Anka i Trufi Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Słuchajcie, kilka razy mi już pomogliście, więc chciałam jeszcze raz wykorzystać doświadczenie dogomaniaków. Mój pies na co dzień jest radosnym i towarzyskim psem, ale wykazuje agresję w kilku konkretnych sytuacjach. Ja mam niestety problem żeby określić z czego to wynika i jak te sytuacje się ze sobą łączą, bo przypuszczam, że musi to być jakaś zasada, której nie widzę. Sprawa wygląda tak: [LIST] [*]na szkoleniu: opisywałam tutaj kiedyś w osobnym wątku, że Trufi pierwszy raz w życiu zaczął zachowywać się agresywnie wobec innych psów podczas szkolenia grupowego; po kilku zajęciach w oddaleniu zaczęliśmy się zbliżać do grupy i dołączyliśmy w końcu do psów. Udało mi się go opanować i wszystko było bardzo dobrze kiedy skład grupy był ten sam. Ale jeżeli zdarzyło się, że na zajęciach pojawił się pies z innej grupy (i to nieważne czy mały czy duży, pies czy suka), znowu się zaczynało... Skończyliśmy kurs wprowadzający, jesienią idziemy na podstawowy, chciałabym jakoś nad tym popracować, żeby tym razem tak nie było :shake: [*]w górach: byliśmy właśnie 2 tygodnie w górach, codziennie łaziliśmy po szlakach i pies był idealny. Generalnie psów było mało, ale spotkaliśmy kilka małych i było wielkie merdanie ogonem. Do ludzi jak zwykle super przyjazny, zwłaszcza do dzieci, które uwielbia. Ale jak nagle z zaskoczenia zza zakrętu wyłonił się jakiś wielki pies (3 razy nam się to zdarzyło), to Trufi z wielkim warkotem rzucał się w tym kierunku, chociaż tamte psy w ogóle nie reagowały. Bladego pojęcia nie wiem czy to były psy czy suki, bo zwiewałam z naszym w krzaki :razz: [*]u weterynarza w poczekalni: i znowu - tylko duże psy, w typie ON i kudłate. Np. husky nie. [*]sprowokowany: ale to pewnie inna kategoria zachowań, jak pies na niego warczy to on oczywiście to samo, chyba że suka, wtedy jest aniołek. [/LIST] No i teraz za bardzo nie wiem jak mam nad tym popracować, bo on na spacerach takich codziennych jest wielce rozmerdany do psów małych i średnich, duże zwykle mija w lekkim napięciu, ale nie prowokuje. Jak minie takiego bez słowa, to zawsze go chwalę i dostaje jakieś ciacho. Nie wiem co mogę robić więcej, bo te sytuacje są bardzo rzadkie. Chciałabym się przygotować do tego jesiennego kursu i brakuje mi pomysłów jak. Możecie mi coś podpowiedzieć? Czy to jest agresja lękowa? Reaguje tak w miejscach, gdzie z założenia jest mało psów i nagle się jakiś pojawia, ale też na szkoleniu, gdzie pojawienie się psa go przecież nie zaskakuje. Czy chodzi o miejsca, gdzie się stresuje, tzn. weterynarz, może plac szkoleniowy to też stres? Ale przecież w górach był wyluzowany :niewiem: Nic nie rozumiem, a bardzo chcę coś z tym zrobić. Dodam tylko, że codziennie ćwiczymy posłuszeństwo, na podwórku i w parku. Pies ma ok. 2 godzin ruchu dziennie, z aportowaniem i ćwiczeniami. Kiedy był młody (ok. pół roku) regularnie spotykaliśmy się w gronie kilku właścicieli, żeby nasze psy mogły się ze sobą pobawić. Nigdy nie pogryzł go żaden pies (przynajmniej od kiedy jest u nas, przygarnęliśmy go gdy miał 5 miesięcy). Jest znajdą, przebywał chwilę w DT, ale nigdy nie mieszkał w schronisku. Napiszcie co o tym myślicie, jeżeli czegoś ważnego nie napisałam to oczywiście pytajcie. Dzięki z góry! Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 A ja to widzę tak ,że on reaguje stresem na duże psy, ale tylko w nieznanych mu miejscach, najzwyczajniej się boi. Może poczytaj trochę, nie są to co parwda takie same sytuacje, ale może coś wyciągniesz dla siebie , o tu : Agresja wywołana pogryzieniem - Andrzej Kłosiński - Onet.pl Pies Problemy z agresją - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies Może jakoś smakami przekonywać psa, chodzić z nim w mało znane miejsca, siadać gdzieś w bezpiecznej odległości od ścieżek i poprostu czekać aż na horyzoncie pojawi się duży pies. Jak Twój go zauważy,ale nie zdąży jeszcze wyskoczyć i jest spokojny to od razu nagroda, może jakoś małymi kroczkami zrozumie , że duży pies niekoniecznie oznacza "psią awanturę" a raczej coś dobrego do zeżarcia. Albo odwracaj szybciutko jakoś uwagę i skupiaj go na sobie . Quote
