Jump to content
Dogomania

Marta Chmielewska

Members
  • Posts

    2853
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Marta Chmielewska

  1. Mam wazenie, ze żaden pies tak na prawdę nie został pogryziony, a jedynie ostro przyprowadzony do poziomu. Jeśli skończyło się na kilku zadranianiach... Poprawcie mnie jesli sie mylę. Widziałam raz młodego ast pogryzionego przez pita. Pies był szyty w kilkunastu miejscach i długo nie wychodził z domu. Tak mu to siadło na psychikę, że chciał pożreć nawet moją 6 miesieczną stafkę. Rzuca sie na wszystko. A szkoda, bo to piękny pies. :-? Moja ast z kolei rzucała na się na ludzi, szczególnie na mężczyzn spotykanych po zmroku. Nikt nie mógł do mnie podejść poza mężem, członkami rodziny i przyjaciół których poznała w wieku szczenięcym. A wszystko stało się poi zaatakowaniu mnie przez trzech meżczyzn. Sunia co prawda stanęła w mojej obronie ale od tej pory każdy po zmroku był wrogiem. Za to żyła bezproblemowo z większościa psów. Ale z dobrych stron tej rasy, znam amstafy o tak wspaniałej psychice, że tylko pozazdrościć. Na wystawie we wrześniu we Wrocku była dziewczyna z młodą sunią ast z naturalnie półstojącymi uszami, czarna z białym. Bawiła sie moją wtedy maleńką Penny. I sunia ta była tak spokojna, tak niezwykle delikatna i sympatyczna, że chętnie dowiedziałabym się gdzie ja kupiła... szkoda, że jej nie spotkałam więcej.
  2. A idź ty Rufi w p....u, wiecznie zajęty. Ciekawe co na to twoja ukochana. Co to za facet który wiecznie nie ma czasu!!! :evil: A pies co sobie o tobie myśli!! :x A tak nawiasem oglądałam dzisiaj w nocy wywiad twfuj z wojewodą... jak ty oczkami kłapiesz, jak medialnie oczrowujesz rozmówcę... :wink: 8) hi,hi,hi...
  3. Ach, ten angielski humor Bulgota...
  4. Astania, moja znajoma nie jest dobrą koleżanką, z którą wypiłam nie jeden kieliszek. Powiedziała nam o tym, bo chciała sie upewnić co do wniosków jakie wyciagnęła z zachowania tej hodowczyni. Poza tym jakie urażenie, nie ta hodowla to inna... Urażona była właśnie kobieta która zajmuje się hodowlą. I nie wiadomo dlaczego. Poza tym nikogo nie wolno zesławić. Nawet polityka, czy sąsiada. Tu nie ma taryfy ulgowej. Na razie nikt nikogo nie zesławia. Wszystko jest w formie pytań. A skoro takie pytania padają, to znaczy, że gdzieś coś jest nie tak. Ciągle słychać o złych, nieuczciwych hodowcach. Ciągle słyszy się, że wypuszczane są psy chore, agresywne, trzymane w złych warunkach. To budzi niepokój. Szczególnie jeśli chodzi o psy bojowe. Niewypał w hodowli może kogoś kosztować życie. Jestem przekonana, ze jeśli szczenięta są agresywne na podłożu genetycznym, to juz w wieku szczenięcym zachowują się niewłaściwie. I dobry hodowca to widzi.
  5. Wiesz ile żyją? Za krótko... :( :cry:
  6. Będę jeśli nie będzie lało. Z trzema sukami.
  7. No to się pewnie spotkamy w końcu, jaka szkoda... :evilbat: Trzeba będzie to uczcić :drinking: :drinking: A będziecie na obu bulliadach w tym roku?
