zerduszko Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Ss napisał(a):o ile sie nie myle to na paruszowcu... ale transport sie akurat załatwi... moja znajoma jest z boguszowic Moja kicia dziś poszła... zwą ją teraz Samira ;) A gdzie dokładnie? Może być na pw. Ile ich zostało? Dwa? Bardzo się cieszę, oby i reszta znalazła domki :) Quote
zerduszko Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Od niedzieli jest DT dla rudaska :) ale nei na 3 mies. tylko szukamy mu domu. za 3 mies. niestety znajdzie się inny kociak... Quote
Ss Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 podalam numer.. nie wiem jednak czy z niego skorzysta.. moze juz ma jakis domek na oku bo wystawila mu ogloszenia w internecie Quote
zerduszko Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 [quote name='Ss']podalam numer.. nie wiem jednak czy z niego skorzysta.. moze juz ma jakis domek na oku bo wystawila mu ogloszenia w internecie Ok, dzięki za info. Poszukiwany tymczasowy dom tymczasowy ;) od piątku do poniedziałku dla 3 kociaków i jednej dorosłej kotki - nie koniecznie dla wszystkich razem. Tylko jedno kocie jest chore i wymaga więcej uwagi. Quote
Betta Posted July 16, 2010 Author Posted July 16, 2010 Ss, co z tymi dwoma maluchami...nie rozumie, rudy ma dt a tamte 2 ? i co z tym ze sparalizowanymi nóżkami? czarna Majka (suzi) juz miałą isc do adopcji - osoba była bardzo zdecydowana, jednak poszlismy na ontrolna wizyte do weta i okazała sie że wczesniejsza diagnoza innego weta była niewłasciwa i Majka nie miała problemu tylko z sucha skóra ale z grzybem ! dostałą juz preparat na grzyba 2 razy...jeszcze 2 dawki trzaba podac za tydzien i za 2 .... do adopcji mogła by iść bo z tego co zrozumiałam postac dojrzala grzyba juz dead i nie jest zaraźliwa...trzab tylko unieszkodliwic zarodniki.... pani chetna miała zadzwonic ale nie dzwoniła wie chyba znalazłą inna czarnulke Quote
Ss Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 z kotkami to tak... jeden jak pisałam nieżyje... drugi jest pod opieką właścicielki firmy (ten z tymi spraliżowanymi nozkami) a ten rudy dalej biegał po tym zakładzie ale wieczorami został zabierany przez jaką sąsiadke... czy to nadal aktualne nie wiem bo nie miałam kontaktu ze znajomą Quote
Betta Posted July 27, 2010 Author Posted July 27, 2010 to maleństo baraszkuje na osiedlu radlińskim... mamuska z braciszkiem zapadła sie pod ziemie...pewnie sprawka ludzi którzy nie chca zwierzat na osiedlu.... szkoda małego by było....jeszcze nie jest płochliwy, wyglada zdrowo i zdrowo sie zachowuje...harcuje tu i tam..czy ktoś chciałby dac mu dom tymczaoswy ? Quote
Betta Posted August 17, 2010 Author Posted August 17, 2010 Obecne potrzeby i opis sytuacji bluerat została ze złotówką i Willym który ptrzebuje operacji powiek która kosztuje 600 zł (może ktos zrobiłby dla niego bazarek?) , z kolei ja i zerduszko jestesmy na minusie (patrzcie 1 post), ja sie zaporzyczyłam juz.. nie mam stałych dochodów a dziura 116 zł plus szczepienie i leczeni radlinek które wziełam 2 tyg temu... teraz widze że to bez sensu wszystko... mozna sie pogrążać w długach przy tym ratowniu kociaków, o które powinno jednak zatroszczyc sie