karjo2 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Skoro nie bylo nieciekawych przezyc z duzymi psami, moze byc zauczony, ze duzy pies = stres wlasciciela i koniecznosc obrony. Trudno radzic na odleglosc, nie widzac sytuacji. Moze efekt dac wyrazne okreslenie przez wlasciciela braku aprobaty dla takego zachowania w polaczeniu nagradzania braku reakcji na mijanego psa? Quote
Anka i Trufi Posted July 30, 2009 Author Posted July 30, 2009 Czyli uważasz, że ja mogę to jakoś sama wywoływać? Kurcze, nie boję się dużych psów, a czasami nawet nie zdążę zauważyć, że się zbliża (tak było np. teraz w górach, odpoczywaliśmy przy szlaku, ja patrzyłam w zupełnie inną stronę, a pies nagle warkot). Nie mam też uprzedzeń co do mojego, bo to nie jest tak, że on zawsze tak reaguje na duże psy. Na zwykłych spacerach zwykle mijamy je bez problemu i od jakiegoś czasu zawsze go za to chwalę. Oczywiście będę to robić dalej, ta technika świetnie zadziałała w zwalczaniu szczekania na samochody. Myślicie, że jak będę to ćwiczyła na zwykłych spacerach, to on to potem przeniesie na te inne sytuacje? Niestety nie znam nikogo z dużym włochaczem, może jakby się zaprzyjaźnił z jednym to dalej by łatwiej poszło? Bo faktycznie do dużych podchodzi z rezerwą raczej. A jak był mały to bawił się z dogiem :roll: Yuki, a na szkoleniu uważasz, że to też ze strachu? Tylko że tam reagował tak też na małe psy. Czyli co, większy stres, grupa psów? O to chodzi? :hmmmm: Quote
Anka i Trufi Posted July 30, 2009 Author Posted July 30, 2009 karjo2 napisał(a): Moze efekt dac wyrazne okreslenie przez wlasciciela braku aprobaty dla takego zachowania w polaczeniu nagradzania braku reakcji na mijanego psa? Nagradzanie jasne, tak robimy. A co byście sugerowali jako brak aprobaty? Na szkoleniu kazali mi szarpnąć raz smyczą i ostro powiedzieć "nie". Tylko że ja miałam wrażenie, że on ma to głęboko w poważaniu, bo jak wpadał w furię i zaczynał kłapać paszczą to chyba nie za wiele do niego docierało. Lepiej mi działało zajęcie go jakąś inną komendą, czyli ostro "noga" i idziemy bez dyskusji tam gdzie ja chcę, a nie tam gdzie on się wyrywa. Tylko kurcze on tak rzadko robi takie numery, że nieraz za wolno reaguję, bo się nie spodziewam problemów :angryy: Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 QUOTEYuki, a na szkoleniu uważasz, że to też ze strachu? Tylko że tam reagował tak też na małe psy. Czyli co, większy stres, grupa psów? O to chodzi? Taką mam teorię, moja suka jest wyjątkowa łagodna do wszystkich, ale jak się znajdzie wśród większej ilości psów, to potrafi lekko się zestresować, kłapnąć (nie gryzie), ale po chwili uspokaja się. w naszym wypadku zawsze jestem spokojna, nie wiem czy działa to na psa czy nie, cięzko stwierdzić. Nagradzanie jasne, tak robimy. A co byście sugerowali jako brak aprobaty? Na szkoleniu kazali mi szarpnąć raz smyczą i ostro powiedzieć "nie". Tylko że ja miałam wrażenie, że on ma to głęboko w poważaniu, bo jak wpadał w furię i zaczynał kłapać paszczą to chyba nie za wiele do niego docierało. Nagradzaj jak najbardziej , ale nie jestem zwolenniczką ciągania psa na smyczy :shake: oj daleka bym była na Twoim miejscu od takich metod, nie dość , że pies jest postresowany to jeszcze właściciel targa go za szyje. Ja bym raczej poszła w stronę smaków , maksymalne zwracanie na sienie uwagi + to co wyżej pisałam. Pies ma się interesować Tobą , nie psem , tylko musisz być dla niego wyjątkowo atrakcyjna :evil_lol: Quote
