Jump to content
Dogomania

PIKA

Members
  • Posts

    6182
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PIKA

  1. Chip, a jak masz ochote na :calus: to będziesz chłopa gryzła? :-? chiba nie? :roll: Suka tak samo, czy to bedzie podhalan, czy nie. :wink:
  2. :oops: No widzisz wirka, jaka ciemnota ze mnie. :oops: Ale ja bym jeszcze dodała, że jak szczeniaki urodzi to też będzie ich bronić i gryźć bedzie każdego. :wink: tylko powiedz mi o co tu choziiii, bo ja wywnioskowalam, że on zaplacił 100 zl więcej, bo miał samca kupić.
  3. Ale wymagania od 7 miesięcznego psa. :crazyeye: Taki młody i już ma gryźć. :shock: A poza tym pies stróżujący, jak sama nazwa wskazuje – ma stróżować, czyli szczekaniem odstraszyć intruza lub ostrzegać o potencjalnym niebezpieczeństwie. A zadaniem człowieka jest adekwatnie do niebezpieczeństwa zareagować, czyli grzecznie się zapytać ‘CZEGO TU?” . Kwesti oszukania co do płci to ja nawet nie skomentuje, bo mnie ze śmiechu zatyka :sweetCyb: :roflt: A powiedzcie mi, czy jest różnica w cenie pomiędzy suką a psem? :o Przy założeniu, ze piesek ma papiery i jest kupiony od hodowcy.
  4. PIKA

    AKC??? Nowy piesek

    Myślę, że nie powinnaś mieć problemu. Jeżeli chcesz uprawiać agility ( a raczej twój pies) to wtedy Ty jesteś przyjmowana na członkia ZK. Ja mam klinicznego mieszańca i w przypadku uprawiania jakiegoś sportu tez zostałabym przyjęta na członka ZK. W tej sytuacji to nie pies jest członkiem, a Ty. Kiedyś się dowiadywałam i tak mnie w tym temacie poinformowano. Nawet dziś mogę iść do ZK i zgłosić akces na członka i mnie przyjmą. Ostatecznie wszelakie składki są tak samo mile widziane od rasowców, jak i od kundelków. Pieniążki nie śmierdzą :wink:
  5. A ja tam pozwalam głaskać, chociaż to "duże bydle", ale jakiś chętny zawsze się znajdzie :lol: Ale fakt, pytają. No może nie "czy mogę pogłaskać" , ale raczej " czy nie ugryzie?" :P . A ona jak wyczuje, że ktoś ma dobre intencje to jest cała happy. Do znajomych (sąsiadów) którzy dobrze "glaszczą" to wręcz leci cała szczęsliwa, żeby ją po tyłku wyklepali. :D Ale raczej stresu nie mam, ze z kimś obcym pójdzie. Ona traktuje to na zasadzie „murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść”. Jak uzna, że koniec powitania to spokojnie odchodzi :D Ale do każdego spotkanego nieznajomego też nie poleci.
  6. PIKA