miasto powiadomiłam 2 fundacje , 1 zdeklarowała sie ze porozmawiaja z policją - rozeznaja sie w sprawie...ale chyba jeszcze do takiej rozmowy nie dosżło...do drugiej pisałam dzis... tak jeszcze z wiadomości.... koty spod szopy nie maja co jesc...p.irena dostała troche suchej karmy a stołowka zamknieta weic nawet resztek nie maja... biała która miała ropomacicze jest chora ...wydzielina z oczu brązowo-krwista (moze to chlamydia)... kocia jest słaba ,znowu nie da sie do siebie zblizyc.... kiedy wyszła po sterylce ode mnie (2tyg na convalescence0 była niesamowicie pieknym dorodnym kociem który zaczał podchodzic i łasic sie do ludzi...teraz znowu jest kiepsko.... coś dziewcvzyne męczy ...ona powinna byc przynajmniej na dobrym jedzeniu, nie mówiąc juz o ewent antybiotykach... tyle zrobiliśmy a w efekcie ona umrze? radlinki które wziełam 2 tyg temu ...maja świerzba (1 u mnie , 2 u jolki) kocia Białaska- zdj sprzed 2 tyg kiedy spod oczu zaczynała leciec wydzielina...teraz jest duzo gorzej Willy przed leczenierm kk po 2 miesiecznym leczeniu Quote
Betta Posted August 28, 2010 Author Posted August 28, 2010 kolejny bazar > zajrzyjcie chociaz >> http://www.dogomania.pl/threads/1911...5#post15220925 Quote
Agucha Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Byłam u znajomego w odwiedzinach wczoraj. Wziął on ze schroniska w RŚ małą koteczkę... przez całą noc kicia spała ze mną a nad ranem masowała mi łąpkami brzuch i lizała... O harcach, podgryzaniu nóg pod kołdrą i skakaniu po głowie mojego TZa nie wspomnę :lol::lol::lol: Jak zawsze byłam przeciwna posiadaniu kota, tak od wczoraj jestem zauroczona! :loveu: Ostro zastanawiam się nad DT dla jakiegoś kociego oseska... nie wiem czy bym się sprawdziła na stałego opiekuna, bo nigdy nie miałam do czynienia z tym zwierzem :) Jakby coś - dam znać :) Quote
Grosziwo Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Agucha napisał(a):Byłam u znajomego w odwiedzinach wczoraj. Wziął on ze schroniska w RŚ małą koteczkę... przez całą noc kicia spała ze mną a nad ranem masowała mi łąpkami brzuch i lizała... O harcach, podgryzaniu nóg pod kołdrą i skakaniu po głowie mojego TZa nie wspomnę :lol::lol::lol: Jak zawsze byłam przeciwna posiadaniu kota, tak od wczoraj jestem zauroczona! :loveu: Ostro zastanawiam się nad DT dla jakiegoś kociego oseska... nie wiem czy bym się sprawdziła na stałego opiekuna, bo nigdy nie miałam do czynienia z tym zwierzem :) Jakby coś - dam znać :) Powiem tak : nie zastanawiaj się tylko przygarnij jakiegoś kociaka. Ja mam psa i trzy kociaste i nie żałuję :loveu: Dodam, że wszystkie kociaki z rybnickiej "ulicy" :lol: I jeszcze jedno, na pewno DT po jakimś czasie zamieni się w DS, może będzie to inny kociak ale długo bez kota nie wytrzymasz jak już spróbujesz. Quote
Agucha Posted August 28, 2010 Posted August 28, 2010 Grosziwo napisał(a): I jeszcze jedno, na pewno DT po jakimś czasie zamieni się w DS, może będzie to inny kociak ale długo bez kota nie wytrzymasz jak już spróbujesz. Wiem coś o tym :lol: Moja Zuzia została na stałe, a miała być tylko na DT dopóki się nie wyleczy :oops: Quote
