Jump to content
Dogomania

Faro

Members
  • Posts

    1489
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Faro

  1. Swentata tu ma absolutnie racje - kastracja i powrót po niej bezpośrednio do kojca na dodatek zewnętrznego nie wchodzi w rachubę (takie jest moje zdanie). Pies mogłby wrócic do kojca dopiero po całkowitym wygojeniu. (tylko niestety ta pora roku - z dnia na dzień jest zimniej) Potrzebny byłby więc DT lub klinika z hotelowniem.
  2. Swentata - ja tego nie neguję co piszesz, (że masz z nim dobry kontakt) tylko moje pytanie :czy go adoptujesz ? Jeśli nie to on musi byc przygotowany do adopcji , bo jak pokazało doświadczenie może zareagować róznie w róznych sytuacjach i w takim przypadku są dwa wyjścia : albo znależć osobe (dom) mająca duże doswiadczenie , potrafiąca przewidzieć zachowania takiego psa i unikac sytuacji wywołujących konflikt , by z jednej strony nie doprowadzić do konfrontacji, ale również nie wzmacniać w psie poczucie siły poprzez wycofanie się człowieka. Przynajmniej do momentu aż pies całkowicie jej zaufa i uzna w niej przewodnika. (ale o taki dom/osobę jest baaaardzo trudno.) Albo drugie rozwiązanie -poprzez szkolenie właściwie przygotować psa do adopcji (a na to potrzeba trochę czasu).
  3. Tu nie chodzi o autoprezentacje tylko o to by znależć psu właściwy dom , a w jego przypadku nie będzie to takie łatwe. Zastanawia mnie, że wszelkie uwagi przyjmujecie jako krytykę (patrz nie tylko moje wpisy), odrzucacie propozycje konstruktywnej pomocy/rady. No cóz, przekonano sie juz chyba, że ten pies może sie róznie zachować, nie tylko nadstawiać się do miziania - myślę, że czas wyciągnąc właściwe wnioski. Propozycja fundacji jest nadal aktualna , tylko im bliżej zimy - tym trudniej będzie , bo bokser nie nadaje się by mieszkać w boksie zewnętrznym i warto by nim nadejdą większe niż w tej chwili chłody , był gotowy do adopcji. PS. a co do obserwacji to nie do końca masz Dii rację - bo i te z aktualnymi szczepieniami mogą być takowej poddawane . W przypadku Ambiego chyba większe znaczenie niż terminarz szczepień ma fakt, że pies jest "świezo" po obserwacji (okoliczności i stopień pogryzień jest również ważny)
  4. Dii - zwróć uwagę, że nie sugeruję nigdzie , by pisać, że pies pogryzł, czy jest agresywny, nawet , że pies ma mocny charakter - bowiem takie info o nim mogłyby wzbudzic zainteresowanie nim osób z kręgu tych co to imponuje pies "zyleta" i do róznych cełów go wykorzystują . Jednak uważam, że nie powinien byc przedstawiany w ogłoszeniach jako "przytulanka" (a tak jest). Powinno byc jasno napisane, ze pies wymaga ułożenia i umiejętnego konsekwentnego prowadzenia , najlepiej przez osobę mająca doswiadczenie z rasą i znająca jej wyagania. I tak z pewnością byłby przedstawiany w naszych ogłoszeniach. Kolejna kwestia, w której pozwalam sobie się z Tobą nie zgodzić to podejście do bokserów "po przejściach" - ujmując to ogólnie. Przez moje ręce "przeszło" trochę takowych . I ujmę to tak : owszem , każdy z tych psów "nie jest psem dla każdego" , ale wśród nich są takie - które "szczególnie nie są dla każdego" - nawet sposród już "wybranego grona nie-każdych" . Inne wymagania mieli np. Boluś (na dogo - BULDO) , Sanderka - psy stare , spokojne - potrzebowały stabilizacji , spokoju . Inne wymagania miał Omar I i Omar II - młodziki pełne energi, szalonych pomysłów, ale całkowicie łagodne, którym nie przyszło do głowy "odwinąć się " - chyba żeby dać całusa. A zupełnie inne wymagania mają psy, które choćby raz sie postawiły - Marda( łapiąca za rece), Aston (oddany do schrony , bo ugryzł właścicela), czy Maksio - (oddany, z powodu agresji , mający na sumieniu ugryzienie pracownika schroniska). Każdemu z tych psów (z wyjątkiem Buldzia ) poświęciłam dziesiątki albo i setki godzin i wierz mi - wiem o czym piszę . Szczeciński boksio to "typ" Morda/Aston/Maksio. Nie wyklucza to , że jest miły, kochany i przytulaśny, ale ma mocna psychikę . Ten pies wymaga odpowiedniej pracy i wychowania.
