Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 96
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

od Pani opiekunki wiem, ze właściciele bardzo kochali pirata, traktowali go jak dziecko i dlatego pirat jest troche rozpuszczony.najpierw odeszłą Pani a kilka miesiecy po niej Pan.Pan już jak był w szpitalu to go tylko pies obchodził i prosił o zaopiekowanie się nim. na syna chyba nie liczył i miał racje bo syn-lekarz nie chce o nim słyszeć

Posted

viverna napisał(a):
może ojciec nie potrafił kochać syna, a psa tak...

No cóż ,może ojciec pokochał psa,bo nie doczekał się miłości od dziecka.W dzisiejszych czasach to coraz częstsza sytuacja.

Posted

bianka0 napisał(a):
No cóż ,może ojciec pokochał psa,bo nie doczekał się miłości od dziecka.W dzisiejszych czasach to coraz częstsza sytuacja.


Niestety boleśnie prawdziwe, bardzo boleśne - coś o tym wiem.

Posted

[quote name='viverna']nie ma skutku bez przyczyny, koło się zamyka, syn się zupełnie sam nie wychował ;p


Też tak mówiłam kiedyś jak słyszałam, tak tez mówili ci co pod ręką, dopóki sama nie doświadczyłam, dopóki inni nie zobaczyli. Zarzucić sobie mogę jak kazda matka opiekuńczość, dbanie w czasie chorób, walkę o życie (bo i to bywało). Tak tez zdarza się a znam taką rodzinę, poznałam na mitingach przemocowych gdzie 2 synów. Jeden ok a za drugiego matka wypłakała wszystkie łzy świata. Rodzina normalna. Kocha obydwu, nie ma więcej czy mnie. Jak sie kciuka utnie boli tak samo jak gdy mały palec. Jedno jest bezporne i statystycznie stwierdzone, częściej zawodzą synowie. Punkt widzenia zależy istotnie od punktu siedzenia. Ale jak widac powtarza się stara prawda, że tylko krowa nie zmienia zdania. Ja jak widac zmieniłam i serdecznie nie życzę ani tobie, ani komukolwiek koniecznosci zmiany zdania w tym przypadku, a życia w tej błogiej nie swiadomości.



:p

Posted

moje kochane cioteczki powiem tylko ze jak byłam w wieku 13-17lat to byłam okropna dla rodziców,jako ze jestem zodiakalnym lwem to robiłam co chciałam ,nienawidziłam całego Świata, jak skończyłam szkole podstawowa to pojechałam na Przystanek WOODSTOCK na 3-4 dni miałam 14 lat-moi rodzice nie zgadzali się a ja powiedziałam ze czy z ich błogosławieństwem czy bez i tak pojadę.Pojechałam tylko raz ,bo w realu jest tam obrzydliwie .
Nosiłam glany,koszulki bulwersujące wszystkich w szczególności księży ,nie chodziłam ani na religie ani do kościoła ,a potem wszystko samo mi przeszlo:lol:era buntownicy zakończona daaawnooo...
Dojrzałam,chodzę od dawna do kościoła,mam super kontakt z rodzicami ,kocham Świat ,zwierzęta i ludzi tylko (tych dobrych) .
Mam tez brata dwa lata młodszego (ma 24 lata) i zawsze się zastanawiam z rodzicami kiedy on dojrzeje ...jest dużo spokojniejszy niż ja no ale nie można powiedzieć ze jest dojrzały...
Mam nadzieje ze kiedyś i wasze dzieci zrozumieją ze na tym Swiecie na rodziców można liczyć zawsze w 100% a na kumpli nie ,ze tylko rodzice kochają bezwarunkowo i do końca swoich dni ,wiem ze czasami rodzice nieświadomie popełniają błędy , czasami nawet krzywdzą dzieci , nie należy ich za to obwiniać bo kto wie jakimi my w przyszłości będziemy rodzicami i jakie błędy sami będziemy popełniać. Nalezy rozmawiać -niestety do tego potrzeba chęci obu stron,a młodzi i zbuntowani nie zawsze chcą

Posted

Jestem już. Szybko, bo polazłam wczesniej. Nie mogłam się doczekać z nerwów. Najpierw informacje, potem dodatkowe zdjęcia na pierwszej stronie. Niestety Pirat nie chciał pozować, a w mieszkaniu było ciemno. Błyskanie lampą mu po oczach...nie chciałam tego robić za dużo.