Anka i Trufi Posted July 30, 2009 Author Posted July 30, 2009 yuki napisał(a): Nagradzaj jak najbardziej , ale nie jestem zwolenniczką ciągania psa na smyczy :shake: oj daleka bym była na Twoim miejscu od takich metod, nie dość , że pies jest postresowany to jeszcze właściciel targa go za szyje. Ja bym raczej poszła w stronę smaków , maksymalne zwracanie na sienie uwagi + to co wyżej pisałam. Pies ma się interesować Tobą , nie psem , tylko musisz być dla niego wyjątkowo atrakcyjna :evil_lol: No właśnie też mi się to nie podoba, nie dość że nie działa, to ja nie jestem przekonana do takich akcji :shake: Tak mnie poinstruowano na kursie, więc spróbowałam, ale szybko porzuciłam ten sposób. Teraz jak zacznie się rzucać to mówię "spokój" (bez szarpania) i jeżeli zareaguje to nagradzam. Zna to słowo, bo stosujemy przy samochodach, motorach i innych potworach. Może przy psach też zadziała... Tzn. parę razy mi się udało, ale to działa zanim się rozkręci, jak wyłapię moment przed atakiem. Jeżeli za późno zareaguję to jest kiepsko, muszę go odciągnąć i tam uspokoić. A co myślicie o przekierowaniu na zabawkę? To ma szansę zadziałać? On ma świra na punkcie swojej piłeczki. Kupiłam właśnie drugą taką samą i zastanawiam się jak to wykorzystać. Jakby ją przedziurawić i nadziać na sznurek, no i wyciągać tylko przy mijaniu wielkich psów, to wtedy powinno być dobrze? I jak to robić - mówić "spokój", wyciągać piłeczkę, poszarpać się aż pies minie, pochwalić i schować? Dobrze kombinuję? I oczywiście dzięki za pomoc, chętnie wykorzystam każdy fajny pomysł! Quote
karjo2 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 No wlasnie, to jest problem netu i koniecznosc polegania na opisie :roll:. Co do dezaprobaty, mielismy jazde, jak nam malamut dorosl i zaczal startowac do kazdego dostatecznie duzego samca (pomimo niezlej socjalizacji itp.). Yuki, wierz mi, wtedy pies kompletnie nie jest zestresowany, raczej kipi "samcem" :evil_lol:. I smaczki i mizianie sobie moglam hmm, ... wsadzic... Za to oczki sie pieskowi otworzyly, jak kilka razy sila zostal usadzony za mna, komenda dostatecznie dosadnie i glosno rzucona, po czym natychmiast przy nodze powrot do domu. Po kilku akcjach stwierdzil, ze bardziej mu sie oplaca grzecznie usiasc i przeczekac przejscie "rywala", bo potem i kabanos sie pojawil i pani jakas milutka byla i spacer taki bardziej w kierunku treningu i wyzycia sie ;). No coz, akurat takie dojrzewanie 2-3 latka.. Ale jeszcze raz, trudno podpowiadac na odleglosc. Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 karjo2 chodziło mi właśnie o wyciszenie psa :) u mnie np. pomogły smaczki i zwracanie uwagi na siebie milusim zaczepnym głosem, a potem ewentualne siad, moja sucz poprostu nie usiądzie jak nawet powiem stanowczym głosem jeśli jest maksymalnie zainteresowana innym psem . Quote
karjo2 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Tylko na poczatku te "wyciszenie" bylo przymusowe, z opr.. w strone psa :evil_lol:. Glos nie dzialal, za to usadzenie za obroze, jak najbardziej. I piesunio zaczynal widziec to, co bylo na drugim koncu smyczy, nie tylko rywala do tego kawalka chodnika ;). Quote
