Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Maksio chyba sie troszke na mnie dziś obraził, bo przyzwyczaił sie, ze pańcia przywozi troszke gotowanego jedzonka na kolacyjkę a tu dziś "0' czyli figa. I nie pomogło szczekanie, którym sie Maks "upomina o swoje". No ale niestety Maks juz drugi dzień ma jakieś rozwolnienie , wiec nic dziś nie dostał (oprócz oczywiście porcji karmy) . Prosiłam aby jutro jak beda lekarze u suni tez zobaczyli do Maksia co z tymi jego kuponami. Moze to z powodu karmy - jak miał na poczatku takie luźniejsze stolce to kupiłam mu Eukanube weterynaryjna "na problemy trawienno-jelitowe" i sprawa sie uspokoiła. teraz ta karma sie skończyła i od dwóch dni je też wprawdzie eukanubę, ale juz "zwykłą" jagnięcine z ryżem. Może to zbieg okoliczności, ale kupie mu jutro i zawiozę znów te karme weterynaryjna - zobaczymy moze to coś pomoże. A co do boksinki - to boks naprzeciwko był już zis zajety i boksinka jest w boksie obok .Przed powrotem do Krakowa jeszcze do nich zaglądnęłam do budynku i..... tak fajnie wygladali jeden z jednej strony ściany - drugi z drugiej strony -oba boksiki leżały sonie na posłankach i....... wietrzyły języczki. Mówie Wam - supre widok :lol:
-
Co do brodawki - to powinien zobaczyc ja DOBRY wet i ocenic czy nalezy ją ruszać czy nie i co jest wiekszym zagrożeniem dla Boksi - zostawienie brodawki czy podanie narkozy by ja usunąc (zreszta babcia powinna mieć jesli bedzie taka koniecznośc ,podana narkozę wziewna , tak jak Boluś, bo jest ona mniejszym zagrozeniem). Natomiast co do uszu - to jest pewne jak słońce - uszy powinny byc juz dawno leczone a schronisko tego nie robiło i to jest EWIDENTNE ICH NIEDBALSTWO i brak własciwej opieki weterynaryjnej . I nie ma wytłumaczenia innego (bo pies jest łagodny a nawet jesli by nie był - to nie jest to powód by pozostawic go bez pomocy weterynaryjnej - jesli gabinet jest na miejscu , i narażac na cierpienie.) Czy pani doktor wyjaśniała Wam w jakis sposób dlaczego przez miesiąc nic nie robiona z tym jej uszkami ????
-
Sunia juz w hoteliku. Trudno okreslic jej wiek tak dokładnie, bo pycholek i uszka ma tak przyprószone siwizną jak prawdziwa bobuleńka , ale ząbki w miare białe i nie starte tak bardzo . W każdym razie gdybym miała oceniac jej wiek na podstawie zębów, to porównując z zębami Maksa powiedziałabym, ze jest od niego o kilka lat młodsza (Maks ma strasznie zółte i starte zęby - biedaczek). Jest chuda -mozna jej policzyc wszystkie zebra , ale nie jest tak tragicznie chuda jak był Boluś gdy zabierałyśmy go. Natomiast w TRAGICZNYM stanie są jej uszy. Potworny stan zapalny, stary i zaniedbany, tak ,ze aż ma takie straszne zgrubienia w uszkach i sączy sie z nich krew. Nawet nie chce mi sie tego komentować : w schronisku dopiero dzis zobaczyli w jakim stanie ma pies uszy ????!!!!! - a pies jest u nich juz miesiąc , nie był wogóle leczony(nie ma sladu wpisu w ksiązeczce o jakimkolwiek leczeniu tych uszu) a powinien być na izolatkach pod stałą kontrola lekarską !!!!! Ponieważ ja jestem niezmotoryzowana - prosiłam p.Tomka i zamówił na jutro wizyte lekarską do Boksinki. Przyjadą do hotelu rano po 7.oo dwaj weci, którzy przyjeżdżaja w razie jakis problemów zdrowotnych "pensjonariuszy" czy aby zaszczepić psy w razie potrzeby. Prosiłam by obejrzeli dokładnie te uszy, wzięli wymaz (moze to gronkowiec?) i pobrali jej krew do ogólnej analizy. Pan Tomek oczywiście będzie jej podawał leki i zapuszczał tu uszka - sunia jest na szczęście bardzo łagodna Tylko tyle jestem w stanie zapewnic ze strony medycznej, ale mysle, że jest to i tak wiecej niz w schronie. Rozmawiałam z AgąiTheta , by sunia jak najszybciej trafiła pod opieke lekarzy"mossi" w hoteliku - jesli chodzi o te uszy ona potrzebuje stałej kontroli i może jakiś konkretniejszych działań niz tylko zapuszcznie leków. (A skąd schroniskowy lekarz wie , ze to świerzbowiec - zrobili wymazy ???) No i przede wszystkim WIELKIE DZIEKI ZA zabranie suni ze schronu i przywiezienie do hotelu - dzieki Wam sunia rozpaczęła dziś "droge do lepszego zycia", najważniejsze, ze zdążyła (wciąz mysle o tem malutkiej boksince ,której nie zdążyłam pomóc ....)
-
Obiecuję "sprawozdanie" wieczorkiem/nocą
-
Ja jestem dzis do prawie 17 w pracy - wieczorem jak zwykle w hotelu. jej przyjazd jest udgodniony z p. Tomkiem . Chodzi tylko by ktos ja zabrał ze schronu oficjalnie do hotelu. Mozna powiedzieć , że ma opłacony hotel , tak jak Maks przez fundusz pomocy bokserom - państwo Jaworscy byli niedawno w hotelu i widzieli z pewnościa w jakich warunkach mieszka teraz Maks , więc z pewnościa maja swiadomość,że to samo czeka tam na sunię . Ja wieczorem przywiozę jej koce i "wyposażenie" (miski takie jak Maksowi, karme dla seniorów ) tylko ktos potrzebuję kogoś kto mi ja przywiezie do hotelu .
-
Pewnie czeka aż przywioze gotowane jedzonko - łakomczuch z niego straaaaaszny.
-
Ten "Luizy" w hotelu to szczeniaczek - bedzie małym pieskiem (dziewczynka)
-
To chłopak czy dziewczynka , bo straciłam juz orientację ???
-
Perfi , Jagienka - a co z tym starszym boksiem z "poszarpaną szyją" ???
-
Dowiedzcie sie o nim jak najwiecej i koniecznie zdjęcia !!!!
-
Co to znaczy "z poszarpanym gardłem" ????? Pogryziony ????? Proszę - zróbcie mu koniecznie zdjęcia . Trzeba staruszka ratować :shake: :shake: Schron to nie miejsce dla boksera - za chwile bedzie w podobnym stanie psychicznym jak jak był Maks, albo ........:-(
-
Nie mówcie , ze kolejny boksio jest w schronie:angryy:
-
strasznie mnie maks dziś rozczulił : tak jakby czytał to co tu napisałam o nim (że nie przepada za miziankiem , ale ja go przekonam , ze to przyjemna rzecz) - dziś strasznie nadstawiał sie przy kracie by choc troszke go miziac po pleckach - kochany słodziak . A jak zabaweczka piszczałeczka schowała mu sie pad palete to tak fajnie sięgał łapka by ja wyjąc (niestety nie udało sie i musiał zaczekac az weszłam do kojca dać mu gotowane jedzonko i przy okazji wyjęłam zabaweczkę) . Widac jak ten pies stopniowo sie otwiera w stosunku do osób, którym zaufał.
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Aga - tekst super. -
Myslę, że Maksymilian to typowy boksiu, którego trzeba wychować. Jestem u niego codziennie, ale niestety dopiero koło 17-18 (po pracy), jest więc juz ciemno. Z tego powodu nie mozemy tak "pracować" i "wychowywać sie " jak to było z Astonkiem. W ciemności pies czuje sie mniej pewnie a i ja nie jestem w stanie dostrzec sygnałów , które mi wysyła . Mogłoby dojść do jakiegoś"nieporozumienia" między nami , które zachwiałoby zaufanie Maksa do mnie (on wysłałby mi jakiś sygnał np. ostrzeżenie, którego ja nie dostrzegłabym w ciemności i nie zareagowałabym własciwie.). Uważam jednak, ze powinnam byc codziennie u Maksa, by robic z nim choćby "minimum" na jakie możemy pozwolić sobie w tej sytuacji no i żeby Maksio znał mnie dobrze , gdy beda waruki do pracy. Co juz osiągnęłiśmy ? Maks jak wiecie ładnie wchodzi do boksu . Wprawdzie gdy obserwowałam jak wychodzi/wchodzi do boksu z panem Tomkiem , to ........ robi to jak "perszing" czyli pędzi "z predkościa światłą", ale to jest do wypracowania . Wczoraj jak sama go wprowadzałam do boksu "wystopowałam" go przed wejściem przytrzymując krótko na smyczy i w miare spokojnie wszedł do boksu. Mysle, ze również uda mi sie go nauczyć by przed wyjściem nie skakał na widok smyczy jak wariatuńcio na drzwi boksu , tylko wykonywał komendę "siad", bedziemy też uczyć się spokojnego zakładania obroży (maks wychodzi na takim łańcuszku zaciskowym, gdy chciałam mu założyć obrożę "spacerową" - bał się) Zawsze poświęcam troche