    wycie psa

    Podejrzewam, że pies jest przyzwyczajony, ze jak zapiszczy, czy zawyje to wy do niego podchodzicie, pewnie mu to zostało z wieku szczenięcego. I teraz też was woła. Spróbuj może go tego wycia oduczyć. Najlepiej w jakiś wolny dzień, zrób tak : Zostaw pieska samego, wyjdź za drzwi i pod nimi stój dosłownie kilka minutek, jak piesek jest spokojny to wracaj i go chwal za dobre zachowanie, jak niestety zacznie wyć, wpadaj do domu i go skarć (nie bij), ale tylko groźnym głosem powiedz Fe, czy nie wolno – jak tam do niego mówisz , jak się uspokoi - nagroda. Czas pobytu za drzwiami powoli wydłużaj. Najlepiej, jak „łapiesz” psa w momencie kiedy jest spokojny. I licz się z tym, że na klatce schodowej możesz spędzić nawet kilka pięknych weekendów, :wink: chyba, że możesz wziąć z tydzień urlopu
  7. To jest niestety w Polsce jest możliwe. :-? Podanie żab do sądu też :lol: Dobrze, że moja menda, jak jest sama, to japy nie produkuje, bo w takiej sytuacji byście mnie na Rakowieckiej odwiedzali :roll: . Jacek, a Ty te samochody powinienieś do sądu podać, że jeżdżą i Ci żaby zagłuszają. :lol:
  8. Ciekawe, co bedzie, jak Ci Panowie kiedys trafią na pieska, który powiedzmy bardziej będzie pilnował trenu i nie da się wsiąść obcemu z domu bez walki? :-?
  9. Kaganiec zakłada się w razie konieczności : jazda komunikacją miejską, pies puszczony luzem (chyba, że masz miejsce na wybieganie psa, gdzie bezpiecznie może latać bez) i w sytuacjach, kiedy schrzanisz coś w wychowaniu i socjalizacji pieska i Twój pupil będzie (bo domyślam się, ze na razie jest młody) wykazywał agresję w stosunku do innych psów. Do kagańca przyzwyczajaj pieska jak najwcześniej, niech pies wie, że to normalne wyposażenie jak wychodzicie z domu, to się zawsze może przydać w przyszłości, i później nie będzie problemów kiedy przyjdzie konieczność założenia kagańca A kolczatka !? Skąd taki pomysł? :o Na rynku są przecież obroże, albo jeśli piesek jest, powiedzmy delikatnie, krnąbrny i masz problem z nauczeniem go prawidłowego zachowania na smyczy to są łańcuszki zaciskowe. Kolczatka jest WYKLUCZONA chociażby z tego powodu, że jeżeli piesek bawi się z innymi psami to może kolczatką zrobić krzywdę sobie lub innemu psu.
  10. PIKA Ja natomiast bym wolała, zeby mój pies jeśli byłby nieuleczalnie chory ostatnie chwile swego życia spędził ze mną w domu niż w laboratorium, w klatce strawnościowej, bez swego pana wsród obcych osób. szczerze mówiąc, też nie chciałabym, aby został w laboratorium (W ŻYCIU), nie to miałam na mysli. ewentualny scenariusz jest taki : Psa karmię w domu, właśnie tą karmą a jesli trzebaby zrobic badania to jadę z psem do tego laboratorium i robimy badania krwi. Na tej podstawie tez można stwierdzić stan (pogarsza się czy polepsza) tej przykładowej wątroby. I ja też kocham swoją sunię, chociaż kocham w stosunku do niej to chyba za mało. Ale kocham też inne zwierzęta, z akcentem na psy i moja psychika nie zgadza się z takim ich traktowaniem
  11. Może i schodzi, ale i tak jest lepszy niz Mój Pies :P A kupuję, bo tam są opisy ras - lepsze, czy gorsze, ale są :D
  12. Żeczywiscie fatalnie to wygląda. :-? Ale czy wiesz dlaczego ją zostawił.? Prawdopodobnie ten kot kolegi był karmiony przez domowników. Jeśli byłby głodny, to by openzlował tą ze smakiem :) Taaaa, :D o UFO-ludkach to chyba możemy pogadać na innym forum :wink:
  13. AM napisał : A ja bym się zgodziła, jeżeli pies by miał bardzo poważna chorobę wątroby, która zagrażałaby jego życiu, gdzie praktycznie nie można tego wyleczyć, a podawanie leczniczej karmy może poprawić jego stan zdrowia. Nie oszukujmy się, jakbym była chora na raka i wiadomo, że mam niewiele czasu, a ktoś zaproponowałby mi nowy lek w trakcie testów też bym wzięła Buldog napisał : Newsa to Ty mi tu nie powiedziałeś. :o Właśnie w tym cały problem. Zwierzętom w trakcie doświadczeń wycinają organy - co równa się z ich uśmierceniem, tylko poto żeby sprawdzić działanie karmy. Buldog chyba cosik nie doczytałeś, ty na prawdę chory jesteś :lol: Dark Icon napisał. Tu się zgodzę, ale ja nie wcinam ani gęsich wątróbek, ani pasztetów z nich :) To też Dark Icon Ostatni to w łańcuchu nie jesteśmy nawet teraz – robale nas zjedzą :wink: O zabijaniu przez dzikie zwierzęta dla przyjemności nie słyszałam, chyba, że zwierze jest psychicznie chore ( a to się zdarza). Ale z reguły zabijają, żeby zjeść, przedłużyć życie swoich genów, w obronie stada, młodych itp. Ale nawet walki zwierząt nie zawsze kończą się śmiercią przeciwnika. Widziałam kiedyś jak młody kociak na małej jaszczurce uczył się polować - jaszczurka zwiała. :) Ale ile byśmy nie dali przykładów z zycia zwierząt, to i tak uważam, że najbardziej agresywnym i żądnym krwi zwierzęciem jest niestety człowiek :(
  14. Buldog napisał To niech ten pies to zje i wydali, po kiego grzyba wycinać mu zaraz wątrobe ? Można ewentualnie biopsję tej wątroby zrobic (w narkozie, czy uspieniu jak kto woli).
  15. Jeśli chodzi o prasę to „Mój Pies” i „Przyjaciel Pies” Pozwolicie, że książek wymieniać nie będę :D
  16. A pomyślałas kiedyś ile zwierząt się zamęcza na śmierć dla tego "naturalnego żarełka"? Jeżeli nie, to przyznasz że jest to hipokryzja. Nie przyznam Tutaj tematem są „doświadczenia na zwierzętach”. Ale przy tak postawionym pytaniu, to ja się też pytam, co w tej sytuacji zrobić z dziko żyjącymi mięsożernymi? Przecież jak one zabijają, to tez humanitarnie nie wygląda. Zabicie drapieżników też będzie nie humanitarne, impas. Wszelkie żywe stworzenie na ziemi jest częścią wielkiego łańcucha pokarmowego, czy to za życia, czy po śmierci (tej naturalnej). Niestety najbardziej okrutnym zwierzęciem jest tzw „Homo sapiens” Żadne inne zwierze, nie zabija, nie maltretuje, aby sprawdzić coby było gdyby . Dzikie zwierze zabije, aby samemu nie zginąć. To tylko prawo natury. Ludzie mający jaka taką świadomość walczą o HUMANITARNE WARUNKI UBOJU ZWIERZĄT. Poza tym człowiek ma wybór – zawsze można zostać wegetarianinem. Pies takiego wyboru nie ma - Bozia go stworzyła drapieżnikiem i chce mięska. Poza tym zdaje się, że do suchych karm też dodają mięso (przynajmniej do tych lepszych) – a więc też trzeba najpierw zabić krówkę, aby później piesek miał te swoje granulki z dodatkiem chemikaliów, utrwalaczy i tych innymi „zdrowych” dodatków i do tego okupionych życiem setek ich pobratymców. I wytłumacz to psu, że żeby on mógł jeść to cierpia na tym inne zwierzęta. Nawet jakby rozumial mowe ludzką, to nie zrozumiałby sensu takiego postępowania. On rzuciłby się na szyję, zagryzł (najpewniej nastarsze, najsłabsze lub chore zwierzę), zjadł tyle co mu trzeba i jeszcze zostawiłby dla padlinożerców.
  17. Marcin z tym pier..... może troche przesadziłam, fakt. Sorki :oops: Ale to nie było bezposrednio do ciebie, tylko do sytuacji. Poniosło mnie :oops: Ale alternatywy testy na moim psie, czy jakimś obcym po prostu nie ma. Ja wybieram „ŻADNYCH TESTÓW NA ZWIERZĘTACH” moich, czy obcych. A pedigree nie podam ani swojemu, ani obcemu psu, zgodnie z dewizą „żadnych testów na zwierzętach” :wink: Zresztą pisałąm, że karmie psa zgodnie z tym jak go pan Bóg stworzył – mięskiem
  18. PIKA

