g@l@xy Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 Własnie wróciłam z moją sunią ze spaceru z lasu. Tam wplątała się w roślinę zwaną potocznie rzepem (takie kulki z igiełkami zakończone haczykami). Problemu by nie było ale zanim doszłam do niej złapała w pysk taką kulkę lub jej część i połknęła. Zaczęła chrząkać, kaszleć, dopiero przeszło jej po podaniu skórki z chleba ( chyba skórka odczepiła to ). Mam pytanie czy ktoś już miał taką przygodę, czy ta roślina dostając się do przewodu pokarmowego nie wywoła jakiegoś paskudztwa? Quote
Guest Agata_B Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 Obserwuj ją, jak się coś będzie działo to do weta. Quote
Magda Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 Znając yorki to pewnie ją przeczyści. Obserwuj ją;) Quote
werbena520 Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 [quote name='g@l@xy']Własnie wróciłam z moją sunią ze spaceru z lasu. Tam wplątała się w roślinę zwaną potocznie rzepem (takie kulki z igiełkami zakończone haczykami). Problemu by nie było ale zanim doszłam do niej złapała w pysk taką kulkę lub jej część i połknęła. Zaczęła chrząkać, kaszleć, dopiero przeszło jej po podaniu skórki z chleba ( chyba skórka odczepiła to ). Mam pytanie czy ktoś już miał taką przygodę, czy ta roślina dostając się do przewodu pokarmowego nie wywoła jakiegoś paskudztwa?[/quote] Nie,nie wywoła.To owoc łopianu...na przewód pokarmowy powinien oddziałowywać korzystnie..tzn poprawia przemianę materii Quote
g@l@xy Posted November 11, 2008 Author Posted November 11, 2008 hm... nurtuje mnie poważniejszy problem niż ewentualna rewolucja w kiszkach. Czy te haczyki mogły powbijac się w śluzówkę i czy mogą spowodować za jakiś czas miejscowe stany zapalne czy owrzodzenia... Jutro zadzwonię do mojego zaufanego weta niech radzi.... dzień do bani :( Quote
Furia101 Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 O, miałam identyczną przygodę. My z Amado to w ogóle mieliśmy strasznego pecha z tymi 'rzepami'. Po każdym spacerze chociaż jeden się zaplątał :shake: To było straszne, dla niego stres, a dla mnie znowu to potworne wycinanie, najgorzej było, kiedy rzep zaplątał się we włoski na szyjce, ale udało - wyciełam. W tym samym dniu jechałam na pogrzeb, w związku z czym piesek został w domku - niestety, nie zobaczyłam jednego, jeden rzep zaplątał mu się w łapkę, dopiero jak przyszłam zobaczyłam połowę odgryzionej kulki... Piesek kaszlał, chrząkał, po chwili przestał. Uważnie go obserwowałam, żeby w poważniejszej chwili od razu kontaktować się z wetem - ale nic takiego nei było potrzebne, na szczęście nic się nie stało i sytuacja już nigdy się nie powtórzyła. Quote
JOLY Posted November 11, 2008 Posted November 11, 2008 Mojej beardedce poprzyczepiały się rzepy do futra. Zaczęła sama je wyciągać i ileś po drodze tego paskudztwa połkneła. W nocy zaczęła wymiotować i praktycznie całą noc ją szarpało. Rano byliśmy u wet. który stwierdził że nic się nie dzieje. Natomiast po 2 dniach ppsina zaczęła kuleć. Myśleliśmy ,że coś stało się z łapą i znów do wet. innego. Skojarzył połknięcie rzepów z bólem łapy ( bo to bolał brzuch z tej strony co kulała na łapę.)Podał jaki8eś środki po których ja okropnie przeczyściło na zielono. I ból minął, Do tej pory zastanawiam się do czego mogło dojść, gdyby lekarz tego nie skojarzył (mimochodem wspomniałam o rzepach) i leczył jej łapę jakimiś przeciw bólowym czy przeciw zapalnym środkiem. Trzymaj rękę na pulsie, obseruj psinę może to świństwo wydali i nic się nie przyczepi jak u mojej. Będzie dobrze. Pozdrawiam Quote
g@l@xy Posted November 11, 2008 Author Posted November 11, 2008 zagrożenie którego nie przewidziałam i nawet bym na to nie wpadła... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.