Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Urocza, młodziutka suczka potrącona przez samochód szuka dobrych ludzi, którzy otworzą dla niej drzwi swojego domu i swoich serc...







A oto jej historia...


W miniony poniedziałek (15.09.), jadąc do Bielska, znaleźliśmy na środku drogi w centrum Wapienicy potrąconego pieska. To był mroczny i deszczowy wieczór, więc jadąc samochodem dostrzegliśmy ją w ostatniej chwili - leżała na środku jezdni, ktoś, kto ją potrącił, uciekł i pozostawił ją na pastwę losu. Nie wiemy jak długo leżała na tej drodze połamana (jak się potem okazało ma złamaną miednicę, a raczej kości udowe odłączyły się od miednicy...:(), przemoczona, zziębnięta i wyjąca wniebogłosy, ale widocznie nie długo, skoro żaden z przejedżających samochodów jej nie przejechał. A może po prostu omijali ją zgrabnie - jak zazwyczaj. Albo udawali, że nie widzą, że to pies - tak jak ludzie stojący dwa metry od niej, na przystanku. NIKT SIĘ NIE ZAINTERESOWAŁ, NIKT NIE PODSZEDŁ I NIE PRZENIÓSŁ JEJ CHOCIAŻ NA CHODNIK. Miała dużo szczęścia, że akurat tamtędy przejeżdżaliśmy. W innym wypadku wolę nie myśleć co by ją spotkało...:(

Oczywiście natychmiast zabraliśmy ją z jezdni, właśnie przestała piszczeć. Zawieźliśmy ją do lecznicy na Szarotki, bo było najbliżej, a ona zdawała się być w kiepskim stanie - wtedy jeszcze nie wiadomo było jakie ma obrażenia. Była w szoku, trzęsła się cała, ale dostała zaraz środki przeciwbólowe i przeciwwstrząsowe. Przytulała się nas, wręcz lgnęła - ze strachu, z bólu z szoku - nie wiemy, pewnie ze wszystkiego...:(Zostawiliśmy ją w lecznicy pod opieką weterynarzy, całe szczęście mają tam hotelik, więc pierwszą noc spędziła w ciepłym i suchym boksie...

Nazajutrz miała zrobione badanie RTG, które wykazało, że ma połamaną miednicę - w tej sytuacji pozostały 2 opcje: operować, tj. przyśrubować kości udowe do rdzenia kręgowego, co może przynieść jakieś skutki, ale może też skończyć się uszkodzeniem rdzenia, albo poczekać i zobaczyć czy suczka (tak, okazało się, że to suczka) po jakimś czasie zacznie chodzić. Zresztą w wielu złamaniach miednicy często nie robi się nic i czeka się, aż zwierzakowi miednica zrośnie się sama, bo jest to poniekąd naturalny proces... Za namową lekarza wybraliśmy to drugie i postanowliśmy poczekać i zobaczyć. Zresztą bardzo słusznie, jak się okazało. Początkowo, a w zasadzie pierwszego dnia po wypadku, wlekła tylnymi nóżkami po ziemi, ale i nie była w stanie stanąć o własnych siłach. Mimo to udało się jej załatwić normalnie, co jest niesamowicie ważne przy tego typu uszkodzeniach, bo w przypadku, gdyby nie załatwiała się sama, musielibyśmy ją "przepychać" (parafina, cewnik itd). Więc był to już dobry znak. Drugiego dnia po wypadku, tj. 17.09., po raz pierwszy stanęła nieśmiało na prawą nóżkę, na chwilkę,a nam serducha podskoczyły!:)Z dnia na dzień stawał się coraz pewniejsza, a dziś w południe była pierwszy raz na krótkim spacerku na trwace i usiłowała nawet biegać, ale musi się póki co oszczędzać - chodzi na tych dwóch nóżkach, ale tak nieco pijanie :) Nieważne, najważniejsze, że chodzi i ma mnóstwo woli życia!:)

Fatma, bo tak została przez nas nazwana (od ang. Fate, w końcu gdyby nie to...:)), jest obecnie cały czas w lecznicowym hoteliku, wraz z innymi chorymi zwierzątkami, a my codziennie ją odwiedzamy, choć na chwilką. Pozostanie tam jeszcze co najmniej z 2 tygodnie, by doszła do jak najlepszej sprawności i by była pod ciągłym nadzorem weterynaryjnym...I też dlatego, że po prostu nie mamy gdzie jej zabrać...:(I to jest największy problem.

Od dziewczyn stojących na przystanku, które pomogły nam zawieźć Fatmę do lecznicy, dowiedzieliśmy się, że jest ona prawdopodobnie bezdomna, bo włóczy się często po Wapienicy i nawet wchodzi do tutajeszego gimnazjum. Mówiły, że znają ją z widzenia i że ktoś ją gdzieś dokarmia. Ktoś, gdzieś :(Tak więc bezdomny, około półtoraroczny psiak, który włóczy się wszędzie i wpada pod samochód. Nieciekawie. Ale nawet gdyby Fatma miała właściciela to NIE MA OPCJI BY DO NIEGO WRÓCIŁA - KTO POZWALA SWOJEMU PSU SZWĘDAĆ SIĘ W TAKĄ POGODĘ W JEDNEJ Z NAJBARDZIEJ RUCHLIWYCH OKOLIC W B-B????Nie ma szans byśmy oddali ją komuś takiemu - teo biednego, zapchlonego, zaklesczonego i pewnie nawet nie zaszczepionego na wścielkiznę, kochanego psiaka!!!

