Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'niszczyciel'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Shopping center
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
  • Sport - praca
  • Rasy
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 5 results

  1. Witam! Pisze z prośbą o pomoc w sprawie mojej suczki. Zabrałam ja ze schroniska 1,5 roku temu. Gaja ma teraz ok 4 lat. Najwyrazniej była głodzona wcześniej, ponieważ zjadala wszystko co było na stole, blacie w kuchni (owoce warzywa pieczywo itd.). Suczka ciągle chodzi jakby głodna, na spacerach szuka jedzenia i zje to co znajdzie (chleb kosci...). Ostatnio zjadła mi tabletki na gardlo (Strepsils intensive) z pochodną ibuprofenu i mielismy przygode z krwawym wymiarami i stolcem. Przez to nie mogła przyjmować karmy i później jak się podleczyla dostawala zblendowane ryz z kurczakiem czy indykiem z warzywami (miesiąc takiej diety). W końcu przeszłam na karmę sucha bez złych reakcji z układu pokarmowego. Odnośnie leku separacyjnego, był na początku, piszczala gdy wychodziłam, ale po paru miesiącach się nauczyła i była zawsze grzeczna. Długi wstęp, ale przechodzę już do sedna. Od paru dni po powrocie do domu witają mnie rozwalone śmieci. Do tego doszło że otwiera sobie lodówkę i zamrażarke. Nauczyła się także otwierać szuflady dolne oraz piekarnik. Tam gdzie znajdzie jedzenie, wszystko pochlania. Moje obawy są takie że nigdy nie miala takiego problemu, nic nie zniszczyła i jeśli nie zostawiłam nic do zjedzenia na wierzchu to nigdzie tego nie szukała. A teraz nawet jak wychodzę z domu na 10 min do sklepu to już otwiera kosz na śmieci zabezpieczony gumka. Zastanawiam się dlaczego taka zmiana I czy da się tego oduczyć? Nie zostaje ostatnio sama na dłużej i nie ma jakoś dużo mniej ruchu (jest psem aktywnym) żeby coś mogło się zmienić. Czy przez to że była na diecie z powodu choroby i nie miala dostatecznie dużo jedzenia, teraz tak robi? Czy powód może być inny? Proszę o wasze rady.
  2. Witam wszystkich forumowiczów, mam ogromną prośbę i dosyć duży problem. Otóż mam kochaną sunię rasy gończy polski (3,5 roku). Niestety, ale nie była w czasie szczenięcym dobrze zsocjalizowana. Jest to po części moja wina jak i (tak uważam) wina wcześniejszego właściciela, u którego przeżyła swój najmłodszy okres życia. Gdy ją odebrałam miała 3 miesiące. Wszystkiego się bała. Przechodzących ludzi, rowerów, aut, również na sam szczek innego psa potrafiła popuścić ze strachu. Była tak wystraszona otaczającym ją światem, że moja uwaga skupiła się w większości na tym by ją tego strachu pozbawić (co niestety nie do końca się udało- ostatnio na wieczornym spacerze wydawało się jej, że coś ją goni i nie mogła skupić się na drodze). Sunia, gdy tylko zostawała sama w wieku dziecięcym niszczyła wszystko co wpadło jej do pyska. Postanowiliśmy wybudować jej budę do której była uwiązana podczas naszej nieobecności w domu. Po pewnym czasie przestała demolować dom więc do niego wróciła. Jest strasznie za moją osobą co również chciałabym zmienić bo wiem, że to też jest dla niej cierpienie. W czerwcu oszczeniła się po raz pierwszy (mieliśmy nadzieję, że częściowo zmieni swoje zachowanie-stała się bardziej usłuchana). Niestety po dosyć długim okresie demolowanie wróciło. Została sama w domu na godzinę- dom w proch. Dzisiaj została w garażu razem ze szczeniakiem i pogryzła całą uszczelkę od bramy, przy okazji zdzierając sobie pazury praktycznie do nerwów. Największy problem pojawia się teraz. We wrześniu wprowadzamy się do bloku. Boję się, że tam dopiero pokaże na co ją stać a nie mogę pozwolić sobie na niszczycielskie zapędy. Kupiłam jej Kongo classic oraz gryzaki. Gdy się przeprowadzimy będę uczyć ją jak szczeniaka przebywania samej. Jutro dostarczą mi dla niej klatkę kennelową. Co jest niestety jej ostatnią deską ratunku. Jeśli nie uda mi się jej do niej przekonać, będę musiała poszukać jej nowego domu z otwartą przestrzenią. Okropnie tego nie chcę, bo wiem, że obie się załamiemy (na samą myśl mam łzy w oczach). Proszę Was o pomoc. Czy jestem w stanie zrobić dla niej coś jeszcze? Czy komuś z Was bądź waszych znajomych udało się przyswoić dorosłego psa do pokochania klatki?
