Jump to content
Dogomania

Problem z gryzieniem smyczy, wykonywaniem polecen i wyciszaniem sie.


Recommended Posts

Posted

Witam wszystkich,

Jakis czas temu zalozylem temat o tym, ze mamy druga suczke w domu - ok 2-3 letnia bokserke adoptowana z bwp. Miedzy nimi uklada sie prawie bezproblemowo, ale z nowa za to ja mam troche problemow.

W domu zazwyczaj sytuacja jest ok, bo suczka spi albo bawi sie z rezydentka, ale zwykle to na dworze nakreca sie i nienajlepiej sie zachwouje. Poczatkowo nie bylo specjalnych problemow z chodzeniem na smyczy i robila nawet postepy z chodzeniem przy nodze, chociaz mysle, ze nie byla wczesniej tego (a wlasciwie niczego) uczona. Teraz niestety sytuacja wyglada tak, ze gdy cos jej sie nie spodoba to lapie zebami za smycz i probuje ja wyrwac z reki, gdy tylko smycz zostanie puszczona natyczmiast sie uspokaja i zajmuje soba. Gdy tak szarpie smycz to zadne "spokoj" czy "nie wolno" nie dzialaja, najwyzej wypowiedziane glosniej bardziej ja nakrecaja - zaczyna wtedy ostro warczec albo szczekac. Sprawdzalem czy mnie ugryzie w takim momencie podkladajac jej reke pod sam pysk, ale wtedy sie zwykle jednak troche uspokaja. Sprawa wyglada jednak tak, ze tak na prawde nie jestem pewien czy by tego nie zrobila gdyby sie jeszcze troche bardziej nakrecila. Jestem natomiast pewien, ze nie lubi rekawiczek, bo gdy tylko zauwazy ze mam je ubrane to zaczyna gryzc po rekach troche w formie zabawy, ale czasem nie do konca. Wczoraj w takim momencie zlapala mnie na prawde mocno za palec, az mi sciagnela ta rekawiczke, wtedy sie troche uspokoila.

Teraz niestety sytuacja z szarpaniem smyczy sie troche nasilila. Ona zaczyna szarpac w momencie kiedy chce na mnie cos wymusic. Jako, ze nie mam nad nia calkowitej kontroli to zawsze biega z przyczepiona linka 5 m. Jak chce juz wracac do domu, to ona oczywiscie jeszcze nie, wolam ja do siebie (oczywiscie nagradzam) i wtedy podnosze linke z ziemi. Najczesciej w takim momencie ona zaczyna szarpac smycz warczac i probujac mi ja wyrwac z reki. W tej chwili wycwanila sie juz na tyle, ze zaczyna lapac smycz jak najblizej mojej dloni, czasem nawet o nia zaczepiajac zebami. Dzisiaj doszlo juz do tego, ze zaczela mi szarpac smycz kiedy chcialem zeby szla przy nodze i nie ciagnela. Wydaje mi sie, ze ona wczesniej praktycznie nie chodzila na smyczy i teraz na mnie chce wlasnie wymusic zebym na kazdym wyjsciu ja puscil. Oczywiscie jest to nie mozliwe do wykonania, ale praktycznie codziennie kazda z nich ma dluzszy spacer polaczony z zabawa tak, zeby mogla sie wybiegac.

W momentach kiedy zaczyna to robic mowie "nie wolno" i staram sie ja ignorowac, stojac w miejscu i sie nie ruszajac. To wydaje sie byc najskuteczniejsza metoda, chociaz probowalem jej jeszcze reka wyjmowac ta smycz z pyska, albo nawet brac na rece zeby odwrocic troche jej uwage. Probowalem tez dawac jej do pyska patyk w takim momencie, co jest rowniez dosc skuteczne, ale nie do konca jestem przekonany czy w taki sposob powinienem z nia postepowac w przypadku gdy chce cos na mnie wymusic. Pewne, ze jest ze na poczatku tygodnia kupie jej smycz lancuszkowa i wtedy zobacze co bedzie. Moze metal w zebach nie bedzie jej specjalnie odpowiadal.

Moja druga suczka nawet nie probuje takich wybrykow. Nawet gdy jest super nakrecona na zabawe ze mna, nawet z warczeniem itd, zawsze reaguje od razu na pierwsze "nie wolno" gdy na mnie skacze czy cos. Gdyby to ona mi zaczela tak szarpac smycz to dostalaby lekkieg klapa w pysk i by wiedziala, ze nie wolno. W tym wypadku chyba to jednak nie jest najlepszy pomysl, bo pies jest po przejsciach (co najmniej 2 razy w schronie, chyba byl bity, bo czasem kuli sie na podniesiona reke - swoja droga to czasem sie domyslam dlaczego :diabloti:), ale jakos go musze nauczyc reagowania na "nie wolno". Miedzy innymi ze wzgledu na ten brak kontroli nie wychodze juz z nimi dwoma na raz, nawet na krotki spacerek za potrzeba. W momencie gdy mowilem "nie wolno" i nowa nie reagowala to rezydentka probowala na nia wplynac (mimo, ze jest raczej ta podporzadkowana) i zaczynal sie konflikt. Ostatnie takie wyjscie skonczylo sie przywiazaniem rezydentki do plotu (miala byc nowa, ale strasznie w takim momencie "wierzgala" i nie chciala sie uspokoic - a rezydentka zareagowala na pierwsze siad jak tylko zostala przywiazana) i telefonem do domu zeby ktos przyszedl po jednego z psow.