Dzwonię do drzwi. Szczekania nie słychać. Otwierają się drzwi widzę już Panią i jamnika. Pies...skacze na mnie jakby czekał od zawsze. Jestem zaskoczona. Byłam pewna, że bedę miała problem z podejściem do niego, a tu takie cyrki.
Psiak witał mnie długo i namiętnie,zaczął szczekać, ale nie groźnie tylko radośnie. Tulił się i próbował dawać buziaki. Musiałam uważać, żeby mi nie wybił oka z tej radości:loveu: Potem usiadł sobie, popatrzył na mnie i znowu przyszedł podbijać nosem moją rękę żebym miziała.
Od początku usiadłam koło niego, żeby się nie pochylać i nie stwarzać dla niego poczucia zagrożenia. Siedzieliśmy sobie razem, ja miziałam, on był miziany, a Pani odpowiadała na moje pytania.
Metryki nie widziałam, bo jest u syna zdaje się tej Pani, ale ma mi dać znać jak ją przywiezie.
Jak na moje oko pies trzyma się świetnie. Jest energiczny, ma lśniącą sierśc, tylko uchale troche takie wyłysiałe, to będzie widać na zdjęciu. Uwielbia być na kolanach.
Ma swój kocyk, na nim sobie leży(ale kocyk musi być rzecz jasna na tapczanie). Czasem leży, leży i zaczyna popiskiwać. O co chodzi? Trzeba go przykryć kołderką...po samą głowę:lol:

Na smyczy chodzi stanowczo i ma zapędy ciągnąć w swoją stronę, na początku chyba mnie testował : "na ile mi pozwoli". Nie pozwoliła i szybko zrozumiał, że ma być blisko.
Jest rewelacyjny. Mnie zawojował, ale niestety nie mogę go wziąć nawet na kilka dni. Awersja do jamników jest chyba rodzinna...ja to przełamuję!!!

Z ciut gorszych informacji:
-nie ciepri innych psów, dlatego na spacer chodzi w kagańcu
-nie lubi dzieci, ugryzł wnuczkę Pani, ale dla mnie sytuacja nie do końca jasna. To było jeszcze za życia właściciela, dziecko napatoczyło się chyba w nieodpowiednim momencie. Pies cieszył się, cieszył, skakał i niby nagle ugryzł. Ja się zastanawiam czy on czasem nie sprzedał jej takiego buziaka jakimi witał i mnie. Bo gdybym się nie odsuwała to może i mnie by zahaczył.
-własciciel szukał mu domu za swojego życia, niestety nie znalazł go...

Posted

A no z braniem na rece nie ma problemu.
Jak zostaje sam w domu nie szczeka, ale warczy gdy ktoś kręci się na klatce. Wydaje mi się, że co do wszystkiego daje bardzo wyraźne sygnały. Ktoś łaził po schodach i Pirat stanął przy drzwiach. Ja dalej go głaskałam po głowie i wtedy rzucił mi krótkie wymowne spojrzenie:
"Nie rób tego do cholery, bo nasłuchuję. Tam może coś się dziać."

Przestałam. Po chwili Pirat stwierdził, że na klatce wszystko gra, odwrócił głowę i znowu było miziaaaaaaaaaaj mnieeee:)

Dzowniłam do tej hodowli ze Szczecina, to faktycznie amisi:)Czyli wszystko gra. zaproponowała swoją pomoc w szukaniu domu.


A jak już go wygłaskałam i klapnął sobie obok to tak patrzyłam mu w oczy. To były bardzo smutne oczy...on wciąż czeka. Najpierw odeszła Pani, chwilę potem jego Pan...Strasznie mi go żal...bo on nie wie, on czeka...

Posted

faktycznie same dobre informacje:lol: ale nie mogły być inne,jamnisie to przekochane stworzonka:loveu: a ze nie daja sobie w kasze dmuchac :eviltong: to
jest w ich przypadku jak najbardziej uzasadnione.:evil_lol:
Berbet nie musisz ich kochac :eviltong:najważniejsze że im pomagasz:loveu::loveu:

czy sa jakieś widoki na transport?

Posted

widoków niestety nie ma. bo jeden transport pojechał w piątek...ja tu pytam kogo moge, ale cosik niebardzo, gorączka przedświąteczna...

ja nawet nie mam jak pociągiem go teraz dowieźć...

Posted

siedze i myśle o tym maluchu...ja tam sobie mogę żartować z mojej niechęci do jamników, ale dla mnie pies to pies bez względu na rasę i kocham zawsze tak samo mocno. Nawet jak nie są moje i potrzbeują pomocy:)

Posted

Betbet napisał(a):
siedze i myśle o tym maluchu...ja tam sobie mogę żartować z mojej niechęci do jamników, ale dla mnie pies to pies bez względu na rasę i kocham zawsze tak samo mocno. Nawet jak nie są moje i potrzbeują pomocy:)


I bedziesz mysleć!!!!i tęsknić!!!! bo to jamnik!!!
nie pies - J A M N I K :cool3:

ja nie lubiłam jamników:mad:naprawde nie lubiłam,
do dzis moim marzeniem jest nowofunland:razz:
a jamniki kocham:cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...