  5. [quote name='Faro']Swentata - nie jest tak do końca . Jesli psiak przechodzi pod nasza opiekę, to fundacja ponosi zarówno wszelkie koszty z tym zwiazane jak i zapewnia strone prawna adopcji , oczywiscie , że osoba , która zaangazowana była w ratowanie tego psa, zwiazała sie z nim emocjonalnie jak najbardziej ma wiesci o tym co się z psiakiem dzieje, ale jak wywnioskowałam z Twojej odpowiedzi na pw - Ty nie chciałas by pies przeszedł pod naszą pieczę . [B]Psiak potrzebuje szkolenia , albo moze lepiej to nazwac "fachowego ułożenia" bo były pewne problemy, o których nam sygnalizowałas (mysle, że to własnie wynikało z kwestii mocnego charakteru i braku własciwego wczesniej wychowania/prowadzenia psa , być może własnie z tego powodu stracił dom).[/B] Mysle, że oferta jaka złozyła fundacji była konkretna i rzeczowa . [B]Niepokoi mnie fakt , że we wszystkich ogłoszeniach psiak jest przedstawiany jako "kochana , posłuszna przytualanka". A z korespondencji i rozmowy z Tobą wywnioskowałam, że psiak wymaga pracy, ułozenia i konsekwentnego prowadzenia (własnie delikatności i konsekwencji w prowadzeniu , bo w odpowiedzi na siłę z pewnoscia sie postawi, a wycofanie przewodnika - wykorzysta ) Nie chciałabym , by ktoś kto go adoptuje był zaskoczony sytuacją i psiak ponownie wyladował w schronie, bo wtedy może sie juz nie udać go uratować ......[/B] Czy nie sadzisz, że lepiej psa porzadnie przygotowac do adopcji a nie "wydawać na próbę" ? Takie jest moje zdanie , ale cóz - decyzja nalezy do prawnego opiekuna psa , a to TY nim jesteś. [I]A tak na marginesie - fundacja do tej pory nie doczekała się na odpowiedź na meila z oferta pomocy , więc nie podejmuje żadnych działań, bo nie wie czy jestes zainteresowana jakimkolwiek fragmentem "tej pomocy"[/I][/quote] Śledze ten wątek na bieżąco - choć juz staram sie nie zabierać głosu, ale w świetle tego co sie wydarzyło - muszę przytoczyć swoje słowa . Moze teraz warto zastanowić sie i skorzystać z rad kogoś kto ma - moze nie wiele , ale z pewnocią więcej doswiadczenie z bokserami po przejściach. Uważam , ze w ogłoszeniach powinno byc napisane wyraźnie , że wymaga osoby delikatnej , ale konsekwentnej, która będzie potrafiłą go własciwie wychować. Ręki nie widziałam , więc nie zabieram w tej kwestii głosu , ale szczęściem jest , że trafił do ludzi , którzy mimo wszystko wybrali lepszą opcje zachowania w takiej sytuacji - wycofali się, bo jesli próbowali by go za to skarcić - jestem pewna, że ponowny atak były dotkliwszy a nie tylko ostrzeżenie. (choć wycofanie utrwaliło w nim "pojęcie", że w ten sposób otrzymuje się to co chce - w tym wypadku "przepłoszył intruza" ) Miał też szczęście, że nie byli to ludzie, którzy zgłosiliby to jako pogryzienie . Wtedy procedura - obserwacja psa, może nawet odwieżliby go do schroniska i róznie ten incydent mógłby sie dla niego skończyć. Jedno jest pewne - to nie jest pies "dla każdego" kto zachwyci sie jego urodą , to jest pies , który wymaga własciwego przygotowania do adopcji - by nie doszło do tragedii (należy pamietać, że to bokser a nie pekińczyk czy york lub inny "drobiazg wagowy") , (ale przygotowując go do adopcji trzeba mieć świadomość, ze inaczej pracuje się z psem, którego zna się od szczeniaka, a inaczej z dorosłym psem w sile wieku po przejściach, z nie wiadomo jak ciężkim "bagażem doswiadczeń " ) Myślę też , że Swentata pozostawiajac go w Polsce uratowała mu życie, bo u sąsiadów psy szybko tracą życie za wszelkie oznaki agresji .....
