Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
MELKA001

Przegrana walka z babeszjozą..

Recommended Posts

Moja 11 letnia sunia zachorowala na babeszjozę. Wszystko rozwinęło się w tyd.zień. W weekend zauważyliśmy w jej moczu krew. Z racji tego, że włąśnie w tym okresie powinna mieć cieczkę myśleliśmy, że to właśnie jej początek dlatego trochę zbagatelizowaliśmy objawy. Jednak zaczęła troche słabnąć, we wtorek wieczorem nie schodzila juz nawet z łóżka. W środę rano pojechalismy do weterynarza. W tą noc jej stan znacznie się pogorszył. Weterynarz powiedział, że ma zaawansowaną żółtaczkę i anemie. Po zbadaniu krwi powiedzial, że mocznik wynosi kolo 330, a kreatynina jest tak wysoka, że "nie miesci się we wskażnikach komputera". Jednak podał kroplówkę, zrobił jej zastrzyki z witaminami i na koniec podał bardzo bolący lek, który powiedział, że był tak samo jak leczący tak bardzo też trujący dla jej organizmu.Następna noc miala być decydująca. Sunia musiała ją tylko przeżyc. Byliśmy bardzo szczęśliwi, bo wieczorem po podaniu leku jej stan trochę się polepszył, zaczęłą sama wstawać. Jednak nastepnego dnia pojechalismy na kroplówki i zaczela czuc sie po tym o wiele gorzej. Dostala połowę jednej i polowę drugiej kroplówki. Dzień wczesniej po otrzymaniu takiej dawki robiła siusiu co godzinę lub dwie, a tamtego dnia od godziny do wieczora nie zrobiła nic. Nie wstawała, nie podnosiła głowy. Patrzyłą w jeden punkt. Póżnym wieczorem odeszła. Nie męczyłą się, po prostu zasnęła. Wiedzielismy że są słabe szanse na jej przeżycie, ale walczyliśmy. Nie udało sie. Cieszymy sie ze nie cierpiała..Odeszła w spokoju.. Napisałam całą historie choroby mojej psiuni, aby kążdy wlasciciel borykajacy sie z podobnym problemem, mógł porównac objawy swojego pieska z tymi, aby chociaż trochę pomóc pieskom, które jeszcze da się uratować..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej. Rozumiem twoją stratę:(

9 lat temu mój 10letni piesek zrobił się nieco słabszy, w moczu zauważyłam krew. Pojechaliśmy rodziną do lekarza, który wyśmiał mnie kiedy zapytałam się czy" może piesek ma babeszjozę zwłaszcza ze zauważyłam w jego sierści kleszcze". Mimo wszystko podał zastrzyki, glukozę do podawania podskórnie . Pies z dnia na dzień robił się słabszy. Zaczęły się wymioty żółcią, piesek dosłownie przelewał się przez ręce. Odszedł, gdy ja po 3 nocach nie zmrużenia oka i czuwania postanowiłam się na chwilę przespać. Niestety, 3 godziny przed śmiercią mój piesek umierał w męczarniach ( przysypiał i piszczał:(:(:(;()). Weterynarz w dniu kiedy piesek był już naprawdę słaby zapewniał że przeżyje, że nie jest tak źle, że to na pewno nie babeszjoza. Za leczenie przez swój błąd pieniędzy nie wziął, a co mi z tego skoro życia mojego pieska nie zwróci.  Do tej pory pluję sobie w twarz, że nie skróciłam jego cierpienia kiedy było naprawdę źle i jak często mi się przypomni tak za każdym razem płaczę:(:( )Mimo wszystko historia mojego pieska nauczyła mnie by bacznie obserwować inne psiaki podczas spacerów. Dzięki temu mojego spanielka udało się 2 razy uratować - w wieku 4 miesięcy i ośmiu. Lekarz weterynarii tłumaczył mi wtedy, że psa młodego uda się uratować u starszych niestety jest tak, że nie zawsze leczenie pomoże:(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybym mogła pomóc tym wpisem i uratować chociaż jednego psiaka.. Mój 2 letni piesek rasy owczarek niemiecki wczoraj odszedł miał bobeszjoze. Często miał kleszcze ponieważ mieszkamy przy lesie miał zapuszczone krople i obroże na kleszcze jednak to nic nie dało. Jak na nieszczęście zauważyliśmy pierwsze objawy w święta wielkanocne żaden weterynarz nie odbierał musieliśmy czekać i to doprowadziło do śmierci. Nie chciał pić ani jeść, ledwo trzymał się na łapach, sikał krwią, przeszedł parę kroków i się kładł nie miał siły na nic a na co dzień był bardzo żywym psem skakał biegał zawsze chciał się bawić.. a teraz ta wielka pustka... Gdy tylko zobaczycie, że wasz pies nie chce jeść czy pić lub wymiotuje od razu idźcie do weterynarza nie ma co czekać może być to błachostka ale jeśli zależy wam na waszym pupilu nie ma na co czekać.. Mojego psa weterynarz przyją dopiero po świętach podali mu kroplówkę, antybiotyk miało być już dobrze. Na drugi dzień pojechaliśmy z nim na kolejna kroplówkę jednak po kolejnych badaniach okazało się że stan jest krytyczny trzeba było przetaczać krew.. jednak i na to było już za późno. Trzeba było go uśpić... Pamiętajcie nie ma na co czekać z roku na rok jest coraz więcej kleszczy a życie psa jest naprawde cenne. Ja oddałabym wszystko żeby mój pies był nadal zemną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...