Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziś po południu w lesie kobiórskim przy stawach i w okolicach ścieżki dydaktycznej spotkaliśmy małego rudego pekińczyka.
Chyba sunia, ale pewności nie mam, bo sierść na podwoziu długa i strasznie ubłocona.
Psiak rozpaczliwie szukał swojego ludzia!
Najpierw spotkaliśmy go jak szedł za jakimiś ludźmi, którzy byli na spacerze,póżniej przyczepił się do nas,aż po chwili znikł nam z oczu.
Byłam pewna że pobiegł do właścicieli.
Niestety spotkaliśmy go ponownie po paru minutach, znowu przyklejił się do kolejnych spacerowiczów. Od nich dowiedziałam się że psiak był już widziany w Kobiórze, a teraz lata po lesie.
Chcąc, nie chcąc wołaliśmy go żeby przyszedł do nas, z czym nie było problemu :evil_lol:
Psina bardzo ufna i spragniona kontaktu z człowiekiem, nie przeraziły jej nawet moje dwa psy które do małych nie należą.
Była zmęczona, i jak ją zawołałam od razu pakowała się na rączki :evil_lol:
Po szybkiej naradzie postanowiłam że nie mam wyboru i dzwonię do schronu żeby ją zabrali.
Nie mogłam jej zostawić w tym lesie, a do domu zabrać też nie...
Psina trafiła do punktu odłowu psów w Kobiórze, póżniej prawdopodobnie do Mysłowic bo tam mają podpisaną umowę.
Mam nadzieję że ktoś jej szuka i nie jest porzuconym psem.
Może ktoś coś słyszał?





Posted

Też szukałam w necie ogłoszeń o zaginięciu, ale niestety nic nie znalazłam :placz:

A co do zabrania rudaska ze sobą, pisałam przecież że nie mogłam.
Moje dwa suczydła rozniosły by go w domu na strzępy, nie reformowalne zmory nie tolerują obcych psów na swoim terenie.
Parę telefonów do znajomych czy by go nie przetrzymali też się nie powiodły,więc nie było wyjścia!
Z dwojga złego lepszy chyba punkt odbioru, niż pozostawienie samopas w lesie :-(
Tylko proszę powiedzcie coś o tym miejscu, pan który go zabierał sprawiał wrażenie porządnego człowieka, ale czy tak jest na prawdę?

Posted

Kirke69 napisał(a):
Też szukałam w necie ogłoszeń o zaginięciu, ale niestety nic nie znalazłam :placz:

A co do zabrania rudaska ze sobą, pisałam przecież że nie mogłam.
Moje dwa suczydła rozniosły by go w domu na strzępy, nie reformowalne zmory nie tolerują obcych psów na swoim terenie.
Parę telefonów do znajomych czy by go nie przetrzymali też się nie powiodły,więc nie było wyjścia!
Z dwojga złego lepszy chyba punkt odbioru, niż pozostawienie samopas w lesie :-(
Tylko proszę powiedzcie coś o tym miejscu, pan który go zabierał sprawiał wrażenie porządnego człowieka, ale czy tak jest na prawdę?


Jeździłam do Kobióra jakiś czas temu i razem z założycielką tego wątku wyprowadzałyśmy psiaki na spacer. Państwo, którzy prowadzą przytulisko to dobrzy ludzie. Napewno nie dzieje się tam zwierzakom krzywda. Ale z tego co wiem psiaki siedzą w kojcach i raczej na spacerki nie wychodzą. Poza tym jak w przytulisku jest 7 czy 8 psów to kilka jedzie do schronu do Mysłowic :( Kirke może skoro masz fotki to porób pekińczykowi ogłoszenia.

Posted

Hura!!!
Zamykamy temat!
Właściciel wczoraj zgłosił się po psiaka i odebrał :lol::lol::lol:

Dziś zadzwoniłam d tego punktu, i pani z którą rozmawiałam powiedziała że już wczoraj psiak został odebrany przez właściciela.
To taki podobno mały psiaczek- cwaniaczek, jak zobaczy otwartą furtkę to już go nie ma :diabloti:

Dziękuję wszystkim za zainteresowanie się pekinem już nie z lasu, i chęć niesienia pomocy!
I życzę wam i sobie również jak najmniej zakładania tematów o zgubach :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...