  6. [quote name='chita']........... Sventata chyba jest dorosla i wie co robi a jezeli sie nei dogadala z fundacja ........[/quote] Swentata stanowisko i propozycję fundacji zna (zresztą została ona i tu przedstawiona więc jest "ogólnie" znana, a ja nadal podtrzymuje, że jest to konkretna propozycja) -jesli będzie chciała skorzystać z niej w całości lub części - kontakt do fundacji zna również.
  7. Swentata - w jednym z pewnoscia się zgadzamy - albo przynajmniej do tej pory zgadzalismy sie - w kwestii, ze pies potrzebuje szkolenia . Ty widziałas opcje: pies w hotelu , pod Twoja opieka plus szkolenie tam na miejscu (tzn w Szczecinie) . My zaproponowaliśmy opcje przejecia opieki nad psem i zabrania go na szkolenie u szkoleniowca z którym wspólpracujemy (w Lublinie) . Warunki lokalowe - takie same , kwestia finansowa - zdecydowanie rózna , na korzyśc Lublina . Wybacz, ale nie zdecydujemy sie na Twoje warunki, jesli mamy zapewniac również kwestie finansowe - a w pewnym momencie tak byłoby, bowiem składki na dogo nie pokryją całości kosztów i hotelowania i szkolenia , naszym (może to zabrzmi górnolotnie , ale trudno) moralnym obowiązkiem jest wybrać opcje lepsza , a w naszej ocenie lepsze jest szkolenie u osoby z którą wspólpracujemy (za to co pozostanie w "kasie" mozna pomóc jeszcze innej "sierocie w potrzebie") . Co do kwestii transportu Szczecin - Poznań - jesli tylko to byłoby problemem - z pewnoscia zostałby rozwiązany. Ale wydaje mi sie , że problem jest właśnie taki jak napisała Soema . A że Fundacja nie "zasypuje Cię " meilami .... Po co ma je wysyłac skoro nie odpowiedziałas na poprzedni ? Ja również zaprzestałam korespondencji przez pw, bo odniosłąm wrażenie, że poczułas sie urażona moimi radami wynikającymi z troski o psa i mojego wieloletniego doswiadczenia z róznymi bokserami "z odzysku" - dając mi wyraźnie do zrozumienia swą wypowiedzią , że są one zbedne, bowiem masz wystarczające doswiadczenie ,Szczerze mówiąc trudno sie z Toba porozumieć .......... [I]Ponawiam pytania (z poprzedniego wpisu ) co do [/I] [I]- sterylki suki ,[/I] [I]- kastracji boksia [/I] [I]- wizyty przedadopcyjnej ,[/I] [I] bo jakos Ci chyba umknęły [/I]
  8. Sventata - nie wątpię , że chcesz dla psiaka jak najlepiej i też nie chciałabyś by wracał do schronu. Skąd wiesz, że suka jest sterylizowana ? Czy widziałas wpis lekarza w ksiązeczce psa czy tylko wiesz to z ustnego przekazu tego Pana ? ( bo ze pies "ciachniety" widać "gołym okiem" ). Jak Pan zapatruje sie na kastracje psa ? Była o tym mowa? Czy była mowa o wizycie przedadopcyjnej i co Pan na to ??? Myslę, że to są podstawowe kwestie, na które trzeba znać odpowiedź , bo jakos podejrzanie mi brzmi to branie go "na próbę". A co do "przerzucania psa z samochodu do samochodu" to też nie jest tak jak sobie to pewnie wyobrażasz , że psa wiezie nie wiadomo kto - w Poznaniu jest zaprzyjażniona z fundacja osoba, która "robi" nam przewozy do Warszawy do Lublina zawozimy go już sami. [I](Myśle, ze taka podróz dla niego byłaby z pewnością mniej traumatyczna niż ta do Niemiec)[/I]