  3. Hej wszystkim. Jest mi bardzo przykro, że musze w ogóle zakładać taki temat ale nie daje juz rady z moja sunią. W polowie kwietnia po wielkiej awanturze z moją mamą przeprowadziliśmy się z mężem, synkiem i suczką z domu do bloku. Mieszkanie oczywiście wynajmowane... Sunia jeszcze mieszkając w domu miała zdolności niszczycielskie ale wtedy byla psem mamy ale wyrzucając nas wyrzuciła też ją. To co dzieje się tutaj przechodzi ludzkie pojęcie. Po tym jak mała wygryzła dziure w drzwiach z łazienki chcąc wyjść za nami uslyszelismy od właścicielki mieszkania że albo mamy się pozbyć psa albo wyprowadzić. Nie biore pod uwagę nawet oddanie przyjaciółki gdziekolwiek. To członek rodziny, wzięta z fundacji w wieku 3 miesięcy pogryziona i zapchlona ale moja ukochana. Po za niszczeniem jest posłuszna, chodzi na luznej smyczy przy nodze, jest kochana, uwielbia mojego synka i widok ich razem jest czyms cudownym. Dostalismy od znajomych klatke, jednak jak ją zobaczyłam to zwatpilam bo pręty są tak cienkie ze masakra... Sunia polubiła klatke od razu, od pierwszej nocy w niej spi, sama tam wchodzi jak ma dosc zabaw z moim synkiem, po jakims czasie pierwszy raz zostala tam zamknieta i po powrocie bylo ok. Niestety... Ostatnio przegryzla sie przez pręty, pogryzla wozek synka i nie mam pojecia juz co mam robic. Chcę jej pomóc bo to cudowny pies, nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie stać mnie na porady behawiorystow, nową klatkę ani na wynajem innego mieszkania (to jedyne tanie i ze zgoda na psa... Jak widac do czasu). Psa wzięliśmy ze sobą bo gdyby nie my to sunia już os 2 miesięcy byłaby w schronisku... Nie pomaga też fakt, ze wszyscy namawiają mnie do oddania jej. Tego nie zrobie... Musze znalezc inne wyjscie ale nie wiem jakie... Boje sie kolejnej wizyty wlascicielki mieszkania. Pomozcie ... jestem ze Śląska.
  4. Mój amstaff ma obecnie niecałe 6 miesięcy, gdy zostaje sam w domu na dłuższy czas zaczyna obgryzać mieszkanie - nie jest to jednak stała sytuacja. Co do rzeczy i miejsc, które obgryza ma różne upodobania, narożniki przy drzwiach wyjściowych już nieźle obrobił, wszystkimi narożnikami listew przypodłogowych oraz krótkimi kawałkami tych listew także już się zaopiekował, gdzie w szafkach są śruby skręcające dookoła mam obdrapane no i na koniec obrabia fugę w płytkach przy rurach od ogrzewania. I teraz pytanie bo dużo czytałem i zdania są podzielone, czy inwestować w klatkę dla niego czy starać się go wychować bez niej?
  5. Witam. Mam 9 miesięczną sukę - doga niemieckiego (matka) X buldoga amerykańskiego (ojciec) sama Luna bardziej przypomina doga tylko nie jest taka olbrzymia. od niemal początku gdy ją kupiliśmy (połowa stycznia) mamy z nią problem... a mianowicie gdy jest z nami, jest złotym psem, jest bardzo inteligentna i ułożona. jednak gdy zostaje sama... na początku niszczyła zabawki i drobne rzeczy które znajdowały się w jej zasięgu... następnie pogryzła dywan... no i w tym momencie nie wytrzymaliśmy i kupiliśmy jej klatkę, która zajmowała pół sypialni. zaczęła się wiec walka z klatką, gdy się przyzwyczaiła do klatki i uznała ją za swoją siedzibę, zaczęły się kolejne problemy, bo mam wrażenie że na złość, nawet jak zostawała sama na 20minut to klatka była zaszczana i zasrana a ona w tym wytarzana, mimo że przed zamknięciem jej w klatce wychodziliśmy na długie spacery np do parku. potem znowu daliśmy jej szanse i zostawiliśmy ją w domu, po powrocie zastaliśmy podarte w drobny mak firany i wygryzioną dziurę w kanapie wielkości piłki lekarskiej. no i znowu klatka... musimy ją kompać po każdym powrocie do domu gdy ona była w klatce czyli jakieś 3 razy w tygodniu. nie da się inaczej bo jest wytarzana w kupie. dziś przeszła samą siebie bo w kupie były ściany, dywan w koło klatki i cała ona od stóp do głów, a sprzątnięcie tego bałaganu zajeło nam 3 godziny, a ona nadal śmierdzi kupą mimo że ją wykompaliśmy. próbowaliśmy już wszystkiego od zostawiania zabawek i smakołyków, używania obroży elektrycznej do dania jej na tyłek. przeprowadziliśmy się miesiąc temu do większego domu, ma ogród i mnóstwo miejsca do biegania, ale bez klatki nie ma opcji żeby wyjść z domu. wszędzie ją zabieramy ze sobą, uwielbia jazdę samochodem. ja pracuje dorywczo, ale jednak, jak muszę wyjść a mój narzeczony jest w pracy to po prostu już wiem, że będę miała dużo pracy po pracy. nawet jak jestem w domu czy jesteśmy, to Luna nie odstępuje nas na krok, leży nawet pod łazienką gdy idę się umyć czy załatwić, no i śpi pod naszym łóżkiem. nigdy nie zostawialiśmy jej samej na dłużej niż 4 godziny. pomóżcie, kocham tego psiaka, ale zaczynam myśleć o tym żeby znaleźć jej inny dom, a tego bym nie chciała. ale czuje się po prostu strasznie, bo dajemy jej duzo miłość, a w zamian dostajemy coś takiego.
×
×
  • Create New...