Jump to content
Dogomania

gosiaczek1984

Members
  • Posts

    3210
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by gosiaczek1984

  1. Kiedy mój Maksiu był już w tragicznym stanie to razem z nim spałam w legowisku,żeby czuł,że jestem z nim i razem z nim cierpialam,a oni no tragedia
  2. Męczy mnie to strasznie,nie chce sobie nawet wyobrażać co Vega czuła leżąc taka niechciana,w bólach,w zimnym,mi się to w głowie nie mieści,co oni jej zrobili,bo nie wierze,że tak z niczego nagle stan tak się pogorszył...wiem,że teraz możemy tylko myśleć,ale mnie tak to trapi
  3. czy w ogóle ktoś się kontaktował z tymi ludźmi po tym wszystkim?
  4. No co Ty gdzie ją wynieśli?
  5. dzięki już patrze,nie myślę nawet dzisiaj ,bo ona mi cały czas w głowie siedzi
  6. , Oni patrzyli jak ona umiera,to nie do pomyślenia jak tak można
  7. wczoraj zrobiłam przelew doszedł?
  8. [quote name='Kuna']A ja cały czas mam przed oczami ten moment, gdy pierwszy raz ją ujrzałam... przerażony, zdezorientowany kłębek leżący na gołej ziemi, przerzucony, bo nawet nie okryty, materacem z gąbki... Sama nie wiem... zazwyczaj, gdy przychodzi mi żegnać psa to po smutku przychodzą chwile, gdy mogę wspominać jego uśmiech, merdanie ogona, postępy, gdy mogę się cieszyć więzią jaką z nim miałam - teraz czuję gniew i pustkę, bo z Vegą nie dane mi to było. To nie są dobre uczucia... a na dodatek dochodzi też lekka obawa o wyniki sekcji... Mam nadzieję, że nikt z nas, którzy mieliśmy okazję spotkac Vegę na swojej drodze, nie poniesie konsekwencji tego, że chciał pomóc... Jeszcze kilka spraw. Ponieważ oddałam leki, które wzięłam dla niej do domu, lecznica pomniejszyła rachunek - wynosi on 155,50 zł Uploaded with ImageShack.us wczorajszy transport - 120 zł - niestety trochę tych kilometrów było, koleżanka jechała do mnie z Kuleszy, potem pod Łomżę, Białystok, mój dom i powrót do Jej domu... dzisiejszy - 55 zł czyli trasa od Niej, przeze mnie do lecznicy i tak samo w powrotnej drodze. Niestety wczoraj nie miałyśmy głowy i z emocji i ze zmęczenia i nawet nie wiem co się stało z paragonem za paliwo, a dzisiaj po prostu dałam Jej 55 zł na podstawie kilometrówki, bo nie tankowała... mam nadzieję, że to nie problem? W każdym razie trochę się tych kosztów narobiło :( - 330,50 zł... Nam jest ciężko,ale wyobrażam sobie jak Tobie jest cieżko,bo Ty widziałaś jak cierpi,nie mogę zrozumieć,że Ci ludzi tak patrzyli na jej ból i nie reagowali tak na cito,ja bym poruszyła ziemię i niebo,gdybym widziała w jakim stanie jest pies(wiem to z autopsji-przeżyłam to z moim ukochanym Maksiem,który odszedł,nawe mu sprowadzałam tabletki z USA na raka ,żeby tylko żył....),ale są LUDZI I LUDZISKA,nie rozumiem i nie zrozumiem jak oni tak mogli patrzeć na jej cierpienie,ludzie bez serca,normalnie takie słowa mi się nasuwają,ale przemilczę,bo byłyby ostre....
  9. Cały dzień myślę o Vedze i nie dochodzi do mnie to,że nie ma jej wśród nas,boli to strasznie,cały czas mam jej mordkę przed oczami
  10. [quote name='elzunia']Dobrze będę rano jak Ci pasuje.Córe na 8 odprowadzam i podejde od razu do Was[/QUOTE] oki to nastawie budzik i bede czekać,pójdziemy na spacerek
  11. czy wpłynęła kwota ode mnie?
