-
Posts
13134 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Flaire
-
Ha! To być może cosik wyjaśnia... Ja nigdy nie używałam Frontline w sprayu, ale ten kropelkowy musi być aplikowany bezpośrednio na skórę, nie na sierść. Trudniej jest to dobrze zrobić na długowłosym psie (kudłatej Misi :wink: ) niż na krótkowłosym psie (wytrymowanej Misi :wink: ). Ja na szczęście mam psa, którego sierść mogę odpowiednio zaadoptować do optymalnej aplikacji kropelkowego Frontline. :lol:
-
Jeszcze raz proszę, żeby wszelką krytykę ograniczyć do osobistych doświadczeń, a nie do doświadczeń znajomych. Dodatkowo, taka krytyka powinna być konkretna, tak żeby potencjalni czytlenicy mogli określić, czy ma jakieś znaczenie dla nich i ich psów, czy nie. Że znajomi "trafili kiepsko" nie jest ani konkretne, ani z pierwszej ręki, więc poszlakowe i mało użyteczne. A próbowałaś dowiadywać się w czasie dyżuru sekcji szkolenia, we wtorki między 17 a 19? Jak już pisałam gdzie indziej, szkolenie związkowe to ogromna operacja. Na raz idzie chyba z sześć grup, potem jeszcze kilka o późniejszej godzinie. Instruktorów jest wielu, asystentów jeszcze więcej. Kto dokładnie będzie uczył czego i o której godzinie będzie zależało od tego, ile psów zgosi się na szkolenie. Poszukaj po topikach tutaj na Szkoleniu, a znajdziesz mnóstwo informacji na temat warszawskich szkoleń związkowych, łącznie z kilkoma nazwiszkami instruktorów z ostatniego kursu. Większość z nich będzie uczyła również teraz.
-
Czyli dokładnie jak pisałam: Katerinas, a czy te kleszcze na Gaji są "wkleszczone", czy chodzą luzem? To tak z ciekawości. Natomiast na pewno łatwo sobie wyobrazić, że niektóre psy są bardziej atrakcyjne dla klaszczy, niż inne (tak jak niektórzy ludzie są bardziej gryzieni przez komary). Warto pamiętać, że żaden środek nie zapobiegnie znalezieniu kleszcza łażącego po psie. Natomiast te środki, które są skuteczne zapobiegną wessaniu się kleszcza, a jak już się jakiś kiedyś tam wessie, to odleci w przeciągu 24 godzin. I to jest właśnie najważnejsze, bo to zapobiega tym okropnym choróbskom. Kleszcz musi być wssany przez co najmniej dobę (a może i dłużej, nie pamiętam), żeby takim choróbskiem się pies zaraził. Ja powiem tak: nie słuchajcie anekdot, ani moich, ani niczyich innych, o tym, jak to taki środek czy inny świetnie działa lub nie działa - bo to są tylko anekdoty. Przejrzyjcie podane linki, porozmawiajcie z wetem i wspólnie z nim wybierzcie środek, który został udowodniony jako skuteczny. A stąd wynieście tylko, że to bardzo ważne, bo od tego może zależeć życie Waszego psa.
-
Dwa. Jesienią - początek ok. 1 września. 3 miesiące.
-
Jamnik, ale ładny :wink: . Wow! Wg regulaminu 1m-1,20. Jak będą co 60 cm, to możemy je używać do mistrzostw świata :wink: .
-
Elka, to ja już nic nie rozumiem, bo mnie się wydawało, że na działkę to Ty się wybierasz w niedzielę, a nie w sobotę! A w ogóle to jakim cudem Ty teraz piszesz, jak masz być w pracy??? Może dziś nie jest środa, a teraz nie jest 13... Mnie już się wszystko pomieszało. To chyba skleroza na starość :niewiem:
-
Treserka, objawy, które opisujesz mogą być spowodowane również cukrzycą. Czy pies był badany pod tym kątem? U starych psów, niewydolność nerek jest bardzo częstym przypadkiem, więc ja bym pewnie zrobiła USG nerek. Ale ja straciłam kilka starych psów na niewydolność nerek (weterynarze mówią, że airedale, jeżeli nie zginie wcześniej z innego powodu, to właśnie na nerki), więc jestem na tym punkcie uczulona.
-
Więc tak: w czwartek zebranie u Wind? Tylko może trochę później, żeby Elka po pracy mogła przyjść? A przed zebraniem, ja bym chętnie pojechała na zakupy do Rureksu i tartaka (może również do Makro). Pati, piszesz się? Kto jeszcze? Jeżeli w sobotę skasujecie trening z powodu pogody (mój wirutalny pies jest wodoodporny i może trenować), to ja proponowałabym się gdzieś zebrać w celu obejrzenia filmu z zawodów w USA i ewentualnie kontynuowania zebranka z czwartku (zależnie od tego, co w czwartek zdziałamy). Wydaje mi się, że w tych stadiach organizacyjno-konstruktorskich, w których się obecnie znajdujemy, nie obejdzie się bez dosyć intensywnej pracy... Wczoraj byłam w związku na sekcji szkolenia i dowiadywałam się o uprawnienia instruktorskie agility. Chciałabym Wam zreferować wyniki, jak również polecić dalsze działanie w tym kierunku.