  8. :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: Zawsze to mówiłam. Na dgm są same wredoty, zboczeńce, pijusy, erotomani, agresory i zarozumiali posiadacze wszechwiedzy :evilbat: :evilbat: A najgorsi są posiadacze psów rasowych :evilbat: :evilbat: A już jak ktoś skończył 30 lat, ojojoj... :evilbat: A mnie strasznie bawi jak się unoszą i pienią na forum :evilbat: :evilbat:
  9. No dobrze, a jeśli się wyjdzie, ze połowa albo więcej miotu jest agresywna bo tacy są rodzice, to ten hodowca przestanie rozmnażać tę sukę? Czy fama o hodowli agresywnych psów nie spowoduje nieodwracalnego zniszczenia dobrego imienia? Jeśli ma się hodowlę, szczególnie nie kenelową, każda suka jest na wagę złota. Czy faktycznie w takiej sytuacji można liczyć na uczciwość hodowcy? Poza tym ludzie tacy jak hodowcy czy sędziowie są w pewien sposób osobami publicznymi i nie jestem pewna czy trzeba pytać ich o pozwolenie na rozmowę o ich pracy. To nie jest prywatna osoba, to jest ktoś o kim się mówi, w pewnym kręgu jest znana, rozpoznawalna. Czy nie powinno się jej traktować jak np. polityków? Oczywiście nie twierdzę, że tak jest w przypadku tej konkretnej hodowli, ale staram się zrozumieć tok myślenia Kazika. Każdy kij ma dwa końce.
  10. Znam amstafy które są urocze całe życie, znam też takie, których nie można spuścić ze smyczy i bez kagańca. Właściwie to nie znam agresywnych suk poza moją własną (i dwiema sukami które mijałam na mieście), która już ze mna nie mieszka. Natomiast częściej widuję i znam agresywne samce. Myślę, że cały problem polega na tym, ze bullowate dość późno dojrzewają psychicznie. Pies jest przyjacielem całego świata a potem, gdy dorośnie nagle zaczyna powarkiwać na inne osobniki, ustalać pozycję. Ale to nie znaczy, ze twój taki będzie. To nie jest reguła.
  11. Zastanawiam się, za co mnie zaraz ktoś pojedzie, czy w interesie hodowcy, sprzedawcy, biznesmena, polityka itd. itp. jest pokazywanie prawdy czy też prawdy własnej. Czy jeśli pojawiłyby się w hodowli psy agresywne, to nie próbowano by to przemilczeć, może ukryć, a na pewno nie potwierdzać? Hi,hi, Caragan, ci co chcieli zobaczyli, zmieniam troszke co by sama zainteresowana nie przeczytała :wink:
  12. Dag, matko, ale się rozpisałaś... Penny robi różne rzeczy ale nie zrobiła sobie na razie krzywdy. Ani żaden z obecnych i byłych psów. Dla mnie liczą się fakty. Tak jak napisałam, stafik jest zdecydowanie bardziej uczuciowy, ale nie rozemocjonowany. Mylisz pojęcia. Polka jest wiecznie czymś zaaferowana, w ciagłym ruchu, nadpobudliwa. Zdecydowanie inna od stafika. Penny siedzi na tyłku, patrzy i duma. Skrajnie różne psy. Opisywałam w ten sposób jak serdeczny jest stafik a jaki nagus, gdzie tu emocje? Chodzi o serduszko nie o sposób bycia. Skacze i to jest problem wychowawczy, chciałam upewnić się czy tylko ona tak robi, czy jest to typowe dla rasy. Chyba nie widziałaś skaczącego pudla albo nagusa. One pół życia spędzają na tylnych łapach. Dag, jesteś nieuczciwa, wyrwane z kontekstu słowa można dowolnie interpretowć i łączyć, tworząc jakieś mutacje. I WŁAŚNIE W ZWIĄZKU Z TAK ZBUDOWANĄ SZCZĘKĄ MAM JĄ WIESZAĆ!!! I zaproponowali mi to hodowcy, w ZK i weterynarze. Sorki, wychodzi na to, że jesteście mądrzejsi od nich. A może po prostu zarozumiali? Wiem kogo mam sie słuchać, ale na pewno nie was, gdzie każdy każdemu przeczy, podważa sie autorytet ludzi którzy albo są wykształceni w tym kierunku, albo siedzą w tym od kilkunastu czy kilkudziesieciu lat. Trzeba mieć