Jump to content
Dogomania

Marta Chmielewska

Members
  • Posts

    2853
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta Chmielewska

  1. Je będę kulturalna i malutkie podam. Penny Port Erin, Pola Amitycja i Zuzia city Polska :lol: :lol: Pola bezwstydnica [URL=http://img252.echo.cx/my.php?image=bezwstydna2rv.jpg][img]http://img252.echo.cx/img252/8341/bezwstydna2rv.th.jpg[/img][/URL] Penny bezwstydnica [URL=http://img246.echo.cx/my.php?image=bezwstydnica0eo.jpg][img]http://img246.echo.cx/img246/9513/bezwstydnica0eo.th.jpg[/img][/URL] nie budzić [URL=http://img246.echo.cx/my.php?image=cii6ym.jpg][img]http://img246.echo.cx/img246/1200/cii6ym.th.jpg[/img][/URL] byle najmniejszy fotel, byle fotel [URL=http://img246.echo.cx/my.php?image=hrhr7nn.jpg][img]http://img246.echo.cx/img246/9527/hrhr7nn.th.jpg[/img][/URL]
  2. Co tu tak wesoło, słyszałam, ze tylko małe fotki można wklejać, a tu wszyscy plakatami rzucają :wink: :lol: [URL=http://img247.echo.cx/my.php?image=penny9wl.jpg][img]http://img247.echo.cx/img247/9173/penny9wl.th.jpg[/img][/URL]
  3. O, widzę, że topik przeskoczył.
  4. Fajne psiaczki, takie szczęśliwe :lol: :lol:
  5. Cha, cha cha, ale głupia dogomania, wykropkowała mi napis wwąchiwać :lol: :lol: :lol: tylko w czasie teraźniejszym :lol: :lol: A ostatnio jak sie szykuję wieczorem na ostatni spacer, to Penny ucieka na posłanie i zakopuje nos w kocyku. Leniwa sie zrobiła... :wink: Nie chce jej sie na spacerek chodzić.
  6. Ja takie stanie psa przez dugi czas w miejscu nazywam zawieszaniem :lol: Nasza bulka zawieszala sie wszędzie: przed wejściem do autobusu, na spacerze, pod klatką, przy misce, w łazience, wszędzie. Stanęłą, spuscila łeb i stała. A Penny, cholernica jedna, jak widzi, że idziemy w strone domu, zaczyna strasznie intensywnie wąchać trawnik, ach, jak sie wwąchuje, nawet i 15 minut, byle tylko nie isć do domu. A przeciez widzę,że pali głupa, bo zerka na mnie, tylko jej białka widać.
  7. Penny tez nie ma dziwnych odpałów, ale astka jak jeszcze z nami była, miała. Biegła za małymi dziećmi i je przewracała pacnięciem łapy. To była jej pasja, hobby, zaliczała kilka dzieciaczkow na każdym spacerze i mamy nas nie lubiły. Ale bulka była lepsza, stawała przodem do ściany, zwieszała łeb do ziemi i czekała aż ściana ustąpi jej miejsca. Tak długo, dopóki nie przyszłam do niej i nie odwróciłam zadem do ściany. Wtedy szła dalej. Ale ast... duza czacha ale objętość mózgowa kontrowersyjna... :wink:
  8. Muszę o tym napisać, bo mi sie śmiać chce. Nie macie czasem wrażenia, że amstafy są lekko skrzywione? Mam w otoczeniu kilka sztuk i każdy robi coś czego nie robi zaden inny pies. Jeden ma fioła na punkcie lamp, pierwsze co robi po wyjściu na dwór, pędzi do lampy podwórzowej, skacze na nią, liże, podszczypuje i właściwie nie sposób go od niej odgonić. Nawet się nie załatwia, właściciel musi go zapinać, tak napastuje lampy. Drugi od razu z klatki pędzi na drzewo. Włazi i siedzi na nim jak sroka. A trzeci potrafi godzinami wisieć na grubej gałęzi, szaprać sie na niej, ślinić, piszczeć, warczeć ale wisieć musi. Chłopak idzie do slepu, pije piwo, rozmawia z kolegami a pies wisi,wisi wisi... a potem idzie do domu. Dziwne psy macie co niektórzy... :wink:
  9. Preparaty stosowane bezposrednio na skóre musicie stosować ostrożnie, bo coraz więcej psów jest na nie uczulonych. Moje suczo nie toleruje żadnych tego typu środkow, o czym miałam okazję przekonać się, po całej serii chorob skórnych wywołanych prze alergię na środki przeciw pchłom. A najgorsze, że srodka nie można pozbyć sie z organizmu dopóki nie przestanie działać... Jedyne co nam pozostaje to obroża zakładana tylko na czas spaceru (wszystko jedno jakiej firmy) i jak na razie, odpukać od roku ani pchły, ani kleszcza.
