Faro
Members-
Posts
1489 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Faro
-
Nelu - tak mi przykro , uściskaj ode mnie Rodziców i podziękuj za wszystko co zrobili dla Amona. Pamiętam jak przyjechałaś z Mamą do hotelu , by zobaczyć Sanderkę , moje wątpliwości ...... Wiem, ze Amon miał wspaniały dom i wspaniałą Rodzinę - jestem bardzo wdzięczna Twojej Mamie, że choć nie mogła ze względu na koty zamieszkać u Niej Sanderka , którą mam wrażenie pokochała od pierwszej wizyty w hotelu , otwarła serce dla innej boksio-biedy i tak "uparcie" i konsekwentnie zrealizowała to postanowienie (z pewnością wiesz Nelu co mam na mysli) - raz jeszcze podziękuj Jej ode mnie i pozdrów Ją. Mój Maksiu też odszedl za Tęczowy Most - 13.IX - rak nas pokonał .... (ps. wysyłam Ci pw)
-
[quote name='dii']....Koń jaki jest , każdy widzi ;)[/QUOTE] I akurat w tym się z Toba zgadzam, a czas pokaże kto miał racje , ([I]tylko póki co na razie wychodzi, ze Ambi nie jest takim aniołkiem jak był tu przedstawiany a te jego "kłapnięcia" chyba są troche mocne :cool3:) [/I] Ale jak napisałam - zyczę mu by spotkał ludzi , którzy pomogą mu przezwyciężyć problemy i pokochają mądrą miłością .....)
-
[quote name='Sventata']tak sie składa, że nie pisze wybiórczo i w Więc nie wiem co masz na myśli że cytuje wybiorczo zmieniając sens całości zacytowałam kawałkiami treść maila oprócz odnośnika do transportu- bo to kwestia dogadania.wypowiedzi. W REGULAMINIE FORUM jest napisane, że każdy ma swoje zdanie. To było moje zdanie, moje wątpliwości. A mnie uczono, że jeśli chodzi o załatwiania spraw robi sie to do Piątku i rozmawia się osobiście a nie na FORUM a weekend jest po to aby wypocząć. Poza tym pisałam maila do Fundacji, pisałam 14.IX i odpowiedzi nie otrzymałam, napisałam po raz kolejny 21.IX otrzymałam odpowiedź 24.IX. Jestem osobą odpowiedzialną i potrzebowałam czasu i musiałam przemyśleć propozycje. Dla mnie choćby 3 dni to za mało. Z resztą nie mogłam sie zgodzić na to że "[I]pokrywać w jakiejś części koszty jego utrzymania[/I]". [B]FARO chciałaś się czegoś wiecej dowiedzieć pisałaś na PW i instruowałaś jakie to masz doświadczenie z psami i jak je znasz- nie omieszkałaś też mnie ostrzec przed BwP.[/B] I kolejna rzecz z jaką prawdą sie mijam?? Bo TEGO nie rozumiem. Co zrobiłaś żeby pomóc AMbiemu? Na PW napisałaś "[I]ps. Myslę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przejęcie formalne psa przez fundację i podanie fundacyjnego konta[/I]" zrozumiałam też z twoich postów, że mam nic nie robić, a jeśli ktoś będzie chciał zadeklarować pomoc to Fundacja go przejmie i wtedy ma wpłacać. Ten post był odpowiedzią na wypowedź na forum iż potrzebuje pomocy :p[/QUOTE] Swentato - albo pisz całą prawdę, albo wkleję tu naszą całą korespondencje z pw (czy Ci się to będzie podobac czy nie ) !!! Np. W/s BwP prosiłam 1. byś uczciwie poinformowała ich z jakiego powodu Ambi trafił do schroniska (był na obserwacji , więc miał na sumieniu pogryzienie w nie wiadomo jakim stopniu i jakich okolicznościach) i że była próba adopcji i pies wrócił, bo złapał dziewczynke za ręke 2. byś zapoznała sie z watkiem i losem Czato Jeśli uważasz to za "ostrzeżenia" - Twoje prawo , ale przedstawiaj fakty a nie ich własną interpretację !!! ( dotyczy to również pozostałych kwestii) !!!!!