tupet. Ciekawe dlaczego prawdziwi znawcy rasy nie przychodza na dogomanię. Ci, którzy kształtują kynologię w kraju. Średnia wieku na dgm? 14 lat? Dajcie spokój... Dag, a ile masz lat doświadczenia w kynologii, ile masz psów, ile lat sędziujesz?? Buldog, a ty? Pochwalcie sie swoimi osiagnięciami, skoro uważacie sie za autorytet, nie bądźcie tacy skromi. To co piszecie jest niezaprzeczalne według was. Ja opisuję własne obserwacje ewentualnie opieram sie na opinii fachowców. Poza tym jak świat światem zawsze były różne metody wychowania czy to psów czy to dzieci, zawsze ścierały sie różne tendencje i to właśnie rozwija świadomość. Ale do tego trzeba być człowiekiem otwartym i chętnym. Julka, w artykule który przytoczyłam, jest nawet wytłuszczone, że dysplazja zawsze ma podłoże genetyczne, nawet jeśli rodzice byli zdrowi pies musi mieć do tego predyspozycje genetyczne i muszą zaistnieć okoliczności sprzyjające. Buldog, dawno, bardzo dawno temu kończyłeś szkołę (jak ten czas leci...) i pewnie nie pamietasz, że to w interesie czytającego leży prawidłowa interpretacja tekstu, a nie odwrotnie. Nie piszę newsów do gazety... Poza tym przytoczone przez ciebie dane niczego tu nie wnoszą. Gdzieś w jakimś kraju robiono badania... wiesz przecież, co sam napisałeś, że w każdym kraju różne rasy znacznie się od siebie różnią. Widziałeś kiedyś amerykańskiego pona? albo stafika? A wzorzec, czy polskie staficzki ważą do 15 kg? Papiery, dokumenty, wzorce, badania sobie, a życie sobie. Jeśli ktoś w Polsce zna stafiki z dysplazją, proszę, niech tu poda nazwę hodowli i imię psa. Podobnie buliki i ast. Podaj mi hodowle. Nie dane. Fakty kochani. Wytłumaczcie mi, czy zmiany w stawach nie będą widoczne gołym okiem? Wiecie co najbardziej wkurza? Gdy wszyscy sobie wzajemnie potakują i znajdzie sie ktoś kto ten spokój zburzy. NIC nie jest pewne w 100%, nawet wasze teorie. Możecie je przedstawiać tylko i wyłącznie jako wasze osobiste zdanie, a nie jak wyrocznię. Szanuję wasze zdanie. Ale nie muszę wam potakiwać ani robić co wy robicie. :eggface: Buldog weszłam na stronę, którą polecasz... na jakiej podstawie oni robili te badania, widzę, że liczba psów jest podana, ale nie wiadomo jaki procent danej rasy. Zaskoczyło mnie to, że nie ma na przedzie labradorów, owczarka niemieckiego, może dogów, wilczarzy... Jestem przekonana że u nas lista wyglądałaby inaczej. I dlaczego akurat ta fundacja ma być wiarygodna? Bo? No i co do buldogów wiem, jakie mają problemy, w końcu jest to nieliczna rasa u której wolno suki dopuszczać wcześniej do rozrodu. Swoją drogą jestem zaniepokojona samą możliwością wystąpienia dyslazji. Zastanawiam się czy i jak na wszelki wypadek zrobić przeswietlenie w tym kierunku. Buldog,robiłeś? Ile kosztuje taka przyjemność i jak wygląda?
  13. Ja tam Kazika doskonale rozumiem i z biegiem czasu znalazłam przyczyny zachowania naszej AST. Ale jej nie uśpiłam, zmieniła właścicieli, otoczenie, zaczęła wszystko od początku i udało się. Pies jest zupełnie inny. Alex, jeśli masz bulika to wiesz jak inny jest to pies od przysłowiowego on czy pudla. Ja nie piszę tego w negatywie, bardzo lubie bullowate i i ch melancholijny charakter mi odpowiada. Chociaż przeszkadza mi ośli upór bulików. :roll: A o szkoleniach juz było mówione, za duzo by tu gadać :fadein: Gosiu, niestety tak to jest, ze gemetyka jest jeszcze duzą niewiadomą i można więcej gdybać niz być przekonanym w 100%. W tym wypadku chodzi o dziedziczenie agresji. Ciężko byłoby to udowodnić.