czasu na "pogaduszki przez kraty" - częstuje wtedy Maksa "smaczkami" - tj granulki karmy "zamaczane" w paszteciuku drobiowym , ostatanio zaś przynosze mu troche gotowanego (jeszcze ciepłego) jedzonka - mięsko+marcheweczka+ryż. Maks -łakomczuch przepada za tym jedzonkiem. Bardzo szybko "załapał", że moja obecnośc = "smakołyki" i....... cwaniak upomina sie o nie głośno. Dotąd stoi przy kracie , az dostanie smakołyki (czasami nie mam czasu siąść najpierw przy jego boksie gdy wraca ze spaceru i nim sie zajać - bo trzeba albo sprzatnąć inne boksy sierotek , które akurat wyszły na spacer , albo tak jak w czwartek zabezpieczyc sierotki w boksach zewnątrznych przed mrozem - wtedy Maks głośno szczeka gdy pojawie sie w zasięgu jego pola widzenia - jakby chciał zawołać "co zapomniałas o smakołykach ????!!!!" - oczywiście smaczki dostaje gdy juz wszystko skończone - cóż musi czasami poćwiczyc cierpliwosć). Nie warczy juz ani nie szczeka na Luizę - gdy wchodze do boksu z gotowanym jedzonkiem -Luiza trzyma drzwi od boksu i Maksio wcale sie nie denerwuje na nią Każę mu usiąść - siada, poprawiam "pościel" - czyli kocyk na "kanapce" i daje jedzonko do miski - Maks nawet nie zauważa , że wychodzę (łakomczuch jeden!!!!) Cóż jeszcze mogę napisać - chyba to , ze Maks raczej nie zaznał zbyt wielu pieszczot - nie przepada za "mizianiem" - inny boksiu z pewnościa nadstawiałby sie przy kracie , podstawiał boczki - a Maks - nie, nawet jak czasami uda mi sie przez krate (małe oczka w tej kracie utrudniaja te dzialania) pomiziać go po boczku , to wcale nie nadstawia sie (tak jak np. robił to Astonek). Na spacerku jak podrapałam go po pleckach, to tak fajnie sie przeciągał, ale jak przestałam - nie domagał się jeszcze. No, ale myśle, ze przekonam go , ze mizianko to fajna rzecz. Patrząc na Maksa mam cały czas wrażenie, ze był bity, jest nieufny , obcych traktuje z dystansem, ale jak widze jak cieszy się na widok pani Iwony , gdy tylko wejdzie do pawilonu -on dopiero ją słyszy a juz widać, jego radość, kręcenie pupką (nawet jestem troche zazdrosna, bo wtedy ja przestaje sie liczyc, ale rozumię go - to ona spedza z nim najwiecej czasu , okazuje czułość, zabiera na spacerki , mizia ) to wiem, że jesli ktoś mu da czas , pozwoli zaufac - to Maks będzie super boksiem. Maks po tym co przeszedł , choćby w schronie - zasługuje na to by mieć wspaniały, kochający mądrą miłościa dom. Wiem, że powinien (tak jak Astonek) trafic do miłośnika rasy, osoby doświadczonej inaczej może być podobnie - ktos nie będzie potrafił go wychowac, po pierwszych problemach zrezygnuje i ........ Maks to nie typ twardziela, on załamałby sie psychicznie gdyby znów został oddany, dlatego w tej chwili nie ogłaszam go w prasie czy na allegro , nie szukam w ten sposób domu - chcę go najpierw dokładnie poznać , nauczyc podstawowych rzeczy - to zwiększy szanse na powodzenie adopcji (Maria po adopcji Astonka mówiła mi , ze bardzo pomocnym dla nich w pierwszych dniach było to , ze Aston był nauczony pewnych rzeczy - np. nauczyłam go by przed spacerem zawsze siadał i pozwalał sobie spokojnie założyc obrożę i kaganiec, bezwzględnie wykonywał "siad" w róznych okolicznościach )
-