  9. Swentata - nie jest tak do końca . Jesli psiak przechodzi pod nasza opiekę, to fundacja ponosi zarówno wszelkie koszty z tym zwiazane jak i zapewnia strone prawna adopcji , oczywiscie , że osoba , która zaangazowana była w ratowanie tego psa, zwiazała sie z nim emocjonalnie jak najbardziej ma wiesci o tym co się z psiakiem dzieje, ale jak wywnioskowałam z Twojej odpowiedzi na pw - Ty nie chciałas by pies przeszedł pod naszą pieczę . Psiak potrzebuje szkolenia , albo moze lepiej to nazwac "fachowego ułożenia" bo były pewne problemy, o których nam sygnalizowałas (mysle, że to własnie wynikało z kwestii mocnego charakteru i braku własciwego wczesniej wychowania/prowadzenia psa , być może własnie z tego powodu stracił dom). Mysle, że oferta jaka złozyła fundacji była konkretna i rzeczowa . Niepokoi mnie fakt , że we wszystkich ogłoszeniach psiak jest przedstawiany jako "kochana , posłuszna przytualanka". A z korespondencji i rozmowy z Tobą wywnioskowałam, że psiak wymaga pracy, ułozenia i konsekwentnego prowadzenia (własnie delikatności i konsekwencji w prowadzeniu , bo w odpowiedzi na siłę z pewnoscia sie postawi, a wycofanie przewodnika - wykorzysta ) Nie chciałabym , by ktoś kto go adoptuje był zaskoczony sytuacją i psiak ponownie wyladował w schronie, bo wtedy może sie juz nie udać go uratować ...... Czy nie sadzisz, że lepiej psa porzadnie przygotowac do adopcji a nie "wydawać na próbę" ? Takie jest moje zdanie , ale cóz - decyzja nalezy do prawnego opiekuna psa , a to TY nim jesteś. [I]A tak na marginesie - fundacja do tej pory nie doczekała się na odpowiedź na meila z oferta pomocy , więc nie podejmuje żadnych działań, bo nie wie czy jestes zainteresowana jakimkolwiek fragmentem "tej pomocy"[/I]
  10. Dla mnie taka postawa dyskwalifikuje kandydatów. Nie wyobrażam sobie wydania psa bez wizyty przedadopcyjnej , a juz zupełnie nie ma o czym mówic jesli ludzie nie zgadzaja sie by im psa przywieżc - to znaczy , że cos maja do ukrycia , bo normalnie to ucieszyliby sie z takiej propozycji. Sewntata - propozycja , która przedstawiła Ci fundacja jest nadal aktualna . Psiak może zostać przez nas przejety i pojechac na szkolenie do szkoleniowca z którym wspólpracujemy i powierzalismy już mu boksery , które potem prosto od niego szły do domków. (może jestem czarnowidzącą i zbyt podejrzliwą , ale zapytam tu na watku wprost : psiak nie jest jeszcze wykastrowany , a czy ich suka jest wysterylizowana ??? )
  11. Moi Drodzy - przestańcie sie kłócić - Di - Twojego postu nie odbieram jako złośliwego , jesli taka była intencja , przykro mi. A teraz konkrety - Ja o psiaku dowiedziałąm sie w dniu, w którym napisałam w watku pierwszy wpis - ostatnimi tygodniam raczej mało spedzałam czasu na necie , ważniejsze była dla mnie walka o mojego Maksa i spedzanie z nim każdej wolnej minuty:-(:-(:-( Ponieważ psiak miał lada dzień jechać do Niemiec - uznałam , że jest w tym momencie w WIELKIEJ potrzebie. Myśle, że to nie moja siła przekonywania , ale konkretne przypadki związane ze smiercią - co najmniej w "dziwnych okolicznościach" psaków wywiezionych do Niemiec m.in. za pośerdnictwem wspomnianej fundacji zdecydowało o zminanie stanowiska Swentata - rozmawiałam z Nią telefonicznie , wiem że psiak jest teraz bezpieczny , wiem z własnego doświadczenie , ile kosztuje wysiłku takie "dogladanie" psa w hotelu, ale możecie wierzyć lub nie - pośpiech jest złym doradcą, zwłąszcza jesli są jakiekolwiek problemy.