  14. Dziurga, twarzy? :lol: :lol: :lol: Hi,hi. Wiecie, nie ma problemu gdy psy się bawia i kontrolują swoje zachowania. Poza tym są w psiej społeczności pewne zasady, np. że dorosły pies nie pogryzie szczeniaka (najwyżej pogoni, żeby nie dokuczał) ani pies nie pogryzie suki. Ale coraz częściej jestem świadkiem sytuacji, gdy suka rzuca się zajadle na maleństwo a pies na suczkę. Pełno jest chorych ludzi z chorymi psami. Mamy kretyńską sytuację na osiedlu. Dwie suki owczarkopodobne są agresywne. Chodzą bes smyczy i kagańca. Jedna z nich pogryzła pudla sąsiąda i ta pudliczka pogryzła naszą pudluczkę. Kołowrotek, nie wiadomo teraz który pies jest bardziej rozchisteryzowany, jest paskudna atmosfera. Staram się nie dopuścić do tego, by jakikolwiek pies poturbował Penny (żeby nie stała się agresywna czy psychiczna). No i dziewczyny wyobraźcie sobie nagiego grzywacza w pysku owczarka czy nawet pudla. On nie ma sierści na której kły się ślizgają, jest jak kurczak. Nie zdązyłabym zareagować. A reakcja właścicieli agresywnych psów jest zawsze taka sama: krzyk a potem bicie psa. I jaki efekt? Pies atakuje ze zdwojoną siła. Dag, stafiki biegną szybko ale bardzo krótko. Penny nie udało się dogonić ani jednego psa. No, może jednego zatłuszczonego jamnika...nie ma się czym chwalić. A skoro nie dogoni, to i nie ucieknie, tak myślę :-? Mieczyk, mowiłam ci już wcześniej, że psy w zabawie ,,trenują''. Nawet jeśli nigdy nic by się nie wydarzyło, lepiej aby twoja blond piękność nie praktykowała i nie udoskonalała technikę duszenia :wink: Wyobrazisz sobie, że niespełna czteromiesięczna pitka unieruchomiła w ten sposób siedmiomiesięczną stafkę? Jej właściciwel nie reagował i suczka za każdym razem bawi sie bardziej agresywnie. Dziwne, ale pocieszające, że Penny w ogóle nie ma i nie zna takiej metody ,,zabawy''.
  15. To jak będzie ktoś w tą niedzielę? Olcia, Dawid jest w domu w niedzielę, mogę wziąć suki na wały. Tylko musisz na wszelki zabrać kaganiec, bo może się Koficzka pogryżć z Mają albo Polką. Tzn. moje gwarantuje, że nie gryzą, ale nie wiem jak twoja... Poza tym jak takie chucherka jak moje mogą Kofi skrzywdzić...
  16. Kazik, musisz się przyzwyczaić i ubrać grubą skórę, na dogomanii najpierw atakują... :wink: :evilbat: :evilbat:
  17. Gratuluję długowieczności psów.
  18. Tak Buldogu, masz absolutną rację, jak zawsze. Nie chce mi się juz tego ciągnąć. Oki? Koniec.
  19. Ponieważ nie bardzo chce mi się ciągnąć tę jałową dyskusję, w poście końcowym jeszcze raz napiszę moje zdanie: młody pies do prawidłowego rozwoju potrzebuje zróżnicowanego ruchu, w granicach rozsądku. Przeciąganie szmatki (gałązki), aport, zabawa z psami, umiarkowany bieg, gryzienie uszu, jesli lubi może sobie czasem powisieć. Zbyt forsowne ćwiczenia mogą zaszkodzić nawet dorosłemu osobnikowi i tego nie polecam i nie stosuję. Zgadzam sie z opinią, że zapędzony bullowaty może zrobić sobie krzywdę, ale nie jest to cecha tylko i wyłącznie zarezerwowana dla bojowców, a rolą właściciela jest okiełznać nadmiernie pobudzonego psa. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Fragment dla opornych, Andrzej Jendrasiak, Terriery tyu bull: (...)bull terriery nie miewają dysplazji i jest to dość dziwne. Podobnie u AST dyslazję spotyka się dosć rzadko. Trudno powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Nie trudno się domyślić, że problem u stafików nie istnieje z racji wagi i tempa wzrostu. Cytuję dalej: (...) inaczej ma się sprawa z przerostem stawu kolanowego. (...) jest to dysplazja stawu kolanowego. Może być dziedziczona lub rzadziej nabyta w wyniku silnego urazu. Np. jeśli pies skacze przez twarde stałe przedmioty. JULKA, nie