-
Cyt.: " ....... Nie ukrywam, że dla mnie był problem finansowy. Biorąc go do siebie oczywiście zdawałam sobie sprawe z utrzymania, ale niestety wyszło, że psy sie nie dogadały i doszły koszty utrzymania w hotelu i to była kwestia decydująca, o zwrócenie się do was o POMOC, której nie otrzymałam. Z resztą pies nie przeszedł pod FUNDACJE [B]a FARO pisałą, żebym nie podawała swojego konta tylko Fundacyjne- tak wiec sama nie wiem jak sie do tego ustosunkować bo ani centa na jego utrzymanie nie wpłynęło do mnie.[/B] Dzięki wspaniałym ciotkom Ambi otrzymał smakołyki, kocyki, witaminki- za co niezmiernie dziękuje osobom, które nam pomagały i wspierały. Otrzymałam pomoc finansową od ERAZM- dziękuje. Koszty Hotelu wyniosły mnie w sumie 540zł (z czego Erazm dała 200zł), nie licze jedzenia, odrobaczenia, odpchlenia, mojego kosztu dojazdu (jeździłam 2 razy dziennie do miejsca oddalonego o prawie 14 km w jedną strone) i innych kosztów.[/QUOTE] I jeszcze ta kwestia wymaga wyjaśnienia , tym bardziej , że ma wydźwięk publicznego sugerowania (a nazywając rzecz po imieniu - POMÓWIENIA) iż fundacja zbierała pieniądze na Ambiego, i nie przekazała ich opiekunce ! A działo sie to wszystko za moja radą . Swentato - tak pisałam do Ciebie w pw "........ ps. Myslę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby [B]przejęcie formalne psa przez fundację i podanie fundacyjnego konta , ale o tym decyduje zarząd[/B] - ja jako członek rady mogę to zasugerować" To nie jest jednoznaczne z tym co Ty napisałaś ! [U]Jeśli w innym miejscu padły z mojej strony słowa[/U] , o których Ty wspominasz - zacytuj je tu proszę (nawet jeśli to jest moje pw) W przeciwnym razie nie pisz nieprawdy w tak ważnych kwestiach , jak finase - bo jest to publiczne pomówienie. Ponieważ Ambi nie został formalnie przekazany pod opiekę naszej fundacji - fundacja nigdzie nie podawała swojego konta do zbiórki finansów na tego psa !!!!!! Cieszę się, ze Ambie ma się dobrze i życzę mu by spotkał na swej drodze tylko mądrych i życzliwych ludzi, którzy go pokochają mądrą miłościa. Nie lubię jednak jesli ktoś pisze nieprawdę , połprawdę czy "prawdę jemu wygodną"
-
Kolejna kwestia to kwestia prośby odpowiedzi na meila z dnia 24.IX - odpowiedzi DO KOŃCA TYGODNIA . 24.IX - to czwartek , koniec tygodnia (mnie zawsze tak uczono) to niedziela , więc na odpowiedź było nie 1 a 3 dni. (wyraźnie było też napisane , że do 27 IX mamy potwierdzic "rezerwację" miejsca dla Ambiego).