Więc szukamy dla niej domku. Takiego z prawdziwego zdarzenia, bo przyszły właściciel musi nie tylko ją kochać niezmiernie i dbać o jej codzienne pożywienie, jak to większości ludzi się wydaje, ale również zapewnić jej systematyczną opiekę weterynaryjną, która jest dla niej niezbędna. Fatunia na pewno musi być wysterylizowana,ale to akurat jest standard. Być może dobrym rozwiązaniem w przyszłości będzie zabieg usunięcia główki kości udowej, bo być może usprawni to je poruszanie się. Póki co jednak jest zbyt wcześnie na takie deklaracje bo musimy zobaczyć jak będzie przebiegała rekonwalescencja suni, a dopiero potem decydować o zabiegu.

Tak więc na dzień dzisiejszy suczka musi być jeszcze w lecznicy, ale nie zostało nam dużo czasu by ją stamtąd zabrać...Fatusia jest przekochana, niezwykle spokojna, nie zdarzyło się jej nawet warknąć na mnie, mimo, iż przenoszę ją na rękach, sprawdzam uszy, skórę itd., ogólnie robię rzeczy, których niektóre psiaki nie tolerują. Pierwszy raz zamerdała ogonkiem gdy podwiedziliśmy ją pierwszego dnia po wypadku, a teraz, gdy nad widzi, to istnie szaleje w boksie dopóki jej nie wypuścimy!:)Chyba już się do nas przywiązała, co jest i dobre i złe...:(Oczywiście mama diabelskie myśli, oczywiście zabranie jej do siebie jest pierwszą rzeczą, którą zrobiłabym, gdybym tylko mogła. Problem polega jednak na tym, że - póki co - mieszkam w dość ciężkich (przestrzennie i fizycznie)warunkach, gdzie mieszczą się już moje 3 kocury, w tym 2 uliczne, i 2 psiaki, 1 schroniskowy i 1 uliczny...Nie mam pomieszczenia, w którym mogłabym Fatunię odseperować od reszty bandy, choć tymczasowo, nim dojdzie do siebie...:(No i nie mam pozwolenia na kolejnego zwierzaka. Dlatego MUSZĘ szukać jej domku. I to jest mój apel do Was - niekoniecznie do Was samych, ale być może do kogoś z Waszych bliskich, kto ma podobny stosunek do zwierząt, jak ja, jak my...Jedynie taka osoba będzie w stanie zaopiekować się Fatusią, dać jej miłość, której prawdopodobnie niezbyt dużo wcześniej zaznała, zapewnić jej ciepły kąt w swoim domu, jak i fachową opiekę weterynaryjną...Jeśli znacie takie osoby to proszę, pomóżcie nam znaleźć Fatmie godny domek!

To naprawdę przeurocza sunia - poczatkowo była dość smutna i ożywiała się tylko na chwilkę, gdy przychodziliśmy, ale teraz chyba czuje się już lepiej bo uśmiecha się do wszystkich, merda ogonkiem co chwilkę, no i zaczepia inne zwierzątka:) Zaprzyjaźniła się już z jedną bywalczynią lecznicy, ośmioletnią goldenką Misią, sześcioletnią, stancjonarną kotką, Ireną :),no i z jednym goldenkowym Maleństwem, które jest w jeszcze gorszym stanie niż ona :(Tak więc Fatma nadaje się zarówno na przyjaciela człowieka, jak i innych zwierzątek - na pewno da z siebie wiele psiej miłości...

Jeśli ktoś z Was w jakiś sposób mógłby nam pomóc to to moje namiary - 661 892 844, w ten sposób będzie najszybciej...

Posted

Dzięki wielkie za ciepłesłowa, dziewczynki!:roll:Folen, będę Ci niezmiernie wdzięczna jeśli uda Ci się gdzieś coś zamieścić...;)Malutka ma się coraz lepiej, pociesza mnie fakt, że w tej całej sytuacji ma choć ciepły i suchy kąt, no i głodna nie jest...Byle tylko miednica dobrze się zrosła...:shake:

Posted

Ktokolwiek zdecydował by się przygarnąć Fatunię miałby niezwykle kochanego i spokojnego przyjaciela, który pała sympatią zarówno do ludzi, jak i do innych zwierzątek!:multi:To niezwykłe!

Posted

kurcze, cisza...:-(dni płyną, a psiunia coraz bardziej zakochuje się we mnie i w moim chlopaku, a wiem, że nie ma szans na to, by mogła być z nami...:shake:Wczoraj dostałam pierwszego buziaka!:lol:Może jednak znajdzie się ktoś, tutaj...?:shake:

Posted

podejrzewam, że zaspionaś!:lol:ja wpół zapsiona, wpół zakociona i to właśnie jest problem...:-(Każdemu fizycznie kończy się kiedyś miejsce, a ja w tym momencie tak bardzo go potrzebuję...:shake:Malutka czuje się coraz lepiej, lekarz sugeruje 3 tygodnie zamknięcia, by miednica doszła do względnego porządku, tak więc jescze conajmniej next week...:-(W tym boksie...:-(Wzięłabym ją prędzej gdybym miała dokąd...:shake:

Posted

Z psiakami jest dużo gorzej niż z kotkami, zakochują się na śmierć...:-(A Ty masz świadomość, że nie będziesz mogła ich wszystkich mieć przy sobie, to b. przykre...:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...