istnieje cos takiego jak dyslazja nabyta!!!!! Piszesz zwykłe farmazony. Tutaj jest dowód http://www.vetserwis.pl/dysplazja.html Dzięki Astani weszliśmy też na tematykę jedzenia kości, ale to chyba nie ten topik :roll: Astania, pochowałam 10 letnią bulterierke rok temu, oszczędzała sie po 6 roku życia. Mam też 13 letnią pudliczkę i ona też sie oszczędza. No i moje psy wieszają sie na ręczniku w domu ew. na patyku znalezionym na dworze. Nie dorabiaj proszę ideologii do prostych form. Dla niewtajemniczonych: w Stanach wariantem próby sił i przeciagania są dwa typy zawodów: 1. tug of war, czyli ciagnicie liny, 2. power pulls, siła chwytu za węzeł. Widziałam nawet samoróbki do tego typu zabawy. Oczywiście tego typu zawody powinny obejmować psy dorosłe. Ale jak wiadomo, trening czyni mistrza i do czasu ukończenia dwóch lat można w zabawie, stopniowo uczyć psa odpowiedniego podejścia do sprawy. Ja nie mam ambicji jeździć do Stanów na zawody, niemniej pozwalam psu na taką formę zabawy. Buldog, tak jak ty źle odczytujesz moje posty, tak ja źle odczytuję twoje i innych, najwidoczniej. Chłopak pyta jak sie bawić. Ja się bawię tak. Pies jest zdrowy, zadbany i szczęśliwy co chyba widać na zdjęciach. W czym problem? Chcecie róbcie inaczej. Nie wiem dlaczego próbujecie dać mi do zrozumienia że sie mylę. A skąd wiecie, że to wy macie rację? Liczy się efekt a mój mnie zadawala. Bardzo. I tych którzy znają moje psy. Wydaje mi się Buldog, że zabrakło ci argumentów... :roll: Dziękuję za dyskusję i cieszę się, że nie zeszła na psy :)
  20. Widziałam te czerwone plamy na pysku, ale fotka jest niewyraźna i myślałam, że może pies po prostu się czymś upaćkał (jakąś świeżą zabitą zwierzyną) :wink: :roll: Nie pozostaje nic innego jak pozostawić topik, żeby umarł śmiercią naturalną...
  21. Nie sądzę aby były to psy wybitnie emocjonalne. Znacznie bardziej cieszy się nagus, kiedyś za młodu pudel, nawet on. W porównaniu z innymi rasami dla mnie bojowce nie są w czołówce. Poza tym Buldog cóż to za porównanie, każdy pies się wita i to nie świadczy o emocjonalności. Emocjonalny jest osobnik który reaguje porywczo na większość czynników zewnętrznych. Na przychodzenie gości, obecność psów, jedzenie, dzwonek, telefon, itp. itd. Energia ją roznosi tylko na podwórku, gdy wie, że wychodzi na specjalny spacer. Poza tym jest spokojna i opanowana. Wręcz melancholijna. No i szybko jej ta korba przechodzi. Poza tym nie jest wybitna na tle innych ras, każdy młody pies ma pełno energii, a faktyczny charakter określa sie dopiero u psów dorosłych. Buldog nie przeczę, ciagnę wszystko jedną myślą. Kwestia interpretacji. I dobrej woli... Julka zgadzam się z tobą w kwestii dojrzałości organizmu młodego psa do pewnych, podkreślam, pewnych ćwiczeń. Wielogodzinny bieg przy rowerze, czy przeciąganie to sport dla rozwiniętych zwierząt. Oczywiście. Ale podnoszenie raz w tygodniu własnego ciężaru ciała nie ma wpływu na rozwój. Nie miało w wypadku moich psów. I co do emocji już napisałam, kiedy się pojawiają i że należy wtedy psa opanować. Nie lubię się powtarzać. Z tego co piszecie wynika, że bullowate to psy nadpobudliwe, nieskoordynowane, kierujące się wyłącznie emocjami, notorycznie uszkadzające sobie różne części ciała, z zaburzonym instynktem samozachowawczym. Z taką opinią się nie zgodzę. No i jak na terriery to są niezwykle powolne... :o
  22. Ania, wydaje mi się że duzo w przypadku naszych suczek wyniosły po rodzicach :lol: Genesis jest przecież urocza :o No i miałam ułatwione zadanie w kwestii socjalizacji, mam w domu jeszcze dwa psy. Tylko efekt jest taki, że Penny myśli, że wszystkie psy ją tak kochają i są normalne. Jest bardzo ufna.
