Jump to content
Dogomania

Marta Chmielewska

Members
  • Posts

    2853
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta Chmielewska

  1. A najśmieszniejsze jest to, ze zwykle tylko właścieciele stafików zwracają uwagę na te przerzedzenia sierści w pewnych miejscach. W ogóle bullowate nie należą do najlepiej owłosionych psów. Mi to nie przeszkadza 8) Niczemu to nie szkodzi.
  2. Ale fajnie, ale fajnie :lol: :lol: Ja lubię jak sunia przytuli się do mnie całym ciałkiem, cieszy się, skacze, chyba jestem zboczona... W książkach pisza, że skakanie jest oznaką próby dominacji, chyba spalę te książki :wink: Poradziłam sobie inaczej. Widzę dziecko, przywołuję psa do siebie. Jak widzę, że nie wytrzyma, zapinam na smyczy. I już. Miya Ruffiego też tak się z nim wita, a jest dogiem niemieckim...kiedyś się oparła o moje plecy... :o Cieszmy się, że stafiki takie małe są, chi chi, tylko skoczne te skubańce, jak kangury. Nie mogłam zachęcić Penny żeby wskoczyła na murek ale jak zobaczyła psa to leciała jak na skrzydłach. Ot, leniwa troszkę jest... :wink: :D Staff-ka, wyobraziłam sobie twojego psiaka jak wisi na brodzie jakiegoś faceta, cha, cha, cha!!! Jak na gałęzi, buachachacha.... dobre :lol: :lol: :lol: :lol:
  3. Ach no i wszystko mi się wyklarowało. Może faktycznie przeoczyłam jakiś fragment, sorrki. Mam wadę wzroku i ubytek w mózgu, więc można mi wybaczyć :wink: 8) Ben faktycznie jest interesujący, podobnie jak Tommy. Carry, jestem przekonana, ze nie jest łatwo sprzedać wilczarza, stąd ilość psów w niektórych hodowlach. Poza tym wiem z doświadczenia, że ilość pogarsza częstość kontaktów, z bólem musze przyznać, że więcej zwierząt oznacza mniej czasu dla każdgo z nich... Podobnie z dziećmi... A tak nawiasem mówiąc, Jaber ma rację. Ton rozmów większości dogomaniaków, jeśli chodzi o poważne rozmowy, jest niezwykle...nieuprzejmy i arogancki. Śmiało mogę powiedzieć, że posiadacze psów rodowodowych zadzierają nosa pod samo niebo i są niesympatyczni. Szczególnie nowicjusze. Najpierw atakują a potem zadają pytania. Zupełnie jak niezrównoważone psy...
  4. Niestety, alergia to jest straszne świństwo, wiem bo mam dziecko alergiczne. Cholerstwo nie dość że siada na skórze to paraliżuje układ nerwowy i stąd częsta agresja i zachwiania równowagi zarówno u ludzi jak i u zwierząt. Najważniejsze to znaleźć przyczynę, potem to już można lecyć. Nie rozumiem na jekiej podstawie lekarze leczą alergię, nie znajac wczesniej alergenów...
  5. Boss Ton, nie musisz pytać, nie oceniam tych ludzi, nie znam ich osobiście a cudze opinie generalnie mało mnie obchodzą. Wiesz, patrzę z mojego punktu widzenia, nie mogłabym sobie pozwolić na trzymanie dużej ilości psów. I tak trzy w jedny mieszkaniu to spora suma. Ani nie jestem zwolenniczką hodowli psów tylko dla pieniędzy, z resztą nie przesadzajmy, jakie pieniądze są z dwóch suczek, które mam (trzecia ma 13 lat, więc juz tylko pochłania pieniądze na leczenie :) )... w ogóle jestem przeciwna kenelowym hodowlom i jeśli ktoś ma więcej niż 6 psów to uważnie mu się przyglądam. Po co komuś aż tyle rasowych psów, jeśli nie chce na nich zarabiać? No, chyba, że ma schronisko... Wiesz, widzę tylko jedną nieścisłość, twierdzisz, że psiak nie pochodzi od nich więc z jakąś myślą przywieźli go do domu. Mam nadzieję, że kiedyś dojdę do tego, że będzie mnie stać na posiadanie dowolnej ilości zwierząt bez obawy o finanse, że będę mogła zrobić coś, dzięki czemu ich los się polepszy. Tak jak państwo J. Ach, obudziłeś we mnie ciekawość, może jednak zapytaj o historię Bazylego. Może być na prawdę interesująca... :D
  6. Z takim zamiarem kupiłam Penny :) poprzednich psów nie chciało mi się wystawiać, mało, nie chciało mi się nawet wyrobić im rodowodów. Teraz mam więcej czasu i ambicji, więc chciałabym się tym zająć bardziej poważnie, choć nadal w formie hobby. I dlatego te ząbki trochę mnie niepokoją. Penny jest po dobrych rodzicach, a tu klops. Dorota od której ma psa stwierdziła, że więcej tym psem nie pokryje swojej suki, bo u niej podobny problem nigdy się w cześniej nie pojawił... zobaczymy, na razie Penny rośnie.
