Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
kto robił Maksiowi to zdjęcie powyżej ???
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
A ja (choć nie jestem jej prawna opiekunka) ponawiam prośbę Trop o [B]dostarczenie zrzeczenia Mordki [/B]. Mordka to pieś który może iść do adopcji - tak jakpisałam juz wcześniej potrzebuje tylko własciwego zajęcia / zabawy, by wyładowac swa energie we właściwy sposób - żebyście wiedzieli jak ona czeka na te naze wieczorne spacery - jak ją zabieram z boksu to od razu po drodze ona zabiera sobie ten koziołek i jak tylko wejdziemy na łąke rozpoczyna z nim zabawe " biega na lince, podskakuje jak sarenka ,podrzuca zabaweczke i goni ją - wtedy widac jak radosnym jest psem ........... i chyba w tym momencie szczęsliwym , szkoda, ze musi wracać potem do boksu :shake: , robi to bardzo grzecznie. Ostatnio zakładałam jej maść do oczu i stała trzymając ten koziołek w pycholku ...... -
Trwam codziennie na "hotelowym posterunku" - nie piszę wiele, bo nie wyrabiam czasowo (jak skończy sie "sprawa kalendarza" będę troche "wolniejsza" to i relacje będa częstsze - obiecuję)
-
Ruszyła promocja :lol: -w dzisiejszej wyborczej notka o kalendarzu [URL]http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,3770632.html[/URL]
-
Sandrusia jest bardzo towarzyską boksią - bardzo lubi wieczorne spacerki w towarzystwie malamutów Saby i Pajuta. Jest przy nich jak "mała pchełka" , ale uważa , ze to ona powinna byc "szefem stada" i "wyrywa" do przodu , tak by iść pierwsza, ale jak tylko Malamutki zatrzymają sie np. coś wachając (czy w innej pilnej sprawie ;) ) to Sandra staje , ogląda się, czeka na towarzyszy i........... nie ma mowy by dalej szła sama , trzeba by ja ciągnąć siłą. Wydaje mi sie , że chyba mniej sie moczy - wcześniej te podkłady gdy zmieniałam to były aż ciężkie od moczu - teraz są niewiele zmoczone, codziennie tez czyścimy uszka i zapuszczamy leki - Sandrunia jest NIESAMOWICIE CIERPLIWA I GRZECZNA gdy to wszystko robię (tak bardzo mi tą swą cierpliwościa i wyrozumiałością przypomina Bolusia:-( ) I chyba jest poprawa w tych uszkach - z pewnościa jest w nich mniej brudu , a i zaczyna byc widoczny już kanał słuchowy (wcześniej widac było tam tylko czarną maź jak jakieś błoto ). Sandra poznaje mnie i bardzo sie cieszy gdy przychodzę. Jak wchodzę do boksu by jej posprzątać Sandrusia zawsze tak manewruje by dac mi buziaka jęzorkiem w policzek (i ostatnio często jej sie to udaje ) na spacerkach jest baaaaardzo czujna , wystarczy powiedzieć "Sandra kto tam idzie ?? Kto ???!!! a Sandrusia momentalnie czujnie rozgląda sie na boki - prawdziwie obrończy pies (hi hi hi). Jak można było tak BEZPROBLEMOWEGO, łagodnego i kochanego psiaka wyrzucić na stare lata na poniewierkę !!!!!! Mam nadzieje, że zazna jeszcze u kresu swego zycia prawdziwej, mądrej miłości i przyjaźni ze strony człowieka , że znajdzie ten jedyny , wymarzony , PRAWDZIWY DOM
-
Własnie od niego wróciłam - jutro napisze co u nas , bo dziś padam, chyba mnie zbiera jakieś grypsko więc ide sie kurować, bo przecież nie moge sie "rozłozyć" - bo sierotki na mnie codziennie czekają.