  23. Gosia, widzę, ze opierasz sie na książce J.Fishera ,,Okiem psa'', strona 16 w górę. Fisher napisał jak byk: powołanie się na czynniki genetyczne to z reguły bardzo wygodny wykręt ze strony osób, które poproszono o pomoc w układaniu trudnego psa, a zupełnie nie wiedzą jak sie do tego zabrać. Pisze też, że czynniki genetyczne decydują o agresji wrodzonej niezwykle rzadko. Poza tym sytuacje przez ciebie opisane to jest tak zwana patologia, gdy hodowca za wcześnie oddziela szczenięta od matki lub za długo izoluje je od ludzi. W każdym innym przypadku jest to wina złego wychowania psa. Alex, nie robię rysu Kazika, pytam go tylko czy nie zaistniała podobna sytuacja. To wiele by wyjaśniało. Ponadto, napisałam też, że potrzebna jest fachowa pomoc i obserwacja całej rodziny, stosunków tam panujących. Mogę cię też zapewnić Alex, że znam bulteriery osobiscie i że nie są to psy typowe. Nie należy moim zdaniem szkolić ich w tradycyjny sposób. W ogóle nie powinno sie mieszać psów różnych ras i predyspozycji podczas jednego szkolenia. Buldog, czy jedynym twoim zajęciem na dogomanii jest wyszukiwanie cudzych niedopatrzeń? To ja cię proszę, przestań czepiać się szczegółów. Przypomnij mi kto i gdzie napisał, że potrzebne jest szkolenie indywidualne, a wtedy zwrócę ci honor. UŚPIENIE PSA JEST OSTATECZNOŚCIĄ, GDY WSZELKI PODEJMOWANE PRÓBY NIE PRZYNOSZĄ REZULTATÓW.
  24. Buldog czytaj uważnie, już, to wyjaśniłam wcześniej. A tak poza tym, bullowate są psami emocjonalnymi?? :o W którym momencie? To są niezwykle opanowane, pewne siebie psy, nie widzę w nich nadmienych emocji. Chyba, że do tej pory miałam psy innych ras, ale o tym nie wiedziałam...
  25. Julka, znasz stafika który ma uszkodzone stawy? Albo dysplazję? A dysplazja robi się od jazdy na lodzie? :o A ja myślałam, że jest dziedziczona... Inną kwestią jest dmuchanie na zimne, inną faktyczne problemy. Pomyśl logicznie, dziecko, żeby odkształcić zęby od smoczka potrzebuje 2 lata ssania! A ma przecież bez porównania słabszą budowę, zęby i dziąsła od przeciętnego psa! To ile musiałby ten pies wisieć, żeby zmienić układ szczęki! Nie ma siły na kontuzje, nadwyrężenia czy podobne sprawy. Nie trzeba być wyczynowcem, żeby złamać nogę. To może stać się w domu czy w drodze do sklepu. A poza tym, bez przesady, bullowate mają silny kościec, obudowany sporą fasadą mięśni. Porównując stafika ważącego 15 kg do jamnika o tej samej masie mogę powiedzieć z całą pewnością, że stafikowi nic nie grozi. Co najwyżej zatłuszczenie... Pies z wiekiem odczuwa postęp czasu, mniej chętnie skacze, nie przesila się, jeśli ma parodontozę nie gryzie kości i nie wiesza sie na gałęziach. Bulle w upale unikają zbędnego wysilu, bo czują, że to za duże obciążenie. Pies czuje na ile może sobie pozwolić. A poza tym młodość ma swoje prawa i szczenię może być głupiutkie. Jak inaczej zdobędzie doświadczenie? Penny szaleje na dworze, skacze jeśli ma ochotę, szarpie gałęzie, wiesza się na szmatce, jeździ na lodzie, nawet ze ślizgawki. Nie zachęcam jej do tego ani tym bardziej nie zmuszam! Jak do tej pory jedyna kontuzja to rozcięcie opuszka na szkle. Ale to wina bezmyślych pijusów, nie biegającego psa. Uważam, ze szkodliwe dla stafików i bulterierów jest nadmierne obciążanie kręgosłupa kaząc im wykonywać polecenie Poproś (wspięcie się na tylnych łapach do góry). Wykonują to ćwiczenie niechętnie i z dużym wysiłkiem. Podobnie spotkałam się wielokrotnie z opinią, że stafiki i buliki nie nadają się do zawodów aggillity. Za to są rewelacyjne w przeciaganiu i właśnie wiszeniu. Ale jak zawsze powtarzam to jest moje zdanie. Nigdy żadnemu mojemu psu nie stała się krzywda w wyniku moich przekonań. 8)
×
×
  • Create New...