-
Posts
2853 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Marta Chmielewska
-
Inwazja nagich stafików z PENNY na czele
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Galeria
Niestety, boi się i to bardzo, z tego powodu nie wyobrażam sobie pozostawienie jej samej w domu na sylwestra. Jedną część nowy spędziła na mnie, drugą pod kołdrą (jeszcze chwilami pod biurkiem, w łazience i pod choinką)a na dworze boi się wszystkiego i zapiera się co chwilę jak tylko usłyszy hałas. Na szczęście jak co roku i tym razem niebawem zapomni :p -
Gallery (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Marta Chmielewska replied to staffior9's topic in Galeria
a u nas klimaty raczej kołderkowe ;-) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img408.imageshack.us/img408/9297/pennyspi35jw.jpg[/IMG][/URL] -
Inwazja nagich stafików z PENNY na czele
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Galeria
Dziękuję za życzenia :p Penny w sywlka wyglądała dość nieszczęśliwie, mniej więcej tak [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img461.imageshack.us/img461/7682/pennywsylwka0xr.jpg[/IMG][/URL] *** a poza tym tradycyjnie drzemie [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img447.imageshack.us/img447/4823/pennyspiaca5zl.jpg[/IMG][/URL] *** [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img360.imageshack.us/img360/5186/pennyspi32il.jpg[/IMG][/URL] *** [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img388.imageshack.us/img388/469/pennyspi21gj.jpg[/IMG][/URL] *** [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img388.imageshack.us/img388/8536/pennyspi8pa.jpg[/IMG][/URL] *** a tu Penny choinkowa [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img353.imageshack.us/img353/8374/pennynatlechoinki5ke.jpg[/IMG][/URL] -
Koronko, bardzo mi przykro :sad: Mam nadzieję, że odnajdziesz ją kiedyś w innym psie :calus:
-
GALERIA grzywek (prosimy zakladac oddzielne tematy)!
Marta Chmielewska replied to Jolka's topic in Galeria
chachachacha, właśnie mi się przypomniało jak psy wystawiają zmarznięte dupska w śniegi nijak nie mogą się załatwić :diabloti: U nas taka sama szalona zima :loveu: -
[quote name='Wind'][B]Marto,[/B] Zupelnie mnie to nie dziwi ... zupelnie.... Powiem wiecej, osoby o wszelakich tak autorytarnych i niesprawiedliwych stwierdzeniach, w tak delikatnych sprawach obchodze szerokim lukiem ... i niech tak pozostanie.[/quote] Wind ale ty chyba nie rozumiesz, że to jest forum na którym prowadzi się dyskusje i przedstawia rózne formy widzenia. Ja opisuję własne doświadczenia i nikt mi nie może zarzucić, że nie piszę prawdy ani nikogo nie odnoszę sie do konkretnej osoby, piszę prawdę własna taką, jaką ma każda z nas. Mam do tego pełne prawo jak każdy . Powiem też, że będąc w ciąży nasłuchałam się tylu bzdur na temat porodu i ciaży tylu głupot mi kobiety nagadały i tak szalenie nastraszyły czarnowidztwem, że odechciało mi się dziecka w ogóle. Na szczęście jest wiele normalnych publikacji, gdzie można wziąć chłodną kąpiel. Jeśli masz inne doświadczenia, jeśli twoje dzieci rodziły się inaczej, napisz o tym. Im więcej doswiadczeń tym lepiej :p Zamiast niepotrzebnie się naśmiewać, co ani nie było przyjemne ani mądre. To właśnie twoja reakcja jest prześmiewcza i miesza z błotem to co zwykle piękne. I co według ciebie jest takie delikatne, posiadanie dzieci? Czy gdzieś kogoś obrażam, poniżam, wyśmiewam? Nadal nie rozumiem co chciałaś osiągnąć... U mnie ze względu na chorobę dziecka Zuzia była osobno, do tego na innym piętrze, więc nie miałam jej przy sobie prawie tydzień. U nas tez pielęgniarki nie były chętne do pomocy, ani nie pokazywały jak karmić, ani nie zajęły się dzieckiem gdy się je o to prosiło, a jeśli już to z pretensją. Jedna kiedyś powiedziała, że same chciałyśmy. A taka pomoc jest potrzebna... Kobiety wychodziły po 3 dniach, chyba, że załapały się na weekend. Mamy z chorymi dziećmi musiały płacić za pobyt z dzieckiem, nawet jeśli karmiły piersią, płatny był też poród rodzinny i znieczulenie. I choć nie moge powiedzieć, że pielęgniarki nie były profesjonalistkami, zabrakło w tym jednak serca i dobrej woli. Mieliśmy za to wspaniałych lekarzy, była też jedna pielęgniarka, która bardzo mi pomogła, jako jedyna, za co jestem szalenie wdzięczna.