-
[quote name='Sventata']FARO oczywiście 23. września tak napisałam! "Ogólnie zależało mi, żeby pies był pod moją opieką do znalezienia DS, [B][U]jednakże jak wynika takiej opcji nie ma"[/U][/B] - [B][U][I]tylko nie wiem do czego teraz zmierzasz[/I][/U][/B]?? 3 Paźniernika miało miejsce adopcja która niewypaliła. Soeama napisała, że fundacja nie będzie płaciła za utrzymanie psa. O ile wiem to niewyraziłam zgody na cytowanie PRYWATNYCH WIADOMOŚCI. Może ja mam też cytować maila od Fundacji z 14 wrześcnia? I od kogo wyszła propozycja wywiezienia psa? O ile wiem to ja rozmawiałam z Germaine na temat pręgusa bo uważam, że sprawy załatwia sie osobiście, ewentualnie telefonicznie ale nigdy nie przez INTERNET. Prawda jest taka że pies jest pod opieką Fundacji Boksery w Potrzebie, ma się dobrze a Ty Faro nie zrobiłaś nic oprócz znizania się do poziomu podłogi i pisania na Forum głupot. Nie będe oceniać waszej pracy niech to zrobią inni, którzy przecztają ten wątek. Groszem nic nie pomogłyście - no trudno, to ja z tym wszystkim zostałam i sobie poradze. Nie chcę przytaczać innych wiadomości i prywatnych maili bo was by z lekka pogrążyło. Ja napisałam na Forum swoje wątpliwości. Koniec. Kropka. Mam swoje zdanie i znam innych zdanie na ten temat.[/QUOTE] [I]Jeśli pytasz do czego zmierzam to Ci wyjaśnię :1. część rzeczy/rozmów toczona była poza forum 2. cytujesz wybiórczo fragmenty , wyrywając je z kontekstu - zmieniasz sens całości . 3. Jak to dyplomatycznie napisałam - mijasz się z prawdą (nie oceniam świadomie czy nie)[/I] [I] Nie mam ochoty polemiki (bo nie dyskutuję z osobami, które, gdy brakuje im konkretów- obrażają adwersaży) - masz prawo mieć swoje zdanie , ale powinnaś pisać obiektywną prawdę . Ponieważ tak nie jest - będę kontynuować wyjaśnienia, by osoby czytające ten wątek mogły sobie wyrobić włąsny osąd.[/I]
-
Swentata - chyba delikatnie mówiąc "mijasz sie z prawdą" - mam nadzieję, ze nie robisz tego świadomie tylko z powodu braku pamięci. Pozwolę sobie więc przypomnieć Ci pewnie kwestie : 23.IX godz.21.09 pisałam Ci na pw m.in. "....Rozmawiałam z Germeine i Eweliną ......... [B]chcemy przejąć go całkowicie pod swoją opiekę [/B]...... " na co otrzymałąm Twoją odpowiedź, że zalezy Ci by pies pozostał pod Twoją opieką do momentu znalezienia DS 24.IX otrzymałaś z fundacji meila z informacją jakiej pomocy mozemy udzielic.(jest on przytoczony w całości na str35 -post nr 349). Jesli miałaś jakiekolwiek wątpliwości co do kwestii finasowych - myślę, ze ten mój wpis z dn . 28-09-2009, 16:11 post nr 337 : "Swentata - nie jest tak do końca . [B]Jesli psiak przechodzi pod nasza opiekę, to fundacja ponosi zarówno wszelkie koszty z tym zwiazane [/B]jak i zapewnia strone prawna adopcji ...... powinien je w całości rozwiac . Jest chyba całkowicie jednoznaczny . Tak więc nie rozumię podstaw Twoich "rozważań matematycznych" co do tego w jakim stopniu masz po przekazaniu psa do fundacji partycypować w kosztach z nim związanych (w tym takze kastracji (logicznym jest , że częśc kosztów pokrywana by była "ze zbiórki na dogo" co miało byc relacjonowane na forum ( żeby darczyńcy mieli jasnośc sytuacji) a reszta ze środków fundacji.
-
Mam w lodówce caniserin - zapytaj lekarza czy nie jest zbyt późno na jej podanie (to surowica podawana także przy nosówce). Jesli bedzie potrzebna to się ze mna skontaktuj . Mieszkam w Krakowie, więc chyba nie miałabys problemu z podjechaniem do mnie po nia w razie takiej potrzeby. Właśnie doczytałam na 1 str., ze lekarka podała mu surowicę - jaką ? może własnie caniserin ?
