Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Flaire

    ZAĆMA

    A ja powtarzam, że na zaćmę medycyna nie zna takich środków. Są na pewno rozmaite legendy o cudownych poprawach, zahamowaniach, czy uleczeniach po takiej czy innej maści, ale są to tylko legendy, nie ma nic, czego skuteczność zostałaby potwierdzona jakimikolwiek badaniami. Ja wiem, że gdy ma się chorego psa, to bardzo się chce coś dla niego zrobić, ale niestety, jakiekolwiek leki będziesz używać przeciw zaćmie będą miały lepszy wpływ na Twoje samopoczucie niż na zdrowie Twojego pieska.I ponawiam namawianie Cię na wizytę u dobrego psiego okulisty, bo taki lekarz to jedyna osoba, która naprawdę może Ci pomóc bardziej od gromady życzliwych dogomaniaków, ze mną na czele.
  2. Flaire

    ZAĆMA

    carotina, zaćma jest chorobą nieuleczalną, więc wydaje mi się, że wszelkie zastrzyki, krople, czy maście to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Na zachodzie zaćmę u psów można operować (tak jak robi się to u ludzi) - nie wiem, czy w Polsce też. Polecam wizytę u psiego okulisty. Powinnaś również powiadomić hodowcę, bo zaćma u shi tzu w tym wieku to zapewne choroba wrodzona (genetyczna) - więc to, jak dobrze opiekowaliście się oczami pieska na jej rozwój miało raczej niewielki wpływ.
  3. Chyba szkotów... :D .Wczoraj tak bardzo wszyscy byli przejęci treningiem, że nawet o korkociągu (który przyniosłam!) zapomnieli... Będziemy musieli nadrobić następnym razem. Dzisiaj na zawodach, na razie 4 miejsce Brutusa i 7 Keci (na ok. 20 psów). :klacz:
  4. Flaire