  10. Fajnie jest mieć osobistego weta. Moja koleżanka z klasy jest naszym osobistym wetem, fajna sprawa. Mogę dzwonić ile mi się podoba, jechac do niej o każdej porze dnia i nocy, pies ma lepiej niż my podczas choroby :wink:
  11. Suki nie zachodzą w ciąże przy pierwszej cieczce tak jak i kobiety przy pierwszej miesiączce :D :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
  12. Nie wszystkie rasy są predysponowane do pływania, dla jednych woda to żywioł i radosć dla drugich utrapienie. Np. moje suczysko nie umie pływać, za to genialnie idzie pod wodę jak kamień. A jakiej masz rasy-nie rasy psa?
  13. Dag, ty chcesz tą biedną kobiecine doprowadzic do ropaczy? Naczyta się i jeszcze psa odda :wink: :D
  14. Warukiem jest, że przyzwyczaisz psa od małego do klatki, poźniej różnie z tym bywa. Ja wolałam kaganieć, bo wtedy suczysko sie kładzie i śpi. I chociaż od szczeniaka jest do kaganca przyzwyczajana, to nie moze go zaakceptować, chociaż majtki na cieczkę nosi bez sprzeciwów. Dużo zależy od wrażliwości psa. Teraz nic nie niszczy (no, czasem wypatroszy pluszaka, ale sama jej daję), ba, nawet nie ma potrzeby rzucia, co bardzo mnie zaskoczyło. Prasowane kości, ucho świnskie leżą tygodniami a ona nie ma ochoty nic miętolić. Najwyzej coś surowego i ekstra, typu ogon. A co do kabli, to pocieszę niedowiarkow, że wszystkie moje trzy psy w pewnym okresie życia przegryzły kable do magnetofonu i nic im się nie stało. Nawet je prąd nie kopnął. Nie wiem na czym to polega, ale skoro prąd nie zabił aż trzech psów, to chyba coś w tym jest. Znam bardzo dużo przypadków podryzienia kabla przez psy i żaden nie ucierpiał (prawie wszytkie znajome psy z okolicy). Nie znam za to osobiście, ani jednego stworzenia zabitego czy porażonego prądem z kabla. Więc jak to jest?
  15. Wiesz, możesz nie mieć wyjścia. Ja tylko raz zaufałam młodemu psu, suczce ast i bardzo tego żałowałam. Mieszkanie było zdemolowane, choć pies był zawsze wybiegany i nie mogłam sobie nic zarzucić. Po tym incydencie zamknęłam paskudę w kuchni i jak wróciłam z pracy, myślałam, że umrę na miejscu. Wykładzina była odwinięta spod szafek i zawinięta pod drzwiami, stół stał też pod drzwiami (nie mogliśmy wejsć do kuchni, trzeba było oknem), wszystkie drewniane elementy pogryzione, klamki, drzwiczki, taborety, wszystko do wymiany. No i jakieś 6 kupek, rozniesionych po wszyskim. Nie wspomnę, że na stole też nic nie było, wszystko zeżarte albo zniszczone. Pozostało albo łazienka (gołe kafelki) albo klatka. Żałuję, że wcześniej psa nie zamykałam, bo niszczenie bardzo sie psu spodobało na długo i kiedyś zbierałam na sąsiednich potwórkach kilka tysięcy jak nie milionów kulek styropianowych, bo się psu nie podobało ocieplanie domu i zrobil sobie dziurkę w ścianie. Przy stafce byłam mądrzejsza. Na szczęście nie musiała zostawać na długo, ale zawsze miała kaganieć na pyszczku. A i tak zdąrzyła pod moją opieką, w mojej obecności wtrąbić kilka kabli i zabawek (nie swoich z resztą). Serdecznie współczuję :-?