  12. Dokładnie jest tak jak pisze Gerta - Musimy mieć trochę czasu może nawet nie na "zastanowienie się" , ale na znalezienie najlepszego dla psa rozwiązania. Nie chodzi o to by "przerzucać" psiaka z miejsca na miejsce , skoro w tej chwili jest bezpieczny pod opieką Swentata, ale by zabezpieczyć najlepsze dla niego rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że noce są coraz zimniejsze a Ambi mieszka w hotelowym boksie zewnętrznym (jesli się mylę to popraw mnie Swentata), trzeba mu znależć lokum i to włąściwe - czas , który teraz poświęca mu Swentata jest bardzo ważny, bo z jednej strony daje nam mozliwośc spokojnych działąń (nie na "zapalenie płuc" ) , a z drugiej da mozliwość poznania zachowań tego psa , relacji w stosunku do innych zwierząt, co nie muszę tu przecież tłumaczyć jak jest ważne przy doborze odpowiednich ludzi dla Ambiego (czy DT czy DS), tak więc trochę cierpliwości.
  13. A "ciotki boksiowe" liczą na pomoc z Waszej tu strony. ;) Dajcie i nam i jego aktualnej opiekunce trochę czasu na ustalenie wszystkiego. Boksio zostaje i tu będzie i leczony i szukał domku . Wspólnymi siłami damy radę :lol: M.
  14. A jednak znalazłam - psiak był w schronisku w Mielcu nazywał się Argos , pojechał do Niemiec (Bremen i jakaś Anke ) , żeył tam miesiąc , a to jego wątek - do przemyslenia ..... [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f78/argos-odszedl-za-teczowy-most-16170/index73.html[/URL] Weszłam własnie na stronę fundacji , którą wskazałyście i cóz zobaczyłam - pojawia się i imię Anke i miejscowośc Brema - czyżby zbieg okoliczności ? Sventata - przeczytaj dokładnie watek Argosa - wygląda na to , że to ta sama fundacja w której był Argosik . Czy myslisz , że wolontariuszki zaangażowane w jego ratowanie, które z takim trudem organizowały transport do Niemiec chciały by wrócił do schroniska z powodu własnego widzimisię ??? A co będzie jak jednak pręgusek sie "postawi" , może faktycznie był taki incydent w domu i z tego powodu psiak dostał eksmisję ? Jesli nie przekonują Cie opinie forumowiczów - przeanalizuj dokładnie historie , które tu zostały przywołane. Jesli będą jakies problemy z psiakiem tu na miejscu w Polsce - będzie mozna mu pomóc - jak wyjedzie za granice straci mozliwość takiej pomocy a Tobie pozostanie wierzyć, że wszystko jest w porządku ....... Jeśli zmienisz zdanie co do wywozu psiaka - bo to zależy od Ciebie - skontaktuj sie ze mną na pw.