    Grzybica

    :o :o :o Oj, to nie całkiem tak. U westików występuje szereg wrodzonych chorób, a już problemów ze skórą w szczególności...
  5. Mysza, no wieć dlatego o tym pisałam, że tak słyszałam... Ale nadal nie mam źródła... Potrafisz podać jakieś źródło?
  6. A w jakich jednostkach?
  7. INA, nie - ja pisałam, że dożylnie w przypadkach nagłych. Natomiast w przypadkach chronicznych, podskórnie ma wiele zalet, szczególnie u starszych psów (np. nie obciąża dodatkowo serca i płuc).
  8. Moje szczeniątko, jak się odwodniło z powodu biegunki, dostało podskórną. Dożylna byłaby w jej przypadku trudna, bo miała wtedy dokładnie tydzień i maleńka była... (A telaz ma jus seść tygodni i jest zdlowa i lozlabia!)
  9. ingridr, niektóre psy takie są, a że akurat w pobliżu okresu następnej cieczki (zresztą też nie całkiem) - to raczej przypadek. ALE... ktoś tu kiedyś pisał, że jego wet podczas sterylki zostawia część jajnika :o ! W takim przypadku, psy mogłyby chyba reagować właśnie w czasie oczekiwanej cieczki... Więc może warto się upewnić, że Twój wet tak nie robi (podkreślam, że nie jest to standardowa metoda!!!) Również kiedyś czytałam, że czasami nawet po normalnej sterylce, "jajnikowate" komórki mogą tu i ówdzie pozostać w organiźmie (przynajmniej na jakiś czas) i produkować sobie hormonki... To się nazywa chyba "efekt trzeciego jajnika". Nie wiem, czy to prawda (nie pamiętam źródła tej informacji), ale jeśli tak, to na takie suczki psy również mogłyby w czasie oczekiwanej cieczki reagować. Ale ogólnie rzecz biorąc, to nigdy się nie spotkałam z reakcją przez psy na wysterylizowane suczki tylko i wyłącznie w okresie oczekiwanej cieczki - raczej niektóre psy po prostu reagują na niektóre suczki i tyle, bez względu na cieczkę. Czasami powodem może być np. cieczka jakiejś innej okolicznej suczki, a czasami... no, jak już było pisane, niektóre psy tak mają...
  10. Oj, tych różnic jest sporo... A co gorsza, ja się na tym nie bardzo znam. Jeśli chcesz, to mogę się zapytać mojego weta i wtedy dam Ci dobrą odpowiedź. A narazie, to co wiem: Dla nerkowców, czyli w przypadkach chronicznych, raczej używa się poskórnej; dożylna jest skuteczniejsza w przypadkach nagłych, ostrych.Zalety podskórnej to, m. in.: 1. mniej uciążliwa/niebezpiczna dla organizmu, trudniej przedawkować ciecze, nie powoduje zakażeń (ogólnie łatwiejsza dla osobników starszych) 2. łatwiejsza w użyciu, niepotrzebny w tym celu wet, można łatwo robić w domu 3. łatwo znaleźć miejsce, szczególnie gdy żyły są już w złym stanie A wady to, m. in.: 1. powolniejsze działanie (dlatego w nagłych ostrych przypadkach używa się dożylnej) 2. limit na to, ile można w ten sposób podać jest chyba mniejszy 3. często pojawia się taka bulwa cieczy w miejscu, gdzie jest igła (nie wiem, jak taka bulwa się po polsku nazywa... :( ) Również większość leków podaje się dożylnie, a chyba elektrolity w większych ilościach też lepiej dożylnie, więc w przypadkach, gdy trzeba podać leki stosuje się dożylną kroplówkę. To tyle, co mi przychodzi do głowy. Jak chcesz, żebym spytała się weta, to daj znać i zrobię to przy najbliżeszej okazji. (Mam weta, który nie ma nic przeciwko temu, żeby mnie uczyć weterynarii :D ).
  11. ciacho, napiszę do Ciebie na priw z numerem konta i innymi uwagami. Nie ma co się Elki wypytywać, bo to nie Elka płaci za teren, tylko Mokka! Więc należy przynieść kasę i wpłacić Mocce. Korkociąg będzie na pewno.Oby tylko nie zapomnieli o kasie na składki... :wink:
  12. Przepraszam bardzo, ale Majka ma papiloty, olejek norkowy, kuwetę i kanapę. Więc jej nie wypowiadaj!Dryndnij, albo ja dryndnę do Ciebie, to pogadamy (nie o kuwetach :wink: ).
  13. ARKA, niedawno się o to dowiadywałam, więc powiem co wiem - czyli niedużo.W weterynarii w Polsce nie ma urologii jako specjalizacji - więc weci, którzy się nią zajmują to najwyżej specjaliści od chorób psów i kotów ze specjalnymi zainteresowaniami/koncentracją. Za najlepszego specjalistę od chorób psów i kotów w Polsce jest uważany profesor Lechowski (mam to z kilku źródeł). On przyjmuje na SGGW i na Gagarina. Czy jeszcze gdzieś - nie wiem.
  14. Bardzo sportowy - wybitnie wręcz. Dlatego właśnie na treningach potrzebny korkociąg. No i mus truskawkowy z kremem. :lol: :lol:
  15. Wind, jak dasz się najpierw pobawić tym swoim cudem technologii, a nie wręczysz bezpośrednio przed przebiegiem, to wyjdzie więcej!
  16. ciacho, Ty lepiej powiedz raz-dwa, czy na obóz chcecie jechać!!!
  17. aga_, ok. dwóch godzin. To my po to tak się staraliśmy znaleźć teren w dogodnym komunikacyjnie punkcie, żebyś Ty na transport samochodowy do centrum naciągała?!?!?!?