-
Thaned, W imieniu własnym i innych leniuchów, dzięki wielkie za linki. Jak tylko zrobię tu na weterynarii "linkownię", to zaraz te linki wstawię! Jeden tylko środek, ale za to działa rewelacyjnie: kastracja!
-
!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!
Flaire replied to a topic in Airedale terrier
No więc Misię będą próbować kryć począwszy od piątku! A kiedy wraca, to nie wiem, bo nie mogę znaleźć wolnych miejsc w samolocie!!!! :cry: -
Śliczna, jeszcze jedna rzecz: tutaj znajdziesz topik o yorkowych sportach, szkoleniu i agility.
-
A ja się powtórzę - już kiedyś podawałam tę stronkę, ale chyba warto jeszcze raz: http://www.geocities.com/workingyorkie/ Stronka amerykańska o yorkach "pracujących", czyli uprawiających psie sporty. Nie ma tam żadnych rewelacji, ale jeśli kiedykolwiek poczujecie się samotni w swoich przedsięwzięciach (pewnie już nie, po sporo się Was tutaj nazbierało, co mnie bardzo cieszy :D ), to ta stronka pokaże Wam, jak wiele jest yorków-sportowców, i na jak wysokim poziomie!
-
Już to kiedyś podawałam, ale wyraźnie trzeba raz jeszcze: http://www.geocities.com/workingyorkie/ to stronka o yorkach "pracujących", czyli uprawiających posłuszeństwo i agility, często na bardzo wysokim poziomie. Oczywiście w USA, gdzie szkoli się WSZYSTKIE psy, niezależnie od rasy. Śliczna, powodzenia! Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć dobrą psią szkołę, że zarazisz się bakcylem psiego sportu i że może spotkamy się w przyszłości na jakichś zawodach! (Widzisz, jakie mam dla Ciebie ambitne plany! :wink: ) Tu na dogomanii, poza Wind, również Lady szkoliła swojego yorka. Może jeszcze ktoś, ale wybaczcie, nie pamiętam. Warszawski oddział ZKwP myślał o stworzeniu specjalnej grupy szkoleniowej dla małych psów, ale nie wiem, czy coś z tego wyszło.
-
Dodam jeszcze, że Frontline jak najbardziej używa się u szczeniaków i nie słyszałam o złej reakcji psa na Frontline (chociaż nie zaprzeczam, że to się może zdarzyć, tak samo jak zła reakcja na karmę czy cokolwiek innego). Natomiast bardzo wiele psów reaguje źle na obroże, bo po prostu żeby sposób używany przez obroże działał, to środek musi być sporo silniejszy i musi go być więcej.
-
Po pierwsze, co do obroży, to należy powiedzieć, że jedna drugiej nie równa, bo różne z nich używają różnych środków. W szczególności chciałam podkreślić, że te "ziołowe", czy "naturalne", cy "olejkowe" po prostunie działają. Wiem, że zaraz tu się podniesie krzyk, że ktoś tam używa takiej obroży naturalnej od iluśtam lat i ani jednego kleszcza, ale ja powiem na to, że ten ktoś miał szczęście. Skuteczność takich produktów jest naukowo badana i stąd wiadomo co działa, a co nie. No i właśnie jedyne obroże, jakie się w ogóle sprawdzają to niektóre z tych chemicznych (też nie wszystkie). W dalsze szczegóły na temat obroży nie będę się wdawać, bo z wielu powodów ja polecam Frontline raczej niż obrożę. Po pierwsze, Frontline jest o wiele skuteczniejsze niż większość z obroży. A po drugie, mechanizm działania jest troszkę inny, bezpieczniejszy dla otoczenia i pewnie dla psa. Obroża działa, bo wydziela się z niej pyłek owadobójczy, który pokrywa (z wierzchu) sierść psa. Jak Ty głaszczesz psa, pyłek dostaje się na Twoją skórę. Nie jest tą substancją pokryty cały pies, natmomiast jest pokryta w tym wypadku część Ciebie. Natomiast substancja owadobujcza we Frontline jest wchłaniana przez wierzch skóry psa i rozprowadzana jakby biologicznie po całym psie, wyrasta z włosami na całej powierzchni psa. Nie można jej zbyt łatwo zgłaskać czy też zmyć, bo jest jakby częścią skóry - pies więc może np. pływać nie zmniejszając skuteczności środka (z obrożą nie może). Nie wiem, czy to zbyt dobrze wytłumaczyłam, ale chyba z grubsza oddałam różnicę. To są naprawdę dwie zupełnie różne rzeczy. Jeszcze jedna ważna rzecz: są na rynku, jak już pisałam, rozmaite obroże i są rozmaite kropelki do zakraplania. To, co napisałam powyżej odnosi się do kropelek Frontline - nie wszystkie kropelki działają tak samo i nie wszystkie są tak skuteczne jak Frontline. Niektóre pewnie są, ale nie mam z nimi doświadczenia, więc nie piszę. A tak w ogóle, to ten temat był już wałkowany wiele, wiele razy (łącznie z porównaniem rozmaitych specyfików), więc zapraszam do funkcji Szukaj po więcej informacji!