  15. Przywołanie historii Kołka - która znałam już dawno przypomniała mi o jeszcze jednym boksiu - wywiezionym do Niemiec , nie ma juz jego wątku , ale może ktoś ją pamieta . Psiak był w jednym ze schronisk Polski środkowej (Kielce ??) , gdzie opiekowały się min wolontariuszki , trudny psiak , długo mieszkał w schroniskowej budzie , przejawiał problemy zachowań, nagłe dziwne ataki nazwijmy to "mini agresji" (jak nie jeden pies w schronisku), ale nie pogryzł nikogo . Wyjechał do niemieckiej fundacji i ......nie przeżył tam miesiąca , podobno miał guza mózgu , który był przyczyną tych zachowań , podobno odszedł sam w trakcie jednego z tych ataków "dziwnych zachowań" , podobno nawet szkoleniowiec usiłował mu tam pomóc - i co z tego ??? w schronisku w kiepskich warunkach przeżył ponad rok ...... Nikt do końca nie wie co tak naprawdę zdarzyło sie tam na miejscu (nie podaje nazwy bo pamięc ludzka jest zawodna -liczę , że może ktoś z "starych" dogomaniaków skojarzy ten przypadek i wspomoże mą pamięć )
  16. [quote name='ageralion']Po pierwsze powtirze to, co juz pisalam kiedys i glupia bylam, ze sie tego nie trzymalam. To moj ostatni posta na temat boksera na dogomani. Oprocz nerwow i bezsensownych oskarzen, umoralnien i traktowania nas jak amatorki bez wyobrazni, wiedzy (to jeszcze zniose). Ale oskarzanie o pozbycie sie problemu, to juz przesada. [B]Jak Wam nie pasuje nasz styl dzialania, to przypominam, ze nad moimi poczynaniami piecze trzyma SOS bokserom[/B] i jesli macie jakies ale proponuje napisac do nich skarge albo najlepiej zadzwonic i osobiscie porozmawiac. Najlatwiej jest pisac i sie madrzyc nie znajac realiow, osob ani psa. Pies nie zostanie wykastrowany teraz, bo jego stan na to nie pozwala. Wazy 20 kg po jedzeniu potrafi zwymiotowac i ma luzne kupki. Nie mam zamiaru brac odpowiedzialnosci za jego zycie i sadze, ze moj weterynarz rowniez. W boksie jest zestresowany i jego rekonwalescencja wcale nie musi przebiegac latwo i przyjemnie. Do tego 24.09 jedzie do Niemiec.[/quote] Wprawdzie dopiero trafiłam na ten watek i nie doczytałam jeszcze do końca , ale muszę zdecydowanie zareagować na powyższe stwierdzenie jako przedstawiciel rady fundacji SOS-bokserom. [U]Oświadczam iż nasza fundacja (sos-bokserom) jest zdecydowanie przeciwna adopcjom zagranicznym psów . Nigdy nie wyadoptowujemy psów za granicę !!![/U] Piorytetem dla nas jako fundacji jest wydawanie psów sterylizowanych - jesli stan zdrowia na to nie pozwala pies wydawany jest "pod kontrolą" a w umowie jest okreslany termin przeprowadzenia zabiegu - brak dotrzymania tego warunku umowy moze skutkowac odebraniem psa. Tak więc prosze nie powoływać sie na "patronat "naszej fundacji . Jeśli zaś fundacja faktycznie ma "patronować " losowi tego psa - nie ma mozliwości wywozu go do Niemiec - będziemy mu domu szukac na miejscu w kraju !!! Jutro porozumie sie telefonicznie z Zarządem fundacji i dowiem sie jak wygląda prawa pręguska - w chwili obecnej jak zdązyłam sie zorientowac jest psem wyadoptowanym przez prywatna osobe A tak prywatnie jako osoba od lat pomagająca bokserom zapytam aktualne opiekunki psa - : Fundacja niemiecka , która chce przejąc psa sama na swoich stronach ogłasza bezdomne boksery będące w Niemczech - czy zastanawiałyście sie dlaczego one są bezdomne , dlaczego im nie szukaja domów, dlaczego jeszcze ściągają BEZDOMNE BOKSERY OD NAS ??? cóż mnie to pytanie nurtuje od lat - i jakoś nikt nie potrafi mi na nie logicznie odpowiedzieć ..... Jeśli zaś macie na temat adopcji zagranicznych / fundacji niemieckiej taka sama wiedze jak nt banów dla ludzi z SOS-ówza pisanie nt adopcji zagranicznych (o czym wspominałyście wcześniej , w którymś poście ) to radzę pogłębić tę wiedże , bo przynajmniej w przypadków tychże banów jest ona fałszywa.
