No merytorycznie to nie masz za bardzo racji.
Pies został udomowiony jako towarzysz polowań, wskazujący miejsce pobytu zwierzyny, ułatwiający jej znalezienie, z czasem też osaczenie i jako stróż obozowiska, ostrzegający przed niebezpieczeństwem. Ogromna większość nawet prymitywnych kultur, szczególnie na północy, darzyła psy (i wilki) szczególnym uznaniem i szacunkiem, nie traktując ich jak inne zwierzęta, ale stworzenia sobie równe, swoich partnerów w polowaniu, wręcz z czcią. Jest to widoczne szczególnie tam, gdzie warunki życia były surowe, a pomoc psów niezbędna. W cieplejszym klimacie psy nie były aż tak potrzebne i szanowane, pomijając może charty; częściej je tez jedzono. Inna sprawa, że tam ludzie nie raz jedli też innych ludzi, więc co mówić o zwierzętach :p
Psy jedzono i na Północy, ale zazwyczaj po to, żeby przetrwać. Jeśli był wybór zjeść psy albo umrzeć z głodu, zjadano psy - prawa natury. Nikt tam jednak psów celowo na mięso nie hodował - choć pies podobno jest całkiem smaczny.
I nasza kultura wywodzi się z tych właśnie kultur, a nie tych południowych, gdzie pies był do jedzenia. I dlatego pomysł otwierania u nas takiego miejsca uważam za niewłaściwy. Bo uwarunkowania kulturowe to też logiczny argument i nie wiem, jakie trzeba mieć klapki na oczach, żeby twierdzić, że to bez znaczenia albo znaczenia mieć nie powinno.
Amen.
Mnie zadziwia rzekomy wysoki poziom świadomości w kwestiach przyrody u osób propagujących fanatyczny wegetarianizm, a zarazem takie klapki na oczach i hipokryzję. Niezależnie od tego, co twierdzą takie osoby, człowiek jest częścią natury i ma takie samo prawo zjadać zwierzęta, jak każdy drapieżnik czy wszystkożerca. Ze względu na swoją wyższość moralną nie ma jednak prawa się nad nimi pastwić czy źle ich traktować, a to i sam fakt jedzenia mięsa nie jest równoznaczne. Kurze jest wszystko jedno, czy zje ją człowiek czy lis.
Obok człowieka, pies i wszystkie zwierzęta domowe są częścią natury. Nikt nie zrzucił ich z kosmosu ani nie wyczarował, tylko wyewoluowały obok człowieka z gatunków dzikich. Dlaczego u licha one mają wymierać, dlaczego mają mieć mniejsze prawo jedzenia mięsa niż dzikie drapieżniki? Powodem ich sukcesu ewolucyjnego jest symbioza z człowiekiem, też dziełem natury - czemu mają z tego powodu nie mieć moralnego prawa do jedzenia mięsa? Bo same go nie upolują? Idąc tym tropem, sępy też nie mają prawa żyć, bo jedzą padlinę, a nie samodzielnie upolowane mięsko.
Coraz bardziej mam wrażenie, że większość fanatycznych wegetarian i "ekologów" ma jakiś głęboki problem ze sobą samym, jakieś ogromne poczucie winy z powodu faktu swojego istnienia, skoro siebie samych, swój gatunek i wszystko co z nim związane traktują jak wielki wrzód na d*pie mitycznej Matki Ziemi. To taka sama paranoja jak twierdzenie, że jesteśmy panami stworzenia i władcami planety. Gdzie u licha podziali się wszyscy normalni ludzie, którzy wiedzą, że jesteśmy owszem, podporządkowani siłom natury, ale zarazem jesteśmy jej częścią i dziełem, i chore jest to, że wyrzucamy sobie własną fizjologię, to że jemy pokarm, do którego trawienia jesteśmy przystosowani?
Owszem, ludzie jedzą mięsa o wiele za dużo, owszem, hodowla zwierząt gospodarskich powinna ulec ogromnym zmianom, ale to jedno, a to czy mamy moralne prawo jeść mięso, to drugie. Szkoda, że ludzie uwielbiają przeginać, albo w jedną, albo w drugą stronę.