Betta Posted August 29, 2010 Author Posted August 29, 2010 chyba tak juz to jest że dt chociaz raz zamienia się w ds .... mi tez kocia została.... uczulenie mam a ta wchodzi mi do łóżka }:> Agucha to zastanawiaj sie bo szukam DT dla 6 miesięcznej Miziuleńki : P .. najprawdopodobniej wyrzuconej z domu bo widać że wie co to pościel itd, strasznie cierpliwa i mizista bura koteczka.... została znaleziona strasznie odwodniona , juz przytyła ale ciągle jest słaba...nie moze zostać tam gdzie jest, narazie nie mamy pieniędzy na jej diagnozę (ewentualne FiV/FelV) chociaz nie sądze żeby to było cos na tyle poważnego bo przy spadku odpornosci juz by było apogeum, ja podejrzewam że ją pasożyty nadwyrężyły... została odrobaczona choc jeszcze uwazam dobrze jej podac coś na kokcydioze.... co załatwie no tylko na testy brak kasiory nie widac ale w rzeczywistości była dużo chudsza :/ Quote
Agucha Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 Bazarek dopiero się robi, jeszcze muszę zdjęcia wgrać, ale już serdecznie zapraszam! 1/3 uzbieranej kwoty zostanie przeznaczona na Radlinki. http://www.dogomania.pl/threads/191809-ROBI-SI%C4%98-Koszule-m%C4%99skie-z-kr%C3%B3tkim-r%C4%99kawem-rozm-XXL-na-skarp%C4%99t%C4%99-plaskatych-mikro?p=15278069#post15278069 Quote
Agucha Posted August 29, 2010 Posted August 29, 2010 No to zapraszam na ten bazarek ;) Ps. Nie za ma co! :) Quote
zerduszko Posted September 11, 2010 Posted September 11, 2010 Podczas ostatniej sesji rady miasta Radlin grupa wolontariuszy wystąpiła z prośbą o przedyskutowanie sprawy radlińskich kotów wolnożyjących. Radlin - miasto z sercem – pokazało, że ma je również dla zwierząt i przychylnie potraktowało tą prośbę. Zbliża się październik - miesiąc dobroci dla zwierząt - jest to dobry czas aby przypomnieć o naszych braciach mniejszych - i dzieciom w szkołach i radnym w mieście. Grupa młodych ludzi, którym los zwierząt nie jest obojętny, chciałaby zaktywizować mieszkańców Radlina do włączenia się w działania na rzecz zwierząt. Wolontariat taki miałby polegać min. na dokarmianiu zwierząt, łapaniu i dowożeniu ich na zabiegi sterylizacji/kastracji, opiece po zabiegach. Poprzez taką akcję wolontariusze chcą pokazać, że wspólnie można zdziałać wiele dobrego. Dla zainteresowanych naszą inicjatywą podajemy dane kontaktowe i zachęcamy do przyłączenia się do wspólnego działania : tel 666 550 266 mail [email protected] Quote
bluerat Posted October 13, 2010 Posted October 13, 2010 Cytuję sama siebie z tego wątku : http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=116424&p=6524230#p6524230 bo nie pozostaje mi nic innego jak informować jak największą liczbę osób, jak "pomaga" kotom forumowiczka Betta. Po tym co stało się dzisiaj zostałam bez słów... W skrócie - pewna pani która w czerwcu miała eksmisję i jej 28 kotów wylądowało w różnych fundacjach na całym Śląsku, przygarnęła w sierpniu nową kotkę. Kotka chorowała i była leczona. Ostanie leki ok 2 tyg temu. Betta pisała że kotka ucieka tej pani i pewnie zajdzie w ciążę. Zaproponowałam darmową sterylkę (Operacja Zabieg) w mojej pracy, inna forumowiczka zapewniła transport. Betta zabroniła sterylki i zażądała wydania kota, bo zainwestowała w jego leczenie i książeczkę wypisała na swoje nazwisko = dlatego