-
Wiesz Basia, też mam w rodzinie przypadek trudnego porodu, dotyka to znacznej części rodzin. I na razie mam jedno dziecko, nie dwoje i jeszcze wszystko przed nami. Ostatnio projektowałam dla kobiety, której drugie dziecko w wyniku wylewu krwi do mózgu spowodowanego porodem jest upośledzone. I słuchałam z podziwem jak znosi problemy związane z synem (a ma już kilkanaście lat), jak normalnie przyjmuje chorobę dziecka i jak przestała w tym widzieć tragedię. Opisała mi swoje przeżycia i podziwiam takich ludzi. Opiekowałam się też przez rok chłopcem wcześniakiem, też niestety na wiele sposobów upośledzonym (na sczęście lekko). Temat nie jest mi zupełnie obcy, sąsiadka straciła rok temu córeczkę z zespołem downa, chorą na serce, teraz ma drugie kilkumiesięczne dziecko. To była wspaniała dziewczynka i wielka tragedia. A mimo to zdecydowali się na drugie dziecko. Mimo tego nie załowali, że się urodziła. Sama nigdy nie byłam w podobnej sytuacji, mogę tylko postarać się zrozumieć co i tak jest niczym. Wind bardzo cię proszę, poszerz swoje głębokie przemyślenia, bo nie jestem w stanie zrozumieć ich niskiego poziomu.
-
Miniaga, skoro taka młodziutka jesteś to ja cię doskonale rozumiem! A w szczególności twojego męża :p Miałam racze na myśli ludzi nieco starszych, dojrzalszych, wy macie jeszcze dużo czasu. Jeśli twój mąż uniósł ciężar bycia ojcem w tak młodym wieku (jak i ty oczywiście bycia mamą) to jestem dla was pełna podziwu i należą się wam wielkie brawa :-) :multi: Jeśli zaś chodzi o mówienie, że porody naturalne miewają konsekwencje w postaci porażeń, urazów itp. to są to zwykle nieszczęśliwe przypadki, losowe, pechowe, jak to ktoś nazwie. I jest to porównanie zupełnie nie na miejscu. Czy kupując psa zastanawiasz się cały czas, czy cię nie zagryzie, czy wsiadając do samochodu myślisz o tym, że zaraz za zakrętem się zabijesz, pijąc herbatę zadławisz sie na śmierć a potencjalny znajomy jest mordercą? Czarnowidztwo. Trzeba mieć świadomość, że coś stać się może, ale nie można żyć tą świadomością! Dzisiejsza technika powala na to, na co nie pozwalała jeszcze 10 lat temu. Planując ciążę można wpłynąć na tak wiele, jak jeszcze nigdy. Trzeba wczesniej o siebie zadbać, zrobić badania, wyleczyć zęby, infekcje, stosować się do zaleceń dobrego, poleconego lekarza, regularnie chodzić na kontrole. Można operować dzieci w łonie matki, przetaczać krew, zapobiegać odrzutom płodu, można cuda. 20 lat temu znajomego córka zmarła w wieku 1 miesiąca na zapalenie płuc. Moja córka urodziła się z zapaleniem płuc, 3,5 kilogramowe maleństwo zabrano ode mnie, podłączono do tysięcy kabelków, naświetlano w inkubatorze, nakłuto dziesiatki razy ale żyje. Żyje, rozwija się fantastycznie i mimo mojej traumy z tego okresu jestem gotowa zrobić to po raz drugi. Poza tym kobieta w czasie ciąży jest pod wpływem hormonów i rzeczywistość postrzega zupełnie inaczej... :p I nie twierdzę, że matki z cesarek kochaja swoje dzieci mniej, oczywiście, że nie. Ale podczas naturalnego porodu dzieje się w organiźmie tak wiele, tak dużo wyzwala się hormonów, powodującyh euforię, lepszą produkcję mleka, daje ogromną siłę życia, lepsze oczyszczanie macicy i cała masa innych zalet, które cesarka kobietę pozbawia. Dlatego wszystko przychodzi łatwiej. Nie bez powodu rodzimy w bólach, w taki sposób. Natura jest mądrzejsza a człowiek i tak za wiele już w niej namieszał. Nidy nie spotkałam się z lekarzem, który polecałby cesarkę (zawsze to ostateczność), ba ich żony i same lekarki też rodza naturalnie. Najczęściej :-) Może już lepszym wyjściem jest znieczulenie. I tak poważnie, ważniejsze jest zdanie tych które rodziły, niż tych, które słuchały. Wy nieródki po prostu nie wiecie o czym mówicie :eviltong: Ale nic straconego, myślałam kiedyś podobnie :roll:
-
Dobra, to ja wygadam, Angel jest w ciąży :lol::lol::lol::lol::lol: Nie wiem jak u wa ale u nas za oknem jest przystanek alaska... :crazyeye: zasypało nas...