  12. Hej pasowaloby mi w piatek,bo od poniedzialku juz ide do pracy,bo juz koniec urlopu
  13. no cudowna jest,takie smutne oczka,jesteś ślicZna
  14. [quote name='Merys']Gosiu oj tylko ostrożnie, bo nie wiadomo jak Bambu na niego zareaguje. Pozwolę sobie zaprosić do naszej nowej podopiecznej, znęcał się nad nią chłopiec który miał 7 lat..:shake: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238325-Sunia-w-typie-spaniela-ofiarą-znęcania[/URL][/QUOTE] Myślę,że jednak się nie poznają,bo Bambu by na pewno pomyślał ,że to jedzonko
  15. tak bardzo cierpiała,łzy do oczu się cisną
  16. Z radością odpalałam kompa ,żeby zobaczyć jak Vega się ma ,ale tak bardzo nie chciałam przeczytać tego najgorszego,jest mi tak strasznie przykro
  17. Zawsze to coś,Vega niunia trzymam kciuki,będzie dobrze ja to czuję w kościach:)
  18. [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238009-Dramat-owczark%C3%B3w-z-Glinna-POMOCY-%21%21%21[/url]
  19. [quote name='Bonsai']Tak naprawdę to tu jest cały łańcuszek dobrych osób, długo by wymieniać. Listę podziękowań zrobimy gdy Vega wyzdrowieje i znajdzie dom. ;) A tymczasem zapraszam na bazarek cegiełkowy dla suczki: http://www.dogomania.pl/forum/threads/238340 Jeśli nie możecie wesprzeć finansowo, to bardzo proszę o pomoc w rozsyłaniu bazarku - przez PW - to bardzo podnosi skuteczność. Tak to prawda,zdążyłam już zauważyć odkąd się zapisałam na dogo jak adoptowałam Bamba,tak naprawdę mogę tylko śledzić i z daleka pomóc finansowo,cały czas myślę o pięknej Vedze i wiem,że będzie dobrze.
  20. [quote name='Maciek777']Pieniądze dotarły! Jeszcze raz bardzo dziękuję:) Już oficjalnie wiadomo, że dług za hotelowanie Corsa i Mai został dzisiaj spłacony przez opiekującą się nimi Fundację Happy Garden:) Teraz tylko szybko znaleźć domy i gotowe;)[/QUOTE] Super wiadomość ,trzymam kciuki,żeby szybko pieski znalazły kochające domki
  21. [quote name='Bonsai']8.01.2012 r. Kuna pojechała odebrać suczkę. --------------------- 27 grudnia jechałam z Warszawy do Hajnówki, gdzie miałam spędzić Sylwestra. Jechaliśmy późno, było już ciemno. We wsi po drodze na środku jezdni stał owczarek. Stał to za dużo powiedziane, ona słaniała się na nogach. Wyhamowaliśmy, ona spojrzała smutno i posnuła się dalej, bez celu, powoli, byle iść... Zawróciliśmy i wśród pędzących samochodów, w tym TIRów, złapaliśmy ją. Nie było to trudne, bo była wyczerpana. Była chuda, miała strasznie długie pazury, brzydką sierść, a na sobie skórzaną, wiejską obrożę, ale ogólnie nie wyglądała źle. Zaczęliśmy poszukiwać właściciela - objechaliśmy całą wieś, pytając od domu do domu czy znają tego psa. Nikt jej nie znał. Ktoś skierował nas do miejscowego weterynarza, bo jeśli ktoś zna tego psa - to on. Okazało się, że ktoś zgłosił u niego zaginięcie owczarka dwa dni temu - niestety, gdy przyjechał właściciel, to okazało się, że to nie ten pies. Pozostało nam podjąć decyzję - bierzemy psa albo wzywamy hycla, który zawiezie ją do Ostroii Mazowieckiej... Co byłoby niedźwiedzią przysługą. Po rozmowie z delph doszłyśmy do wniosku, że spróbujemy ją umieścić w schronisku w Hajnówce, gdzie podobno panują b. dobre warunki. Suczka noc spędziła w łazience w naszej maleńkiej wynajętej chatce. Dostała jeść i pić, na które się łapczywie rzuciła, ostatkiem sił, bo