BeataJ Posted October 3, 2007 Posted October 3, 2007 Dzis wysle. Dokladam tez OMEGA 3, to kwasy bardzo fajne w tabletkach. Beata Quote
kinga Posted October 4, 2007 Author Posted October 4, 2007 dziękuję - jak dojdą - zamelduję ;) ..dzis co prawda jak bohaterka tego wątku zaczęła gonić koty...:mad: - to jej zapowiedziałam, że nie dostanie zadnych tableteczek na poprawę :shake: ( bo mnie oskarżą, ze w bialych rękawiczkach zmniejszam kocią populację w schronisku...:oops:) Quote
Aniia Posted October 5, 2007 Posted October 5, 2007 Też mogę wysłać takie tabletki Proszę o informacje gdzie mam je wysłać Quote
BeataJ Posted October 7, 2007 Posted October 7, 2007 Ja wyslalam ponad 200 sztuk wiec na troche starczy. A tak wogole to doszly? Beata Quote
kinga Posted October 8, 2007 Author Posted October 8, 2007 doszły - dZiękuję bardzo :lol: nawet biorąc, ze na Adę przypadnie 2 szt. dziennie - mamy tableteczek na 4 miesiące Aniia - dziekuję za chęć dosłąnia - myśle jednak, ze na razie szkoda , aby u mnie magazynowałay sie - być moze jakiś inny psiak potrzebuje je na cito. jeślibyś jednak po tych czterech miesiacach wciąż je miała - to ja się uśmiechnę z wdzięcznością do Ciebie ;) a jutro będę w schronie - to dostarczę wraz z instrukcją obsługi Ady - napisaną b. wyraźnymi literami :cool3: Quote
Aniia Posted October 12, 2007 Posted October 12, 2007 Wrazie czego proszę pisać to na pewno wyślę tabletki. Mieszkam w Koszalinie od 5 miesięcy. W schronisku byłam kilka razy. Raz zapytałam się kierowniczki czy można wyprowadzać pieski na spacer. Powiedziała że nie i że mam do takich spraw się nie wtrącać. Gdy zapytałam się o pewnego pieska też nie otrzymałam odpowiedzi. Dziwie się że nikt ni czesze tych piesków, nie wyprowadza. Bardzo chciałabym adoptować pieska ale najpierw wolałabym poznać go na spacerach i ocenić jaki ma charakter. Dlaczego w tym schronisku nic nie wolno ? A wet to chyba coś najgorszego co mogło spotkać te pieski. Wszyskie są zaniedbane i wiele z nich nie leczone. Moja znajoma wzieła pieska ze schroniska w Koszalinie. Piesek był zapchlony, przeziębiony i nie odrobaczony. Jak można pomóc tym pieskom ????????????????? Quote
kinga Posted October 26, 2007 Author Posted October 26, 2007 a nic nowego ;) dalej sępi mi się na smakołyki, jak jestem w schronie :lol: dalej goni koty :diabloti: rezyduje w budynku biurowym, chodzi po swojemu - i jest bardzo miłą suczką ;) obiecuję sobie, ilekroć jestem w schronie, zrobić jej nowe fotki - na dowód, ze Ada wciąż istnieje... :evil_lol: - ale na ogół po sesjach zdjeciowych kilkunastu psów jestem taka skołowana, ze ...zapominam :oops: Quote
BeataJ Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 A tableteczki dostaje? Znajdz troszke czasu na choc jedna jej fotke... Beata Quote
Angelika8 Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 kinga napisał(a):a nic nowego ;) dalej sępi mi się na smakołyki, jak jestem w schronie :lol: dalej goni koty :diabloti: rezyduje w budynku biurowym, chodzi po swojemu - i jest bardzo miłą suczką ;) obiecuję sobie, ilekroć jestem w schronie, zrobić jej nowe fotki - na dowód, ze Ada wciąż istnieje... :evil_lol: - ale na ogół po sesjach zdjeciowych kilkunastu psów jestem taka skołowana, ze ...zapominam :oops: Ja także miałam wielką przyjemnośc poznac Adę. To Babeczka z charakterem,ale słodka.Sępic to Ona potrafi (grzebała mi w torebce),kotów nie ganiała,ale rzucała się na moją sukę ( i wzajemnie) :diabloti:. Dreptała 2metry za nami na spacer. Quote
kinga Posted November 30, 2007 Author Posted November 30, 2007 Ada odeszła. Przymierzałam się do tych obiecanych fotek od dłuższego czasu - ale widziałam, ze było jej gorzej - guzy powiększały się, nasilały kłopoty z chodzeniem - mimo, ze miała wzmożoną opiekę med. w ostatnim okresie (w schronie prowadził ją dodatkowy wet), oprócz tabletek od BeatyJ - dostawała jeszcze jakieś dosć drogie leki, ale juz nie wiem, jakie. Wet nawet zastanawiał się nad ew. usunięciem guzów - ale najpierw trzeba by było wykluczyć ew. przerzuty - a ponieważ ona cała leciała - dosłownie - z nóg - widać było, że i tak zimy nie przeżyje. Ostatnie trzy dni nie mogła już wcale się podnieść - kierowniczka opowiadała, ze ostatniego dnia widać było po jej oczach, że bardzo cierpi. Ada została uśpiona - i wydaje mi się, ze te kilka miesiecy życia, które jej w schronisku darowano - miała dobre. Nawet jeśli warunki bytowe nie były takie, jak w domu z kanapami - to miała przy sobie ludzi, dla których nie była anonimowym psem. Miała przy sobie ludzi, którzy, mimo, że nie rozczulali się nad nią i nie niuniali do niej na okrągło - nie wywalili jej z domu po 11 latach wspólnego życia. Miała miękkie posłanie w kąciku korytarza, żarcia pod dostatkiem, mogła wychodzić na dwór, kiedy tylko chciała. A kiedy podtykała łeb do głaskania - zawsze znalazł się ktoś, kto ja poglaskał. Quote
aisaK Posted November 30, 2007 Posted November 30, 2007 Już nie cierpi <*> Szkoda, że nie znalazła domu...:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.