  16. To przecież kupiłam stafika z myślą o mojej córeczce. Na świecie znana jest ogromna miłość tych psów do dzieci, w Anglii mówi się na nie nany dog, pies niania. Zuzi nikt nie może skrzywdzić, bo wtedy obudziłaby sie w suni gorąca krew. Tylko jej oddaje piłkę od razu. Po prostu wie, ze dzieckoto ktos specjalny. A jak usłyszy gdzieś śmiech dzieci (w każdym wieku) to MUSI się z nimi chociaż przywitać. Wszystkie dzieci na osiedlu ją znają, zimą biega za nimi z górki, goni sanki, kradnie dzieciom czapki z głów, jest pisk, śmiech i zabawa. Nigdy nie widziałam, żeby pies tak kochał dzieci.
  17. O, to Penny zrobiła identycznie. Zobaczyła za płotem ukochaną Poleczkę, rozpędziła się i łup w płot. Chyba chciała przeskoczyć przez dziurkę w płocie. Już nie wspomnę, jak się potyka o schody i wpada na różne przedmioty, bo sie zagapiła.
  18. Skromny to nie znaczy cichy, zasiedziały i myszaty, tylko normalny. Pani Dorota nie afiszuje sie ze swoimi psami i osiągnieciami, muszę szukać po necie, żeby sie dowiedzieć, że pies po wiktorku jest np. interchampionem, nie rozwiesza plakatów a mimo to ma swietne psy. Skromna w pozytywnym jak najbardziej znaczeniu :D :wink: A poza tym to napiszę, bo czemu nie, uwazam że żadna hodowla w Polsce nie ma psów o tak pięknych wyrazistych pyszczkach jak właśnie z Port Erin. Już nie wspomnę o tym, że są bardziej w typie buldożym niż terrierowatym co BARDZo mi sie podoba. Kawał ciałka. A juz nie wspomnę, że mają genialną psychikę. No, wystarczy, bo sie Pani Dorotka rozleniwi :wink: :lol: :lol:
  19. Z tego co ja znalazłam, to xolo nie ma plamek i jest jednolicie umaszczony. Jeden tylko z tych dwóch psów może mieć plamki. Tak wyczytałam, to nie moje zdanie. :D No i uszy. Jeden ma lekko załamane, drugi sztywno stojące.
  20. Przykre jest, że zwierzęta są źle traktowane, że zabrakło ludziom odrobiny empatii. Wystarczyłoby zrobić psom wybieg i zmienić klatki na duże, jasne kojce. Ale jak geisha zauważyła, większość z nas je mięsko. Nikt nie pyta kupując szynkę, czy świnka chodziła na spacery, a kura nie oślepła w ciemnej, ciasnej klatce. Jedząć jajecznicę nie zastanawiamy się, czy podawanie kurom środka na zwiększneie ilosci składanych jajek ma jakieś skutki uboczne. Nikt nie pyta krowę, czy posiadanie tak nienaturalnie wielkich wymion jest przyjemne i nie sprawia bólu przy chodzeniu. A mleczko jest dobre z kakałkiem albo do placków, nie? A buty, torby, macie z papieru? Śmieszni są ludzie, którzy nie jedzą mięsa, ale chodzą w skórzanych butach. Śmieszni. A kupując kremy, nie wiecie, że wszelkie kosmetyki jeszcze nie tak dawno były testowane na zwierzętach? Gdyby nie ich cierpienie, dzis nie byłoby się czym smarować a wasze buźki miałyby zmarszczki juz przed trzydziestką. A lekarstwa, kto je najpierw próbuje? A metody leczenia, operacje, które niejednemu z was kiedyś uratują życie? Musielibysmy sie wyrzec prawie wszystkiego. A jeśli komuś żal zwierząt, to czemu nie jest żal roślin? Drzewa, lasy nadmiernie eksloatowane. Bardzo, bardzo dużo rzeczy okupionych jest czyimś cierpieniem. Cierpią jednostki, żeby nie cierpiały miliony. Badania robic trzeba, ale należy zrobic też wszystko, żeby umilić życie tym zwierzętom jak sie tylko da i zmniejszyć ból.