-
Jesli Rudek to psiak to niestety raczej nie , bo tam zbyt mało miejsca na psiaki (chyba , że to kieszonkowy mikrus ;) ) - sama myslałam o zaproszeniu "bohaterów" kilku miesięcy , ale z przyczyn "lokalowych " jest to niemozliwe.
-
Ale bardzo odpowiedzialnego, bo to "pies z charakterkiem" Póki co kagańca jeszcze nie pozwala sobie załozyć, ale juz nie warczy gdy go widzi , tylko wyjada z niego coraz pewniej ciasteczka Eukanusi (uwielbia je łakomczuch, ale dostaje TYLKO przez kaganiec :lol: )
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sandrusia do dzieci o'key , ale też wymaga leczenia, w Skawinie jest do oddania 8-letnia boksia z powodu alergii dziecka. A z Toro może być podobnie jak z Maksem, Mordą - trzeba kogoś kto umie dotrzeć do psa i z nim postępować. Niestety nie mogę wziąć kolejnego "trudnego " psa do hotelu (finanse) - chyba , że Sandrusia albo Mordzia znajdą 200% pewny domek (bo Maks nie jest jeszcze wystarczająco przygotowany do adopcji) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
profrsjonalizm to z pewnościa nie jest - bo nie jestem szkoleniowcem, ale staram sie dotrzeć do tego psa, zrozumiec go i nawiązać z nim kontakt - jak na razie jesteśmy na dobrej drodze . Musze stwierdzic, ze Mordzińska jest tak samo pilnym uczniem jak Maks, noooo największa indywidualistką z tej całej trójki jest....... babińka Sandra :lol: -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Wczoraj jak zwykle byłyśmy na wieczornym spacerku , ale tym razem nie zabrałam aporciku i ........ Sprawdziło sie to co przewidywałam. Mordzińska nie mając aporciku uskuteczniała swoje "wygłupy" tzn. skakała, łapała za smycz, próbowała łapac mnie za rekaw czy dłoń - Nie zeby ugryźć, ona po prostu tak "zaczepia" (czasami mało delikatnie) , bo nikt nie nauczył jej , ze tak nie należy sie bawic . Wystarczyło jednak ja "wystopować" przez skrócenie smyczy i ostrym tonem "dość" , "fe" aby sie uspokoiła. Potem wróciłyśmy do hotelu i Mordzia idąc do boksu zobaczyła leżący swój "aporcik - koziołek" . I jak myslicie co zrobiła ?????? -
Sandra ma taki sam "apartament" tylko wystrój troche inny kolorystycznie :evil_lol:
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Uważam, ze ten pies dość juz miał "huśtawek emocjonalnych". Potrzebuje stabilizacji i pracy z nim , by go przygotować do adopcji. W tej chwili taka stabilizacje ma tam gdzie jest i nie uwazam za dobre kolejne "mącenie mu w głowie" - chyba, ze w Zakopanym czeka na niego dom , gdzie ktoś poswięci Mordce czas, bedzie z nią pracował i opiekował sie nią bez wzgledu na sytuacje aż do momentu gdy znajdzie na 200% pewny dom docelowy. W innej sytuacji , branie psa z miejsca gdzie czuje sie w miere pewnie (czyli hotelu) jest działaniem na jego szkodę. Poza tym nie wyobrażam sobie podjecie takiego kroku przez kogokolwiek bez uzgodnienia go z Kasią ,która praktycznie opiekuje sie Mordą i ponosi związanie z nia wydatki - takie działanie nie jest w porządku ! (a tak a'propos - myślałam , ze Frotka mieszka w Krakowie więc niech mi ktoś wytłumaczy co to znaczy "do siebie do Zakopanego" ???? Czy Frotka chce dać Mordce w Zakopanym dom u siebie ???? bo ja już nic z tego nie rozumię!) -
Wczoraj kolejna próba z kagańcem i kolejne ostrzegawcze powarkiwania "nie chcę go" , ale łakomstwo jednak jest silniejsze , Maksio zjadał ciasteczka "przez kaganiec" ale robił to tak szybko : " łaps ciasteczko i szybko sie wycofać" . Mam nadzieje, ze w końcu sie przekona , że nic mu nie zagraża w związku z kagańcem a wprost przeciwnie - opłaca sie go załozyć. Bedziemy codziennie powtarzać takie "próby" - jestem straaaaasznie cierpliwy człowiek (czasami) ;)