-
Na pewno wieloma rzeczami, ale głównie wielkością operacji. Szkolenie związkowe składa się z wielu grup, z których każda prowadzona jest przez innego instruktora. Możesz sobie wybrać tego, który Ci najbardziej odpowiada.Tym razem była planowana oddzielna grupa dla małych psów - bo jednak małe psy uczy się inaczej niż duże - ale nie wiem, jaka była na ten temat ostateczna decyzja. Zeszłym razem była grupa klikerowa, dla zwolenników tej metody szkolenia. Nie jestem pewna, czy będzie również tym razem.
-
My mamy tam ulubioną Panią Szkoleniowiec, którą bardzo polecamy. Pisałąm już o tym kilkakrotnie (poszukaj, a znajdziesz :wink: ), więc teraz tylko potwierdzam.
-
ingridr, trochę nie całkiem na temat, ale jeśli będziesz ją sterylizować, to dowiedz się, czy przy okazji tej narkozy nie prześwietliliby jej bioderek... Ja zawsze staram się "coś" dorzucić do każdej narkozy :wink: .
-
Więc trochę poczytałam i mogę teraz odpowiedzieć na moje własne pytanie, zadane powyżej Słowo "zwichnięcie" określa jeden z dwóch trochę różnych od siebie urazów: jeden, w którym część stawu niejako "wyskakuje" ze swojego miejsca i pozostaje poza swoim miejscem na jakiś czas (czasami ułamek sekundy, a czasami aż do chwili naprawienia przez lekarza), a drugi, w którym takiego przemieszczenia nie ma (bo anatomicznie nie ma co wyskoczyć), ale więzadła naciągają się lub zrywają na skutek jakiegoś innego urazu. Należy zauważyć, że w pierwszym przypadku, więzadła też będą najprawdopodobniej co najmniej naciągnięte albo nawet zerwane poprzez przemieszczoną kość. A teraz odnośnie tego konkretnego przypadku, czyli diagnozy "zwichnięcia rzepki" i czym to się różni od zerwanego więzadła rzepki. Podejrzewam, że diagnoza, o której mowa to nie po prostu zwichnięcie rzepki, ale nawykowe zwichnięcie rzepki, które jest wrodzoną wadą stawu kolanowego, na skutek której rzepka regularnie wyskakuje ze swojego miejsca. W takim przypadku, więzadła rzepki są na pewno naciągnięte, choć pewno nie zerwane (więzadła rzepki to tkanka łączna przymocowująca rzepkę do piszczeli). Kolano jest "luźne" i operacja ma na celu usunięcie tego luzu tak, żeby rzepka nie mogła wyskakiwać. Jedno, czego nie rozumiem, to dlaczego rzepka nadal nawykowo wyskakuje z tej strony, z której operowane było więzadło rzepki - przecież ta operacja byłaby doskonałą okazją, żeby naprawić ten luz! O to powinnaś się spytać fachowca, szczególnie jeżeli kolejne operacje ma robić ta sama osoba, która robiła poprzednią. Natomiast co do tego to należy zauważyć, że to jest o więziadle krzyżowym, nie więziadle rzepki. I jedno i drugie więzadło znajduje się w kolanie, ale poza tym są to dwie różne części anatomii i w podanym artykule o więziadle rzyżowym nie znalazłam nic na temat więzadłe rzepki.Mam nadzieję, że trochę Ci ten opis pomoże :( .
-
Elka, a cóż to za nowe pomysły??? Ani ja, ani Mokka nie możemy przyjść na 8, bo mamy zajęcia na Bemowie.
-
Ale ja dziś nie mogę, bo pracuję... Umówimy się na kiedy indziej?
-
Jak pytałam kilka miesięcy temu, to odpowiedź była, że nie ma przeciw babeszjozie szczepionki. To samo czytam w necie (po polsku i po angielsku) - że jest szczepionka przeciwko boreliozie (chociaż z rozmaitych powodów niekoniecznie zalecana), ale nie przeciwko babeszjozie. Zapytam się mojego weta jeszcze raz, ale Tobie bardzo byłabym wdzięczna (i myślę, że nie tylko ja), jeśli mogłabyś się również swojego weta zapytać, jak się nazywa ta szczepionka, którą poleca i tutaj nam napisać.
-
No a czy jest piękny :wink: ?Dziewczyny, potrzebni mi towarzysze podróży na dwie wyprawy: 1. Rurex czy jakmutam 2. tartak Kto chce jechać?
-
Napisz o tym coś więcej, bo z mojej lektury wynika, że nie ma przeciw tej chorobie szczepionek :( . (Czytałam, że kiedyś jakaś była używana we Francji, ale jej efektywność się nie potwierdziła).
-
lerka, to Ty żyjesz!!! Jak Lambuś? (no i Celcia, też :wink: )?