  7. No...jego raczej na pewno stać, sądząc po zdjeciach i ilości psów :wink: wydaje mi się że Bazyli juz jako szczenię miał takie uszy. Ale nie roztrząsajmy tego ponieważ sam zainteresowany jest nieobecny na forum a tylko on może wyjaśnić po co mu taki pies 8)
  8. Ania, skąd ja to znam... :-? Cała Penny...czy one nawet w głupocie muszą iść łeb w łeb :wink: :D Aniu powiem ci coś na pocieszenie... Penny ma ten sam problem z zębami co twoja sunia...doszłyśmy z Dorotą do tego, ze przynajmniej połowa miotu ma cofnęte dolne kły. Nie wygląda to dobrze, mam dać jej jeszcze miesiąc góra dwa i może trzeba będzie założyć aparat... A zębiska wylazły dopiero jak jej kły porządnie wyrosły, wcześniej tego po prostu nie było widać. Niemniej zasięgnęłam rady paru osób. Penny nie urosła jeszcze dolna szczęka, podobnie czasem dzieje się u bulików. Jest duze prawdopodobieństwo, że to się wyrówna. Cholewcia, zawsze jakaś górka musi się pojawić :evil:
  9. Jeszcze jedno mnie w tych książkach uderzyło, oboje odradzają, może nie wprost ale odradzają, szkolenia grupowe, właśnie ze względu na stosowanie w nich tradycyjnych metod szkoleniowych i jednotorowego podchodzenia do psów różnych ras. Ale z drugiej strony wszystko zwalają na karb dominacji i właściwe na jedno wychodzi... A szkolenie ON i Bulteriera np. to dwie różne szkoły, dwa różne sposoby i dwa skrajne charaktery. Nawet dominację zdobywają te psy w zupełnie inny sposób. Bullowate zdobywają pozycję w stadzie powoli, systematycznie i nie wiadomo kiedy, bez nagłych przewrotów i rebelii. :-? 8)
  10. Zemat, Zemat... :roll: 8) Moja AST była uczulona na pchły, też jej sierść wypadała, też dostała grzybicę w końcu, na szczęście udało się ją z tego wyleczyć ale na alergie była tylko jedna rada: unikać alergenu. Powiem szczerze, że nie wiem, czy u psów stosuje się oczulanie za pomocą samych alergenów, poprzez zastrzyki, tak jak u ludzi, ale wiem, że wszelki medyczne historie z psami są bardziej eksperymentalne niż faktycznie skuteczne. Np. zastrzyki hormonalne: badania nad nimi, skuteczność i znajomość skutków są nieporównywalne mniej zaawansowane niż u ludzi. Ale faktycznie trzeba się wszystkiego chwycić, bo pies drapaniem wprowadza pod skórę wszelkie paskudztwo które znajduje się w ziemi. I jedna choroba przynosi następną...
  11. Tyle czasu zajęło mi nauczenie jej załatwiania się na dworze a teraz mam ją przykuć, zeby robiła pod siebie? Muszę coś innego wymyśleć... :evilbat:
  12. Carry, a te hodowlane, wzorcowe pieski to już nie przyjaciele? Dla mnie wszystkie moje psiaki są bardzo ważne, na codzień to przede wszystkim przyjaciele, pupile i pieszczochy, a wystawy to tylko jeden z etapów jakim jest kynologia jako hobby czy pasja w szerokim znaczeniu. Jednak w tej chwili z wielu wględów nie mogłabym sobie pozwolić na pozostawienie psiaka tylko i wyłącznie dla przyjemnosci. Może kiedyś, gdy będę w podobnej sytuacji a będę miała na to warunki mieszkaniowe i finansowe, to czemu nie... chociaż mam tak wielu chętnych na pieski po Penny, ze życia by jej zabrakło na klonowanie :wink: :D ludzie są zauroczeni nie tyle jej wyglądem co charakterem i inteligencją. Ja z resztą też. :D :D :D I piszę to obiektywnie, faktycznie nigdy nie spotkałam psa o tak wysokiej inteligencji i tak przyjemnego w obyciu. A przecież mam jeszcze 2 inne psy, nad którymi się tak nie rozczulam...