-
[quote name='Sventata']........... Przypieliście mu łatke przynajmniej jakby był niezrónoważony psychiczne i Bóg raczy wiedzieć jak agresywny. On jest trudnym psem i to wynika z jego niewychowania, co zaskutkowało jego oddaniem........... [/QUOTE] Swentata - żeby była jasność sutuacji : NIE UWAŻAM , że pies jest niezrównoważony psychicznie i Bóg raczy wiedzieć jaki agresywny, ale fakty są takie , że ten pies używa zębów, ma nie wiadomo jaki bagaż doświadczeń , w związku z powyższym trudno wyrokowac kiedy ich użyje , a na dodatek nie jest yorkiem tylko duzym, psem w sile wieku i dlatego aby nie doszło do tragedii, za którą Ambi zapłacić może zyciem , nie mozna bagatelizowac jego zachowań .Pies wymaga osoby(szkoleniowca, behawiorysty - nie ważne jak ją nazwiesz) doświadczonej w wyprowadzaniu psów po przejściach (bo zupełnie inaczej pracuje się z takim psem, a inaczej z psem , którego właściel zna od szczeniaka)
-
[quote name='Amit']Faro, jesli dobrze zrozumiałem Twój tekst przez cały czas zdawaliście sobie sprawę, że sytuacja jest bardzo poważna i może pomóc tylko doświadczony szkoleniowiec. Dlaczego wobec tego pozwoliliście przez miesiąc opiekować się psem zupełnie niedoświadczonej dziewczynie... Jesli tak było, to daliście przykład rażącej nieodpowiedzialności za jej los.[/QUOTE] Amito -przeczytaj uważnie cały wątek . Kiedy padła pierwsza propozycja pomocy z naszej strony , ile trwało nim Swentata podjęła decyzję i co w międzyczasie sie z Ambim działo . Zwróć uwagę, kto poinformował o przyczynie powrotu psa z adopcji - nie jego opiekunka , tylko zupełnie postronna osoba. Mam wrażenie , że Swentata troche bagatelizuje/bagatelizowała problem zachowań Ambiego - przynajmniej czytając te wpisy na forum - mozna tak sądzić. O tym, że są jakieś problemy zaczęto mówic po moich wpisach. Trudno komuś delikatnie wytłumaczyć , że nieporadzi sobie z takim psem , jeśli jako odpowiedź pada stwierdzenie, że ma od 20 lat boksery i tym samym wie co robić Sam musi sie przekonać, że nie da rady. Tak było w tym przypadku. Do momentu przekazania psa do Waszej fundacji - jego prawnym właścicielem była Swentata jako osoba adoptująca go ze schronu i niemożliwym było podejmowanie przez fundację decyzji uznawanych za słuszne bez przekazania go prawnie pod opiekę fundacji. (Myślę, że i Wasza fundacja przejeła psa prawnie a nie na zasadzie my płacimy a Ty decyduj). Włąściwie z jednej strony jestem Swentata bardzo wdzięczna, że nie wysłąła go do Niemiec , bo chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że tą decyzja uratowała mu zycie. Ambi ze swoimi zachowaniami nie miałby tam perspektyw. Z drugiej jednak strony - mam może nie pretensje , ale zal , że tak długo zwlekała , ale chyba , jak pisałam musiała sama sie przeknać, ze jednak Ambi ma problem i to poważniejszy niz Jej się wydawało i Sama nie da rady go "wyprowadzić na prostą" . Mam Amito nadzieję, ze znajdziecie mu odpowiedzialnego człowieka(szkoleniowca) - to nie jest pies do wyprowadzenia siłowego, z nim trzeba pracowac metodami pozytywnymi , a nie każdy szkoleniowiec to robi (potrafi) . Czytałam Twoje wypowiedzi (moim zdaniem całkiem słuszne) na jego temat (nie ukrywam , że jestem "częstym gościem w jego wątku") - I mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi.