Anka i Trufi Posted July 31, 2009 Author Posted July 31, 2009 No dobrze, ale karjo2, sugerujesz, że u mojego należałoby spróbować czegoś bardziej zdecydowanego? Wiem, że przez internet ciężko coś doradzić, ale z chęcią dostarczę wszelkich brakujących informacji... On nie jest jakiś super-wrażliwy (tzn. wiem że są psy, które przejmują się nawet jak ktoś powie coś podniesionym głosem, to nie ten typ, nie robi to na nim wielkiego wrażenia), ale łatwo się nakręca i wtedy ciężko go uspokoić. Nad tym zresztą pracujemy, teraz ostro ćwiczymy wszelkie wyciszające komendy typu "zostań" - może to go trochę wyluzuje. Chodziłoby mi głównie o wskazówki co robić zanim zacznie się drzeć, jak już widzę, że mu to chodzi po głowie, ale jeszcze się powstrzymuje. To jest oczywiście nieraz ułamek sekundy :p I czy też uważasz, że on to robi ze strachu? I czy ćwiczenie spokojnego mijania dużych psów (bez tego "napinania się", które obserwuję w tej chwili) ma szansę pomóc w tych problemowych sytuacjach? Na kursie pani trenerka opisała jego ataki jako "połączenie niepokoju z samczą brawurą", czyli jak rozumiem jakiś sposób rozładowania emocji. Ale jak to się ma do tych napadów na wyjeździe? On jest taki trochę histeryk, wszystkie emocje razy 3. Lęków się w 95% pozbyliśmy, już od bardzo dawna nic takiego się nie zdarzyło, a na początku było ciężko. Generalnie zrobił się bardziej zrównoważony, chociaż ciągle jest wariat. Chciałabym po prostu zrozumieć z czego te jego zachowania wynikają, wtedy łatwiej wymyślić co z tym zrobić... Quote
yuki Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 karjo2 napisał(a):Tylko na poczatku te "wyciszenie" bylo przymusowe, z opr.. w strone psa :evil_lol:. Glos nie dzialal, za to usadzenie za obroze, jak najbardziej. I piesunio zaczynal widziec to, co bylo na drugim koncu smyczy, nie tylko rywala do tego kawalka chodnika ;). No u mnie by to nie przeszło , jak tylko podniosę głos to mi się suka zaczyna telepać ze strachu , jak bym ją za obroże ciągnąć zaczęła to by się chyba schowała w środku w sobie , nie jest lękliwa do innych ludzi czy psów , tylko hmmm no taka delikatna mi się taka trafiła :) Quote
an1a Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 yuki napisał(a):No u mnie by to nie przeszło , jak tylko podniosę głos to mi się suka zaczyna telepać ze strachu , jak bym ją za obroże ciągnąć zaczęła to by się chyba schowała w środku w sobie , nie jest lękliwa do innych ludzi czy psów , tylko hmmm no taka delikatna mi się taka trafiła :) Wszystko zależy od psa, jeśli atakuje ze strachu to nie ma sensu mu jeszcze nawsadzać na dokładkę, bo to nie przyniesie efektu. W najgorszych momentach mój pies poznał większość słownika łaciny :evil_lol: usadzanie od razu, zwrot w drugą stronę i nagroda. Nie pozwalałam mu "trwać" w atakowaniu i patrzeć na wroga. Wszystko w ruchu. Quote
yuki Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 No ja muszę popracować nad siadem , tak żeby w każdym momencie wykonała komendę , ale to jak już wrócę z urlopu, teraz tylko byczenie :evil_lol: chociaż z drugiej strony nie ma żadnych zapędów "atakowczych", pręzej jakieś witanie czy zaproszenie do zabawy, no ale nie każdy sobie życzy. Quote
karjo2 Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 No widzisz Yuki, z zupelnie innych zalozen wychodzimy. Ja z puntu pracy z dosc twardym, dominujacym samcem, duzym i ciezkim, Ty - z pracy z delikatna, strachliwa sunia. Stad rozne metody, tak jak baza zachowan rozna. Ania, moze warto zmienic zachowanie (zakladam, ze faktycznie pies jest dosc odporny psychicznie i wyskoki sa spowodowane samczym stawianiem sie do wiekszych psow). Dlatego ostre, bezwzgledne usadzenie na tylku, nim wystartuje, czasem przydaje sie "rykniecie" komendy, coby pieseczek na pewno uslyszal :evil_lol:. Jak sie uspokoi, wykona polecenie, pochwala, nagroda. Jesli nie, to tyl zwrot, powrot do domu z odeslaniem na miejsce i ponowny spacer za jakis czas. Quote