  17. Dziś o 6.05 minął tydzień od smierci Maksymilianka. W jego pokojach wszystko jest jeszcze tak , jakby wyszedł tylko na spacer i zaraz miał wrócic.... Tak trudno sie pogodzić z tym , że przegralismy , przegralismy teraz kiedy z takich "zakrętów" po dwóch latach walki wyszliśmy na prostą ........ To prawda - Maks był wyjątkowym psem , wymagał wyjątkowego podejścia ale i w wyjątkowy sposób odwdzięczył sie za wszystko co otrzymał z mojej strony . Kochany "agresorku' ....... dziękuję
  18. Tym razem przegralismy . Maks odszedł dziś rano za TM , umarł na moich rękach ....... To takie niesprawiedliwe, ponad dwa lata walczylismy z róznymi chorbskami i gdy juz wygraliśmy , gdy moglismy sie cieszyć normalnym życiem - "jak grom z jasnego nieba" - nowotwór........ Pokonał nas w przeciągu niespełna dwóch miesięcy od diagnozy. Kilka lat temu, tu na dogomanii znalazłam słowa (nie wiem czyjego autorstwa), które tak bardzo utkwiły mi w pamięci "Dobrze , ze jesteś juz przy mnie , czekałem na ciebie bez końca bo ty jesteś moją nadzieją na przyszłość i bezpieczny , ostatni zachód słońca... Mam nadzieję, ze włąśnie to dałam Maksowi - stabilizacje i bezpieczeństwo....... Mój kochany "agresorku" wierzę , ze kiedyś znów sie spotkamy ...............
  19. [quote name='AMIGA']Wzięła go dzisiaj [B]agamika[/B] na spacer, a ja akurat byłam bez psa. To cudo biegało jak szalone między nami. Jest śliiiiiiczny :loveu: i kochaaaaany :loveu:[/quote] Jak każdy boksio -dzieciak ...... To teraz już wiecie dlaczego jestem w nich taka zakochana od ponad 40 lat ;) Niestety z powodu choroby Maksia nie jestem teraz w stanie pomóc w bezpośredniej opiece nad nim , ale jak będziecie coś potrzebowac dla niego to niech Karusia dzwoni do mnie ..... Zdjęcia juz są w naszej fundacji . Myślę, że może być wielu chętnych zauroczonych wyglądem malucha, ale domek trzeba sprawdzić wyjątkowo dobrze , bo chłopak pójdzie pewnie "w całości" (tzn z klejnotami )
  20. [quote name='Jagienka']Maxu, trzymaj się, dzielny bądź, przecież silny chłopak jesteś!!! Faro, trzeba wierzyć... Niestety , nawet wiara w cuda nam nie pomoże, jesteśmy po badaniach, są już zmiany w płucach, których na pierwszym prześwietleniu nie było, całkowicie zaatakowana śledziona.... Maks jest słaby, choć do wczoraj miał jeszcze ochotę do zabawy kongiem na tarasie , dziś juz jej nie ma .... Zostało nam bardzo niewiele czasu, a tak chciałam by choć jemu się udało......:-(:-(:-(:-(
  21. Dziś kochana Bunia odeszłą za Tęczowy Most ......:-(:-( Mimo swej niepełnosprawności miała wspaniałe i szczęsliwe życie u Joaaa .