-
[quote name='Sventata']FARO, GERTA przykro mi, ale ja dłużej czekać nie mogłam. Rano musiałam zdrapywać lod z szyby bo temp. zeszła poniżej zera. Od dawna wiedziałyście jaka jest sytuacja i jak narazie nic nie zrobilłyście (nawet na stronie Fundacji sie nie znalazł, chociażby jako pies pozafundacyjny). Jedynie co zrobiłyście to na forum rzuciłyście sie jak sępy "że nie dałam odpowiedzi zbyt szybko"- prawda jest taka, że odpowiedz dałam tylko nie w nieodpowiednim odstępie czasowym. Od 2 tyg wiadomo, że pies nie jedzie do Lublina do Pana Darka, tak więc czekałam. FBwP zrobiły to w 2 dni to co wy nie potrafiłyscie w przeciągu miesiąca- no taka jest prawda. Nie wiem, czy nie mogliście, nie chciałyście?[U][B] Nie wątpie, że dużo psom pomogłyście[/B][/U]. Nie ma co przypominać losów innych psów bo też ostatnio było głośno, że oddaliście psa, którego pozniej odebrałyście w stanie skrajnie wycieczonym- a przecież dom był sprawdzony i super hiper. Każdy robi to co w jego mocy i ciężko przewidywać co będzie... Nikt jasnowidzem nie jest. Tutaj staramy sie polepszyć warunki np jeżeli szkoleniowca ma wolne za 2 tyg to pies pojedzie przeczekać w lepszych warunkach te 2 tyg a nie będzie czekać w zewn. boksie aż może znajdzie sie coś 2w1.[/QUOTE] Sventata - pies nie został umieszczony na naszej stronie "na już" m.in. dlatego iz uważamy, że w tej chwili ten pies nie powinien iśc do adopcji z powodu jego problemów zachowań (a że takowe " problematyczne zachowania" to nie incydenty i mój wymysł tylko jego psi charakter , nad którym musi pracowac ODPOWIEDNI szkoleniowiec , mający doswiadczenie w tego typy przypadkach świadczą wpisy wolontariuszki, która go wiozła do hotelu i którą teraz ,mówiąc dyplomatycznie, "pewnie boli ręka ze śladami jego ząbków" . Owszem, można go ogłaszać , albo zatajając te jego zachowania, tylko do czego to może doprowadzić ?? albo mozna napisać, że to pies duzy silny i z takimi zachowaniami, by ludzie mieli tego świadomość ,ale równocześnie narażajac go , że wzbudzi zainteresowanie osób, które będą chciec wykorzystać jego charakter do "nieciekawych celów" - Tak żle i tak nie dobrze. Więc wg nas lepiej nie ogłaszać nim nie będzie przygotowany do adopcji. No ale to jest moje (nasze fundacyjne) zdanie . Nie jest też dobrym przerzucanie zwłaszcza TAKIEGO psa z miejsca na miejsce, bo każde zaburzenie jego stabilizacji będzie nasilać te zachowania nim odnajdzie się w nowym miejscu , a tym samym utrwalac je .DLatego lepszym dla niego rozwiązaniem było poczekanie , nawet w złych warunkach , na znalezienie odpowiedniego miejsca docelowego niż "upychanie " go na przechowanie przed kolejną zmianą. Mam nadzieje, że hotel , do którego pojechał to jest ten DOCELOWY i [U]za kilka dni nikt nie zafunduje Ambiemu kolejnej zmiany lokum .[/U]
-
Przecież "nad księdzem na wsi" jest biskup (między nimi też ktoś jeszcze jest , ale nie znam sie na tych "stopniach księzy" Dlaczego zbulwersowana (i słusznie ) parafianka , nie napisze listu ze skargą - ja bym tak pewnie zrobiła na jej miejscu. a tak "ku pokrzepieniu serc" - w Krakowie franciszkanie organizują raz w roku mszę "dla właściceli i zwierzaków" - mozna na nią przyjść ze swoim pupilem - ciekawe co ten wiejski ksiądzby na to powiedział ??? (wiernych na tej mszy jest zawsze tłum)
-
Izo - nie oczerniam , każdy może po zarejestrowaniu na forum przeczytać , Ja stwierdzam, że nie chciałabym , by spotkał Ambiego , który jest psem trudnym z incydentami pogryzień, taki los jak te dwa psy - oba miały podobną przeszłość , a że Czato został z powodu problemów uspiony , to mogę sie domyslać (takie moje prawo), że i los Dropsa był podobny ( czy miał zrobione badania, na podstawie których stwierdzono, że to podłoże medyczne a nie behawiorystyczne ? ?? ). Domyslasz się , że mam "słabość " do trudnych psów . I autetycznie obawiam się o los Ambiego . Dlatego prosiłam Swentatę na pw kilka dni temu, by uczciwie napisała na Waszym forum w jego wątku z jakiego powodu pies trafił do schroniska (że był na obserwacji) i o incydencie z powodu którego wrócil z adopcji . Mam nadzieję, że jeśli tego nie zrobiła to zrobisz to Ty Izo , by było wiadomo, że to pies trudny nim zaczną sie problemy. Zycżę mu z całego serca , aby trafił na mądrych ludzi , ale autentycznie sie o niego martwię - Mam nadzieję , że będziesz nad nim "czuwać na odległość" (reszta na pw).
