Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Czekałam czy "Jeleń" napisze cos sam, ale skoro nie zrobił tego do tej pory to ja jestem Wam winna wyjasnienie : w niedzielę, gdy umówilismy się na spotkanie i wizyte u Maksa "Jeleń " powiedział mi , ze trochę zmieniła się u nich w domu sytuacja (wspominałam o tym). Otóz siostra zrobiła mu "niespodziankę" i kupiła 3,5 miesięcznego szczeniaczka boksera w jakiejś hodowli. Gdy bylismy u Maksa szczeniaczek był własnie "w drodze" do ich domu. Jeleń jednak chyba brał pod uwage opcje "Maks i szczeniak" , bo wspominał, że jeśli by się decydował to musiałby przyjechać z maluchem, żeby zobaczyć jak Maks na niego zareaguje. Niestety od tej pory sie ani nie zjawił na spacerze , o którym tu wspominał w którymś poście (środa rano) ani nie skontaktował , tak więc jak przewidywałam szczeniaczk pozbawił Maksa szansy na dom . Szukamy więc dalej - myślę, że Maks spędzi troche czasu w hotelu nim trafi na odpowiedniego człowieka. To pies, którego trzeba właściwie ułozyc i wychować. Nauczona doświadczeniami z Astonkiem wolę by Maks był dłużej w hotelu niż miałby wracać tam po nieudanej adopcji - albo jeszcze gorzej..... (przecież Astonka chcieli uśpic , bo sobie z nim nie radzili - wtedy na szczęście zdążyłam go odebrać) Tak więc póki co, jeżdżę codziennie do Maksa - więcej napiszę pewnie w wekend , gdy będe mieć trochę "luzu"
  2. mam pewnien pomysł na szukanie im domków- ale nic nie powiem by nie zapeszyć
  3. My pewnie bedziemy troche później (tak koło 18), ale dokładnie bede wiedziec po 16.
  4. Erka - dziewczynom chodziło o to czy właściciel hotelu (p. Tomek) pozwoli im zabierać szczeniaczki z boksu (bo chyba jeszcze nie zna "cioteczek'). Szczeniorki nie wychodza jeszcze na spacerki, za to w boksie rozrabiają jak "pijane - i to bardzo- zające". My przenosimy szczeniorki obok do wolnego boksu, sprzatamy ich boks i szczeniorki wracają na "swoje włościa" (a my sprzatamy "boks - przechowalnię" , bo i tam zdążą czasami zrobić rózne rzeczy .) :lol: No i dobrze jak jest czas (a tego przeważnie nam brakuje) pobawic sie trochę ze szczeniorkami, bowiem bardzo potrzebują kontaktu z człowiekiem .
  5. "Nowy lokator" mógł spowodować u Oskarka "stres' - z tego co czytałam o "ludzkiej" padaczce życie powinno byc ustabilizowane, regularne, bowiem stres (lub nadmiar innych emocji) może wywołac(przyspieszyć) atak- może więc u Oskarka faktycznie było podobnie ??? Konisiu - trzymaj się, jesteś bardzo dzielna, tyle razem już"wygraliście"
  6. Zaglądam codziennie " w naturze" i jak wracam jestem straznie padnieta, ale obiecuję, ze postaram sie wam napisać wkrótce co u Maksa - odpowiedzialny domek i człowiek mający doswiadczenie w wychowaniu duzych psów (najlepiej boksiów) wciąż podzukiwany . Własnie zbieram sie i jadę do Maksymiliana .
  7. Joaa - to już chyba nieaktualne (jeśli myslisz o "sesji " o której wspominaam wczesniej to miała to byc sesja tylko ze mną )
  8. Maks miał nieplanowaną "sesję foto" (dzięki Patia). Gdybym wiedziała, to bym go "odpucowała" - a tak to troche zapluty ale i tak piękny. Zobaczcie - kikutek sterczy jak mini antenka (a i macha nim juz często :evil_lol: ), oczy zaciekawione, pierś wypięta do przodu ........ Widac, ze Maks odzył w hotelu, wytarczyło 10 dni miedzy przyjaznymi ludźmi a to zupełnie inny pies niz ten w schronisku. Maksymilian ma strasznie zniszczone zęby jak na 5-latka, gdybym nie wiedziała z jego książeczki kiedy sie urodził , to po zębach oceniłabym go na jakieś 3-4 lata więcej.Są okropnie żółte. Widac nie za bardzo o niego dbano. Popytam "Piratkowego" lekarza co mozna z tym zrobic, bo na ściągnięcie kamienia w narkozie jeszcze nie moge się zdecydować, a i w tej chwili pewnie Maks nie pozwoliłby sobie czyścić zębisków. Ale coś z pewnościa wymyslimy, bo przeciez nasz p.Doktor to znany psi-stomatolog. Maksymilian ma tez dużą "łysinę" na klacie . Nie ma tam żadnych strupków , tylko taki pozbawiony sierści placek. Zaczęłam mu więc dziś podawać kapsułki "Effaderm-E" (to nienasycone kwasy tłuszczowe) mam nadzieję, ze poprawi mu sie po nich sierść, zaczekam troche czy ten placek "zarosnie" .
  9. Moze w przyszłym tygodniu uda mam sie jechac wczeniej (przed zmrokiem ) to może zrobimy jakies fotki na spacerze .
  10. Poniedziałek / wtorek koło16.30 z Krakowa (tak wczoraj wstępnie rozmawiałyśmy z Luizą , ale nie wiem czy się coś nie zmieniło ) [I]Marta[/I]
  11. Krakowskie "cioteczki" - pilnie potrzebne ręce do głaskania szczeniorków w hotelu. One bardzo potrzebują bezposredniego , bliskiego kontaktu z człowiekiem !!!!! Wczoraj czwórka poobgryzała mi ręce, spodnie i .......... sznurki od kurtki gdy zostałam z nimi zamknięta :cool3: w innym boksie na czas sprzatania ich boksu . A dwójka ........ jeździła na mopie :evil_lol: gdy sprzatany miały swój boks. Tak czy inaczej - potrafią wykończyc człowieka :evil_lol: :evil_lol:
  12. jestem codziennie u Maksa - nie w nim juz w nim śladu tego przerazonego psa, którego zaobaczyłam w schronisku ,uwielbia pania Iwonę (to ona chodzi z nim na spacery, a spacerki to rzecz najwazniejsza , bo zabieraja z boksu !!!). Maks jest wg mnie psem z charakterem - potrzebuje zdecydowanej osoby, bo inaczej wejdzie 'na głowę". Jest typem "wymuszacza" , który szczekaniem próbuje "postawic na swoim" . Być może zaczął sie tak własnie zachowywać , właściciele nie przeciwdziałali temu w pore i w końcu zaczęli sie go bać . Na pewni nie jest to pies dla kazdego - musi trafic na odpowiedniego człowieka , ktory bedzie umiał prawidłowo postepowac i wychowac go jeszcze na porządnego psa - mam nadzieje, ze znajdzie takiego Po przestawieniu na diete weterynaryjna eukanuby - sprawy jelitowo- zoładkowe wygladaja juz prawie dobrze. Zrobie mu w tym tygodniu badanie moczu , a potem krwi , by miec pewnoć , ze wszystko o'key.
  13. łączny stan wpłat dla Maksa : 905 zł (WPŁATY : AFN - 305 , pan Fidela 100zł , Forum Boksery (Magda i Odyn, Jagoda, Sylwia&boksery) 500 zł -dziekuję Wydatki : 112 zł - karma weterynaryjna "Eukanuba" - 5 kg 99 zł miski na stojaku 675 zł pobyt w hotelu od 1.X do 30.XI --------------------------------------------------------------- RAZEM WYDATKI : 886 zł STAN KASY : 905 ZŁ - 886 ZŁ = 19 ZŁ
  14. Jeleń - zotawie Ci w hotelu ksiązke , tak jak rozmawialiśmy , mnie te "lektury" w wielu sytuacja pomogły zrozumiec co Aton chce mi powiedzieć a mysle, ze z Astonkiem było trudniej niz z Maksem (przynajmniej na poczatku), jak przeczytasz to "wymienię" Ci na kolejną - mam troche pozycji z zakresu "psich zachowań" . A może i Rodzinkę zaciekawi taka lektura ??? Ciesze sie , ze chcesz odwiedzac Maksa - bez względu czy go zaadoptujesz potrzebny jest mu kontakt z różnymi osobami (które chocby swą obecnościa przy nim pomoga "przywracać go do normalnoci" by przestał bać sie obcych ludzi - wtedy łatwiej bedzie znależć miu dom
  15. Wizyta zapoznawcza była , "kandydat" nie zjedzony, ale to nie jest decyzja "hop- siup , biorę" , to trzeba dobrze przemyslec, przedyskutowac wszystkie "za i przeciw" , tym bardziej, ze troche zmieniła się "sytuacja domowa" , ale myśle, ze Jeleń sam coś więcej napisze o swoim "zdaniu na temat" Maksa i tego "co dalej" jak sie tu pojawi. A ja wczoraj zobaczyłam, ze Maks bardzo ładnie biegnie przy nodze - prawie jak po ringu wystawowym ( to "prawie" to z powodu niedoświadczenia i złej kondycji pańci - czyli mnie, która szybko dostała zadyszki i musiała zwolnic tempo). Maks też ładnie robi "siad" i.......... czeka na nagrodę (dostawał ją od Jelenia). Robi tez "waruj" ale potem szybko przechodzi do "swojej wersji" czyli tarzania sie na pleckach. Kupiłam mu miski na stojaku ,tak, że nie rozchlapuje juz tak bardzo sobie wody i nie uciekaja mu granulki karmy (poprzednio zawsze miał wywalona całą karme na posadzke i z niej potem zjadał (głuptasek) i ciągle mokro w boksie , bo tak rozchlapywał (albo wywracał miske ) - wczoraj było znacznie lepiej (tylko troche pochlapane przy samej misce . Kupiłam mu tez Eukanubę - diete weterynaryjna dla psów z problemami jelitowo-żołądkowymi, bo były problemy z "kuponami" (co mnie nie dziwi po schroniskowej "stołówce" ). Wczoraj ja z nim byłam na naszym wspólnym spacerku a potem poprosiłam naszego"gościa", by zawołał pana Tomka albo pania Iwone by została jeszcze troche z nimi (Maksem i Jeleniem)bo chciałam mu przygotowac boks - przyszła pani Iwona - mówie Wam jak Maksio cieszył sie na jej widok , od razu podstawił sie do głaskania/miziania. Jak komus zaufa i ten ktoś bedzie mądrze z nim postepował będzie z niego jeszcze SUPER MAKSYMILIAN
  16. Konisiu - ale z takim "zestawem " moze żyć, byc radosnym i szczęśliwym!!
  17. Aga - pomył z aukcja REWELACYJNY . Na kolejnej kończą sie cegiełki :lol:
  18. Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol:
  19. Wróciłam od Maksa na spacery chodzi z nim pani Iwona (zona własciciela hotelu) nim ja przyjeżdżam (jak jest jeszcze jasno ). Mówiła mi , że Maks nie chce wracać do boksu (ja sie mu nie dziwie i spodziewałam sie tego - zupełnie tak samo jak Aston). Nie wykazuje jednak agresji gdy mu "pupkę wpycha do boksu". Ja sobie z nim "gawędze " troche potem przez kraty, ale Maksiu sie wtedy domaga wyjście i sie niecierpliwi Strasznie rozchlapuje sobie (albo gapa stanie łapą i wyleje całkiem) wodę. Kupie mu jutro stojak i miski - może będzie mu lepiej pic z wysokiego. Dziś wrzuciłam mu go boksu zabaweczke - piszczałeczke. najpierw zaskoczenie : skąd to ???(bo wrzyciłam górą by nie otwierać boksu) a potem tak fajnie nosił w pycholku i piszczał (a inne psy szczekałay . Widac było , ze chce sie nia bawic, a najlepiej to wyjść z nia z boksu. Jedno mnie cieszy - to zupełnie nie ten pies, który jeszcze nie tak dawno leżał nieobecny na tej palecie czekając chyba juz tylko na śmierć , to nie ten pies , który skulony , cały drżący ze strachu do mnie podchodził ...... To normalny boksiu - macha nawet juz ogonkiem. Myśle, że Maks pewne rzeczy wymuszał na właścicielu czy to szczekaniem czy inaczej Tak dążył do ustawienie "po swojemu" domowego porządku. I w końcu jak sobie z nim nie radzili juz zupełnie - oddali go.Potrzebuje mądrej miłości a z pewnościa będzie normalnym bokserem (czytaj :super psem)
  20. Jeleń : Myslisz o Swoszowicach ? tam nie byłoby warunków do pracy z Maksem , ale to też "nasze" okolice Krakowa - napisałam Ci długi pw , ale mi wszystko znikło jak wysyłałam . Napisze jeszcze raz jak wrócę z Piratem ze spaceru. bardzo mi sie podoba Twój sposób podejścia do adopcji Maksa - jesli zaprzyjaźnicie sie na terenie hotelu, poznacie , polubicie , złapiecie "wspólny język" to będzie super. Jeśli sie nie uda - to nikt nie bedzie miał pretensji ani nie bedzie rozczarowany - Twoje podejście do sprawy jest bardzo odpowiedzialne . Myslimy o szczęściu Maksa tymi samymi kategoriami .
  21. Kasiu - trzymajcie sie dzielnie .
  22. To mój i Maksa "ziomek" więc to naprawdę niezwykła szansa dla Makasymiliana : wspólnymi siłami (tzn nowa rodzina -Maks - i my opiekujący się nim teraz) mogłoby sie udać dać szczęście temu skrzywdzonemu biedakowi juc do końca jego dni . Szepne mu dziś na uszko że jest dla niego szansa :lol: I czekam na dalsze decyzje "kandydatów na Rodzinę Maksa)
  23. Maks - zasługuje na szansę, ale potrzebuje czasu - dopiero sie "otwiera" trzeba pamietać , ze zamieszkał w hotelu dopiero w poniedziałek po południu. Warunki o jakich pisze Jeleń wydają się idealne - jesli będzie to wspólna decyzja całej rodziny można próbować wspólnych wizyt i stopniowo sie poznawać a potem zdecydować czy adopcja jest realna . Nie mozna Maksowi zrobic tego co zrobiono "Mordzie" , że zaadoptowano ją i po dwóch dniach zwrócono, bo sobie z Mordzia nie radzono . Dlatego dla mnie ważne jest , by maksa najpierw dobrze poznać w trakcie jego pobytu w hotelu a dopiero potem podejmować decyzje .
  24. *Maks jest wykastrowany już wykastrowany (zabieg był w sierpniu w schronisku) *Maks urodził się w sierpniu 2001 więc jest to dorosły samiec jak łatwo policzyć 5-letni. *Dom - tak jak napisała mar.gajko ; bez dzieci (dla dobra obu stron) * Maks jest psem zrzeczonym przez właściciela z powodu agresji - jaka była prawdziwa przyczyna oddania go nikt nigdy sie nie dowie , bo ludzie oddający psy do schroniska wymyslaja różne powody więc nigdy nie wiadomo czy akutar ta osoba mówi prawdę czy jest to tylko wymyslony pretekst , bo np. trzeba jechac na wczasy, lub psiak sie znudził juz . Jednak jako pies "z etykietą agresywny" musi trafić do odpowiedzialnej osoby a ja jako jego prawny w tej chwili opiekun/własciciel nim go komuś przekażę MUSZE MIEC PEWNOŚĆ , że ta osoba poradzi sobie z Maksem . Preferowany jest Kraków (bo "pod okiem" i można odwiedzac Maksa by się z nim zapoznac - nie tylko "obejrzeć" ) również Warszawa - w tych dwóch miastach mogę zapewnić szkolenia Maksa - z podstaw posłuszeństwa . Oczywiście , jesli będę miała pewność , że ktoś z innego miejsca Polski poradzi sobie z Maksem to Maksymilian również może tam zamieszkać (tak jak miałam taka pewność w przypadku Astonka).
  25. Nie napisze, ze normalne warunki zmieniaja psa , bo hotel nawet najlepszy to nie sa normalne warunki dla boksia , ale napisze jak otoczenie ludzi zyczliwych., przyjaznych psu i nie bojacych sie psiaka potrafi zmienić biedaka . W Maksie nie ma cienia tego strachu który mnie poraził gdy zobaczyłam go pierwszy raz . Az samej trudno mi uwierzyc jak szybko nastapiła przemiana. może jest jeszcze troche nieufny (np. nie wiem czy na dzień dzisiejszy pozwoliłby załozyc sobie szelki), ale to nie pies , który cały drży ze strachu lub lezy nieobecny bez checi do zycia. Wychodzi na codziennie na dwa spacery . Dziś dowiedziałam sie od włascicieli hotelu, ze Maks wykonuje "siad" waruj" , ale waruj ma swoja "maksiową " wersje : najpierw tradycyjna pozycja a potem półobrót przez łopatke i ..... wesja "wietrzenie brzucha" Wraca do normalnoci- dobrze , że choć jemu sie udało , ze dostał ponowna szansę .
×
×
  • Create New...