kot jest jej. Ona go wyleczy do końca i wysterylizuje. Mimo że nie ma funduszy. bluerat Temat postu: Re: ŚL: MIZIUTKA nabiera sił - potrzebny DS, fundusze << PostWysłany: Śro Paź 13, 2010 22:50 To co wydarzyło się dzisiaj zupełnie mnie zszokowało. Nie spodziewałam się że Betta która rzekomo chce pomagać kotom, będzie sabotowała nasze działania : 2 tygodnie temu zaproponowałam w tym wątku (i nie tylko) sterylizację tej kotki w lecznicy gdzie pracuję. W domyśle oczywiście z pokryciem kosztów zabiegu (współpraca z Fundacją PJD). Jedna z forumowiczek zapewniła odbiór i transport kotki od p.Langer do mnie. P.Langer która jest opiekunką i właścicielką kotki wyraziła zgodę na zabieg. Kotka miała zostać przywieziona w tym tygodniu do lecznicy, zostać na obserwacji kilka dni czy nadaje się do zabiegu, potem miała być wysterylizowana a po zdjęciu szwów odwieziona do p.Langer. Kotka przyjechała do mnie dzisiaj ok 8:30. Już rano dostałam smsa od Betty Cytuj: " Ewa..jeśli ta kotka jedzie do ciebie na zabieg to informuję że jest bardzo osłabiona..teraz ma kaszel a dopiero co wyleczona była z ropnia. Mam jej książeczkę i świadków..ta kotka jest na mnie zapisana, ja prowadzę jej leczenie i naprawdę nie radzę wykonywać zabiegu bez mojej zgody. Gdzie ona teraz jest?" Potem Betta przyjechała do mnie do pracy żądając wydania kotki. Na moje słowa że kotka jest od p.Langer, stwierdziła że kotka należy do niej=Betty bo ona założyła jej książeczkę zdrowia na swoje nazwisko, kot ma kartę w komputerze w lecznicy na jej nazwisko, a poza tym już dużo zainwestowała w leczenie tego kota i przez to jest jego właścicielem. Po raz kolejny zabroniła mi sterylizacji tej kotki. Odmówiłam wydania jej kota, mówiąc, że wydam go właścicielce od której został zabrany rano czyli p.Langer. Po jakimś czasie zadzwoniła do mnie p.Langer prawie płacząc - Betta zaszantażowała ją że jeżeli ja dzisiaj nie oddam kota, to ona zerwie całą współpracę/pomoc dla p.Langer. Wmówiła p.Langer że jeżeli kot ma książeczkę wystawioną na jej=Betty nazwisko to automatycznie jest jej własnością. Dodatkowo nastraszyła p.Langer że kotka w lecznicy na pewno zarazi się katarem kocim. Ciekawe też, że nagle dzisiaj znalazł się dom krewnych Betty chętny rzekomo na tego kota. Powiedziała p.Langer że ona=Betta dokończy leczenie kota i go wysterylizuje. Ciekawa jestem za co, skoro ciągle jęczy na forum że nie ma środków. Vide cytaty poniżej. Sama sobie zaprzecza; kotka pod koniec sierpnia miała 6 miesięcy wg postów... Dodatkowo sabotuje organizację dalszej pomocy dla kotów w Radlinie - na zebraniu naszej 5-ki wolontariuszy wmieszanych w sprawę radlińską zobowiązała się do odbierania telefonu pod który mieli dzwonić ewentualni chętni do pomocy z Radlina. Numer ten został rozpowszechniony w internecie oraz pojawił się w artykułach w dwóch lokalnych gazetach. Co z tego - dzwoniłam kilka razy w różne dni o różnych porach - telefon jest wyłączony! Pod tekstem cytaty z postów Betty, pogrubiłam co istotniejsze dla mnie fragmenty. Wyciągnijcie sami wnioski. Betta - jest mi Cię żal - ale jeszcze bardziej zwierząt które w ten sposób krzywdzisz odmawiając im pomocy z rąk innych niż Twoje. Próbujesz