  13. No tak, ale jak oduczyć stafiątka radosnego wycierania łap we wszystkich, skoro nie działają żadne metody ogólnie polecane, łącznie z J. Fisher i resztą... Carry, skubana skacze nawet z pełnym brzuchem...
  14. Mi też bardziej odpowiada książka Fishera, ale chyba tylko dlatego, że podchodzi do tematu bardziej zdroworozsądkowo, mniej emocjonalnie i po męsku. Nie pieści się tak z psami i techniką, chociaż traktuje o tym samym co Jan F. Dziś miałam okazję sprawdzić metodę na psie, który boi się jazdy samochodem. Suka stęka, piszczy, zieje i próbuje wyskoczyć przez okno. Uznaje mnie za osobnika Alfa a mimo to boi się. Trzęsie się i jest zwyczajnie przestraszona, odnoszę też wrażenie, że ma mdłości. Nie wiem jak to się ma do hierarchii w stadzie ale metod J.F. nie pomaga w tym wypadku. Najdziwniejsze jest to, że psica nie boi się jazdy pociągiem, autobusem ani tramwajem. Boi si za to małych, ciasnych pomieszczeń, powiedziałabym, że ma klautrofobię. I o takich przypadkach nie ma mowy w obu książkach. Wydaje mi się, że problemy z psami zostały w nich uproszczone i sprowadzone do jednej płaszczyzny, ale nie chce mi się wierzyć, żeby psy były aż tak prostolinijne.
  15. Teraz zmieniłam taktykę i wkładam jej do krtani rurkę, przez którą wlewam duże ilości mielonego mięsa, ponieważ doszłam do wniosku, że tłusty, wielki pies robi większe wrażenie na złodziejach :evilbat:
  16. Boss Ton, to nie jest kwestia braku chęci tylko braku czasu. Mam trzy psy, dziecko, pracę, dom na głowie i cieszę się, ze w ogóle mogę czasem popatrzeć w monitor. Wchodzę na stronę człowieka, który jest uznanym i myslę znanym hodowcą i sędzią, oglądam zdjęcia i widzę stafika takiego jak Bazyli. Do jakiego dochodzę wniosku? Do różnych, ponieważ ten pan nie wyjaśnił pochodzenia psów, nie podał rodowodów jak większosć hodowców w sieci robi natomiast wzbudził moje zdziwienie i nieufność. I nie kupiłabym psa u tego pana, na dzień dzisiejszy. Jak rozumiem Bazyli nie jest efektem jego pracy, natomiast został w jakiś sposób przez niego nabyty, w jakim celu? Bynajmniej ty tak twierdzisz, choć nie podałeś źródła swojej informacji. Nie potrzebnie dorabiasz do wszystkiego ideologię. Znalazłam dwie hodowle z miotami białych piesków, w razie gdyby ktoś miał wątpliwości czy takie się u nas pojawiły. Przy okazji dodałam, że jedna z nich posiada dziwnego stafika, nie wiadomo skąd, nie wiadomo po co. Koniec. Kropka. Ps. Nie uśpiłabym żadnego z moich psów, ale też nie zatrzymałabym w hodowli psa który nie spełnia moich oczekiwań. Znalazłabym mu dom. Tylko tyle. Carry, nie przeczę, ze psiak może być uroczy, oczywiście, jak większość stafików, jest to wielce prawdopodobne :wink: :lol:
  17. Co ty, ja ją tylko kopię i biję jak mnie bardzo zdenerwuje. Chcę, zeby była agresywna i broniła naszego obejścia, jak jest całą dobę przed domem w kojcu. :evilbat:
  18. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: ja też myślałam, że to nie stafik. Sama nie wiem już co to jest. Całe szczęście, że to nie moje zmartwienie.
  19. Sprawdziłam jeszcze raz, nie ma tam informacji o pochodzeniu poszczególnych zczeniąt. Wszystkie są wtym samym wieku i miałam prawo do ewentualnej pomyłki. Co nie zmienia faktu ze Bazyli ma uszy jak Jezus sandały :evilbat:
  20. Wiem, że jest to drugi biały miot w Polsce i wydaje mi się, że o tym napisałam, ale jak uprzedziłam, zbyt wiele czasu zbrałoby mi odszukanie drugiego na tym kompie. Po drugie Bazyli według fotografii umieszczonych na w.w stronach owej hodowi ukazywany jest w taki sposób, ze mogłam dojść do wniosku co do pokrewieństwa wszystkich stafików. Nie oceniłam hodowli ani samego pana J. jedynie tego konkretnego psa, Bazylego. Faktem chyba bezspornym jest jego...,,dziwność''. I tylko to mnie interesowało. A tak nawiasem, po co takiemu człowiekowi taki stafik w hodowli???