-
Chachachacha, dobre Maga :lol: W sumie to faceci mnie rozwalają w tym temacie. Kobieta chodzi w ciąży prawie rok, wygląda jak hipopotam, robią jej się rozstępy, ciągle ktoś ją kłuje, maca, zaglądają jej w najbardziej intymne miejsce stada ludzi (uuu co tam masz), piersi najpierw robią się jak balony, potem znikają, po porodzie pozostają różne atrakcje i pamiątki, karmi czasem 2 lata, dziecko praktycznie jest na jej głowie 24 h/dobę a tatuś czasem wykąpie, czasem wyspaceruje a tak szalenie przy tym zmęczy się ojcostwem, że aż żal patrzeć :lol: Ress to jakby coś, ja nic nie mówiłam... ;):cool1:
-
Iwonka, ja też jak widzę sytuacje związane z porodem, z maleńkimi dziećmi to mi się tak jakoś mokrawo robi w oczkach :loveu: Oj wiesz, tego, że któregoś dnia będzie za późno, boję się najbardziej. Bo zegar biologiczny bije bezlitośnie, kobiecie dane jest mało czasu na rodzenie dzieci :roll: A i tak zwykle żałujemy tego czego nie zrobiliśmy, a nie tego co zrobiliśmy ;-) A ja wiem a wy nie, że na dogomaniii niedługo przybędzie jeszcze jeden malutki dogomaniak :loveu::loveu::loveu: Oj, wybacz kochana, nie mogę się powstrzymać, to przez zazdrość...
-
Uff.. przebrnęłam... To co lekarz robił Once, to nie było łyżeczkowanie tylko sprawdził wacikiem czy całe lożysko odeszło (jak zrozumiałam z opisu). To bardzo ważne i wykonywane jest prawie rutynowo. Po drugie po cesarce kobiety mają wszelakie problemy, nie tylko bólowe, ale i natury psychologicznej, trudniej zawiązują więź z dzieckiem, dodatkowo cesarka zwiększa ryzyko utraty ciąży i problemów w przypadku kolejnego dziecka itp. Po trzecie gdy już się kogoś kocha (nie mylić z zauroczeniem) to siłą rzeczy chce mieć dziecko z drugą osobą, bo jest to ostatni etap złączenia się dwóch ludzi, do którego prędzej czy później dojrzeją prawie wszyscy. Naturalna jest chęć posiadania potomstwa, nienormalny jej brak. Z czysto biologicznego punktu widzenia. :cool1: Ból wywołany porodem i połogiem jest niczym w porównianiu z tym co niesie później posiadanie dziecka, radość i smutki, nieporówywalne z absolutnie niczym, wspaniałe do tego stopnia, że kobiety decydują się na ponowne porody mimo, że wiedzą już co je czeka. Mało tego, niemożność posiadania dziecka jest naprawdziwszą w świecie tragedią. Poród z drugiej strony jest piękny. Gdy opadają emocje i przychodzi nostalgia czasem zamienia się w metafizyczne przeżycie, za którym można tęsknić. I właśnie te dziewczyny, które otaczaja się dużą ilością psów mają silny instynkt macierzyński, tylko niezaspokojony (albo zaspakajany psami). Poza tym posiadanie dziecka pozwala nam na nawiązanie zupełnie nowej więzi z rodzicami, pozwala kobietom zamienić się w prawdziwe kobiety, lepiej poznać i docenić swoje ciało, zrozumieć nareszcie postępowanie rodziców, często pozwala na odnalezienie spokoju w życiu. Posiadanie dzieci pozwala też na zachowanie równowagi w podejmowaniu decyzji i odpowiednim wartościowaniu tego co nas otacza. Ba, rewelacyjnie wpływa na wychowywanie psów ;-) Gorąco polecam. :p I uważam, że egoizmem jest odbieranie tej radości innym, kiedy np. mąż czy żona nie chce mieć dzieci lub nie chce mieć ich więcej. Gdy kobieta chce mieć kolejne dziecko i ludzie się faktycznie kochają a sytuacja życiowa na to pozwala, nie ma siły która ma prawo jej tego zabronić. Nie można od kogoś kogo się kocha wymagać poświęcenia tak ważnych pragnień dla własnej wygody. To nieludzkie i nieuczciwe i wcale nie świadczy o miłości. Niezaspokojony instynkt macierzyński całe życie będzie się wlókł za niespełnionym i ciągle o sobie przypominał. Dodatkowo dochodzi dziecko, dla którego rodzeństwo jest największym darem od rodziców. To moje zdanie w tym temacie.
