utrapień. Atakuje.... tramwaje:crazyeye:, więc nie można go spuszczać ze smyczy. Pogryzł pilota do telewizora. Sporo szczeka. Mimo ż eKaśka mu gotuje, nie przytył. Jest szczupły i lekko widac mu żebra. kaśka nie może teog rpzezyć. Uważa, ze to źle świadczy o niej. Ja jej tłumaczę, ze widać ten tyop tak ma. Byli razem w górach - w Beskidzie Żywieckim. Tam Łatuś latał bez smyczy. Z radości oszalał.... Wszystko dobrze. Nic się nie denerwujcie. Łatuś jest zwierzęciem kochanym w swoim domu, przez swoją panią.
  17. Jestem zadowolona ze stanu Małego. Dziś wieczorem idę do dr Niziolka na "przegląd", bo w poniedziałek wywożę psa na 2 tygodnie na "urlop" do Olsztyna, do mojej Mamy. Ja z mężem i córą jadę na święta do Rzymu (po odpuszczenie grzechów;) ). Tlen będe podawac do niedizeli. Zobaczymy, jak będzie u Mamy.... Z doświadczenia jednak wiem, że u mamy Mały sie bardzo relaksuje. mam zajmuje się tylko! nim, a ja przeciez mam jeszcze córę..... Trzymajcie kciukasy!
  18. Malutki nieźle. Przedwczoraj znów byliśmy na długim spacerze w lesie wraz z moją córką (1,4 roku). Po 3 godiznach Mały był zmęcozny, więc Weronikę wysadizłam z wózka, a włożyłam do środka Małego. Mały od razu położył się kołami g\do góry i zs\asnął. moja córa chwyciła wózek (10 kg Emmaljunga plus 11,3 kg psa) i zaczęła pchać. po leśnej drodze! Była większą atrakcją dla spacerowiczów niz słoń w cyrku!:lol: Mam bardzo silną córę. Mam z tego "incydentu" zdjęcia, tyle że nie potrafię ich wstawić.:shake: Mały biegał za patykiem, przeskakiwał przez niskie drzewka i w ogóle był OK. Chyba zmienił mu się kaszel - na mokry. Dr Niziołek kazał lekko zmodyfikować leki (tzn,. rano flavamed, wiecozrem acodin, a poza tym wziewne bez zmian 2 razy dziennie - ventolin i flixotide). butlea z tlenem wczoraj się skończyła. Dziś poślę taksówkarza na wymianę (ależ to kasa płynie....:cool3:).
  19. Od dwóch dni Mały sporo kaszle, ale już nie sinieje. Dziś odważyłam się wyciągnąć go na bardzo długi spacer na drugą stornę Lasu Kabackiego; robiłam przerwy na odpoczynek. po spacerze usiedliśmy na ławce i od razu mi zasnął na kolanach. Nie kasłał podczas spaceru w ogóle. Jestem zdziwiona, ze tylwe waży - 11,40 kg. To jego rekord. Musze go odchudzić, bo ta masa źle wpływa na jego układ oddechowy. Tylko będize mi bardzo żal, bo apetyt ma jak smok. Widzę, ze jest dość słaby. Unika konfrontacji z psami (tej w celu walki), nie waży się skakać przez płotki, dość wolno wchodiz po schodach, dużo rzadziej niż kiedyś galopuje. Zdecydowanie widze związek samopoczucia z pogodą (czyżby meteopata?:cool3:). Jak jest ciepło i słonecznie, pies jest OK, jak jest niskie ciśnienie, deszcz i wiatr, pies słabnie. Trzy kolejne noce były spokojne. Kaszlu naprawdę niewiele. Bardoz bym chciała, żeby - tak jak kiedyś - biegał......:-( Ale z drugiej strony cieszę się, że żyje. Naprawde 2 tygodnie temu to i lekarz drapał się pog głowie, co tu zrobić, żeby Małego uratować..... Boję się, ze każde następne pogorszenie stanu będize jeszcze bardziej drastyczne.... Nie umiem się pogodizć z myślą, że Mały odejdzie..... W poniedizałek musze wymienić butlę. Tlenu starczy mi tylko na jutro. Cholera, będę musiała zamówić taksówkę, bo sama nie mam samochodu, a z Kabat na Ochotę to ze 20 km!
  20. Mossii, kogoś niewiarygodnie pięknego nam tu podesłałaś!:loveu: Przepiękny Lakuś! I jaki dostojny! Rok temu Ty, a teraz ja walcze o każdy dzień mojego Malutkiego. Ma zapaść tchawicy. Ostatnio stan tak się pogorszył, że pojawiła się niewydolność krążenia. Pies był siny. Nie ruszał się. Mam w domu butlę z tlenem i furę strzykawek z zastrzykami - no, szpital. Ale kostusze Małego jeszcze wyrwałam. Zobaczymy, na jak długo.
  21. U nas w kratkę, ale tendencja wznosząca. Dziś od rana mały sporo kaszle, widać, ze jest zmęczony, ale ostatnie trzy dni były super! Wczoraj byłam u Niziołka. Był z Małego bardzo zadowolony. Zniknęły szmery w płucach i brzuch-balon. Tlen jest dla małego zbawienny. zredukowałam jego podawanie do pół godizny dziennie na przepływie 2 litry. Butli starczy mi jeszcze na jakieś 3-4 dni, potem trzeba wymienić na nową - pełną.
  22. Latuś ok. Zdrowy i kochany, tylko czasem sprawia "kłopoty wychowawcze" - cytuję: "roznosi dom". Chodiz np o to, że potrafi w drybizgi rozszarpać gazetę albo rolkę papieru toaletowego. Arcystraszliwie ciągnie na smycyz. kasia chce zaprosic do siebie do domu behawiorystę, zeby przyjrzał się psu i coś jej poradził (pamiętajcie, że to pierwszy pies Kasi i nie ma doświadczenia). Łatuś rozczula Kaśkę tym, ze podczas jej nieobecnosci znosi sobie na posłanei jej rzeczy i kładize się na nich. Informacja dla pidzej - Kasia nie pojechała na narty i Łatek nie musiał iść do hotelu.
  23. Mały był dzisiaj na GODZINNYM spacerze w lesie!:lol:Wytrzymał! Ten tlen to świetna sprawa, tylko strasznei szybko z butli ubywa. Podaję dopiero trzy dni (pierwsze 15 min. przepływ 3-4 litry/min., później 1-2 litry/min), a mam wrażenie, że juz pół butkli nie ma. jakie Wy macie z tym doświadczenie? Noce nadal straszne. Mały dalej słaby, ale bardzo bardzo żywotny!
  24. Od wczoraj mam butlę. Tlen podaję przez maskę. Mały leży grzecznie, więc jest efektywna dostawa tlenu. Nie muszę więc "budować namiotu". I dzięki Bogu! Bo takie plastikowe przezroczyste pudła, w których Mały czułby się wygodnie są tylko w IKEI, a to ode mnie daleko (nie mam samochodu). W ciągu dnia jest praiwe OK. Prawie, bo widać, że pies jest słaby. Czasem chwijee się, jak podnosi nogę do sikania. Pierwszy spacer z rana zawsze cały przekasłuje. Sam prowadzi mnie do domu, a więc nie czuje się na siłach. jednoczesnie w domu chce się bawić, ma świetny apetyt, szczeka.... W domu, przy mnie czuje się pewnie. Dużo gorzej jest w nocy. Ma ze 3 ataki. Wtedy kładę go do siebie do łóżka na plecach i odchylam lekko do tyłu głowę. Podaję też inhalację z Ventolinu. Po tych atakach Mały jest tak słaby, że nie może ustac na nogach. Strasznie mi go żal, bo widze, że jego głowa jeszcze chce biegać, kopać, a anwet gryźć się z psami, a ciało tego odmawia.:-( Tak, tak - oby wiosną było lepiej.
  25. Mogę napisać tak: - Mały wyszedł zza zakrętu na ostatnią prostą swojego życia. Kuracja dra Niziołka sprawiła, ze nie ma już stanu ZAGROŻENIA ŻYCIA, ale jest STAN POWAŻNY. 5 sesji pod tlenem wiele dało. "Cudowne zastrzyki" (jakiś szwajacrski, kompletnie niedostępny w Polsce lek) też, no i cała masa piguł.... Mały normalnie reaguje na bodźce, nawet szczeka na pralkę, jak wiruje (zawsze tak robił), ale przy zabawie zabawkami (kiedyś intensywnej, teraz polegającej tylko na bliskim rzucaniu) dwa razy mi się wczoraj wywrócił. Jest słaby. Unika konfrontacji z psami, która kiedyś była nagminna. W nocy kaszle straszliwie. W ogóle nie śpię, tylko czuwam. Język nei jest już tak fioletowy. Fioletowieje tylko po dłuższych atakach. Mały dalej ma wielki apetyt. Na szczęscie zmniejszył mu się brzuch, który od kaszlu miał opuchnięty jak balon (zasysał powietrze). Mam teraz w planie zbudowanie w domu namiotu tlenowego. Chyba już nawet wiem, jak to zrobić. Dogomaniaczki udzieliły mi wskazówek:loveu:, za które bardzo bardzo dziękuję. Ciekawa jestem, ile jeszcze Mały pożyje. Tak bardzo bym chciała, żęby była znaczna poprawa, jak tylko nastanie wiosna. W zeszłym roku zimą też miał znaczne pogorszenie, ale nie aż takie:shake:. Potem było dużo lepiej. Aż do teraz:-(. Będę was informować. Dzięki za wszystkie ciepłe słowa......
×
×
  • Create New...