coś udowodnić sobie albo światu, jaka jesteś wspaniała ratując zwierzęta... stukaniem po klawiaturze . Czemu obiecujesz ludziom pomoc z której potem nie chcesz/nie możesz się wywiązać (bo praca, bo brak auta, brak czasu, rodzice nie pozwalają, nie ma pieniędzy itp, itd). Co do kotki - ma ok 8-12 miesięcy, brak wypływów z nosa, z oczu. Od 8:30 do 18:00 nie zakaszlała ani razu. Zrobiła 3x siku, zjadła 1,5 saszetki Whiskasa i trochę suchej karmy Arion. Odwiozłam ją wieczorem do p.Langer, nietkniętą. Powiem Wam że po tej historii odechciewa się wszystkiego. lek.wet. Ewa Zygmunt aka bluerat Quote
Betta Posted October 15, 2010 Author Posted October 15, 2010 do jednego sie przyznaje.... zamieszanie, cały ten zamęt spowodowany jest moją cholerna niekonsekwencją... od maja kiedy cąłkiem przypadkiem trafiłam do mieszkania pani Ireny wiedziałąm że nie stac mnie na praktyczne zajmowanie sie zwierzakami.... i dlatego właśnie zrobiłam wątek (nie wiedziałąm że szukając pomocy doraźnej nie wolno mi zakładać watków) - chyba nieracjonalnie podeszłam do sprawy.... myślałąm załatwi sie pani kuwety i lepsze jedzenie i na jakis czas, dopytam jak sprawa ma sie formalnie z tymi pieniedzmi jej itp. - teraz da rade a potem kiedy bede mogła naprawde pomóc wróce pod jej drzwi.... naprawde nie wiedziałam że założenie wątku wiąze się z jego długofalowym prowadzeniem (do tego wyszła sprawa eksmisji która wszystko przedłużyła a czego zupełnie nie spoedziewałam sie zakładajac watek) .... tak wiec kiedy juz w akcje zaangazowała sie bluerat i zerduszko , to mimo teog co mówiłam coagle cos próbowałam robic, bo miałąm wyrzuty ze sa zostawione same sobei.... i tak w kółko.... odpuszczałam (bo naprawde mam młyn w życiu i problemy z którymi średnio sobie radze) i znowu poddawałam sie tegmu ze mam obowiazek pomóc przy radlinskich kotach ...bluerat, zerduszko i irenie która co drugi dzien do mnei dzwoniła.. "nie powiedziałam ze kot jest moją własnością, tylko że nie jest własnością pani L - co do szantażu nazywaj to jak chcesz... powiedziałam p. irenie ze jeżeli ma zamiar najpierw ode mnie brac pieniadze na kota a potem wydawac go na powazny zabieg bez mojej zgody to jej sprawa ale faktycznie niech juz do mnie nie dzwoni...tyle" - rozwijajac... po sprawie z jej kotami poprosiłam ja żeby juz do mnie nie dzwoniła w sprawie kolejnych znajd.... ale zadzwoniła.. mówiac o wycienczonej kotce (Miziutka) to była sobota juz po 14ej... pyatm ją "co mam pani poradzic o tej godzinie w sobote, czemu pani nie poszła z nia do weterynarza" (w okolicy wszedzie pracuja do góra 13ej.... zadzwoniłam wiec do znajomej z przychodni, ona do weta - wet przyjechał po godzinach pracy i zaczeliśmy ją ratowoac... kolejny dzien ja jechałam podac kroplówke , a potem jeszcze mnóstwo razy pania irena musiała z kotem w przeniosce przyjechac do rybnika i niesc to pudło km do lecznicy (tez ma swoje lata kobieta) ... wtedy fundusze miałąm bardzo ograniczone , p.irena wcale... leczyłąm wiec kotke i załatwiałam pani irenie wartościowe jedzonko dla kotki zeby szybciej dosżła do siebie... obie starałysmy sie ... założyłam wątek... i chyba wynika z niego ze jest to kotka bezpańska (niebezdomna) ale