Ja psa w 90% prowadzę luzem- mieszkam w takiej miejscowości, że nie ma z tym problemu ;) Aczkolwiek jak widzę osobę z psem, to zazwyczaj zapinam na smycz dla świętego spokoju, a jeśli psiaka z tych groźnych to mijam szerokim łukiem. Chyba że jestem np na dogtrekkingu, gdzie spotyka się duże grupy psiarzy, mijające się- wtedy nie zapinam, bo pies inne olewa i przechodzi bokiem, chyba że stoimy wszyscy przy punkcie kontrolnym to ewentualnie powącha się z innymi stojącymi :) Ale na takiej imprezie kontakt z innymi psiarzami i ich psami nikogo nie dziwi, więc nikt się nie czepia, a większość robi tak samo ;)