  21. W ostatnich artukułach w psie było coś o ridkach, często wracajacy z podróży po ameryce południowej czy innych ,,egzotycznych,, rejonach ziemi mowią, że psy jednej rasy bardzo sie od siebie różnią na różnych kontynentach. Jeśli znajdę tem artykuł to wam przytoczę. Niewykluczone, że nie wszędzie czarny - oklapnięty ridek jest niewystawowy :lol:
  22. Moje suczysko tak robi jak bardzo, bardzo sie cieszy że mnie widzi, a jeszcze bardziej bulgoczo-warczy jak dostanie kostkę i ją pytam: Penny, co tam masz? Biega wtedy po mieszkaniu z gnatem w pysku i bulgocze. A jak przychodzi ktos nowy do domu, to tez podbiega ze smakołykiem i powarkuje, jakby mówila: ale mam fajne, popatrz, ale super :D :D
  23. No, Misio to nasz dziadek :lol: :lol: :lol: Jakby ktos nie wiedział :lol: Pamiętam jak przyjechałam po Penny do Dorotki, a Misiek był zmknięty w łazience, bo Dorotka myślała, ze sie go przestraszę :D A jak go wyprowadziła, to mi szczena opadła. A nalepsze było jak szczeniaki podgryzały Misia jajka... hehehe, fajnie bulgotał wtedy :D I od razu kawaler wpakował sie na mnie, do miziania i taki był w tej miłości namolny, że musiałam mu osrto powiedzieć nie wolno, bo by mi na głowę wszedł. Tak sie wtedy na mnie popatrzył, jakbym głupia była... :-? :D
  24. No, ja naszczęście pilnuję mojej foki jak oka w głowie i jedyne co wywinęła, to zaczęła się topić. Teraz wiem, że woda to nie jej żywioł. AStka natomiast wisiała kiedyś kilka minut na końskim nosie, przy czym koń zrobił rodeo po padoku, ale to tam... Bulka raz chciała krowę złapać, a koń zaczął krowę bronić (?) i w tym amoku nadepnął biednej jajowatej na głowę. Miała odcisk podkowy ładne parę tygodni ale poza tym nic jej sie nie stało.
  25. A mi sie wydaje, ale tylko mi sie wydaje, że świat kynologiczny nie jest w niczym lepszy od biznesu, polityki, pracy. Też są układy, układziki, koledzy kolegom, nie ma zdrowej rywalizacji, wspólnego dążenia do polepszenia jakości naszych psów. Na wystawach nie dyskwalifikuje się psów, ktore gryzą na ringu pana, nie liczy się ze zdaniem wystawców, na wystawach jest często bałagan, zmienia sie skład sędziowski jakby nie był istotny a championami zostają psy, które albo bardzo często są wystawiane i choć nie zasługują to wymęczą sobie te championaty albo są jedynymi przedstawicielami rasy i z tego względu zgaraniają laury (a nia zawsze są to dobre psy). Im więcej widzę tym mniej mi sie to wszystko podoba. A ja wybrałam psa od Dorotki, dlatego, że to skromna osoba, a jej psy wszystkie są miłe i normalne. I widać, że bardzo je kocha. I chciałabym moc powiedzieć to o wszystkich hodowcach których znam. Ale nie mogę.
×
×
  • Create New...