Jestem, tylko błądze po tej nowej dogomanii :angryy:
No więc..............
Pani wyszła do nas pod dom i sama poprowadziła Rusti do domu.
Tam od razu pokazały się dzieci i powiedziały, że to Sonia.
Rusti obeszła prowadzona na smyczy cały dom. Była troszkę zdenerwowana ale chyba bardziej ciekawością niż starachem.
Yorczek rezydent troszkę powarkiwał ale Rusti go zignorowała zupełnie. W końcu odpuścił...
Rusti dostała na powiatnie parówkę, którą wchłonęła. Oczyściła też kocią miskę do cna.
A potem już tylko modliła się przy klatce świnki morskiej i koszatniczki. Była bardzo ale to bardzo podniecona ich widokiem i zapachem. Drapała łapą w klatkę i popiskiwała. Była bardzo zainteresowana tymi zwierzakami.
Pani cały czas kontrolowała Rusti na smyczy i gdy ta trochę mocniej napierała na klatkę Pani Natasza mówiła jej, że "nie wolno" i Rusti uspakajała się. W nagrode dostawała kurzą łapkę.
Bliskiego spotkania z kotami nie było, bo na wszelki wypadek zostały zabrane w bezpiecznne miejsce.;)
Dzieci przylgnęły do Rusti i na pytanie, gdzie dziś Rusti będzie spać odpowiadały, że w łóżku.
I bardzo dobrze....
To super dom. Kolorowy, ciepły. Ludzie tam są pogodni, fajnie się do siebie odnoszą. Rozpieszczą psiaka do granic możliwości.
Na koniec Rusti położyła się na pleckach, wywaliła brzuch i dzieciaki wraz z mamą wydrapały ją po tym bębenku.
Tak więc koty, kycyk i gęsi według stanu na wczoraj wieczór jeszcze żyły....
Robiłam zdjęcia, ale wstawię wieczorem. Pewnie coś jeszcze napiszę, jak się połapię w tych zmianach na dogo.