-
[quote name='gerta']Szkoda, że nie uprzedziłaś, bo wycieczka 3 godzinna do hotelu poszła na marne. [B]Mam nadzieję, że los Ambiego będzie szczęśliwy.[/B][/quote] A ja powiem wprost - mam nadzieję, że nie spotka go los Czato i nie skończy jak Drops !!! [I]Można o nich poczytać na forum wspomnianej fundacji w dziale za TM .[/I]
-
[quote name='gerta']Sventata, nasz szkoleniowiec jest jednocześnie zoopsychologiem. Co do miejsc u niego - mieliśmy potwierdzić we wrześniu - tak jak było napisane w mailu od nas. Ten szkoleniowiec/zoopsycholog jest zwykle bardzo oblężony. [B]05.10, jak Faro pisała, że propozycja jest aktualna, miała zapewne na myśli, że chcemy pomóc,[/B] bo dopiero po Twoim telefonie, sprawdziliśmy czy jeszcze jest miejsce u p. Darka - okazało się, że nie ma. U niego owszem, kojce zewnętrzne, ale boks dla Ambiego byłby dodatkowo ocieplony i pies dostawałby dodatkową porcję jedzenia - więcej w tamtym miejscu nie dałoby się dla niego zrobić, ale za to po szkoleniu mógłby spokojnie iść do domu, bez ryzyka, że wróci. Dam znać, jak sprawdzę hotel z boksami wewnętrznymi pod Warszawą.[/quote] Tak, Gerta ma rację, to miałam na myśli, ale odwlekanie decyzji w czasie pokomplikowało sprawy i teraz trzeba szukać innego sensownego rozwiązania.
-
Po tym co doświadczyłam z Maksem myslę, że Ambi jest do wyprowadzenia przez osobę mającą doświadczenie z takimi psami. Z jednej strony delikatność , by nie prowokować konfrontacji z drugiej stanowczość i konsekwencja by pies jak najszybciej zaakceptował przewodnika i mu zaufał, plus równoczesne wyuczenie komend , by panować nad psem. Początki zawsze są trudne , ale .......
-
Ja też napisałam do kobiety, która prowadzi hotel niedaleko mojego aktualnego miejsca zamieszkania (niestety ceny :crazyeye: i chyba z tego powodu bedzie nierealny, bo nie uda sie wiele wynegocjować - ale jest w ofercie napisane , że powyżej 7 dni pobytu mozna negocjować ceny , więc napisałam i czekam ). Nie wiem czy kobieta ma jakieś doswiadczenie czy nie , ale jest to na tyle blisko mnie, że mogłabym tam jeżdzic codziennie a w wekendy 2x dziennie.
-
Swentata - pytałam dlatego, bo pogryzienie/pokąsanie pogryzieniu/pokąsaniu nierówne , nie chodzi mi o "siłę nacisku" , ale przede wszystkim o okoliczności. Jeśli faktycznie dziewczynka podeszła do psa od tyłu , tak, że nie widział, jej - tylko poczuł nagły dotyk, miał prawo tak zareagować i nie jest to jakis atak tylko raczej reakcja obronna . Tak czy inaczej z psem trzeba pracować. Dal mnie nie istotne jest "nazewnictwo" (czy to będzie szkoleniowiec czy zoopsycholog, czy też ktoś "bez nazewnictwa" ) - byle miał doswiadczenie w pracy z takimi psami i umiał temu psu pomóc.
-
Swentata - kilka postów wcześniej pytałam na temat okoliczności tego zdarzenia - nie było to pytanie z jakimkolwiek "podtekstem" - te okoliczności sa ważne - czy wiesz coś na ten temat ?
-
Szkoda, że decyzja nie była podjęta od razu, by potwierdzić miejsce w hotelu . Jest coraz zimniej - teraz trzeba juz szukać czegos sensownego wewnatrz, mając na uwadze, ze to nie jest "pies dla każdego" .
-
Swentata - czy ta dziewczynka próbowała go pogłaskać po głowie czy gdzie indziej ? , podeszłą do psa od tyłu czy od przodu tzn czy pies widział ją ? Wiesz coś więcej na temat okoliczności tego zdarzenia (oprócz tego, że żebrał wtedy o jedzonko ?)