Własnie minął miesiąc od dnia kiedy zobaczyłam po raz pierwszy Maksa - przerazonego , zrezygnowanego , podobno agresywnego boksera, leżącego na palecie w krakowskim schronie. Nieobecny , bez zainteresowania człowiekiem .... Ogromnie przygnebiający widok boksera. Teraz Maks to zupełnie inny boksiu. Interesuje go otoczenie, co więcej szczekaniem domaga sie kontaktu i zainteresowania ze strony "zaprzyjaźnionych osób", ale też szczekaniem a czasami powarkiwaniem reaguje na obce mu osoby. Mieszka w hotelowym boksie - ma ciepło i mysle, ze wygodnie (ma do spania "kanapę" mojego pomysłu tzn na palecie siennik na nim kołdra w kolorowej poszewce i to wszystko przykryte kocem w czerwona kratke - może kiedyś Patia zrobi zdjęcie i tu zamieści) ma wiec namiastke tego co boksiu mieć powinien do swojej dyspozycji (tzn wygodne łóżko -hi hi hi) Kupiłam mu tez miski na stojaku, bo faflun rozchlapywał strasznie wode i potem miał wszedzie mokro. Ma tez w boksie zabaweczke - piszczałeczke a wczoraj rozłozyłam mu przy kracie taki chodniczek z maty łazienkowej , by mu pupka nie marzła od płytek jak siedzi i czeka na "smaczki" lub "gada" sobie ze mną. (tak wygląda ten wspomniany przez kiwi maksiowy hotel *****) Maks docenia to co ma - nie brudzi w boksie , nie niszczy spanka (czasami tylko troszke sobie przescieli tak by mu było wygodniej) - zobaczymy w jakim stanie dzis bedzie mata izolacyjna - jesli jej nie pogryzł to super grzeczny z niego pies. Maks uwielbia pania Iwone (zona własciciela hotelu) , bo to z Nią przede wszystkim wychodzi na spacerki, równiez nie ma nic przeciwko spacerom z p.Tomkiem. Zrobił ogromny postep jesli chodzi o powroty do boksu. Pewnie dlatego , że tam zawsze czeka jedzonko - a Maksymilian to łakomczuch, bez problemu wchodzi do boksu i od razu opróznia miskę. Raczej nie wykazuje agresji do innych psów - przynajmniej wychodzac z budynku na spacer i wracając - nie reaguje na zaczepki (myśli tylko o spacerku , a wracając o tym co czeka w misce) . Pokazywałam mu tez kiedyś jednego ze szczeniorków - trzymałam go na rękach i maks był wyraźnie nim zainteresowany. Mylę, że Maks dogadałby sie z jakąś sunia bez większych problemów , z dorosłym psem - nie jestem tak do końca pewna jak to byłoby na codzień, bowiem Maks wykazuje skłonności do dominowania (próbuje wymuszac pewne rzeczy ). - cdn po powrocie , teraz pakuje sie "do maksa"
-
Kraków: Mix bokserka - znowu w schronisku, potrzebna pomoc!
Faro replied to Trop's topic in Już w nowym domu
Ja nie powiedziałabym, że Mordzia (ja wole "Buźka") jest nieznosna - to wulkan energii , jeśli ktoś będzie umiał tę jej energie własciwie "zagospodarować" . a na dodatek będzie osoba konsekwentną to bedzie miał fajną suńkę. Mordka to psiak dla osoby raczej młodej, w "sile wieku" , której będzie sie chciało z nia "pracować" , jest psem bardzo skocznym , ruchliwym ' pupka cały czas jej chodzi (ale to normalne , w końcu ma coś w sobie z boksera). Jest tez psem, który wykorzysta każdą okazje "na swoja korzyść" - dlatego nie powinno sie jej pozwalać na wiele nim nie będzie sie nad nia całkowicie panować, bo moze próbować dominować . aaa - całkiem przyzwoicie chodzi na spacerki, wykonuje komende "siad" i............ przez krate dawała mi łapke (oczywiście za "smaczka" :lol: ) -
jeśli kotoś ma zbędne karimaty to one byłyby SUPER na spód do budy- nie łapią wilgoci a doskonale izolują.
-
Domek przede wszystkim musi byc odpowiedzialny, by człowiek potrafił dotrzeć do Maksa i wychowac go , by juz nigdy nie był skrzywdzony.
-
Kraków wszystkie szczeniaki z Kielc mają już domy. Są foty!
Faro replied to AgaG's topic in Już w nowym domu
Oczywicie ,zehotel funkcjonuje dziś normalnie