  22. A o jaki lek konkretnie chodzi ? Maks dostawał kreon 10000 (normalny "ludzki" lek ) . Bardzo ładnie" wyszedł na nim na prostą"
  23. Nawet nie chce mi sie pisać ...... Od 2 lipca znów walczymy. Zaczełą się niewinnie od incydentalnej jednodniowej biegunki, będącej efektem jakiejś infekcji gardłowej , potem problemy z bólem kregosłupa - prześwietlenie : zmiany w kręgach świadczące o chorobie genetycznej kręgosłupa (nazwy nie pamietam). Rokowania : od okresowych ataków bólu do mozliwego niedowładu kończyn , nietrzymania moczu, kału - przebieg trudno przewidziec , ale i z tym poradziliśmy sobie ....... Jednak los jest dla nas nieubłagany , ledwo Maks wrócił do formy - okazało sie że ma powiększone wszystkie wezły chłonne .... kolejne badania krwi, prześwietlenie płuc (płuca na szczęście były czyste) , znów antybiotyk . Po trzech dniach antybiotyku wezły "stanęły" dając nadzieję, że to jednak efekt jakiejś infekcji . Niestety mimo iż dostaje nadal antybiotyk - znów zaczeły rosnąć, na dodatek nasz lekarz jest na urlopie ..... We wtorek jedziemy na kontrolne badanie krwi - na dyżurze nocym jest pani doktor , która nie boi sie Maksa i Maks ją zna - pozwoli sobie pobrać krew . Oprócz tych wezłów chłonnych i utraty masy ciała nie widać po nim choroby - ma niesamowity (jak zawsze apetyt) , gdy wychodzimy na taras szaleje z kongiem jak szczeniak a mnie płakać sie chce gdy patrzę jak ucieka z niego zycie. Gdy zabierałam go dwa lata temu do siebie - byłam przygotowana na jego śmierć. Liczyłam ,ze jest to kwestia dni , może tygodnia, dwóch..... Gdy wyniki z miesiąca na miesiąc polepszały sie , Maks zaczynał przybierać na wadze , zaczęlam mieć nadzieję ...... w jesieni , gdy wszystkie wyniki były w normie a Maks ważył ponad 30 kg - uwierzyłam, że może nam sie udać . Nie jestem teraz gotowa na jego śmierć :-(:-(:-(
  24. Cieszę sie bardzo, że jemu sie udało ........... My z Maksem znów "walczymy" tym razem nie wiem czy nam sie uda , ma bardzo powiększone wszystkie węzły chłonne ...... Jesienia było już tak dobrze , wszystkie wyniki w normie , waga ponad 30 kg , uwierzyłam, ze może sie nam udać , a tu nagle , nawet nie chce mi sie pisać...... Nelu - pozdrów ode mnie Rodziców (zwłaszcza Mamę) i przekaż podziękowania za wspaniały dom, który dała Amonkowi , szkoda że Sanderka nie mogła u Niej zamieszkać, ale ten jej (Sanderki) "morderczy zapał do kotów" był "nie do przeskoczenia" .
  25. [quote name='j3nny']widzę, że wszyscy się tutaj jak jeden mąż za kobietą wstawili, a ja wręcz przeciwnie Teosia im nie oddam, mimo że on pewnie miałby anielską cierpliwość do dzieci, próbujcie z innym psiakiem jeżeli chcecie dać kobiecie szansę[/quote] A ja dodam jeszcze do tego , że jest zasada "stara jak świat" ( i warto o niej wiedzieć, wtedy łatwiej zrozumieć/przewidzieć pewne psie zachowania) , ze gdy wprowadza się do domu psa to powinni byc w nim wszyscy domownicy . Jest to szczególnie wazne , gdy mamy do czynienia z psem z silnym charakterem ( a w przypadku psa po przejściach tak naprawdę nie wiemy co w nim drzemie) . Często pies każdą nową osobę (zwłaszcza "słabszą" ), która "dochodzi do stada gdy on w nim już jest" usiłuje traktować jak intruza , którego trzeba "przepłoszyc ze SWOJEGO domu . Gdy uda mu się to (przepłoszy intruza), otrzymana "korzyść" wzmacnia takie zachowanie....
×
×
  • Create New...