an1a Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 [quote name='karjo2'] Ania, moze warto zmienic zachowanie (zakladam, ze faktycznie pies jest dosc odporny psychicznie i wyskoki sa spowodowane samczym stawianiem sie do wiekszych psow). Rzadko się zdarzają większe psy :evil_lol: Zachowanie teraz bez zarzutu, napisałam o początkach i stopniowaniu własnej agresji względem jego :diabloti: [quote name='karjo2'] Dlatego ostre, bezwzgledne usadzenie na tylku, nim wystartuje, czasem przydaje sie "rykniecie" komendy, coby pieseczek na pewno uslyszal :evil_lol:. Jak sie uspokoi, wykona polecenie, pochwala, nagroda. I tak powinno się robić. [quote name='karjo2'] Jesli nie, to tyl zwrot, powrot do domu z odeslaniem na miejsce i ponowny spacer za jakis czas. Do domu za daleko. Wystarczy się odwrócić i przejść kawałek. Dla mojego psa na początku ten "kawałek" to nawet kilkadziesiąt metrów. Teraz sporadycznie muszę się jedynie z nim odwrócić, żeby nie widział wroga. Teraz starczy "nie". Quote
yuki Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 Owszem Karjo2 masz rację, Twoja metoda będzie bardziej przydatna dla wyżej opisanego problemu:) A i chciałam dodać , że moja dziewczyna nie jest strachliwa tak na codzień ;), tylko gdy naprawdę podniosę głos to się kuli zaraz. Quote
karjo2 Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 Eh, bo dwie Anie na watku :lol:. Akurat pisalam w kierunku Anki i Trufi, hihi. Quote
Anka i Trufi Posted July 31, 2009 Author Posted July 31, 2009 karjo2 napisał(a):Eh, bo dwie Anie na watku :lol:. Akurat pisalam w kierunku Anki i Trufi, hihi. No dobra, to mnie zainspirowałyście do działania. Spróbuję zastosować, tylko ciekawe kiedy doczekam wyskoku. Paradoksalnie trudniej mi sobie z tym poradzić właśnie dlatego, że tak rzadko się to zdarza. Mam mało okazji do ćwiczeń :roll: A jak już jest taka sytuacja, to pies jest w takim transie, że ciężko go ustawić. Mam do wyboru - na czas ćwiczeń zamieszkać w górach, na placu szkoleniowym lub u weta w poczekalni :diabloti: Quote
Anka i Trufi Posted July 31, 2009 Author Posted July 31, 2009 No dobra, mogę się pochwalić małym sukcesem. Przed chwilą na spacerze minęliśmy amstaffa, który warczał i rzucał się na mojego - a on nic! :multi: "Spokój" i "patrz" działają, okazji do przerywania furii na razie nie było... Quote
an1a Posted July 31, 2009 Posted July 31, 2009 Anka i Trufi napisał(a): "Spokój" i "patrz" działają, okazji do przerywania furii na razie nie było... Najgorzej jest przerwać, ja starałam się jednak unikać sytuacji, w których mój pies musiał być wyszarpany kilka/naście metrów do tyłu, żeby się zorientował, że coś od niego chcę. Awersję zawsze stopniowałam, jeśli nie reagował na imię, "nie", lekkie szarpnięcie i zmianę kierunku. Quote
Anka i Trufi Posted August 1, 2009 Author Posted August 1, 2009 No tak, tylko co zrobić, jak podbiega do ciebie obcy pies luzem, bez właściciela na horyzoncie, i zaczyna warczeć na twojego? Nie da się uciec i zaczyna się awantura... Właśnie przed chwilą w parku miałam taką wątpliwą przyjemność. Pies na szczęście miał kaganiec, ale swojego nie byłam w stanie opanować w takiej sytuacji, bo tamten atakował ze wszystkich stron i musiałam się zająć odganianiem obcego. I szlag trafił ćwiczenia :angryy: Quote
an1a Posted August 1, 2009 Posted August 1, 2009 Starałam się zawsze nie doprowadzić do frontalnego spotkania. W przypadku mojego psa zawsze kończyło się to bójką. W tył zwrot i odchodzimy. Są oczywiście psy, które mogą zaatakować od tyłu, ale większość rezygnuje widząc cały czas ogon przeciwnika. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.