    Halti

    Mokka, ja Ci ją dam kiedys potrzymać i kota ci puszczę (a raczej jej) przed nosem, inaczej gadać będziesz. :lol: To jest 57 kg wagi i chyba pięć razy więcej siły. Czy TY wiesz, że ona kiedyś łańcuszek zerwała :o – wtedy ją moja koleżanka trzymała, a tych z nie swojego stada to ona ma w głębokim poważaniu, więc na smyczy miota takimi na wszystkie strony. :lol:
  19. PIKA

    Halti

    Moja na smyczy mnie nie ciągnie, bardzo ładnie chodzi. Tylko te koty............ :evil: a jest naprawdę cholernie silna i robi to z takim impetem, że naprawde boję coby se w kantarku karczycha nie skręciła. :-?
  20. Marcin – trochę wrażliwości. Pomijając obozy koncentracyjne. Teraz testy leków na ludziach przeprowadza się w ostatniej fazie badań za zgodą osoby na której działanie leków testują. I nie są one tak okrutne. Zwierze takiego wyboru nie ma, poskarżyć się nie może. I po to ludzie walczą o humanitarny transport zwierząt i o humanitarne warunki ich uboju. W dobie komputerów, robotów i w ogóle techniki zdaje się coraz więcej firm zaprzestało „testowania produktów na zwierzętach’ NO ALE WG CIEBIE JAK TO NIE NA MOJEMU PSU WYCINAJĄ WĄTROBE TO WSZYSTKO W PORZĄDKU :fist:
  21. PIKA

    Halti

    Nie wiem dlaczego, ale się trochę boję. Moja suka jest bardzo silna i jak np. wyrwie do kota to siem bojam, że se kark skręci. :roll: Głupie, nie? :oops:
  22. marcind napisał :o :evil: marcind – to znaczy, że jak mnie będzie bolec wątroba, to mają szukać leku testując męcząc innych ludzi? Abyśmy My zdrowi byli, a inni niech zdychaja tak? Ja karmię psa żarełkiem naturalnym i uważam, że jest to dla niego najlepsze. Poprzedniego tak karmiłam i dożył w dobrym zdrowiu i pełnej energii wieku 16 lat Poza tym moja suka po zjedzeniu samego suchego jest po prostu głodna. Zresztą, żeby dopełnić informacji, to pierwsze sztuczne karmy zostały wprowadzone w USA. (wtedy u nas to mogliśmy o tym pomarzyć – a wręcz do głowy by nam nie przyszło). Niestety po paru pokoleniach psów karmionych sztuczną karmą stwierdzono skrócenie średniej długości życia psów. Ale oczywiście oficjalnie o tym się nie mówi.
  23. Moja nie jest wysterylizowana. Dlugo się nad tym zastanawiałam (i nadal zastanawiam). nawet miałam z nią iść na zabieg, ale wcześniej suka mojej sąsiadki była na sterylizacji i w czasie zabiegu dostała krwotoku i ..... nie musze mówić jak to się skończyło :cry: Osobiście się wystraszyłam. Ale o metodzie laparoskopowej nie slyszałam, ale z tym tez nie byłabym taka hurrrrrrra. Moja matka, miała usuwane kamienie z woreczka żółciowego laparoskopem i niestety też były powikłania, które by nie wystapiły przy normalnej operacji. Laparoskop niestety ograniczna widoczność pola operacyjnego. To jedna sprawa, druga to jest taka, że inna suczka z sąsiedniego bloku po zabiegu stała sie bardzo agresywna (szczególnie do szczeniaków), a moja do aniołków nie należy (aczkolwiek szczeniaki po prostu kocha), więc boję się, że pod wzgledem charakterologicznym, może byc gorzej. A z upilnowaniem jej nie mam problemu. Na szczęście po moim osiedlu psy samopas nie latają, a właściciele na info., że suczka ma cieczke natychmiast zabierają swoje pupilki. No i co ja mam zrobić. :niewiem:
  24. Z ulicy. Miałam iść w sobote do schroniska po jakiegos pieska, ale tam nie doszłam, bo dwa dni wcześniej przyczepiła się do mnie moja sunia. I jak przyszła tak została. I to było po prostu przeznaczenie. Ona była mi pisana :lol:
  25. PIKA

    Pozdrowionka :)

    Tob i ode mnie tyz prosze :lol: . My z naszą sunią mamy przyjaciela też ogarka :lol: tylko, że on teraz na dwu miesięczne wakacje wyjechał :(
×
×
  • Create New...