bedaca pod opieka dwóch wolontariuszek.... i zupełnie nie rozumeim czemu kiedy ja pisze na wątku że kotka narazie nie bedzie sterylizowana , ale jest to w planie .... dwie inne wolontariuszki zanbierają tego kota mówiac przy tym pani irenie że ja o tym wiem... wkurzyłam sie bo potraktowałyście nas "z góry", a kotkę jako towar, który trzeba "ciachnac" .... Grosziwo, niczyja pod blokiem, 'niczyja' z ulicy, to nie to samo co 'niczyja' pod opieka wolontariuszy.... wiedzac przy tym że po radlinie lataja kotki niezabezpieczone... czemu ich nie złapałyscie a zajełyscie sie kotem który był w zamknieciu (tak uciekła dwa razy na szczescie irena złapała ja od razu.... była szansa ze moze uciec na troche dłuzej i zajśc w ciaze dlatego zaczełam myślec o szybkim umówieniu zabiegu).... kasa? to fakt nadwyzek niemam... dla tej kotki chciałam zrobic bazarek ale przez ostatni okres nie miałąm czasu a i fanty chciałam pozyskac bo za bardzo nie mam juz co sprzedawac sprawa z telefonem...nawaliłam... odbierałąm tak długo jak był starter aktywny...jak padł powinnam była zadzwonic do kogos skoro sama sie zupełnie nie znam ... przyznam to było nieodpowiedzialne z mojej strony a przyznam też że coraz bardziej znikały checi do współpracy z ludźmi którzy na forum sa ws do mnie agresywni, za zywca unikaja moje wzroku jak bym była bazyliszkiem... ... niestey sprawa dotkneła mnie emocjonalnie na tyle ze zapewne w pewien sposób zniweczyło to wysiłki prowadzone przez reszte wolontariuszy... podsumowując nie powinnam była im "pomagac" rozumeim ze sprawa radlinskich kotów chyba juz ok 60 kotów sprawiła że osoby , które zajmowały sie tym niejako 'na miejscu' czuły sie bezradne i zirytowane podejściem innym niż reprezentują one same.... atmosfera nieciekawa była od samego poczatku tej akcji miedzy nami trzema.... na każdej lini zazgrzytało.... było nas zbyt mało...by akcja mogła odbys sie w miare bezstersowo i by ogarnac to namiejscu (u p. ireny w mieszkaniu a potem pod blokowiskami w radlinie).... gdybym wiedziała z czym sie wiąze takowa akcja i z jakimi emocjami ludzi bede musiałą sie zmagac to bym z miejsca sie nie ruszyła... bo teraz i tak nie czuje ze pomogłam tym kotom ani troche ....że cokolwiek mój trud coś dał Quote
Ss Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 nie macie może jakiś rudych lub czarno białych kociątek? lub podrośniętych troche szczylków? Quote
zerduszko Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 Ss napisał(a):nie macie może jakiś rudych lub czarno białych kociątek? lub podrośniętych troche szczylków? Jest czarno-biały kocurek w Orzeszu i w Żorach kilka. Quote
bluerat Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 U nas w lecznicy od 2 dni jest Biedronka - maleńka koteczka rudo-biała. Waży ok 1kg, jest zaniedbana przeogromnie, bo ma już ok 6 mies. - wymienione mleczaki. Będzie do wydania w dobre ręce za 2-3 tygodnie. Kotka ma stare złamania ogonka w 3 miejscach plus dziwnie chodzi - najprawdopodobniej dzieci kręciły nią za ogon, może mieć uszkodzenie kręgosłupa - stąd taki jakby sztywny chód. Korzysta z kuwety, ma wilczy apetyt, lubi się tulić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.