  18. No więc z Apunią było tak. Jak tylko próbuje się ją ustawić, to ona od razu zaczyna - Ja nie cem tak stac, nie cem, nie cem, nie cem, nie bendem i jus! Wszystkimi czterema łapami się zapiera. Więc punkt pierwszy programu, to spróbować psa zrelaksować. Jeden sposób na relax to zabawa w latającego szczeniaka: Po pewnym czasie takiego wiszenia, pies wyraźnie się relaksuje i przestaje się zmagać. Ale potem, jak tylko Api poczuła grunt pod chociażby jedną łapą, to zmagania zaczynały się na nowo... Więc po pewnym czasie, zaczęłam próbować ją relaksować pozwalając jej stać jak chce, żeby tylko nie zapierała się wypinając garba na grzbiecie. Wyglądało to tak: Ale jak tylko zdejmowałam rękę z grzbietu i próbowałam ustawić choćby jedną łapkę, to opory zaczynały się od nowa. Nota bene, pomimo, że mina na powyższym zdjęciu jest biednego, sponiewieranego szczeniaka, to spójrzcie na pozycję ogona! Ona się po prostu uparła. Nie chcem, nie bedem i jus! W końcu zdecydowałyśmy się spróbować smakołyków. Problem z tym podejściem był zazwyczaj, że Api dostawała chyzia i nie potrafiła ustać nawet na chwilę gdy miała przed nosem smakołyk. Tak też było tym razem: No i to by było tyle. Powyższe zdjęcie jest chyba najlepszym, jakie udało się nam uzyskać. Co prawda pozycja wystawowa na nim jest pozycją używaną do, o ile się nie mylę, owczarków niemieckich - nigdy do terierów! - ale lepsze to niż nic! Tak więc Api udaje ONa!
  19. Była Aga, namęczyła się, napstrykała, Anselek wyszedł nieźle, a Api... :( . Teraz muszę lecieć do Babci na kolację, więc wstawię tylko Anselka, a o losach sesji zdjęciowej Apuni opowiem Wam, jak wrócę...
  20. ingridr, tego się nie smaruje, tę pipetkę się opróżnia w jedno małe miejsce, powiedzmy ok. 4-9 cm3 między łopatkami. Ewentualnie, jak mi poradził mój wet w USA, w dwa małe miejsca, jedno między łopatkami, a drugie u nasady ogona. Ja całą dużą pipetę na 25-40 kg opróżniam włąśnie w takie dwa małe miejsca.
  21. sylia, nie martw się na zapas. Jeżeli krew była czerwona, to pochodzi z odbytu lub z końca jelita i nie musi być to nic groźnego. Więc siup do weta, ale nie martw się jeszcze :wink: .
  22. Bo ja wolę się z ludźmi rozumieć. Niekoniecznie zgadzać, ale przynajmniej rozumieć. Więc nie musimy, oczywiście, ale mnie byłoby milej. A gdzie ja piszę, że jest? Bo ja potrafię tylko zacytować, gdzie pisałam coś wręcz odwrotnego! sylwia72, nie to dokładnie napisałam - napisałam, że z Twoich wypowiedzi wynika, że dopiero Set nauczył Cię, jak bardzo potrafisz kochać psa. Na jakiej podstawie? No, mogłabym wstawić cytaty z Twoich wypowiedzi, z których to wywnioskowałam, bo czytając je starałam się Ciebie zrozumieć, ale po co mam je wstawiać, skoro i tak teraz dajesz do zrozumienia, że wywnioskowałam błędnie? Przepraszam więc, i wierzę Ci na słowo, że nic takiego Set Cię nie nauczył, bo już przed wiedziałaś.I nie całkiem rozumiem cel tej dyskusji... :(
  23. Frontline nie odstrasza kleszczy, więc znaleźć spacerujące to normalka. Nawet wessane mogą się zdarzyć, ale powinny zdychać w przeciągu 48 godzin. Niestety, na zarażenie babeszią wystarczą 24 godziny... więc dokładne oglądanie psów co najmniej raz dziennie to dobry nawyk. Na 1,8 kg psa powinnaś używać nie po uznaniu, tylko pełną dawkę na psa do 10 kg... Bo ta dawka nie jest od... do..., tylko do... :wink: .
  24. OK, rozmawiałam z moim wetem na temat dawkowania Frontline i mam dla Was autorytatywną odpowiedź, dlaczego na stronkach w internecie jest 2-4 psiknięć, a u nas, na polskich ulotkach 6 czy nawet 12 na kg ciężaru ciała (cc). Po pierwsze, zamiast mówić o "psiknięciach", kiedy mówimy o dawkowaniu, lepiej mówić o ml preparatu na kg. Każda wersja preparatuw sprayu wymaga dawkowania od 3 (gładkowłosy pies) do 6 (długowłosy pies) mililitrów preparatu na kg cc. Na polskim rynku, Frontline Spray jest dostępny w dóch różnych pojemnikach: małym, którego psiknięcie dozuje 0,5 ml preparatu i dużym, którego psiknięcie to 1,0 ml preparatu. Tak więc używając małego pojemnika, na kg psa potrzeba od 6 do 12 psiknięć, a używając dużego - od 3 do 6. Potwierdziła to dla mnie Mokka, która miała okazję psikać z obu pojemników (jakoś to mi nieprzyzwoicie brzmi :wink: ...) Natomiast na zachodzie Frontline Spray jest dostępny w jeszcze większym pojemniku, który dozuje 1,5 ml na psiknięcie i wtedy łatwo obliczyć, że aby otrzymać 3 do 6 ml na kg cc, potrzeba 2 do 4 psiknięć na kg cc. Jaki stąd wniosek? Właśnie ten, o którym pisałam na początku: Zamiast skonsultować się z wetem, gdy używamy takiego preparatu, często próbujemy kombinować sami, radzimy się znajomych i przyjaciół, szukamy odpowiedzi w internecie. Kończy się na tym, że dawkujemy za mało, psy łapią kleszcze, a my potem piszemy, że preparat nie działa, czy też kleszcze się "uodporniają". Frontline ani żaden inny preparat nie jest na 100% skuteczny, ale moim zdaniem, większość przypadków, kiedy nie działa można przypisać błędom użytkowników. Czyli moja rada raz jeszcze: zanim użyjecie Frontline, czy jakikolwiek inny preparat przeciw kleszczom, skonsultujcie się z zaufanym wetem, który pomoże Wam wybrać preparat najbardziej odpowiadający Waszym potrzebom i możliwościom.
  25. Jeszcze coś: ten rok bez psa to był właśnie dla mnie rokiem zapomnienia. Pomimo usilnych starań nie wygrywałam walki z czasem i zapominałam najszybciej właśnie jak nie miałam psa. Dopiero jak przyszedł nowy, zaczęłam od nowa pamiętać. To mam na myśli, kiedy piszę, że nowy pies jest "pomnikiem". Wiem, że każdy odczuwa to inaczej, ale ja właśnie tak.
×
×
  • Create New...