  21. Jaki ma elegancki krawacik :D właśnie ze względu na innych ludzi trudno jest mi ją tego oduczyć. Najgorzej z dziećmi, bo dzieci ona kocha nad życie, wszyskie musi pomiętolić, polizać, ukochać i natychmiast przewrócić. Gorzej z rodzicami tych dzieci... a nie daj boże jak skacze na jakąś paniusię w rajstopkach, albo z błotem na łapach... całe szczęście powoli zaczyna reagować na komendę nie skacz i nie wolno. Ale najlepiej reaguje na komedę: a tylko sprobuj mi skoczyć cholero jedna...:evilbat:
  22. Ostatnio spotkałam się z różnymi opiniami na temat mojej suni i sama nie wiem już co o tym myśleć. Zarzucono mi ostatnio, że Penny jest źle wychowana, ponieważ skacze na wszystkich ludzi podczas przywitania. Dodam, że sunia nie przejawia absolutnie żadnych objawów dominacji nad kimkolwiek, poza tym nieszczęsnym skakaniem. I tu pojawia się moje niezdecydowanie: oduczyć ją tego, czy zaakceptować? Wszystkie stafiki jakie poznałam, a było ich bodaj kilkanaście, skaczą na ludzi. Odnoszę wrażenie, że jest to cecha typowa dla rasy, w ten sposób uzewnętrznia się ich ogromna miłość do ludzi i radość z przebywania z nimi. Co o tym myślicie? Dodam, że na mnie nie skacze, jeśli wydam komendę nie skacz. Czy wasze psy też skaczą i opierają się o was na dzień dobry?
  23. Carry a co byś powiedziała o Bazylim, tym rudym, czy według ciebie to stafik? A przecież jest tego samego miotu co ten czarny, o niebo inny psiak...
  24. Ja strasznie nie lubię wychodzić z trzema psami naraz, bo nie dość, że tylko jeden z nich idzie przy nodze, pozostałe owijają mnie szczelnie smyczamiy to jeszcze zamiast się załatwić, podgruzają się dla zabawy. A nie lubię tego, szczególnie gdy zacina deszcz i jest strrrasznie zimno.
  25. Mm właśnie pewne spostreżenia co do samej książki.. Jan Fennell wydała dość grube tomiska, których trść bazuje głównie na 4 podstawowych zasadach, które wystarczyło opisać w dwóch rozdziałach, niekoniecznie w takim wielkm i dość drogim tomisku. I ten fakt tylko budzi moją wątpliwość co do szczerych chęci owej pani. ale może się mylę, może nie chodzi głównie o pieniądze... Dopiero wpadła mi w ręce ta książka, moja sunia najmłodsza ma pół oku więc wstępne wychowanie ma już za sobą i muszę przyznać skromnie, że sunia nie sprawia mi żadnych problemów, mimo, że wychowałam ją tylko intuicyjnie i bazując na obserwacji właśnie zachowania stada wilków bądź dzikich psów, no i moich domowych ulubieńców. :) Przyznam szczerze, że książka nieco mnie rozczarowała, nie odkryła nic nowego, czego nie moze zauważyć przeciętny miłośnik psów. Tak mi się przynajmniej wydaje. Moja sunia robi jedną rzecz o której pisze JF: skacze na powitanie dosłownie na wszystkich. I tu zastanawiam się czy jest to przejaw dominacji, czy zwykłej, głupiutkiej radości lub cechy typowej dla tej rasy. Poznałam bowiem około 12 stafików w różnym wieku i wszyskie skakały na ludzi. Ignorowanie owszem, przynosi skutek, ale chwilowy. Badzo dużo ludzi cieszy się z tego, ze pies na nich skacze i wszystkie moje wysiłki idą na marne jak tylko wyjdziemy z domu. Z drugiej strony nie mogę zabronić psu kontaktu z ludźmi spoza stada, bo może mieć to inne, nieprzyjemne konsekwencje. O tym JF nie pisze. Mam wrażenie, że metoda jest tylko ogólnym zarysem do czegoś głębszego, czego sama Jan jeszcze nie odkryła... :P
×
×
  • Create New...