-
Kiwi - z ogłoszeniem w dzienniku nie bedzie problemu . Hania R. wie o Sandrze, ale uważam , ze najpierw trzeba ja jeśli nie wyleczyc to przynajmniej troche podleczyc a przede wszystkim dokładnie zdiagnozować, nie chce by po dwóch dniach wróciła "bo sika po domu" , ktoś kto sie zdecyduje dać jej dom , musi mieć świadomośc, że to sikanie "jest do wyleczenia", albo "nie jest do wyleczenia" - po pierwszym zabieram ja do Krakowa na wizytę (czekam aż dojdą pisemnie wyniki wymazu z uszu mykologia i bakteriologia )
-
No własnie - proponuje znów "DYŻURY U SZCZENIORKÓW" , bo my po prostu nie nadążamy !!!! ( a tym maluchom codziennie trzeba poświęcic sporo czasu )
-
Sandra wczoraj skończyła brac antybiotyk (cefaseptin*forte) - nadal codziennie wieczorem czyścimy delikatnie te uszka i zapuszczamy do nich lek. Teraz z kolei Sandrunia "podjada" Maksiowa karme (te dla jelitowców), bo czekałam z jej przestawieniem aż skończy brać leki (bym w razie sensacji kuponowych nie miała watpliwości czy to po karmie czy po leku). W tym tygodniu spróbuje ja stopniowo przestawiać na karme dla psów powyżej 7 lat. Nadal mamy problemy z moczeniem, ale wydaje mi sie, że trochę mniejsze - jednak trudno mi to obiektywnie ocenić nie mając psa 24 godz."na oku" - zawsze ktoś rano wymienia te podkłady, ale wieczorem nie jest juz tak mokro i w boksie i na posłaniu - mam wrażenie , zę jak zasypia to popuszcza przez sen. Tak jak juz pisałam - czekamy aż przyjdą z labolatorium pisemne wyniki bakteriologii i mykologii (wynik został przekazany lekarzom telefonicznie, a na koniec miesiąca przychodzi z W-wy koperta z wszystkimi wynikami badań jakie robili w ciągu danego m-ca). Tak więc na początku grudnia z wynikami w ręce zabierzemy Sandrę na "oględziny" i badania do Krakowa. Sandra jest przekochanym psiakiem, ale widac, że nie zaznała w zyciu zbyt wiele czułości i radości - była pewnie "maszynka" do rodzenia szczeniaków - nie potrafi sie bawic zabawkami (co Maksiowi świetnie wychodzi) , nie cieszy sie szaleńczo - jak to boksiu potrafi - na widok człowieka .Właściwie musze napisac to w czasie przeszłym : nie cieszyła się na widok człowieka, bo w sobote bardzo ucieszyła sie na mój widok , tak bardzo ,że gdy weszłam do jej boksu by jej sprzatnać - Sandra postanowiła mi dać buziaka i dotąd skakała to z jednej to z drugiej strony , aż w końcu dała mi całusa w policzek czym mnie bardzo rozczuliła (i w ten sposób złamałam zasadę niecałowania sie z obcymi psami ) Kolejna "nasza nowośc" to to, ze socjalizujemy sie z malamutkami Pajutem i Sabą - ostatnio byliśmy na wspólnym spacerku i Sandrze bardzo podobało sie malamucie towarzystwo . Wprawdzie Pajut i Sabcia totalnie Sare "olewali" , ale widać było , że ich obecnośc sprawia jej przyjemność.Sandra dziarsko wyprzedziła (maszerując pod górkę) oba "wielkie futrzaki" i maszerowała "na czele stada". Ale jak tylko Malamutki zatrzymały sie przy jabłonce by pojeść jabłuszek - Sandrusia też zatrzymała sie i nie myślała wcale iść dalej bez nich. Mysle więc, ze Sandra z powodzeniem mogłaby mieszkać w towarzystwie innych psiaków (podobno jednak nie lubi kotów, ale to info ze schroniska więc nie wiem na ile wiarygodne) Poszukiwany więc domek lub mieszkanie na parterze lub z windą (mimo dobrej w tej chwili kondycji Sandra to starszy psiak , powinna częściej wychodzić na spacerk więc bieganie kilka razy dziennie po schodach raczej nie wskazane ) Nadal nie wiemy czy Sandra jest wysterylizowana (mysle, że raczej nie ale .... kto wie ?) - może coś wyjaśni sie po wizycie lekarskiej.
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
I jeszcze na dodatek - codziennie sie "socjalizujemy" . Mordzińska - jak pisałam to bardzo żywiołowy pies, ale wystarczy jej dać zajęcie i wszystko jest o'key. Wieczorkiem wychodzimy na spacerek , a własciwie "szaleństwa na lince" . Przypinam Mordke na taka dłuuuuuga (chyba z 10 m taśmę) i idziemy na łąkę. Mordka oczywiście zabiera sobie swój aporcik-koziołek (dosłownie "zabiera sobie" , bo kładę go na posadzce w karytarzu hotelu i Mordka jak idzie do wyjścia to sama go sobie podnosi, łapie w pycholek i nie wypuszcza juz cały czas - nawet kupona robi trzymając aport w pycholku :evil_lol: ). Juz nauczyła sie , że od razu idziemy na łączke i rozpoczyna zabawe : najpierw biega jak koń na uprzęży na tej lince wkoło , podskakuje i ............ podrzuca aport , tarza się - na co niezbyt chetnie jej pozwalam, bo trawa mokra i potem musze ją wycierać :cool3: , potem idziemy na spacerekpod górke - oczywiście z aporcikiem, wracamy na łąke i znów zabawa. Morda w każdej juz sytuacji wykonuje "siad" nawet szalejąc z koziołkiem . Pozwala mi juz bez problemu poprawiać sobie łapy w szelkach, miziać sie po brzuchu , wczoraj nawet zaglądałam jej do uszu ( po tym jak zobaczyłam co w uszach ma Sandra - mam teraz obsesje na punkcie uszu ...... ) . Morda jak ma zajęcie to nie w głowie jej "agresja" - tak jak pisałam ona musi trafic do kogoś kto bedzie miał dla niej czas, "zorganizuje" jej odpowiednio zabawę - pracę z człowiekiem. To pies bardzo żywiołowy i radosny. Jak trafi do odpowiedniego człowieka ,który bedzie z ną pracował to bedzie jeszcze z Mordzińskiej SUPER - MORDA !!!!! -
A teraz troche aktualności : Wróciliśmy do karmy weterynaryjnej "dla problemów jelitowo - zoładkowych" i sprawa kuponów sie uspokoiła. Kupiłam więc Maksowi (do tej pory "podjadał" karmę Sandry) worek tej karmy. Nie moge ryzykować kolejnego rozwolnienia nim troche nie utyje i nabierze ciałka (pisałam , ze bardzo schudł ). Jak nabierze ciała i wzystko będzie o'key to będziemy próbowac przejśc na "Bento Kronen - jagnięcina i ryż" -jest tańsza (dystrybuor jest w Krakowie) a nie ma w niej kurczaka. Wczoraj była pierwsza próba z kagańcem. Pan Tomek, jak zawsze wieczorem zabrał Maksa na spacer , ja szybko sprzątnęłam mu boks, przygotowałam jedzonko i wyszłam do niego (taraz tak zawsze robimy, że ja sprzątam i potem zabieram Maksa na długi wieczorny spacer, na którym uczymy sie troche posłuszeństwa ). Maksiu siedział i czakał na mnie , pokazałam mu "do obwąchania" kaganiec i próbowałam założyc (p. Tomek trzymał go na smyczy) . Maksiu odwrócił głowę i warknał , sygnalizując mi , ze nie chce tego. Powiedziałam ostro "SPOKÓJ - fe - nie wolno" a potem juz łagodnie "daj łape " , Maksio dał mi łapke - a ja pogłaskałam i dałam nagródkę . I wiem juz, ze czeka nas dłuuuuuga droga, ale MUSZĘ PRZED ADOPCJĄ nauczyć Maksa chodzic w kagańcu. Jego reakcja wczoraj była dla mnie zupełnie zrozumiała - po tym co widziałam w schronisku (jak dostawał zastrzyk) nie dziwie mu sie , ze kaganiec musi mu sie bardzo źle kojarzyć. Dlatego przyjęłam taktyke "małych kroczków" ( dobre rady, które sprawdziły sie przy Astonku) : miałam ciasteczko Eukanuby , które Maksio bardzo lubi i podawałam mu to ciasteczko przez kaganiec (oczywiście nie zakładałam mu go) tak , ze Maks chcąc wziąć to ciasteczko musiał zblizyc pycholek do kagańca i troche wsunąć w niego nochalek, by dosięgnąc ciasteczko - a ja oczywiście go chwaliłam. Zrobiliśmy tak trzykrotnie . Uznałam , ze na pierwszy raz to i tak dużo wykazał "odwagi' przełamując sie z własnej (przymuszonej łakomstewm) woli. Potem poszlimy juz sami na długi spacerek Nie mamy wyjścia - musimy "polubic kaganiec" to znacznie ułatwi późniejszemu włascicielowi Maksa wiele spraw (a i teraz , by pobrać Maksiowi krew do badania trzeba mu załozyc kaganiec - nie chcę tego robic "na siłę" by nie stracic jego zaufania - więc musimy pilnie ćwiczyć )
-
Stan kasy Maksa z dn. 11.XI. 2006 - : 219 zł (post nr 171 str 18 ) wydatki : 189,90 karma (Eukanuba Indestinal - 10 kg) aktualny stan kasy Maksa : 219 zł - 189,10 zł = 29,10 zł
-
Fundacja Boksery w Potrzebie- Toro odszedł za TM [']
Faro replied to Iza i Avanti's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dobija mnie świadomość, że nie mogę mu pomóc, ale nie dam rady utrzymac trzech psów w hotelu :shake: (i w dodatku każdy z problemem jakimś -więo o dom niełatwo) -
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
A póki co Mordzińska wieczorami szusuje (na lince) z aportem w pysku po łączce koło hotelu :evil_lol: -
Z adopcją Maksa jest podobnie jak było z Astonkiem - on musi trafić do właściwych (a nie przypadkowych ) ludzi . Więc albo do "znanego nam bokseromaniaka" (bo wtedy będzie pewność, że będzie umiał z nim postępować i sobie poradzi) albo do kogoś w Krakowie kto pod moim okiem nauczy sie jak postępować z Maksem. Maks tak jak Sandra jest w kalendarzu w zakładce "one szukają domu " Na razie Maks wychodzi na spacerki tylko z kimś z naszej trójki (p.Iwona, p.Tomek, ja ) ma innych jeszcze wciżą powarkuje - choś juz nie tak zacięcie jak na poczatku. Myśle, ze jemu potrzeba jeszcze troche czasu , by zaczął ufać także innym ludziom.
-
Sandra jest w kalendarzu, a wkrótce też w dzienniku polskim. Trzeba ją zdiagnozować,by wiedzieć skąd to moczenie ( trudno będzie znależć "entuzjastę" moczącego non-stop posłanie psa. czekam na pisemne wyniki bakteriologiczne i mykologiczne , by zabrać ja do dobrego lekarza w Krakowie juz z kompletem wyników badań ( mocz, biochemia i te uszu)