Zartujesz. Poprzedni pies wpadl mi kiedys na malucha, miednica w kawalkach (9 kawalkach zreszta). Nawet sie tego w gips jakis wlozyc by nie dalo itd. Lekarze chcieli uspic (0% szans). Przewrocic z boku na bok sie go dawalo. I co? Reczniczek, chodzenie na dwu przednich lapach (byl to dupelek, im latwiej), i po paru miesiacach truchtal jak ta lal. Jeszcze 15 lat. Jakos sie zroslo. Jakos, bo w chinska osemke, ostatnie pare lat miewal problemy z chodzeniem, nigdu nie mogl juz plywac, a podskoczyc tez nie podskoczyl. I nigdy nie zauwazylem, zeby cierpial psychicznie z powodu swych ulomnosci.