już nie mogła samodzielnie wstać... Następnego dnia rano pojechaliśmy do schroniska w Hajnówce, jednak obecny tam pracownik nie chciał nawet słyszeć o przyjęciu owczarka. Zostaliśmy odesłani z kwitkiem. Ale niestety sunia nie mogła zostać z nami w chatce, w której było już 5 naszych psów. Uratowały nas morisowa i jej mama, które zgodziły się przyjąć owczarkę do 2 stycznia, kiedy mieliśmy wracać. Wcześniej pojechaliśmy do weterynarza, który ją zbadał, pobraliśmy krew. Dostała antybiotyk i tabletkę na odrobaczanie. Wyniki krwi wyszły ok, czyli raczej potrącona nie jest, jak podejrzewaliśmy. Potem wyszedł z niej tasiemiec i wciąż jest na niego leczona. U morisowej sunia zaczęła się otwierać, była w coraz lepszej kondycji psychicznej i fizycznej - ale w Sylwestra spanikowała. Fajerwerki najpierw ją unieruchomiły ze strachu, a potem sprawiły, że biegała w kółko, strącając krzesła, stół. 1 stycznia odebraliśmy ją i zawieźliśmy do naszych znajomych do Łomży - chcieli ostatnio adoptować psa, ale ogólnie nie mają dużego doświadczenia z psami - dotąd mieli tylko dwa psy. Ogólnie trafiłą do nich na tymczas, choć miałam nadzieję, że zostanie na stałe. Niestety, nie radzą sobie z nią. Suczka od czasu przyjazdu do nich nie potrafi usiedzieć w miejscu. Chodzi w kółko, nie ma z nią kontaktu, nie chce jeść i pić - zje i napije się dopiero wtedy, gdy ktoś postawi miskę na jej drodze, a sama jej nie szuka. Ludzie są trochę przerażeni, zwłaszcza, że telefonicznie kontaktowali się ze swoim znajomym weterynarzem, który po opisie telefonicznym stwierdził, że pies jest na pewno potrącony i ma problemy neurologiczne i trzeba ją uśpić. Tymczasem owczarki to według mnie wbrew panującej powszechnie opinii, bardzo miękkie psy i z traumatycznych przejść wychodzą ciężko. Moim zdaniem sunia potrzebuje teraz dużo spokoju, bo z punktu widzenia zdrowotnego dolegają jej teraz tylko robaki - ma mnóstwo tasiemca w sobie. U morisowej, która jest bardzo doświadczona w takich psach, sunia doszła do siebie w 2 dni, co potem popsuły sylwestrowe fajerwerki... Niestety nie wiem czy sunia będzie mogła zostać w Łomży, a jeśli tak, to jak długo. Jestem z nimi w stałym kontakcie, ale ogólnie są przerażeni całą sytuacją i chyba ich to trochę przerosło. Proszę o pomoc. Nie mam gdzie umieścić suni, a ona potrzebuje miejsca doświadczonego w pracy z takimi psami, kogoś, kto nie przerazi się psem łażącym bezcelowo w kółko... Proszę też o wsparcie na leczenie suni - wydałam na nią już 300 zł i po prostu więcej nie dam rady w tym miesiącu! :shake: Błagam o pomysły, jak jej pomóc.... Jest piękna, raczej starsza, ok. 6-10 lat. Vega miała wielkie szczęście ,że trafiła na taką osobę jak Ty ,która od razu bez wahania zabrała Vegę ze sobą,wielkie uznanie dla Ciebie,to dzięki Tobie ona jest wśród nas,wielkie podziękowania
  22. Vega przepiękne i dostojne imię
  23. Kuna jestem pod wrażeniem Twojej osoby,wielka walka jest w Tobie i na pewno Onka w Twojej opiece odzyska siły i walkę życia.Jesteś wielka ,że tak wiele dla niej zrobiłaś i robisz.pozdrawiam Trzymam mocno kciuki za noc i jutrzejszy dzień i kolejne.........
  24. A to jestem ja Tofik,ciekawe kiedy poznam Bambulka oko w oko:) [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/4439/20130105212730.jpg[/IMG]
×
×
  • Create New...