W domu czasem tez probuje wymusic zeby cos zrobic - zaczyna wtedy szczekac i troche powarkiwac - ale wtedy mowie wlasnie "nie wolno" i wywalam ja po prostu z pokoju i zamykam drzwi. Teraz zwykle jest juz to dosc skuteczne, tak, ze samo "nie wolno" wystarczy. Na dworze jednak jest inaczej, bo nie do konca wiem jak mam od niej wyegzekwowac to "nie wolno".

Po powrocie do domu suczka jest zwykle jeszcze dosc nakrecona (szczegolnie gdy musialem sie z nia szarpac przez pol drogi powrotnej) i od razu zacheca rezydentke do gonitwy po calym mieszkaniu. Wtedy sa zamykane osobno, nowa zwykle w przedpokoju, az sie troche uspokoi i wyciszy.

Oczywiscie prawdopodobnie niedlugo wybierzemy sie na szkolenie, ale w tym momencie musimy przez jakis czas poradzic sobie sami. W grudniu troche pieniedzy poszlo na nowa suczke plus niespodziewane klopoty zdrowotne rezydentki (ropomacicze), wiec szkolenie musi jeszcze chwile poczekac. Prosilbym wiec o jakies sugestie jak ta malpe ujarzmic :lol:

Posted

1.co to znaczy,ze "cos jej sie nie spodoba"?
2.Pierwsza rzecza jaka powinienes zrobic to pocwiczyc w domu spokojne reagowanie na komende "do nogi" na smyczy i bez niej.Naucz tez sunie komendy "siad",ale tak perfekcyjnie by robila ja w kazdej sytulacji i gdy "nakreci sie" kaz jej po prostu usiasc.Gdy sunia sie uspokoi wydaj polecenie "do nogi"(zreszta radze tez nauczyc sunie chodzenia na luznej smyczy).
W ekstremalnym przypadku(gdy nic nie skutkuje a pies jest poprostu niebezpieczny) radze kupic kantarek.

Posted

To, ze "cos jej sie nie spodoba" oznacza po prostu, ze miala w danym momencie inne plany - zwykle dalej biegac i szalec, a nie mnie sluchac. Wtedy tez wlasnie zwykle zaczyna szarpanie smyczy i szczekanie/warczenie, ale oczywiscie nie zawsze. Mam wrazenie, ze ona tak na prawde nie robi tego agresywnie tylko "jakby chciala sie troche poklocic" i zobaczyc czy da rade jednak zmienic moje zdanie, albo nawet wymusic zbawe w przeciaganie smycza.

Przegladalem tamten temat i chociaz widze kilka podobienstw, to mysle jednak, ze to jest zupelnie inny przypadek. Moja sucz jest juz praktycznie dorosla i dam sobie reke ugryzc (:diabloti:), ze nie wytnie mi takich numerow co tamten owczarek. W sytuacjach domowych jest mi praktycznie podporzadkowana i reaguje juz na pierwsze "nie wolno", nie jest przy tym nawet w 1/3 tak uparta jak rezydentka.
Kiedy spi (czesto na lozku) moge ja bez problemow przesunac/podniesc/obrocic i nie reaguje na to w zaden sposob. Podczas jedzenie najczesciej musze stac kolo niej, a juz najlepiej jak ja glaszcze lub karmie z reki, bo inaczej to nie zawsze ma ochote jesc. Moge zrobic z nia praktycznie wszystko, podobnie jak kazdy czlonek naszej rodziny, ktorego zna. Nawet na dworze gdy szczeka i warczy nie boje sie jej wlozyc reki do pyska zeby wyjac jej ta smycz. Chcialbym tylko wiedziec jak mam ja nauczyc, ze ma w ogole nie zaczynac jej gryzc.

Na razie probuje dalej ja ignorowac i odracac sie tylem. Moge kazac jej zrobic siad, ale mysle, ze w tej pozycji za dlugo nie wytrzyma, szczegolnie gdy bedzie nakrecona, to jeszcze chyba nie ten etap. Probowalem dawac jej jakis zamiennik smyczy do pyska - najczesciej kija - ale mam wrazenie, ze ona zaczela to wykorzystywac i szarpac smycz w wypadkach kiedy po prostu chce kija :lol:

Problem jest jeszcze taki, ze ja niestety jestem osoba, ktorej czesto jest trudno pochamowac emocje i zauwazylem, ze jak sie wsciekne to ja tez to troche nakreca. Staram sie wiec oczywiscie bardziej kontrolowac.

Jesli chodzi o posluszenstwo, to oczywiscie rowniez to z nia cwiczymy. Na poczatku nie umiala praktycznie nic, a teraz juz widac troche postepow. Problem jest taki, ze ona straszliwie szybko sie rozkojaza, ale mysle, ze to nie dziwne, bo przeciez pewnie nigdy wczesniej nie musiala sie skupiac podczas pracy z czlowiekiem.

Posted

Podobny problem z gryzieniem smyczy pojawia się tez u mojego kundla. Czasem wystarcza "nie" ale jak jest zbyt nakręcony to zaczyna mi pyskowac i zwiększać intensywność swoich działań. Stwierdziłam że w takich przypadkach bedzie konkretna komenda do wykonania (siad, leżeć), nagroda i chwila przeczekania aż się uspokoi w tej pozycji. Ale to też nie zdaje zawsze egzaminu bo czasem na moje "siad" jest przekorne hau hau i nie ma mowy o siedzeniu lub lezeniu, więc nie będę mu przecież powtarzac jak kretynka "siad siad siad". Wtedy raczej odwracam uwagę albo najlepiej prosta komenda (np. jakaś sztuczka)i zabawka do ryja w nagrode. I to uniemozliwia gryzienie smyczy, po prostu. Stąd sie wzięła zabawka w kieszeni zawsze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...