-
Jak ja wam zazdroszczę tych kluseczek... :placz:
-
Inwazja nagich stafików z PENNY na czele
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Galeria
Ewelinka po co tak późno, czemu nie o 4 rano? :baddevil: Mrówa, to ja się poważnie zastanowię nad tymi Katowicami... :cool1: Jeszcze przyjedziesz z Mejkiem i się przestrasze :baddevil:;-):-D Zrobi jedną z potfornych min... -
Czy jest zapotrzbowanie na hodowlę pitbulli?
Marta Chmielewska replied to Greven's topic in American Staffordshire Terrier
W sumie to chyba dlatego, że rasa jest niewyrównana i zbyt podobna do ast, poza tym w stanach gdzieniegdzie dozwolone było łączenie tych ras i ogólny bałagan... Tyle ja wyczytałam. Jedynie red nose jest dość specyficzny i według mnie zasługuje na odosobnienie. Tylko nad psychiką trzeba popracować. -
Witaj Lapis, faktycznie, wyparowałaś na ładnych parę miechów... :lookarou: Właśnie się zastanawiam czy jechać... wszak to tylko krajówka a kilosów sporo... Tak na 80% jadę.
-
Czy jest zapotrzbowanie na hodowlę pitbulli?
Marta Chmielewska replied to Greven's topic in American Staffordshire Terrier
A w naszym rejonie widzę wyraźny spadek zainteresowania pitopodobnymi. Brakuje nowych szczeniaków ast i pita, jedyne dwa pitbule jakie były na osiedlu wyparowały (pewnie zostały oddane lub wyrzucone lub uspione). Psy tych ras lub mieszańce są z reguły kilkulatkami. Coraz częsciej słyszę, że to trudne i niedobre psy, coraz więcej ludzi kupuje za to goldeny i labki. Może to i lepiej, bo nawet mixy z reguły zachowują pozytywne nastawienie do życia typowe dla retriverów. Nie jest źle. W tej chwili nie mam kogo bać się na spacerach :multi::mdrmed: Jedyna pitka której się obawiałam zniknęła, rottka jest zawsze na smyczy a onka w kagańcu. Widzę wyraźną poprawę, poważnie :HUT012: Ale u nas straż pilnuje przestrzegania przepisów. I na szczęście zachowują zdrowy rozsądek we wlepaniu mandatów (po kilku protestach mieszkańców). -
No i klamka zapadła, też jedziemy :jumpie: Maga, tylko, żeby przez ciebie deszczu nie było :lol: Nie lubię moknąć w drodze z pociągu. Jeśli chodzi o zgłoszenia, cały ubiegły rok wysyłałam je droga elektroniczną. Czasem na raty, najpierw zgłoszenie, potem skan dowodu wpłaty, nigdy za to nie przedstawiałam kopii rodowodu i nikt mnie o to nie pytał. Za każdym razem zgłoszenie dotarło, ale wcześniej dzwoniłam, żeby upewnić się czy przyjęli. Raz tylko wysyłałam pocztą (wymóg organizatorów), ale polecam tylko polecony priorytet. :lol:
-
Sama zastanawiałam się nad czyszczeniem zębów psu, rozmawiałam na ten temat z wieloma hodowcami i konsultowałam ich doświadczenia z moimi. Moim zdaniem wszelkie gryzaki reklamowane jako czyszczące zęby nie spełniają wymagań i nie oczyszczają zębów. Przede wszystkim psy mają genetyczną tendencję do odkładania sie kamienia i nawet mycie zębów może temu nie zapobiec. Są psy, które nigdy kamienia nie miały i takie, które mają od kilkumiesięcznego szczeniaka bez względu na to co jedzą. Żeby zabawki czyszczące zęby miały sens, pies musi je długo gryźć. W przypadku środków o których mówicie psy gryzą je za krótko i raczej nie zdąrzą nawet pożuć. O wiele lepsze są dobre kości wołowe (surowe) ewentualnie kości z prasowanej skóry i inne tego typu trwalsze wynalazki (uszy), nad którymi pies pracuje znacznie dłużej niż minutę. Do tego musi żuć z każdej strony szczęki, żeby oczyszczać wszystkie zęby. Dodatkowo mogę powiedzieć, że sucha karma nie chroni zębów przed kamieniem nazębnym, a nawet według niektórych hodowców przyczynia sie do jego powstawania. Dla mnie takie gryzaki to chwyt reklamowy, nic więcej. Podobnie jak twierdzenie, że karma pedigree itp to nalepsze co można psu dać. Moja sucz odkąd jest na naturalnej diecie barf, nie ma kamienia nazębnego. Nie ma tez nieprzyjemnego zapachu z pyszczka. To moje zdanie :x-mas:
-
Inwazja nagich stafików z PENNY na czele
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Galeria
Ano ni mam jeszcze nowych fotek bo są z lustrzanki robione i trzeba poczekać aż fotograf się otworzy i zrobi odbitki... A to nawet po sylwku może się stać... Do nas za to przyszła zima i mamy śnieg :jumpie: tylko nie ma chętnych na spacer :lookarou: :x-mas: A wszyscy się nabijają z reniferków, wszyscy, wszyscy :cool2: Z Mejka też, bo ma taka mordę wielgachną :jumpie::eek2: -
Super dzidziul, Onka, jak ja ci zazdroszczę, tyle wspaniałego przed wami... :great: niech rośnie zdrowo i dobrze sie chowa :-))))
-
JAK TO JEST Z TERRIERAMI TYPU BULL W NIEMCZECH???
Marta Chmielewska replied to MSMIMI's topic in Rasy 'agresywne'
Jak będzie po dam znać, ale to dopiero po wakacjach, także czasu dużo i załatwić mam nadzieję wszystko się uda. :great: -
Inwazja nagich stafików z PENNY na czele
Marta Chmielewska replied to Marta Chmielewska's topic in Galeria
Odkąd sie urodzili ciagle są wyśmiewani obaj... :motz: Chłopaki wpadną w kompleksy :roflt::splat: -
JAK TO JEST Z TERRIERAMI TYPU BULL W NIEMCZECH???
Marta Chmielewska replied to MSMIMI's topic in Rasy 'agresywne'
Ambasada pewnie woli zajmować się poważniejszymi sprawami niż przejazd z psem, obawiam się... Zobaczymy, w razie problemów pies przyjedzie do nas. Poproszę hodowcę, żeby dowiedział się dokładnie wszystko odnośnie przepisów, bo ich nieznajomość jest główną przyczyną kłopotów. Mam jeszcze trochę czasu. -
Jak się przygotowac do drogi? -kilka pytań.
Marta Chmielewska replied to JA(goda)'s topic in Zagranica
Jak moja sucz miała 8 tygodni pierwszy raz jechała samochodem. Pod koniec podróży była zśliniona ze stresu jak wściekły pies, rozdygotana i zziajana. Od tamtej pory minęły ponad dwa lata i sucz nadal nie kocha jeździć. Ani samochodem, ani pociągiem, autobusem czy tramwajem. Nauczyła się za to tolerować konieczność podróżowania i po kilku minutach stękania kładzie się w nogach. Trzeba z psem dużo jeździć a na końcu podróży powinna czekać go jakaś super nagroda. Wtedy szybciej się przełamie. Nie oczekuj, że twój pies będzie jeździł szczęśliwy ,,z wiatrem we włosach" ale możesz go przyzwyczaić. Dobrze jest też ignorować złe psie zachowanie w samochodzie, nie widzieć i nie słyszeć o ile jest tak jak z moją suką, ona pizsczy wtedy gdy do niej mówię i patrzę, jak ignoruję, w końcu daje za wygraną i kładzie się spać. Dobrze też robi jazda z psem bardzo zmęczonym, w końcu padnie na nos i się uspokoi. Trzeba czasu. :great: